Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)


cicha woda

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, Kama_9393 napisał(a):

Czujesz się w miarę dobrze z tym ciśnieniem?

Tak, najlepsze jest to że jak jeszcze chodzilam do szkoły i np nie chciało mi się siedzieć dalej na lekcjach to szlam do pielegniarki że mi słabo a on tylko mierzyla ciśnienie i puszczala mnie do domu. 😄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Elciaa napisał(a):

Tak, najlepsze jest to że jak jeszcze chodzilam do szkoły i np nie chciało mi się siedzieć dalej na lekcjach to szlam do pielegniarki że mi słabo a on tylko mierzyla ciśnienie i puszczala mnie do domu. 😄

😄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Potrafiłam odlecieć na wykładzie czy w pracy. Jaki wstyd... 

ja kiedyś w kościele zasnęłam

msza była wyjątkowo nudna

 

 

Niebo deszczem spływa i płacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziwne to wszystko. Mimo, że jestem na mniejszej dawce leku niż zwykle to ostatnio czuje się lepiej i już dawno się nie odrealniłem. A stresów dużo bardzo i spodziewałem się gorszego stanu. Nadal mnie to zaskakuje że czasem nawet w kwestii złego samopoczucia jestem zawiedziony :D 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Dziwne to wszystko. Mimo, że jestem na mniejszej dawce leku niż zwykle to ostatnio czuje się lepiej i już dawno się nie odrealniłem. A stresów dużo bardzo i spodziewałem się gorszego stanu. Nadal mnie to zaskakuje że czasem nawet w kwestii złego samopoczucia jestem zawiedziony :D 

To dobrze. Ja już też na docelowej 400 kwety czuję się dobrze. Śpię normalnie i czuję się "Zwyczajnie", choć derealizacja nie odstępuję od wielu lat, ale przywykłam i ją polubiłam :D 

pewnie dlatego, że "twoja derealizacja" pochodzi z lęków, nerwicy. U mnie to bardziej spraw zaburzeń osobowości i ChADu.

Zaprawdę, nie moglibyście, teraźniejsi, w ogóle nosić lepszych masek, niż wasze własne twarze. Któż zdoła was - rozpoznać! ~ Friedrich Nietzsche

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

przywykłam i ją polubiłam :D 

Ja to rozumiem. Bo te stany o ile dawniej mnie przerażały i panicznie się ich bałem gdy się pojawiały to w jakimś stopniu je okielznalem i teraz gdy są, to jest to jednak coś już znanego.

Nie brakuje mi ich gdy ich nie mam ale czuję się dziwnie gdy... Czuje się dobrze, mimo że znaki wskazują na to że w danym momencie powinno być źle.

 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Ja to rozumiem. Bo te stany o ile dawniej mnie przerażały i panicznie się ich bałem gdy się pojawiały to w jakimś stopniu je okielznalem i teraz gdy są, to jest to jednak coś już znanego.

Nie brakuje mi ich gdy ich nie mam ale czuję się dziwnie gdy... Czuje się dobrze, mimo że znaki wskazują na to że w danym momencie powinno być źle.

 

No właśnie przy zaburzeniach chyba są te przerwy między deralizacją, a stanem.normalnym, co może być gorzej tolerowane, gdy derealizacja znowu wraca, a do tego wywołuje większy lęk. I mnie to norma, jak nie zwracam uwagi, że jest to zapominam o mniej,.ale wiem,.że jest,.nigdy pomysle o.tym, to ona jest i raczej zostanie.

