Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Canis

Absolutna izolacja

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Od wielu lat, ponad połowę życia, trwam w kompletnej izolacji od otoczenia. Nauczyłem się uczyć ludzi, by nie widzieli, że ze mną jest cokolwiek nie tak, uznają, że jestem po prostu troszkę ekscentryczny. Chciałem nie mieć kontaktu ze światem i mi się to udawało, dopóki 10 godzin dziennie na wydziale pełnym wrzeszczących i kłócących się kobiet nie zrujnował mojej psychiki. Zalecano mi powrót do życia społecznego, ALE.

- Nie znam się na żadnym sporcie, nie śledzę piłki nożnej, nie znam żadnych zespołów

- Gardzę alkoholem

- Wpadam w panikę w barach

- Jestem lekko niedosłyszący i gubię, co ludzie mówią

- Nie chcę znać tytułów ani autorów utworów muzycznych, których słucham

- Podobnie jak wyżej z filmami, może znam i lubię, ale nie mogę o tym rozmawiać

- Nie czerpię przyjemności z przebywania z ludźmi

- Nie ma w moim otoczeniu nikogo, kto chciałby mi pomóc

- Nie mam przyjaciół, ledwo znam rodzinę, nie mam nawet żadnych wrogów, żadnych rywali, żadnych przeciwników, nikt mnie nie zna

Przyzwyczaiłem się do takiego życia.

Jak mam je przerwać? Czy warto...? Jak to mówią, IRL, nie ma niczego, co bym doceniał... może podróże, ale to znowu pieniądze, i znowu towarzycho.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pracujesz albo uczysz sie? Bierzesz jakies leki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uczę się na uniwersytecie i prawdopodobnie nie miałbym objawów somatycznych, gdyby nie to. Nie brałem żadnych leków i odmawiam przyjmowania jakichkolwiek...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jesli nei masz ciezkiej depresji albo nie dostajesz atakow paniki to nie musisz brac lekow. Musisz tylko zmienic sposob zycia, wiem ze latwo sie mowi ale da sie zrobic. Mnie tez sport nie interesuje i gardze alkoholem, od 5 lat nie mialem piwa w ustach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie problem polega na tym, że mam ataki paniki. W szkole, ale także po nocach. Lekarstwa mi nie pomogą, ja powinienem wejść do życia społecznego, przekonać się, że tam mnie nic nie zabije, tylko nie umiem. Nie sam. Macie jakieś propozycje jak wyrwać się z tego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Canis, Tak, jamam propozycję. Umówić sie na terapię. Poznać swoje lęki i pracować nad tym,żeby stopniowo włączać się w życie wśród ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za radę. Zapisałem się na terapię, gdy wystąpiły pierwsze ataki. Na razie to nie pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Canis, boisz się ludzi z jakiegoś konkretnego powodu np z obawy przez zarazkami czy po prostu z obawy przed odrzuceniem ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z obawy przed odrzuceniem, ale napawa mnie niechęcią to, że nawet gdy słyszę wyraźnie co mówią, to nie rozumiem ich reakcji na połowę rzeczy. Nie rozumiem ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Canis,

Jak masz ataki to sprobuj leki od psychiatry, po co sie meczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po to, że jak odstawię leki, to ataki wrócą, i to w silniejszej formie. Pokazuje to zarówno moje nastawienie do leków, jak i doswiadczenie wielu osób. Ja wiem, że mi można pomóc, ale leki to błędna droga...

 

Ma ktoś jakieś filozoficzne rady? Albo coś takiego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żadnych. I nie wezmę żadnych 8) Proszę o inne pomysły. Nawet nie piszcie mi o tym, że można przyjmować lekarstwa, to bezcelowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Canis, no ja mam troszkę inne podejście do leków.

A psychoterapia indywidualna ? Próbowałeś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja psychoterapia polega na rozmowie z psychiatrą w cztery oczy przy drobnym poczęstunku. To moja ulubiona metoda rozmowy - w parze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy napisałem, że się sprawdza.... ? :shock::shock::shock:

 

Nie sprawdza się. Ale miałem tylko 4 sesje dotąd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedy napisałem, że się sprawdza.... ? :shock::shock::shock:

 

Nie sprawdza się. Ale miałem tylko 4 sesje dotąd.

