Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
anioł światłości

Nie wiem jak powiedzieć rodzinie o depresji

Rekomendowane odpowiedzi

Ciągle wpadam w jakies dołki psychiczne i wtedy wogule nie moge sie porozumiec z ludzmi czuje sie odżucona i niechciana:((( Niemam ochoty na nauke niemoge sie skupic na lekcjach i potem mam problemy w szkole... Najgorsze jest to że wszystko mi sie wydaje szare i ponure. Ale jest tak że naprzykład mam tydzien albo dwa w których lepiej sie czuje i wtedy jest zupełnie inaczej to znaczy jest super. Niewiem ciągle myśle o jakims specjaliscie ale nie moge sie jakos odwazyc... Raz próbowalam isc ale kazali mi przyjsc z rodzicem wiec nie poszlam bo niewiem jak o tym powiedziec mamie... Najlepiej bym sama to zalatwila ale nie jestem pełnoletnia wiec musi byc ze mna rodzic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powiedz mamie , to jest tez wazne zeby ona o tym widziala, niewstydz sie i smigaj do lekaza!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już w liceum miałam problemy z poważnymi atakami depresji (czasami nie byłam w stanie zwlec sie z łóżka). Jakimś cudem zawlekli mnie wtedy do psychologa, ale byłam tylko na dwóch wizytach. Pózniej wszystko minęło, i rzadko kiedy miałam tak poważne ataki. No i teraz znów sie zaczęło, czuje ten wszechogarniający strach, nie wiem chyba nawet mam urojone lęki. Ale... WSTYDZĘ SIE iść do lekarza, nie mówiąc już o rozmowie z rodzicami. Chyba od razu by mnie zamknęli :cry: . Wiem, co wtedy ze mna przeszli i staram sie im tego oszczędzić. A poza tym praca... Tam to chyba by mnie zjedli, gdyby sie dowiedzieli.

Ale wracając do tematu, to chciałabym usiąść i z nimi poważnie porozmawiać, bo czasmi brakuję mi sił, boję się że któregoś dnia może być za pózno na ratunek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zastanawiaj się.... powiedz...usiądź i porozmawiaj...tak myślę..jeśli mogą Ci pomóc i chcą i rozumieją to skorzystaj z tego. pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... boję się że któregoś dnia może być za pózno na ratunek

 

 

 

Nie masz nic do stracenia usiac i porozmawiaj,napewno ci pomoga!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak wygląda pierwsza wizyta u psychiatry?-jest tu taki temat-poczytaj a z pewnoscia zmienisz zdanie na temat pomocy lekarza.a jesli chodzi o rodzicow to wierz mi-zrozumieja cie i z pewnoscia pomoga-tylko przestan sie wstydzic i bac-to twoje zycie i twoje zdrowie a czego najbardziej pragna rodzice?wlasnie twego zdrowia-daj sobie pomoc-wyciagnij do niech reke-a moze wspolna terapia?mysle ze bedzie dobrze.powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzice to rodzice... na pewno Ci pomogą. I nie wstydź się, bo za tym idzie brak szczerości i to powoduje tylko kłopoty. Lepiej zwróć się o pomoc i do rodziców i do lekarza jak najszybciej, aby ostatecznie rozwiązać ten problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak wygląda pierwsza wizyta u psychiatry?-jest tu taki temat-poczytaj a z pewnoscia zmienisz zdanie na temat pomocy lekarza.

 

własnie

też miałem obawy co do wizyty u specjalisty, poczytałem troche "foruna" i na spotkanie poszedłem totalnie wyluzowany mimo że wczesniej bardzo się obawiałem spotkania.

:smile:

 

 

pozdrawiam

 

 

 

 

dark.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też myślałam o tym żeby powiedzieć rodzicom ale boje się że nie będą w stanie mnie zrozumieć, że nie potraktują mnie poważnie a jedyne co to zaczną mnie bardziej kontrolować i nie pozwolą na ciągłe przesiadywanie w samotności. Raz byłam już bardzo blisko tego żeby im powiedzieć ale się powstrzymałam.

Wizyta u psychologa boje się jej strasznie, nigdy nie myślałam że dojdzie do tego że będe poważnie o niej myśleć a jednak, nie radze sobie sama, a wizyty strasznie się boje. Jenak ze mną jest coraz gorzej powoli wszystko mi obojętnieje i czuje że któregoś dnia nie wstane z łóżka bo nie będe miała po co. Pewnie już nie długo nie będe w stanie poradzić sobie z tym sama, to znaczy zdecydować się na wizyte u psychiatry, ale brakuje mi odwagi żeby tam iść.....

