Przeczytalam wszystko. Mam swoje błędy i o nich wiem. Byłeś dla mnie bardzo ważny. Nie zastanawiałam się nawet przez sekundę jak poprosiłeś żebym poszła do apteki po Twoje leki bo sam nie mogłeś z powodu fobii. Doskonale pamiętam ile było problemów finansowych. Wychodziłam do sklepu po zakupy i brałam to co było potrzebne- kończył Ci się żel pod prysznic to kupiłam, mydełko, antyperspirant czy cokolwiek innego. Robiłam to dla Ciebie, a nie dla widzimisię. Sprzątałam mieszkanie, balkon, robiłam pranie, skladalam Twoje ubrania... Chciała.m Ci ułatwić. Nie byłam ślepa i widziałam jak się męczysz. Przed poznaniem mnie już miałeś totalny dół pijąc codziennie alkohol. Nigdy nie wywlekalam żadnych prywatnych spraw. Przyznaję, że nie wszystko rozumiałam jak należy. Zrozum, że ja też to przeżywam. Dobrze o tym wiesz. Do tej pory nie wiem dlaczego śmiałeś się z tego jak przy Tobie płakałam. Ja byłam na tym SORZE i to nie były jak to napisałeś żadne gów....na. Do dnia dzisiejszego nie mogę się z tego pozbierać, a Ty nazywasz mnie typiarą- nigdy Ciebie nie wyzwalam i to na dodatek publicznie. Nie wysmiewalam Twojego problemu o którym nie napiszę bo to osobiste. Dlaczego to robisz? Tego nie wiem. Może chcesz żebym cierpiała jeszcze bardziej i się wykończyła całkowicie...Nie mam pojęcia jaki jest tego cel. Wiesz, że chodzę na terapię, pracuję nad sobą i chce zrozumieć jak należy samą siebie. Tak, nadal lecą mi łzy po przeczytaniu tego wpisu... Nie śpię całą noc, a za godzinę muszę wstać do pracy. To już w mojej głowie zostanie na długo- głupią babo, masz zrytą łeb, puknij się w łeb i wiele innych określeń. Jak byłam u Ciebie to mogłeś usiąść ze mną jak człowiek i porozmawiać, a nie jak pojechałam. Wierzę, że przeżywasz to tak samo jak I ja- boli nas to i nie będę się licytować kogo bardziej dotyka ten ból. Jeżeli chcesz coś mi przekazać to zrób to prywatnie. Na dzień dzisiejszy nie radzę sobie, ale nie mam wyjścia tak samo jak i Ty. Więcej już nic nie dodam bo nie mogę tego przeżyć. Bardzo Cię kochałam, możesz sobie w to nie wierzyć, ale proszę Cię o jedno- nie rób tak wiecej. Pomimo tego wszystkiego mam pragnienie żeby wypłakać się w Twoich ramionach. Mam nadzieję, że czujesz spokój- ja tego nie czuję. Odczuwam ból, jestem rozwalona psychicznie i docierają do mnie moje błędy. Dziękuję, że mogliśmy razem spędzać czas, porozmawiać, wyjść na spacer i dziękuję za widok na chaldzie, za to, że leżeliśmy beztrosko na trawie, za to, że jedliśmy rybkę nad jeziorkiem i za wiele naszych wspólnych chwil. Dalej płaczę...To wszystko było z mojej strony prawdziwe. Głowiłam się jak Ci pomóc z fobią bo to nie jest życie... Nie musisz nic dodawać bo już wszystko napisałeś....