Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
El Chupacabra

Umiesz liczyc - licz na siebie

Rekomendowane odpowiedzi

Ludzie zawodza, nie mozna na nich polegac, przyjazn jest pozorem, jedynie na siebie mozna liczyc.

Gdy jest dobrze sa ludzie, gdy jest zle nie ma ich. Przyjaznie sa plytkie i mozliwe tylko gdy wszystko

gra. Jak pojawiaja sie problemy, ludzie odchodza lub dystansuja sie.

 

Ostatnio tak sie czuje :(

 

Zgadzacie sie z tym ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie zgodzę się.

Ostatnio miewałam gorsze dni, wręcz wyłam komuś do słuchawki......... a ten ktoś wcale nie odszedł, nie zostawił mnie.

Przykład drugi - ludzie z terapii. Nigdy nie zostawili mnie w potrzebie, zaopiekowali się mną, kiedy tego potrzebowałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie zgodzę się.

Ostatnio miewałam gorsze dni, wręcz wyłam komuś do słuchawki......... a ten ktoś wcale nie odszedł, nie zostawił mnie.

 

Czy pomoc tej osoby polegala na gadaniu ? Czy cos konkretnego zrobil (nie powiedzial) ? Widzisz, problem polega na tym, ze

w gebie wszyscy sa mocni, gorzej jak trzeba cos konkretnego zrobic w imie przyjazni. Cos niewygodnego.

 

Przykład drugi - ludzie z terapii. Nigdy nie zostawili mnie w potrzebie, zaopiekowali się mną, kiedy tego potrzebowałam.

 

Na czym polegala ta opieka ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No bywa tak czasem...

 

A na ile bezposrednio zakomunikowales, ze potrzebujesz czyjejs pomocy? Moze ktos nie wie, jak ma Ci pomoc i ze w ogole tego oczekujesz. Niektorzy sa malo domyslni...Inni mysla z kolei, ze moze dobrze radzisz sobie sam i nie chca narazac sie na odrzucenie, proponujac Ci jakas pomoc.

 

W kwestii przyjazni, kiedys bliskie mi bylo stwierdzenie: "Ten, kto przestaje byc twoim przyjacielem, nigdy nim nie byl". Teraz - moze pod wplywem buddyzmu, ktory jest mi bliski, mysle inaczej... Ten, kto byl twoim przyjacielem, moze stac sie wrogiem, za to ten, ktory byl wrogiem, moze okazac sie przyjacielem. W wyniku tego myslenia w zasadzie przestalam kategoryzowac ludzi na nieprzyjaciol i przyjaciol... Wraz z tym znika rozczarowanie, gdy przyjaciel odmawia mi pomocy. Widac nasza przyjazn juz sie skonczyla, moze jednak wkrotce los podrzuci mi innego przyjaciela...

Oczywiscie smutek zawsze towarzyszy takim chwilom, ale nie rozpamietuje ich. Wszystko w zyciu sie zmienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak jak paradoksy, nie zgadzam się mam przyjaciółkę i chłopaka, jeśli coś się dzieje złego jasno i wyraźnie komunikuję co i jak i jak mogą mi pomóc....jak dotąd nie zawiedli i mam nadzieję, że tego nie zrobią.

Co nie zmienia faktu, że już wiele razy w życiu zostałam zraniona przez kogoś, kto zdawło się był mi bliski... a okazał się całkiem obcy..... :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutny jest świat kiedy się tak myśli...

Kiedyś też tak myślałem... A tak jak teraz na to patrzę... to pewni ludzie do czegoś dorośli a pewni nie.

Liczyć na siebie... tak, to podstawa ale też nie oczekiwać... wtedy brak rozczarowań i frustracji.

