Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Marcin21

Praca?w żadnej sobie nie daje rady.

Rekomendowane odpowiedzi

15 godzin temu, sebastian86 napisał:

zapewniam ze to nie tak. to ze nie pracuje wpedza mnie w poczucie winy

 

Pytanie jednak na ile owo poczucie winy można porównać z motywacją typu "muszę iść do jakiejkolwiek roboty za jakiekolwiek pieniądze i mieć ją już od wczoraj, bo od miesięcy zalegam z opłatami i lada dzień odetną mi prąd, a później wywalą na ulicę" 🙂 

 

Nasza obecna sytuacja życiowa faktycznie może nas bardziej lub mniej uwierać, ale ukryte [i często nieuświadomione] korzyści czerpane z niej sprawiają, że nie zawsze stanowi dostatecznie mocny kop do działania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, sebastian86 napisał:

nie wiem, tak po prostu czulem

Ale przed każdą nową pracą będziesz czuł lęk, to jest normalne. Każdy człowiek idąc do nowej pracy jakiś tam lęk odczuwa (to w jakim nasileniu to inna kwestia). Jak zawsze będziesz pozwalał temu lękowi wygrywać to do żadnej pracy nie pójdziesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, acherontia styx napisał:

Jak zawsze będziesz pozwalał temu lękowi wygrywać to do żadnej pracy nie pójdziesz.

To prawda. Przezwyciężaj lęk, nie daj mu się, bo popadniesz w paranoję, a fachowo mówiąc w nerwicę i/lub depresję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, MarekWawka01 napisał:

To prawda. Przezwyciężaj lęk, nie daj mu się, bo popadniesz w paranoję, a fachowo mówiąc w nerwicę i/lub depresję

nie mam narzedzi do pokonania lęku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, acherontia styx napisał:

Ale przed każdą nową pracą będziesz czuł lęk, to jest normalne. Każdy człowiek idąc do nowej pracy jakiś tam lęk odczuwa (to w jakim nasileniu to inna kwestia). Jak zawsze będziesz pozwalał temu lękowi wygrywać to do żadnej pracy nie pójdziesz.

wlasnie nasilenie lęku jest takie ze jedyne co umiem wymyslec to zażycie benzodiazepinu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, sebastian86 napisał:

nie mam narzedzi do pokonania lęku

Ja wiem, że łatwo jest powiedzieć, a trudno zrobić. Ale spróbuj sobie wyobrazić lęk jako pędzący pociąg, albo chmury na niebie które obserwujesz. Coś jest i po chwili czegoś nie ma. Powiedz sobie "to tylko nerwy, to sobie pójdzie". Jak będziesz się dawać lękowi, to będzie tylko gorzej. Człowiek wtedy zaczyna sam sobie sprawiać problem.

 

No, też wiem, że samemu nie jest łatwo, bo w samotności człowiek, a w zasadzie psychika człowieka szuka sobie dodatkowych bodźców, by zapełnić ciszę, wyostrzają się zmysły, nieraz człowiek zaczyna sam do siebie gadać, zmyślać sobie Bóg wie co. Dlatego ważne jest mieć kontakt ze światem, mieć zajęcie, ludzi wokół siebie, bo bez zaspokojenia tych podstawowych potrzeb człowiek popada w depresję. Życie sens traci, schematy się powtarzają. Naprawdę to nie jest tego warte. Trzeba sobie powiedzieć DOŚĆ i ruszyć zad za przeproszeniem. Przynajmniej ja tak uważam. Życzę ci, żebyś w końcu pokonał lęk i odzyskał swobodę! 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, MarekWawka01 napisał:

Ja wiem, że łatwo jest powiedzieć, a trudno zrobić. Ale spróbuj sobie wyobrazić lęk jako pędzący pociąg, albo chmury na niebie które obserwujesz. Coś jest i po chwili czegoś nie ma. Powiedz sobie "to tylko nerwy, to sobie pójdzie". Jak będziesz się dawać lękowi, to będzie tylko gorzej. Człowiek wtedy zaczyna sam sobie sprawiać problem.

 

No, też wiem, że samemu nie jest łatwo, bo w samotności człowiek, a w zasadzie psychika człowieka szuka sobie dodatkowych bodźców, by zapełnić ciszę, wyostrzają się zmysły, nieraz człowiek zaczyna sam do siebie gadać, zmyślać sobie Bóg wie co. Dlatego ważne jest mieć kontakt ze światem, mieć zajęcie, ludzi wokół siebie, bo bez zaspokojenia tych podstawowych potrzeb człowiek popada w depresję. Życie sens traci, schematy się powtarzają. Naprawdę to nie jest tego warte. Trzeba sobie powiedzieć DOŚĆ i ruszyć zad za przeproszeniem. Przynajmniej ja tak uważam. Życzę ci, żebyś w końcu pokonał lęk i odzyskał swobodę! 🙂

wciaz sie nie poddalem mimo wielu przeciwnosci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, sebastian86 napisał:

nie mam narzedzi do pokonania lęku

Lęku nie da się całkowicie wyeliminować, bo takie rzeczy to tylko 4m pod ziemią. To jest emocja jak każda inna,  może i nieprzyjemna ale potrzebna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.08.2021 o 11:30, Shadowsun napisał:

Pytanie jednak na ile owo poczucie winy można porównać z motywacją typu "muszę iść do jakiejkolwiek roboty za jakiekolwiek pieniądze i mieć ją już od wczoraj, bo od miesięcy zalegam z opłatami i lada dzień odetną mi prąd, a później wywalą na ulicę" 🙂

"Dlaczego pan do nas aplikował"? "Dlaczego pan chce u nas pracować?"
-Zawsze interesowało mnie to, żeby nie umrzeć z głodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zabijaka, są miejsca gdzie biorą ludzi bywa że dosłownie z ulicy i bez przeprowadzania rozmowy kwalifikacyjnej. Szukanie zatrudnienia przez agencję pośrednictwa [przede wszystkim w zakładach produkcyjnych] także sprowadza się często w praktyce jedynie do wypełnienia formularza, a cała reszta zależy głównie od naszej motywacji i zdolności do nauki obsługi wtryskarki / skanera czy gotowości pracowania w określonych warunkach [nocami chociażby...] i za określone wynagrodzenie.