Zaprawdę, nie moglibyście, teraźniejsi, w ogóle nosić lepszych masek, niż wasze własne twarze. Któż zdoła was - rozpoznać! ~ Friedrich Nietzsche

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przywyknąć tak, ale polubić nie wyobrażam sobie. Dosyć często dotyka mnie derealizacja, zwykle trwająca kilka minut, ale zdarzały się też całe dni. Bardzo źle się wtedy czuję, użyłabym nawet słowa "strasznie" w pełnym jego znaczeniu, bo nagle wszystko znika, świat, który przed chwilą był ci znany, staje się odwrócony, ludzie to jego kukiełki, a ty nie wiesz, co tutaj robisz i jak masz się wydostać, wiesz tylko, że musisz zachować spokój i oddychać. Najbardziej dolegliwe są dla mnie ataki, które występują w domu rodzinnym lub pracy (zdalnej czy biurowej - bez znaczenia). To pierwsze jest druzgocące, nagle dom i najbliżsi stają się zupełnie obcy, patrzysz na rodziców i nie masz tych samych odczuć, co przed chwilą. Za to w pracy podczas ataku wpadam w obłęd myśli, w ogóle zapominam nad czym pracowałam, nie wygląda to na moje, nie mogę do tego wrócić, oddala się cała rzeczywistość, zaczyna piszczeć mi w uszach, sama chcę zacząć piszczeć, czuję się uwięziona, czekanie aż to minie ciągnie się, a przecież ja zaraz zemdleję! - takie mam myślenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, czarna rzodkiew napisał(a):

Przywyknąć tak, ale polubić nie wyobrażam sobie. Dosyć często dotyka mnie derealizacja, zwykle trwająca kilka minut, ale zdarzały się też całe dni. Bardzo źle się wtedy czuję, użyłabym nawet słowa "strasznie" w pełnym jego znaczeniu, bo nagle wszystko znika, świat, który przed chwilą był ci znany, staje się odwrócony, ludzie to jego kukiełki, a ty nie wiesz, co tutaj robisz i jak masz się wydostać, wiesz tylko, że musisz zachować spokój i oddychać. Najbardziej dolegliwe są dla mnie ataki, które występują w domu rodzinnym lub pracy (zdalnej czy biurowej - bez znaczenia). To pierwsze jest druzgocące, nagle dom i najbliżsi stają się zupełnie obcy, patrzysz na rodziców i nie masz tych samych odczuć, co przed chwilą. Za to w pracy podczas ataku wpadam w obłęd myśli, w ogóle zapominam nad czym pracowałam, nie wygląda to na moje, nie mogę do tego wrócić, oddala się cała rzeczywistość, zaczyna piszczeć mi w uszach, sama chcę zacząć piszczeć, czuję się uwięziona, czekanie aż to minie ciągnie się, a przecież ja zaraz zemdleję! - takie mam myślenie.

Bo ten stan jest innym poczuciem rzeczywistości. U Ciebie może to wyglądać inaczej, bo się tego boisz. Kiedyś też się bałam.momentami, mimo że było to bez przerwy żadnej. U mnie jest i derealizacja, czyli nierealny świat i obcy. Nie czuję go.

I depersonalizacja - nie czuję siebie i nie poznaję w lustrze, większość uczuć wyparowało,.nie poznaję własnego głosu..szukam szybkiej dopaminy,.żeby coś poczuć. ale nie czuję nic..jedynie Muzyka daje chwilowe ukojenie. Derealizacja trwa codziennie,.bez przerwy,.przez już chyba 12.lat. zaczęło się po skończeniu liceum, rzuceniu od razu wszystkich leków i wielu traumach szkolnych,.gdzie byłam.gnebiona. dzięki derealizacji mniej rzeczy mnie dotyka..ale.to nie musiała.byc zasługa derealizacji

Sama nie.wiem

 Muszę zrobić jakieś badania, bo.wiem, że muszę mieć oprócz ChADu jakieś zaburzenie osobowości i zrobię to przez.internet

.trochę to kosztuje, ale to dla mnie ważne, a ludzie w.moim mieście.nie chcą.mi zrobić i po co mi ta wiedzą?.po G.

 

Zaprawdę, nie moglibyście, teraźniejsi, w ogóle nosić lepszych masek, niż wasze własne twarze. Któż zdoła was - rozpoznać! ~ Friedrich Nietzsche

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

54 minuty temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Bo ten stan jest innym poczuciem rzeczywistości. U Ciebie może to wyglądać inaczej, bo się tego boisz. Kiedyś też się bałam.momentami, mimo że było to bez przerwy żadnej. U mnie jest i derealizacja, czyli nierealny świat i obcy. Nie czuję go.