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm...

właśnie zaczęłam swoją 'przygodę' z antydepresantami (20 dni) i też boję się powiedzieć rodzicom. kiedyś mama znalazła przypadkowo napisany przeze mnie testament, ba nawet zaznaczoną w kalendarzu datę mojego samobójstwa.

co zrobiła?

testament - powiedziała, że nie będę jej szantażować swoją śmiercią.

kalendarz - po dwóch latach powiedziała mi (jak miałam 15 lat) że tamtego dnia bała się czy wrócę do domu ze szkoły.

i co mam zrobić?

w tej chwili mam 18 lat, silną depresję, maturę na karku i ciągłe wyrzuty rodziców, że nic nie robię...

jak im powiedzieć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj hybrydo !!! Nie wiem, jakie są Twoje relacje z rodzicami...czy wogóle wiedzą, co to jest depresja... czasem zastanawiam się, jak bym zareagowała gdyby któryś z moich synów przyszedł do mnie z takim własnie problemem...Teraz, odkąd jestem na tym forum nie miałabym problemu...a kiedyś..pewnie szukałabym pomocy...myślę, że bardzo delikatnie można by im nakreślić skalę problemu...zapytać, czy wiedzą, co to za choroba i że obawiasz się, że dotknęła właśnie ich dziecko... trudno jest radzić cokolwiek nie wiedząc, z kim ma się do czynienia...ale spróbuj...to może być ogromny krok ku lepszemu..krok do zrozumienia i wyleczenia..pozdrawiam serdecznie gina

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bój się, porozmawiaj z nimi.Rodzice na pewno Cię nie zostawią. Razem dacie sobie radę, warto powalczyć, przeciez wiesz..;) pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hybryda, powiedz wprost. Nie ma się z czym ukrywać. Takie ukrywanie jest gorsze niż powiedzenie prawdy. Radzę ci powiedzieć co i jak i obu stronom spadnie kamień z serca...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to tylko sen - znasz swoich rodziców i wiesz jak zareagują - jeżeli są tacy, że możesz liczyć na ich pomoc i nie zignorują cię (zastanów się jak jest), to dłuższe ukrywanie depresji nie ma najmniejszego sensu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obyś miał rację. Czasem to też wyjście. Ale jeśli będziesz czuł, że nie dajesz rady, to skieruj się po pomoc - niekoniecznie rodziców, czasem może to być dalsza rodzina, przyjaciele, brat, siostra...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mieliby dla mnie rujnowac swoj dotychczasowy, smieszny tryb zycia... ??. Predzej wyladowal bym na ulicy, za duzo juz spiep..em zeby teraz mowic o jakies normalnej rozmowie z nimi.

A mówią że rodzice dla swoich dzieci zrobią bardzo wiele i wszystko wybaczą. hmm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm żałuje że napisałam post wczesniej ale cóż...moja głupota

Swiat nie jest idealny

Bardzo odkrywcze. Chyba nikomu nie trzeba tego mówić, prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powiem wam ze w moim odczuciu zalezy od człowiaka w tym wypadku rodzica - jakis sie ma

ja mam teraz ogromna barriere przed szczera rozmowa z rodzicami

własciwie od razu nie moge wydusic słowa i zaczynam płakac

wyrobili od małego we mnie przekonanie ze nimi sie nie opłaca rozmawiać bo mnie nie zrozumieja i nie pomogą a moga opieprzyc

i teraz w takiej sytuacji po 22 latach zycia z nimi nawet jak sami ci mówia porozmawiaj z nimi szczerze - no jest to trudne ja jednak wole isc do osoby zupełnie obcej której moge równiez powiedziec o tym co uwazam o postepowaniu rodziców nie raniac ich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja napisałam że:

1. tak mówią,

2. że bardzo wiele.

A czy tak jest czy nie to nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak powiedzieć dzieciom,że ma się depresję?Jak to-mama,zawsze powinna służyć przykładem i pomocą,zakupy na czas,obiad na czas,pieniądze na czas,sprzątanie,pranie,dbanie o dzieci,wysłuchiwanie problemów,zrozumienie,rady,pomoc i co tam jeszcze.A tu mama leży w łóżku,nie ma siły wyjść na zakupy,do pracy,nie ma siły ugotować obiadu,w trakcie rozmowy milczy i patrzy nieobecnym wzrokiem.Chce chronić dzieci przed swoimi problemami,ale tak naprawdę już nie daje rady.Może za dużo było tych obowiązków,ale kto teraz to przejmie chociaż na krótki czas?Przecież cały dom sie zawali.Wszyscy odczują,że coś się zmieniło i to na niekorzyść dla wszystkich.Ale-mówią,że rodzice zrobią dla swoich dzieci bardzo wiele.No jasne,że tak.Więc mama się pozbiera i to jak najszybciej,zostawi swoje śmieszne problemy na emeryturę,wszystko wróci do normy,a dzieci już na drugi dzień zapomną,że coś było nie tak,ewentualnie jeszcze przez jakiś czas będą patrzeć na mamę ze zdziwieniem lub mieć jakieś pretensje-co jej odbiło?Powinna zachowywać się bardziej odpowiedzialnie.