 

Fakt faktem w mniejszych miejscowościach czy przy określonych problemach zdrowotnych może nie wyglądać to tak różowo, jednak samej esencji swojej wypowiedzi [wedle której przysłowiowy nóż na gardle potrafi znacznie zmniejszyć nasze wymagania odnośnie pracy tudzież usunąć wiele nieusuwalnych wcześniej przeszkód w jej wykonywaniu] będę bronić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.08.2021 o 09:23, Shadowsun napisał:

@zabijaka, są miejsca gdzie biorą ludzi bywa że dosłownie z ulicy i bez przeprowadzania rozmowy kwalifikacyjnej. Szukanie zatrudnienia przez agencję pośrednictwa [przede wszystkim w zakładach produkcyjnych] także sprowadza się często w praktyce jedynie do wypełnienia formularza, a cała reszta zależy głównie od naszej motywacji i zdolności do nauki obsługi wtryskarki / skanera czy gotowości pracowania w określonych warunkach [nocami chociażby...] i za określone wynagrodzenie.

 

Fakt faktem w mniejszych miejscowościach czy przy określonych problemach zdrowotnych może nie wyglądać to tak różowo, jednak samej esencji swojej wypowiedzi [wedle której przysłowiowy nóż na gardle potrafi znacznie zmniejszyć nasze wymagania odnośnie pracy tudzież usunąć wiele nieusuwalnych wcześniej przeszkód w jej wykonywaniu] będę bronić.

To znaczy, moja wypowiedź odnosiła się właśnie do tego, że w momencie kiedy mamy nóż na gardle, depresja i poczucie winy owszem są uciążliwe i nie da się ich bagatelizować, ale "tymczasowo" schodzą na drugi plan. To się nazywa mobilizacja. Przerabiałem to sam. Bezsenne noce, depresja, człowiek jak trup, ale widmo braku zarobku sprawiało, że przestawałem myśleć o tym jak się czuje. To też ostatecznie jest błędne, bo prowadzi do dysocjacji. A przedłużająca się dysocjacja sprawia, że tracimy kontakt sami ze sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zabijaka, wybacz, błędnie zinterpretowałam Twoje słowa ;)

 

19 godzin temu, zabijaka napisał:

To też ostatecznie jest błędne, bo prowadzi do dysocjacji. A przedłużająca się dysocjacja sprawia, że tracimy kontakt sami ze sobą.


To też często prawda, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na szczęście pracuję w domu przy kompie w takim czasie, jaki sama sobie wyznaczę. Zazwyczaj ok. 4 godzin dziennie, czasami trochę więcej, ale weekendy zazwyczaj robię sobie wolne.

Nie wyobrażam sobie przy mojej chorobie pracować w korpo 8 godzin albo więcej w ciągu dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, sebastian86 napisał:

jak wam idzie szukanie pracy? i utrzymanie sie w niej?

Ja zawsze na rozmowach o pracę wypadłam bardzo dobrze i dostawałam się tam gdzie chciałam. Teraz od 7 lat pracuje w jednym miejscu i pomimo że lubię tą pracę to nie mam już na nią siły. Głównie nie mam siły na relacje z ludźmi. Pandemia trochę pozwoliła mi odpocząć na pracy zdalnej i chciałabym jak najdłużej tak pracowac. Lubię siedzieć w domu, czuje się w nim bezpiecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Rock19 napisał:

Ja zawsze na rozmowach o pracę wypadłam bardzo dobrze i dostawałam się tam gdzie chciałam. Teraz od 7 lat pracuje w jednym miejscu i pomimo że lubię tą pracę to nie mam już na nią siły. Głównie nie mam siły na relacje z ludźmi. Pandemia trochę pozwoliła mi odpocząć na pracy zdalnej i chciałabym jak najdłużej tak pracowac. Lubię siedzieć w domu, czuje się w nim bezpiecznie.

a jacy ci ludzie tam sa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, sebastian86 napisał:

a jacy ci ludzie tam sa?

Wszyscy się nawzajem obgadują, patrzą tylko na sobie nie potrafią działać zespołowo. Nic nikomu nie pasuje. Patrzą innym na ręce. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Rock19 napisał:

Wszyscy się nawzajem obgadują, patrzą tylko na sobie nie potrafią działać zespołowo. Nic nikomu nie pasuje. Patrzą innym na ręce. 

toksycznie tam więc. tez bym sie zle czul w takich warunkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też miałam taki epizod, że nie pracowałam. Było to w czasie silnej psychozy. Żeby nie siedzieć bezczynnie, zaczęłam pisać powieść science fiction i udało mi się ją skończyć. Ale nie wydałam jej nigdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, sebastian86 napisał:

jak rodzina i znajomi na to reagowali?

Nie mam znajomych. Rodzina jakoś tolerowała. W tym czasie chodziłam do szkoły przez 2 lata - Szkoła w weekendy. Byłam na stażu z urzędu pracy. Ponadto na darmowych praktykach. Jakimś kursie z urzędu pracy. Opiekowałam się chorą babcią w domu, więc nie do końca byłam taka bezużyteczna. 

Edytowane przez Wirginia Zachodnia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×