Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Cognac

Użytkownik
  • Zawartość

    639
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Powodzenia, trzymam kciuki!
  2. Cognac

    Witam

    Czego
  3. HEHE. Ej spoko że szuka kolejnych opcji. Mam ukłucie zazdrości Cały czas nie mogę się pozbierać po tym jak moja stwierdziła że baj, jest pani super zdrowa do widzenia. Beznadzieja. Moje problemy wcale nie zniknęły, funkcjonowanie jest tragiczne, jestem mega wybuchowa, denerwuję, nie mogę spać, co chwilę się z kimś kłócę, po czym cierpię, no okaz zdrowia, nie ma co
  4. współczuję. nic mądrego nie powiem. Trzymaj się ciepło
  5. nie mam tv, ale odnoszę wrażenie że w moim gronie znajomych (ludzi ze studiów i jesteśmy w konwersacji na FB) jak ktoś jakoś nie pomaga to jest widziany w negatywnym świetle. już zostałam nazwana dość nieładnie. mimo że wpłacam na zbiórki ale o tym nie gadam... dużo mam sprzecznych myśli w głowie z tego powodu. mogłabym pomagać "w realu" ale nie jestem w stanie. nie mam warunków w domu, fobia społeczna i tak dalej. no i wbrew temu co pisałam parę postów wyżej, po tygodniu tej wojny już się zdążyłam rozsypać i wróciły myśli s. i wręcz o tym że największy pożytek byłoby pojechać na front i tam zginąć. Odklejone myśli. Nie chcę żyć w takim świecie. Kto by chciał. Całą drogę do domu z pracy płakałam ze to ja powinnam była zginąć skoro nie chcę tego życia, a nie siostra znajomego. Ech
  6. Zastanawiam się jak to się stało, że w obliczu wojny moje lęki wcale się nie ujawniły (poza pierwszym momentem), zamiast tego najpierw był wkurw, a potem mobilizacja (troszeczkę pomagałam w zbiórce, ale niedużo, jakoś i tak cała para idzie w pracowanie:o). To dziwna zmiana, bo wcześniej ledwo ciągnęłam, co drugi wieczór spędzałam w łóżku bo nie mialam na nic siły, a teraz nagle działam jak "normalny". Dużo gorzej znoszę... konieczność przeprowadzki Z dystansu patrzac: to jakieś poje***e wstyd mi wręcz za to. Czemu glowa tak działa.
  7. Cognac

