Skocz do zawartości
Nerwica.com

Sakrament pokuty

Znaleziono 1 wynik

  1. Od prawie roku nie robiłem rachunku sumienia i nie byłem u spowiedzi. Ostatnią komunię świętą przyjąłem w pierwszej części okresu wielkanocnego 2026 roku. Nie potrafię zorganizować rachunku sumienia i dłuższej, solidniejszej spowiedzi "Przerasta mnie to". Trudno mi określić, co jest grzechem i jak poważnym. Wyraźnie cierpię z powodu wymuszonego "celibatu" i silnego pociągu płciowego do kobiet. W życiu odbyłem chyba kilkanaście spowiedzi generalnych, a jedna taka spowiedź mogła trwać kilkadziesiąt minut. Czasem korzystałem podczas nich z kartek, czasem nie. Moja "mentalność" uważa wymóg robienia rachunku sumienia i wyznawania konkretnych grzechów za niedorzeczny, szkodliwy i uciążliwy. Nie chce jej się skupiać godzin na kazuistyce, "biurokracji" i buchalterii. Mam tak, że dla mojego umysłu jedynie ostateczne zbawienie wszystkich istot czujących na zawsze jawi się jako sprawiedliwe i słuszne wbrew temu, co uczą katolicyzm i niejedna inna religia monoteistyczna. Po co kogoś potępić na zawsze? Nie lepiej prędzej czy później doprowadzić każdego grzesznika do pełnego pojednania z Bogiem i niekończącego się szczęścia? "Ciężary gatunkowe rachunku sumienia i spowiedzi mnie przygniatają i przytłaczają". Takie praktyki wydają się wymagać dobrych funkcji wykonawczych. W ostatnich latach bardzo trudno mi nawet odmówić pacierz, zwłaszcza na klęcząco. Tym trudniej odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego czy część Różańca.
×