Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Gość SmutnaTęcza

tropiciel, tak, ale nie okazuję tego na zewnątrz. Staram się nosić maskę (śmiać się, być radosna i rozmawiać itp., jak wszyscy inni), żeby wypaść w miarę normalnie - właśnie po to, żeby wbić się jakąś grupkę, ale jak zwykle jest tak samo. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutna Tęcza, ja już nie potrafię udawać by być jak inni. I zaczynam tracić tych znajomych, bo kiedyś byłam tak jak Ty ubrana w maskę uśmiechu i "wszystko jest w porządku, jestem taka jak Wy" i najlepsze jest to, ze wtedy naprawdę w to wierzyłam. Odkąd nie mam siły wtapiać sie w tłum i odpowiadam na pytanie co u ciebie - beznadziejnie - to po kolei znajomi, a było ich i tak mało, się wykruszają, bo nie tego chcą słuchać, nie to widzieć.

 

Z innej strony mam w sobie taki głos, nie wiem na ile to jest szczere we mnie, ale jeśli się zastanawiam to chyba nie jest: a mianowicie, ze to wszystko jest śmieszne i przerażające jednocześnie, że jest nas tu tylu, tyle wirtualnych osobowości, a wszyscy tacy samotni. Wiadomość nr 16138 samotnej osoby. Kiedyś nie rozumiałam jak można być samotnym wśród ludzi, teraz to do mnie dociera. Powoli i boleśnie.

 

Smutna Tęczo, mimo moich gorzkich słów mam gdzieś w sobie taką nadzieję, że spotkamy na swojej drodze takich ludzi przy których będziemy się dobrze czuli. Chociaż najlepiej by było być szczęśliwym samym z sobą, aby się nie uzależniać od innych, bo to nie jest zdrowe.

kosmos

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość SmutnaTęcza

pomaranczka, ja nie mam nawet kogo tracić, bo nigdy nie miałam żadnych znajomych. Najwyżej fałszywych, którzy udawali ich, gdy czegoś potrzebowali, a potem porzucali mnie jak zepsutą zabawkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SmutnaTęcza, nie ma co się pchać w grupki. Też to robiłam. Całą szkołę, studia. To na nic. Też mówiłam/myślałam o maskach itp. A to jest w ogole błędne myślenie, patrzenie. Ktoś mi kiedyś powiedział: nie ma grupek, jest tylko zbiór dobrych kontaktów 1:1. Coś w tym jest.

Samotność to nie stan. To cecha...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh wszyscy zawsze mówią o klubach/kółkach zainteresowań. A ktoś w takowym jest? Zawsze mnie to ciekawiło ;) W szkole, dziecięciem będąc, bawiłam się w takie rzeczy, ale nawet tam nie znalazłam przyjaciół. Ale przynajmniej czas zabiłam (tudzież: spędziłam produktywnie), nauczyłam się fajnych rzeczy itd. A jak się jest starą kozą, tj nie studentką, to do jakich kół można się zapisać? Koło gospodyń wiejskich odpada, bo w dużych miastach nie ma :D

Samotność to nie stan. To cecha...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kuśfa, aż by się chciało założyć coś, co by się spotykać, pogadać o fajnych rzeczach, nawet o hiszpańskim ;D A potem gdzieś pojechać na stopa (Hiszpania zawsze git:P). Albo że co jakiś czas np. ktoś coś prezentuje (no taa, tylko że wszyscy by od razu uciekli, bo prezentowanie to nie lada wyczyn, zwłaszcza dla nas, hihi).

Mi by się marzyło kółko poetyckie, bo piszę (pisałam, kuźwa...! Przestałam, bo cholerne problemy i wieczny becz wieczorami) prozę, ale wśród poetów mi chyba lepiej ;]

Samotność to nie stan. To cecha...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapisałem się ostatnio do pewnego stowarzyszenia, za dwa tygodnie spotkanie klubowe, a mnie przeraża trochę wizja wejścia w zupełnie nowe towarzystwo... Ale jeśli nie spróbuję, to się nie przekonam 8)

 

Indifference1, no naprawdę, nie chce mi się wierzyć, że nie masz żadnych zainteresowań.