 

Człowiek z którym byłem zaprzyjaźniony, często pomagaliśmy sobie nawzajem, od kasy po dylematy rozwodowe, pozwolił sobie kiedyś (całkiem niedawno) będąc w emocjach na wyrażenie o mnie oceny. Chodziło, w moim mniemaniu,o pierdołę. Kiedy zacząłem z nim polemikę, napadł na mnie z całym impetem. Świadom był, że ocenia... bo nawet się zastrzegł, że może to robi ale... chmmm

Kwestia dotyczyła moich poglądów odnośnie THC i stosunku do alkoholu, którego nie piję poza sporadycznymi wyjątkami, wyrażonych przy jego 17-sto letnim synu. Kiedy zostałem zrugany jak pies... zahaczony o wszystkie swoje ułomności, pozwoliłem sobie na uwagę: "Wiesz, 2000 lat temu za poglądy ukrzyżowano... teraz pojawił mi się obraz, w którym wśród wówczas krzyżujących widzę ciebie..." (A tak było w istocie). :D

Facet szału dostał, musiałem ruszyć jakąś część jego osoby, do której nie chciał się sam przed sobą przyznać... Życie wielokrotnie pokazało mi, że jeżeli coś budzi moje silne emocje... to z reguły jest to ta część, której nie chcę oglądać, którą najchętniej zakopałbym przed sobą i całym światem, tak aby nikt i nic nie miało do tego dostępu.

Od tamtej rozmowy nie mieliśmy ze sobą kontaktu, nasi synowie, rówieśnicy, chodzą do jednego liceum, do różnych klas.

Zostałem wówczas poproszony o skasowanie jego numeru telefonu :D

Nie mam do niego żalu, nie jestem na niego obrażony... czy mi przykro? Nie, bo są sytuacje, które na pewnych etapach rozwoju nas przerastają... Ja dostałem swoje i z tym się mierzę. To dla mnie najważniejsze. I wiem, że jeżeli kiedyś go spotkam, otworzę ramiona tak jakby się nic nie stało ale i nie oczekuję takiej reakcji z drugiej strony.

 

Kiedy pomagam komuś, staram się nie liczyć na % od sta, zawsze jednak wcześniej zadaję sobie pytanie czy mam na to ochotę i czy nie mam ukrytej motywacji... zaznaczam, STARAM SIĘ. :D

 

[Dodane po edycji:]

 

linka,

Nikt nie jest nas w stanie zranić...

Takie mam zdanie.

Nawet jeśli ktoś próbuje coś robić w tym celu, to od nas zależy jakie znaczenie temu nadamy. A jeżeli czujemy się poranieni... to są to echa z naszej przeszłości, coś co jest jeszcze do załatwienia z samym sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ludzie zawodza, nie mozna na nich polegac, przyjazn jest pozorem, jedynie na siebie mozna liczyc.

Gdy jest dobrze sa ludzie, gdy jest zle nie ma ich. Przyjaznie sa plytkie i mozliwe tylko gdy wszystko

gra. Jak pojawiaja sie problemy, ludzie odchodza lub dystansuja sie.

 

Ostatnio tak sie czuje :(

 

Zgadzacie sie z tym ?

 

nie chcę w ten sposób myśleć, ale czasem tak czuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
gorzej jak trzeba cos konkretnego zrobic w imie przyjazni. Cos niewygodnego.

 

Teraz Ty nie sprecyzowałeś " coś konkretnego" a co to znaczy ? El zarzucając innym brak precyzji daj przykłady ...wypowiedzi precyzyjnej ,nie zdawkowej .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja nigdy się nie zawiodłem, bo i niczego nie oczekuję, poza tym nigdy nie miałem prawdziwych przyjaciół. Jednak wierzę w prawdziwą przyjaźń i to, że są osoby dobre i bezinteresowne, niewielu, ale są..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

GreenGo, dość zdrowe podejście ,nie oczekując ,nie spotka nas zawód co najwyżej miło nas coś zaskoczy .

Ja tez wierze w ludzi. Wiele razy dostawałem kopy od tzw"życia" i wiele razy miałem chwile słabości i zwątpienia . Ale daleki jestem od myślenia ogólnikami ..ze niby wszyscy ludzie są beeeee

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

 

 

Nikt nie jest nas w stanie zranić...