Ja też tego świata nie czuję podczas derealizacji, o ile nie czujemy tak samo, czuję się z niego wyłączona, jakby ktoś mnie wziął, zresetował i wrzucił z powrotem. To takie dziwne uczucie, ciężko dokładnie opisać słowami, każdy czuje trochę inaczej. Okoliczności też mogą mieć wpływ na nasilenie derealizacji, jedna może być łagodniejsza od drugiej, wszystkie jednak mają wspólny mianownik tej dziwności, nierealności, snu na jawie. Przebywając samej w domu, ten stan jest do przeżycia, inaczej reaguje moja głowa, bardziej doskwiera mi wtedy ogromna pustka, odcięcie czy otępienie afektywne - prędzej w tę stronę - niż narastający niepokój. Za to w pracy owszem, boję się, boję się, że zemdleję na oczach ludzi, będę widowiskiem, ktoś mnie zacznie dotykać, oceniać z bliska, potem będę wieczną opowieścią na ustach pracowników, zatem przeważa lękowa część derealizacji, w której podłożem jest stres. I zawsze mam wtedy silną potrzebę ucieczki, wyjścia na zewnątrz, daleko od pracy, do której bym już nie wróciła, ale rozsądna część mózgu trzyma mnie na miejscu i każe czekać.

54 minuty temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Derealizacja trwa codziennie,.bez przerwy,.przez już chyba 12.lat. zaczęło się po skończeniu liceum, rzuceniu od razu wszystkich leków i wielu traumach szkolnych,.gdzie byłam.gnebiona. dzięki derealizacji mniej rzeczy mnie dotyka..ale.to nie musiała.byc zasługa derealizacji

Niestety przy gnębieniu najlepszą rzeczą, jaką mózg może dla nas zrobić, to właśnie odciąć od tej rzeczywistości, wszystkie te krzywdy okazują się tak poważnym zagrożeniem, że trzeba nas ratować, a przecież nic ani nikt nas więcej nie zrani, jeśli przestaniemy cokolwiek czuć. U mnie też zaczęło się w szkole, w pierwszych kryzysach i potrafiło trwać naprawdę długo, czasem i tygodniami żyłam w innym stanie, a może i dłużej, ale żeby tak bez przerw? To musi być przykre. Z drugiej strony, jak się nie zna innego stanu, to tylko tak się żyje. Ale jednak coś tam Ci sprawia autentyczną radość, jak muzyka, znajdujesz choćby krótkie chwile realności i oby było ich jak najwięcej, właśnie to odwracanie uwagi różnymi zajęciami uziemia.

54 minuty temu, Niewkopomonowana napisał(a):

 Muszę zrobić jakieś badania, bo.wiem, że muszę mieć oprócz ChADu jakieś zaburzenie osobowości i zrobię to przez.internet

.trochę to kosztuje, ale to dla mnie ważne, a ludzie w.moim mieście.nie chcą.mi zrobić i po co mi ta wiedzą?.po G.

Musisz? Dlaczego jest to dla Ciebie ważne?

Edytowane przez czarna rzodkiew

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, czarna rzodkiew napisał(a):

Musisz? Dlaczego jest to dla Ciebie ważne?

Bo często o tym myślę i gdybym się dowiedziała, czy coś jeszcze mi doskwiera, to bym była bardziej świadoma i wiedziałabym trochę więcej o sobie i co mogę jeszcze dla siebie zrobić.

Zaprawdę, nie moglibyście, teraźniejsi, w ogóle nosić lepszych masek, niż wasze własne twarze. Któż zdoła was - rozpoznać! ~ Friedrich Nietzsche

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, czarna rzodkiew napisał(a):

czekanie aż to minie ciągnie się, a przecież ja zaraz zemdleję! - takie mam myślenie.

Tylko pewnie nigdy nie zemdlałaś nie? Mimo, że świat wiruje i się jest gdzieś nie wiadomo gdzie.

