Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Coel

Użytkownik
  • Zawartość

    39
  • Rejestracja

  1. Dziękuję za Twoje słowa Kiedy zaczynałam brać esci, znajdowałam tylko szczątkowe informacje, kto jak się czuł. Postanowiłam więc, że będę to spisywać, bo może ktoś będzie w potrzebie i kiedyś znajdzie ten post i pomyśli "o, tego mogę się spodziewać i nie muszę się martwić, tylko czekać". Mam też aplikację polecaną tutaj jako dzienniczek i spisuje, co robiłam, bo wtedy mam jasność, że jednak nie zmarnowałam dnia. Jest też tam "status" humoru i to też jest w porządku. Muszę nadrobić ostatnie dni, bo nie było mnie w domu.
  2. Ok, jestem 23. dzień na całej dawce escitilu (26. w ogóle). Czuję się bardzo dobrze. Nawet mam chęci do robienia rzeczy, których nie robiłam, gdy byłam zdrowa. Minęły mi uboki. A czułam się tak: 1 tydzień - mdłości, odruchy wymiotne, uczucie ciepła w różnych częściach ciała, brak chęci do działania, zobojętnienie, senność, natrętne myśli, brak apetytu, trudności z jedzeniem; 2 tydzień - coraz rzadsze odruchy wymiotne, lepszy apetyt, mniej natrętnych myśli, szczękościsk, ustąpiło zobojętnienie i senność (w 9 dniu), pojawiły się chęci do działania, ustąpił lęk przed jedzeniem, raz lub dwa miałam atak paniki; 3 tydzień - brak odruchów wymiotnych, dobry apetyt, jeszcze mniej natrętnych myśli (ale polecam się czymś zająć), uregulowany sen, brak ataków paniki, nie ma też tego odczucia ciepła, wyszłam też po raz pierwszy sama na zakupy i sprawiły mi przyjemność, choć to tylko zakupy codzienne, natomiast cały czas utrzymywało się pocenie w nocy I ostatnie dni: jw., ustąpiło pocenie nocne, jeszcze mniej natrętnych myśli. Każdego dnia czułam się jednak psychicznie lepiej, każdego dnia pojawiał się postęp w różnych obszarach. Esci jest lekiem, któremu trzeba dać czas i być cierpliwym. I nie wiem czy ktoś zakwalifikuje to jako pozytyw, czy ubój, ale stałam się strasznie szczera, bo coraz mniej boję się mówić, co mi się nie podoba
  3. Sprawiło mi radość, że pamiętano o mnie w kancelarii, gdzie składałam w marcu papiery. Zadzwoniono do mnie ponownie, jutro idę na rozmowę kwalifikacyjną ponownie.
  4. Przepraszam, że tak ostro, ale brzmisz jak smutna buła, która emanuje smutkiem, rozczarowaniem i żalem do całego świata. I nadal się dziwisz, że nikt nie chce się z Tobą zaprzyjaźniać. Ludzie to czują i odsuwają się. Ja tak samo postępowałam, bo chciałam, żeby cały świat był podobny do mnie, a tak nigdy nie będzie. Nie, nikt nie każe Ci przeklinać, palić, pić i grać złodupca. Jak będziesz szedł uśmiechnięty, to i ludzie się do Ciebie uśmiechną. Jak będziesz szedł z wisielczym humorem, to nie spodziewaj się, że ludzie przyjmą cię z radością, a wokół będą wesołe jednorożce strzelające spod ogona tęczą. Nikt nie zada sobie trudu, żeby Cię poznać, skoro żyjesz za pancerną szybą składającą się z takich odczuć. I wiem, co mówię. Długo miałam takie podejście. Zero przyjaciół przez końcówkę podstawówki, gnębienie w gimnazjum i przez większość liceum. Nie rozumiałam, czemu nikt nie chce się ze mną zaprzyjaźnić, ale ja też nic nie robiłam, żeby dać się poznać. Nikt nic o mnie nie wiedział. A to, co widzieli, nie odpowiadało im, więc odrzucali mnie. I padło tu mądre zdanie: Jeśli idziesz na kurs tańca z myśleniem "jestem brzydką mielonką i czuję się jak analfabeta", to swoją całą postawą to manifestujesz i odpychasz w ten sposób potencjalne partnerki do tańca. Bo wiesz co? Moim najlepszym kumplem jest gość, który cierpi na padaczkę, twarz ma przeoraną trądzikiem, ubiera się na czarno, ma długie włosy, a jesli go ktoś nie zna, odstrasza lub denerwuje większość ludzi. A jakimś cudem zostaliśmy przyjaciółmi i przez całe studia ja, on i dwie inne dziewczyny, trzymaliśmy się razem. Bo jest mądry, ma cudowne spojrzenie na świat i jest mądry. Nawet teraz ze sobą gadamy.
  5. Zgadzam się. Odkąd zajęłam się codziennymi sprawami, mam sporo mniej natrętnych myśli.
  6. Leki. Psychoterapia. Czasami medytacja. Z nerwicą skończyłam studia, wyszłam za mąż. Da się żyć. Trzeba trochę przystopować. Regularne posiłki, zdrowe, długie spacery, jakikolwiek sport. Dbanie o siebie. Dobry sen.
  7. Masz dużo żalu w sobie do całego świata. Trochę Cię rozumiem. Jednak większość tych problemów idzie rozwiązać. Marne CV? Ja też mam marne CV, ale ostatnio na kursie poprosiłam o wskazówki, co mogę w nim poprawić. Mąż ( podobnie jak Ty, grafik) z tymi wskazówkami przygotował mi ładne, kolorowe CV. I wiesz co? Duża kancelaria adwokacka zaprosiła mnie na rozmowę. Co do płacy - mój mąż dokładnie tyle samo zarabiał w dużej firmie i był w stanie nas utrzymać. Nie ma się co łamać. Kwestia ustalenia dobrego budżetu. Przez całą swoją edukację szkolną nie potrafię wskazać roku, w którym ktoś by mnie nie upokarzał. I nadal cierpię z tego czasami, ale jak pomyślę, że ci ludzie, którzy to robili, to strasznie życiowi frajerzy, to mi lżej. I tyle. To, że nie pijesz, nie palisz nie ma nic do rzeczy. Nie jesteś jedyny na tym świecie. I uwierz mi, jak pracowałam w urzędzie pracy, to przychodziły tam takie za przeproszeniem dziadowskie maszkary, a mieli po czwórkę dzieci. Czyli da się.
  8. Bralam Coaxil rok. Pomógł. A co do pytania (moją odpowiedź szlag trafił przez brak netu): moja lekarka i paru innych znanych mi lekarzy mówilo, że to SSRI i takie informacje też można znaleźć. Po co od razu nerwy?
  9. Coel