Takie mam zdanie.

Nawet jeśli ktoś próbuje coś robić w tym celu, to od nas zależy jakie znaczenie temu nadamy. A jeżeli czujemy się poranieni... to są to echa z naszej przeszłości, coś co jest jeszcze do załatwienia z samym sobą.

 

Ciekawe podejście,

myślę, że godne zastanowienia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

El Chupacabra, hmm zgadzam sie z Toba :(.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie jest nas w stanie zranić...

Takie mam zdanie.

Nawet jeśli ktoś próbuje coś robić w tym celu, to od nas zależy jakie znaczenie temu nadamy. A jeżeli czujemy się poranieni... to są to echa z naszej przeszłości, coś co jest jeszcze do załatwienia z samym sobą.

 

To jest prawda. Ale wcale nie taka prosta ta prawda..... Moja była przyjaciółka byłaby nadal moją przyjaciółką.... Nie potrafię znowu zaufać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że marcja, to świetnie ujeła, wszystko się zmienia zmienia się krajobraz, nawet kontynenty się zmieniają, trudno żeby ludzie się nie zmeniali.

Ludzie nie są idealni i popełniają wiele błędów. Kto wie może ty też kiedys, albo całkiem nie dawno, kogoś zawiodłeś swoim zachowaniem i być może nawet sobie z tego sprawy nie zdajesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No bywa tak czasem...

 

A na ile bezposrednio zakomunikowales, ze potrzebujesz czyjejs pomocy? Moze ktos nie wie, jak ma Ci pomoc i ze w ogole tego oczekujesz. Niektorzy sa malo domyslni...Inni mysla z kolei, ze moze dobrze radzisz sobie sam i nie chca narazac sie na odrzucenie, proponujac Ci jakas pomoc.

 

Bardzo konkretnie i bezposrednio zakomunikowalem. Byla to prosba skierowana do mojej najlepszej przyjaciolki - chodzilo o prace na wypadek gdyby w ciagu miesiaca cos zlego mialo sie stac w mojej firmie. Mozliwe, ze nie przedluza mi umowy - chce wynegocjowac lepsze warunki.

 

W kwestii przyjazni, kiedys bliskie mi bylo stwierdzenie: "Ten, kto przestaje byc twoim przyjacielem, nigdy nim nie byl". Teraz - moze pod wplywem buddyzmu, ktory jest mi bliski, mysle inaczej... Ten, kto byl twoim przyjacielem, moze stac sie wrogiem, za to ten, ktory byl wrogiem, moze okazac sie przyjacielem. W wyniku tego myslenia w zasadzie przestalam kategoryzowac ludzi na nieprzyjaciol i przyjaciol... Wraz z tym znika rozczarowanie, gdy przyjaciel odmawia mi pomocy. Widac nasza przyjazn juz sie skonczyla, moze jednak wkrotce los podrzuci mi innego przyjaciela...

Oczywiscie smutek zawsze towarzyszy takim chwilom, ale nie rozpamietuje ich. Wszystko w zyciu sie zmienia.

 

Ciekawe podejscie - przemysle.

 

 

gorzej jak trzeba cos konkretnego zrobic w imie przyjazni. Cos niewygodnego.

 

Teraz Ty nie sprecyzowałeś " coś konkretnego" a co to znaczy ? El zarzucając innym brak precyzji daj przykłady ...wypowiedzi precyzyjnej ,nie zdawkowej .

 

Masz racje - odpowiedz powyzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie ludzie tyle razy zawiedli, i ja przyznaje że też 8) takie kurna życie, a prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, pod warónkiem że wiedzą o naszej biedzie, Bo często przyjaciółmi są takie osoby z którymi nie mamy na codzień kontaktu, a zawsze nam dobrze życzą. Co nie zmienia faktu ze każdy dba o włąsną dupę, nie którzy dbają też o "dupę" kolegi, dopuki ten się nie dowie ale to juz nie są przyjaciele :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×