To co jest trudniejsze-powiedzieć rodzicom,którzy już z samej zasady czują się w obowiązku roztoczyć nad dzieckiem opiekę,czy powiedzieć dzieciom,które z samej zasady tej opieki się domagają??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rózo ,dokładnie o tym samym pomyślałam...

Fakt że mamy dzieci w róznym wieku, ale przecież to widac jak na dłoni...ech.

Tez mnie to wkurza,ja syn czasem mówi :mamuś ale jak Ty to zrobisz?przecież Ty masz lęki...qrde szok!!!Boli mnie to..boli dlatego bo widzę że martwi się ,tłumaczę...ech...głupie to..

 

To co jest trudniejsze

 

Myslę że jedno i drugie,bo w zasadzie ciężko to wytłumaczyc ,prawda?

Powiem szczerze,nierozumialabym jeszcze trzy lata temy osoby z takimi problemami...naprawdę nie.. :oops:

Teraz wiem...i wiem też że SZCZEROSC popłaca...

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak czytam wszystko od ostatniego mojego postu do końca.... i nasuwa mi się myśl, że w dwie strony zarówno w przypadku i dzieci, i rodziców szczerość popłaca, jeżeli druga strona rozumie. I to nie chodzi o rozumienie drugiej osoby, bardziej o zrozumienie dla problemu nerwicy, depresji - czasem ludzie nie mają pojęcia co to jest naprawdę, i mimo że chcą dobrze, to krzywdzą, bo nie wiedzą jak należy pomóc. Dobrze jest takim, którzy mają rozumiejącą rodzinę. Ale niestety różnie bywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nunus rozumiem ze starsi chca z toba pogadac szczerze? Jesli sie boisz mowic o problemach moze wybadaj sytacje, zagadaj do nich spontanicznie - co sadza o tym co cie trapi, nie mow odrazu ze chodzi o ciebie. pytales w ten sposob?

Bywało wiele razy ze z róznych powodów rodzice zaczynali ze mna rozmowe. Kiedy naruszaja te delikatne tematy to mnie od razu z oczu potoki płyna i tak jakby mi ktos głaz na klatce piersiowej połozył. Nawet jak wydusze jedno czy dwa zdania to zaraz bede mogł jedynie powiedziec ze "nie chce o tym rozmawiac" albo "nie mamy o czym rozmawiać"albo "i tak mi nie pomozecie" itp wiecej nie bede w stanie wydusic z siebie

czuje cos takiego jakbym pchał sciane

twojego sposobu nie próbowałem

moge w ten sposob porozmawiac ale w moim odczuciu nie bede w stanie przejsc z hipotetycznej "sytuacji" lub "przyjaciela" na mnie

kiedy pierwszy raz na powaznei byłem u psychologa 10 stycznia tego roku

tez miałem ten problem ale pytania "pomocnicze" pomogły powiedziec duzo

chociaz papierowymi recznikami mozna było umyc podłoge

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie uważam, że szczerość jest o tyle ważna że pozwala mieć czyste sumienie i przynosi ulgę.W moim przypadku moi rodzice wiedzą prawie wszystko-nawet to że chciałam sie zabić:(ale cóż...sprawia to że mnie oskarżają,dołują,poniżają stwierdzając że jestem beznadziejna,leniwa i moja choroba jest manifestacją przeciw ich dobroci i tym że jestem rozpieszczona.Zero zrozumienia,oparcia czy chodźby świętego spokoju:( Nawet gdyby udało mi się zbić wtedy też uważali by że to moj kaprys i chęć zemsty-absurd!Dlatego też czasami żałuje że wiedzą bo gdyby nie wiedzieli mogłabym chociaż łudzić się że postępują tak bo nie są świadomi-a teraz?nie ma złudzeń...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

próbowałem moze z siostra jest mi moze ciutke łatwiej

no jest taka jeszcze inna osoba z która zdecydowanie łatwiej przeszło mi porozmawiac szczerze (miała tez duze problemy)

ale ona jest z innego miasta wiec nasze kontakty sa sporadycznie głownie przed gg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×