 

 

He he no właśnie zapytałam . ;)

Tak to jest w wiadomościach pisanych . :)

Czasem coś inaczej zrozumiemy .

 

4 sesje to niewiele jak na razie . Cierpliwości .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czyli ma to szansę pomóc?

 

Tak .Tylko to zajmuje sporo czasu . Psychika człowieka jest złożona i to nie da sie tak wybadać o co chodzi po kilku sesjach . :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Po to, że jak odstawię leki, to ataki wrócą, i to w silniejszej formie. Pokazuje to zarówno moje nastawienie do leków, jak i doswiadczenie wielu osób. Ja wiem, że mi można pomóc, ale leki to błędna droga...

 

Ma ktoś jakieś filozoficzne rady? Albo coś takiego?

 

 

Po co zyc jak i tak umrzesz? Zyj dniem a nie patrz co bedzie w przyszlosci bo za rok czy dwa moze wybuchnac wojna czy cos a bedziesz zalowal ze chociaz przez jakis czas nie zyles jak normalny czlowiek. Leki nie zabijaja.

Ja jakos nie boje sie ze ataki wroca w silniejszej formie, przeciez za tydzien moge juz nie zyc wiec co sie bede przejmowal. :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po to, że jak odstawię leki, to ataki wrócą, i to w silniejszej formie. Pokazuje to zarówno moje nastawienie do leków, jak i doswiadczenie wielu osób. Ja wiem, że mi można pomóc, ale leki to błędna droga...

 

Ma ktoś jakieś filozoficzne rady? Albo coś takiego?

 

 

Po co zyc jak i tak umrzesz? Zyj dniem a nie patrz co bedzie w przyszlosci bo za rok czy dwa moze wybuchnac wojna czy cos a bedziesz zalowal ze chociaz przez jakis czas nie zyles jak normalny czlowiek. Leki nie zabijaja.

Ja jakos nie boje sie ze ataki wroca w silniejszej formie, przeciez za tydzien moge juz nie zyc wiec co sie bede przejmowal. :hide:

Chachacha, to już nie ateizm, to nihilizm :D Czy to tak trudno zrozumieć, że jestem chrześcijaninem? Mówiłem to wiele razy. Z założeń, że śmierć kończy życie wyrosłem w wieku 16 lat Ile razy muszę to jeszcze mówić, żeby przestano mnie raczyć tymi tekstami....

 

Nie chcę leczyć objawów, tylko moje życie. Czy jest tu choć jedna osoba, która rozumie, o co proszę? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Canis, rozumiem chcesz wyjść z tego bez leków .

Ale to wszystko zależy od Twojego terapeuty no i też od Ciebie bo nikt Cię nie zmusi do przyjmowania leków.

A co ma tutaj wspólnego religia ? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ma coś wspólnego z tekstami "po co żyć jak i tak umrzesz", którymi uraczył mnie 19_latek, nie z moim problemem. ;)

 

Mam nadzieję, że jestem dosyć silny psychicznie, by pozbyć się nerwicy raz na dobrze i to szybko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Canis, nie rozumiesz ludzi, bo trudno rozumieć coś, czego się nie zna... Wyłączyłeś się przed laty, bo komunikacja była zbyt trudna... i zabrnąłeś w ślepą uliczkę, bo społeczna natura człowieka domaga się swego. Paradoksalnie: unikasz ludzi i reagujesz na nich lękiem a równocześnie tęsknisz za kontaktem. Fiksująca psychika jest tu być może objawem a nie przyczyną. Przyczyny trzeba szukać w Twojej wadzie słuchu; tu trzeba zacząć leczenie czy protezowanie zależnie od tego, co konkretnie Ci jest. Do tego wyżej polecana psychoterapia też bardzo się przyda. A leki, np. znoszące lęk, jako "proteza" w początkowym okresie, stosowane rozsądnie też nie są złym pomysłem, naprawdę!

Poza tym... nie oczekuj gwiazdki z nieba... Po prostu, nic innego i skuteczniejszego nie wynaleziono dotychczas a wielu z nerwicy wyszło!

Pozdrówka!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×