 

Kamaja, jak Twój strój mikołaja? ;)

Prawdziwy sukces osiągamy wtedy, gdy potrafimy przejść przez życie własną drogą i nie pozwolimy by szaleństwo świata uzurpowało sobie prawo do władzy nad naszym życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

( Dean )^2, ja bym uzupełniła Twoje zdanie. Ludzi w pełni zrównowazonych emocjonalnie i bez zaburzeń którym na mnie zalezy. Totalna abstrakcja. W całej tej miedzyludzkiej dynamice wpadam wszak w relacje toksyczne i spotykam ludzi ktorzy przywiazuja sie na maxa a i tak nie jestem niczego pewna ;P ze im zalezy, ze moge ufac. Razem źle, osobno źle. Ratunku.

Marze już tylko o pochłaniającej pracy ;P

 

-- 22 lis 2014, 11:29 --

 

I psie.

 

Moga być 2 psy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie wydarzyło się coś fajnego, znowu zaczęły mnie kręcić gry planszowe. A spotkania przy planszówkach to fajna sprawa. Nie musisz dużo rozmawiać z innymi ale siedzisz wśród ludzi :P

I to czego nie było od dawna, że mnie to cieszy i że mi się chce to robić...

To miłe i nowe..

 

OD września odkładam pójście na basen bo wstydzę się tego, że jestem taka gruba i że mam sznyty... ale też to ogarnę...

Poddaję się nie mam siły na walkę...

Zazdroszczę ludziom szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kamaja, zawsze możesz założyć czapeczkę na hidżab :D

 

Indifference1, no widzisz i jest już to jakiś pomysł ;)

 

Follow, od razu lepiej się czyta ;) Powiedz mi, umawiacie się na jakimś forum? Szukałem takich spotkań u siebie, ale średnio mi szło...

Prawdziwy sukces osiągamy wtedy, gdy potrafimy przejść przez życie własną drogą i nie pozwolimy by szaleństwo świata uzurpowało sobie prawo do władzy nad naszym życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam mam 19 lat i rok temu zdiagnozowano u mnie dysforfofobię. Moja samoocena spadła poniżej kostek po sylwestrze 2012 kiedy popsuła mi się cera.

Ta dolegliwość (jeżeli to dysforfofobia?) jest okropna i zabija mnie od środka.Bywaja dni lepsze , kiedy chce coś ze soba zrobić ,poprawić swój wygląd by poczuć się lepiej.Podobno dysmofobikowi nie pomagają zadne zabiegi upiększające i nie załatwiają sprawy , jednak ja widzę w tym rozwiązanie.Każdego dnia boję się co zastanę w lustrze i czy nie wyglądam jeszcze gorzej niż dzien wcześniej. Cały czas jestem w dołku , nigdzie praktycznie nie wychodze ,ba, ja nawet rzadko wychodzę z pokoju. Całe szczęście , że teraz jest pochmórno , ponieważ mam straszny światłowstręt.

Staram sie nie myśleć o przyszłości , ponieważ strasznie przeraża mnie fakt ,że będę się musiała jeszcze męczyć życiem. Od dziecistwa byłam osobą bardzo wrażliwą i być może dlatego jestem bardziej podatna na ''załamki''. Codziennie modlę się o lepsze dni ,ale naprawdę brak mi już sił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laura243, jeśli widzisz w zabiegach rozwiązanie, to czemu nie spróbować? Co takiego stało się z cerą?

Prawdziwy sukces osiągamy wtedy, gdy potrafimy przejść przez życie własną drogą i nie pozwolimy by szaleństwo świata uzurpowało sobie prawo do władzy nad naszym życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

poprostu wyskoczyło pare krostek ;/ niby nic z czym nie mozna by sobie było poradzić.. wiem że wydaje się to głupie ale od tego zaczelo się obsesyjne sprawdzanie swojego wyglądu ,mania na punkcie tego że zostaną mi blizny potrądzikowe ;/ Najgorszy jest własnie ten lęk ,kóry paraliżuje mnie do tego stopnia ,że 3 klase liceum udało mi się zaliczyć tylko dzięki nauczaniu indywidualnemu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×