    Samotność

    No właśnie oczywiście mam tak samo pomaga znalezienie tych kilku osób. Gorzej jak nie mają czasu albo jak te relacje się z biegiem czasu psują.... Przeciętny człowiek pewnie przechodzi nad tym do porządku dziennego i szuka nowych znajomości. :///
  8. Psychodynamiczna. Przyszłam tak naprawdę z rozsypką w pracy i dalej sobie z tym nie poradziłam. Nie było za bardzo jakiegoś etapu dokładnego formułowania celów. A Wy pamiętacie swoje cele terapii, one były jakos szczególnie formułowane? U mnie to było jakieś takie luźne wszystko, nie wiem...
  9. Echhh powiem Wam... Jestem wściekła że zostałam bez terapii, serio. I że tyle lat płaciłam w błoto. 5 lat..... I babka stwierdziła że kończymy bo wg niej jestem w super stanie. powiedziała to we wrześniu, na co zareagowałam panika że jak to, przecież jest beznadziejnie. No i tak sobie trwały spotkania aż do stycznia, to ona nie mogła, to była chora, to ja byłam chora, to mi odwołała bo coś tam, jak już było spotkanie to nic się nie kleiło więc w styczniu stwierdziłam że dobra koniec z tym. Ona nadal swoje że super sobie radzę. Nie było żadnego sensownego zakończenia terapii nawet, tylko na koniec ze no, 5 lat, dziwnie tak kończyć. Wzruszyłam ramionami. Nie zbudowałam z nią żadnego sensownego kontaktu. A u mnie jest, coz. Źle. Nic się nie zmieniło, dalej nienawidzę swojej pracy, prokrastynuje, nic nie robię, mam myśli s., nerwica coraz większą, jeszcze 2 pierwsze tygodnie cyklu jakoś żyje, ale 2 ostatnie to jest jedna wielka tragdia. Drę się na ludzi jak pojebana, krzyczę, złorzeczę, wkurzam. Ale wg terapeuki to super bo uwalniam złość! Nope. Zmieniłam się we własną matkę, która pamiętam z dzieciństwa: wiecznie zmęczona, wściekła, agresywna i w depresji, drąca się na ludzi, pełna pogardy dla siebie i innych, dogłębnie nieszczęśliwa, w ogromnym lęku. Na dodatek straciłam wiarę, że terapia może mi pomóc. Nie wiem czy komukolwiek umiem teraz zaufać. Czuję się wykorzystana finansowo i zostawiona na pastwę losu....
  10. Wygląda jak wypalenie zawodowe. Powiem Ci jako wypalona testerka/programistka, która ma dokładnie te same objawy (wypalenie, objadanie się, nerwica no). IT to ciągła nauka i jest to BARDZO techniczne. Moje życie wygląda tak że ciągle czegoś nie wiem, nie rozumiem, bo wszystko non stop się zmienia, nie wytrzymuje nerwowo w jednej pracy, idę do innej, tam są zupełnie inne technologie, muszę się uczyć wszystkiego od zera. A deadline sapią w kark, szybciej, szybciej. Bardzo podupadło moje zdrowie psychiczne i fizyczne od tej pracy. Jednocześnie kuźwa wiem jak wygląda rynek pracy, jest zjebany, nie wiem gdzie indziej szukać pracy.
  11. Wydaje mi się, że mowisz trochę o cechach osobowości zależnej. Ale etykiet które można przypasować do każdego z nas na pewno jest sporo. Tak mi tylko przyszło do głowy. Też podobno mam cechy tej osobowości. Z tego powodu nie wychodzi mi chyba terapia. Byłam na niej grzeczna i miła, a potem w domu kur**łam na terapeuke. I dalej to robię, mam jej wszystko za zle, mimo że już "skończyła ze mną terapię". Mam wrażenie że mimo chodzenia tam 5 lat ona mnie w ogóle nie poznała. Też tak masz?
  12. Do siebie - żal mi siebie, wolałabym się nie urodzic. Do innych - żal że znowu zostałam sama Do świata - jest s/cenzura/ony.
  13. U mnie 2021 też był dziwny. Ogólne wrażenie: krew w piach. Rok walczenia na kilku frontach, by ostatecznie na każdym przegrać (a przynajmniej dostać fatalną informację zwrotną i po ktorymś razie po prostu się zamknąć w sobie i odpuścić temat). Wszystko wg tego samego wzorca: początki obiecujące, a potem pikowanie w dół. Zawodowo, zdrowotnie, aktywistycznie, towarzysko. Nawet rodzina się poobrażała. No po prostu syf Oby 2022 był lepszy. Odpuszczam parę tematów, niech się dzieje co chce. Nie mam już siły.
  14. Ło kurde, nei wiedziałam ze mamy na forum tylu gamedevowców. Heloł
  15. U mnie zdecydowanie w 2022 nacisk z powrotem na moje nerwico - depresjo - AD(H)D - cthulhu-wie-co. Bo to nie może być tak, że skrajnie mnie wszystko wścieka, każę współlokatorowi wypier***ać (bo potem mi wstyd), jak mam wyjść z domu to zaliczam atak fobii, a jak upiec ciasto, to atak paniki. WTF znowu. Składników bazowych jest kilka, m.in. odwyk od internetów (fejsbuki instagramy). Oh wait, czy to dlatego odkopałam więc swoje konto na tym forum?
×