Mój pierwszy "atak" od którego zaczęła się nerwica to było niby omdlenie. Nie straciłem świadomości ale właśnie tak chwilowo odpłynąłem i tak się tego cholernie wystraszyem, że się to zaczęło powtarzać. I myślę, że to jednak właśnie była derealka. Ciężko stwierdzić dokładnie bo miałem wtedy niewiele ponad 10 lat ale myślę, że obecne derealizacje są podobne do tego co wtedy czułem. Tylko że były już ich w życiu setki to się tak tego już nie boje. A dawniej zawsze myślałem, że mdleje/umieram itp.

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Tylko pewnie nigdy nie zemdlałaś nie? Mimo, że świat wiruje i się jest gdzieś nie wiadomo gdzie.

Akurat kiedyś zemdlałam, i to pośród setki ludzi... Ocknęłam się na zewnątrz obok niemiłego ochroniarza i jakiejś dziewczyny, której obraz kompletnie wymazał mi się z pamięci. Nie była to derealizacja, byłam obecna, od razu poczułam, że coś jest nie tak, zaczęło mi się kręcić w głowie, widziałam mroczki przed oczami, to był szereg następujących po sobie etapów utraty przytomności. Zdołałam nawet zdjąć okulary i schować do etui, zanim upadłam na ziemię, w mojej głowie odliczały się sekundy. Różnie u mnie wyglądają stany odrealnienia, ale w tych mocniejszych, głównie w pracy, bywały właśnie te najwcześniejsze oznaki omdlenia - niepokój, ścisk głowy, osłabienie, zaburzenie widzenia, uczucie podnoszenia ciśnienia, jakby gotowała się w twoim ciele woda niczym w czajniku na gazie, wszystko głuchnie, a przed tobą jawią się niewyraźne, ciemne wzorki, tańczą wszędzie kropki. Do utraty świadomości jest chwila moment, to jest walka z czasem. A te kropeczki to już ostatni sygnał i raz, może nawet nie raz, ale akurat ten raz dobrze pamiętam, w pracy właśnie doznałam takich kropek, choć one dopiero się formowały w oddali przede mną, to już ogarnął mnie strach, siedziałam w bezruchu, powtarzając sobie w myślach "nie teraz" i próbowałam cofnąć te kropeczki, nie wiem jak, ale udało mi się wtedy, uspokoiłam się, więc może była to derealizacja, bo trochę to trwało. Pewnie jeszcze długo będę panikowała i zastanawiała się, co to jest tym razem, wystarczy, że pojawi się jeden ze znanych mi objawów zemdlenia, a już założę, że to to, a nie tylko chwilowa derealizacja.

6 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Mój pierwszy "atak" od którego zaczęła się nerwica to było niby omdlenie. Nie straciłem świadomości ale właśnie tak chwilowo odpłynąłem i tak się tego cholernie wystraszyem, że się to zaczęło powtarzać. I myślę, że to jednak właśnie była derealka. Ciężko stwierdzić dokładnie bo miałem wtedy niewiele ponad 10 lat ale myślę, że obecne derealizacje są podobne do tego co wtedy czułem. Tylko że były już ich w życiu setki to się tak tego już nie boje. A dawniej zawsze myślałem, że mdleje/umieram itp.

Mnie też to bardzo wystraszyło i zdziwiło, miałam może z 19 lat, jeszcze pamiętam, że zjadłam porządne śniadanie tego dnia, byłam wypoczęta i wypiłam dużo wody, a mimo to zabrakło mi tlenu w mózgu, nie starczyło go dla mnie, bo było tłoczno i duszno. Derealizacja i omdlenie mają podobny start, w tym drugim przynajmniej uwypukla się element czasu w sekundach, dosłownie widzisz upływający czas, wszystko dzieje się tak szybko, a w przypadku pierwszego to znacznie wolniej się rozkręca. Z czasem może będę potrafiła odróżnić jedno od drugiego w chwili ataku, a nie zakładała od razu najgorszy scenariusz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×