    Po pandemii

    Od kilku tygodni zniesione w całej Polsce
  10. Jeszcze taka rzecz mi się z własnej autopsji przypomniała. Jako nastolatka szukałam księcia z bajki. Ma nie palić, nie pić, nie kląć i w ogóle być piękny. Pomijając fakt, że nikt taki nie istnieje, to ja nie widziałam w sobie błędu. Przecież byłam taka super. Skromna, delikatna, kulturalna. I przy okazji bojąca się świata. Robiąca tylko dozwolone rzeczy. Żadnego spontanu, a nawet biegania przez ulicę w niedozwolonych miejscach. I nie miałam pojęcia, że dla kogoś po prostu mogę być denerwująca. Nie brałam tego pod uwagę, że to we mnie może być coś nie tak. Bycie sobą to nic złego, pod warunkiem, że mamy świadomość siebie i nie oczekujemy złotych gór, nie dając nic w zamian i nie próbując się zmienić.
  11. Z behawioralno-poznawczej na psychodynamiczną. Opisałam to dziś w jednym z tematów
  12. Zgadzam się. Zmiana terapeuty i nurtu, w którym pracuje, przyniosła mi dużo lepsze i szybsze efekty niż u poprzedniego
  13. Trzy razy korzystałam z terapii behawioralno-poznawczej i... Miałam poczucie, że tylko wyrzucam z siebie ostatnie zdarzenia, a tak naprawdę nie rozwiązuję swoich problemów. I zauważyłam to dopiero w momencie, gdy miałam znowu udać się na terapię, ale moja psycholog nie mogła mnie przyjąć i dostałam się do innej, piętro niżej, która właśnie prowadzi psychoterapię w nurcie psychodynamicznym. Początkowo poczułam się jak w urzędzie, ale po drugiej czy trzeciej wizycie, nagle wszystko zaczęło zaskakiwać. Odkryłam, skąd mój lęk przed samotnym zostaniem w domu na noc. I... Od tego momentu nie mam z tym problemu. Poprawiła moje małżeństwo, bo już nie brałam na siebie winy za jakieś zdarzenia kompletnie nie związane ze mną, a także przestałam uciekać przed rozmową z mężem w trudnych chwilach. Poniewaz emocje mnie niszczą, zaczęłam na bieżąco mówić o tym, co myślę. Psychodynamiczna nauczyła mnie myśleć w taki sposób, że powoli odkrywam źródła swojej nerwicy. Po sześciu miesiącach spotkań (co 6 tygodni), zaczęłam robić rzeczy, na które wcześniej nie miałam odwagi. Rozpoczęłam kurs asystenta biura i zrobiłam kilka certyfikatów. Ale wiem, że moja terapia to kwestia kilku najbliższych lat, bo mój problem tkwi w przeszłości.
  14. Panowie w temacie o esci często mówili, że mają problemy łóżkowe i zero libido. Dobrze mnie zrozumiałeś, nie miałam żadnych problemów nie wiem, czemu tak jest, żadne antydepresanty nie tykają mi tej sfery
  15. Ale ja poznałam męża, gdy miałam 16 lat na forum dla fanów pewnej kreskówki i nie myślałam wtedy absolutnie, że będzie moim mężem nie szuka się w takim wieku męża a przyjaciel męża też poznał swoją żonę w internecie, bodajże na Tinderze. Przykro mi, że masz takie odczucia. @neon - no cóż masz rację
×