Skocz do zawartości
Nerwica.com

Odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych.


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Jakie to zabawne....ci co leków nie biorą na nie psioczą a ci którym pomagają chwalą leki.....po co to w ogóle? Jedni dają sobie radę bez leków inni nie mogą........niestety prawda jest taka, że leki "psychiatryczne" nie jednej osobie życie uratowały więc taka nagonka nie ma najmniejszego sensu.......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A pomyślał ktoś kiedyś tym co się opłaca firmom farmaceutycznym. Wyprodukować lek, który po pewnym czasie wyleczy chorego, tak że nie będzie go już potrzebował, czy lek, który uzależni i pacjent będzie zmuszony kupować go ciągle? Nie zdziwiłbym się jakby działanie antydepresantów było celowo nastawione na ciągłe leczenie a nie na wyleczenie.

 

Tyle, ze to nie jest takie proste.

 

Jezeli wszystko podporzadkowujemy kasie to straty wynikajace z nerwic i depresji sa znacznie wyzsze niz zyski (choruja ludzie najczesciej zdrowi fizycznie, mlodzi, ktorzy powinni pracowac, placic podatki i robic dzieci).

 

I gdyby to bylo takie proste to bylyby dostepne leki, ktore sa skuteczne, a nie jakies mierne lekarstwa, ktore pomagaja tylko czesciowo i to nie wszystkim.

 

Prosze bardzo moglbym brac leki do konca zycia- nie mam nic przeciwko temu- ale zeby te leki rzeczywiscie powodowaly, ze w czasie brania czlowiek czuje swietnie, albo chociaz w 3/4 normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam znajomego aptekarza który powiedział mi w tajemnicy że dobre tanie leki znikają w zamian za droższe mniej skuteczne,bo nie jest sztuką wyleczyć człowieka szybko i tanio a leczyć długo i drogo niestety do tego zmierza to wszystko.I jeszcze jedno aptekarze lęczą się ziołami a żaden ci tego nie powie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale leczenie w zasadzie kazdej przypadlosci polega na tym samym, wiec nie mozemy mowic tutaj tylko o psychiatrii.

 

Problem polega na tym, ze latwiej po prostu cos objawowo zredukowac niz trwale naprostowac, to samo tyczy sie chociazby nadcisnienia i innych chorob.

 

Ponadto nie krytykowalbym az tak bardzo medycyny, gdyz jednak co rusz wynajdywane sa jakies nowe sposoby leczenia roznych ciezkich i nawet nieoplacalnych do leczenia z punktu widzenia rachunku ekonomicznego chorob.

 

Natomiast obecnie naciski ze strony rzadow swiatowych mocarstw na koncerny farmaceutyczne sa coraz silniejsze - azeby te w koncu wysilily sie troche i opracowaly skuteczne leki przeciwdepresyjno-nerwicowe.

 

Straty wynikajace z tych chorob sa kolosalne i niczym niepowetowane. Dlatego, ze z jednej strony sa to choroby powszechne (w roznych stopniach tyczace sie 20-40 % ludzi) , a z drugiej strony ciagle leczenie depresji- szeroko rzecz ujmujac - jest nieskuteczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo leki przy nerwicy i depresji są jak leki przeciwbólowe przy bólu zęba.

Jeśli nie pójdziesz do dentysty będzie tylko gorzej i trzeba będzie brać więcej leków a po ich odstawieniu wszystko mija.......

Ja wychodzę z założenia, że leki są bardzo potrzebne, bo niekiedy objawy somatyczne występujące przy chorobie nie dają normalnie funkcjonować, a jak się ma szkołę czy pracę - to trzeba jakoś się zbierać żeby tego nie zawalić.No ale leki nie wyleczą cię z przyczyny choroby, nie zmienią twoich nawyków, tego jak myślisz, jak reagujesz, co robisz...itd. Tu trzeba porządnej terapii i pracy nad sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak tyle, ze wiekszosc osob ma wlasnie problem z akceptacja swojej sytuacji takiej czy innej. Wiedza, ze nalezy akceptowac "zycie takie jakie jest", ale co z tego skoro emocje mowia co innego.

 

Wlasnie od tego powinny byc skuteczne leki antydepresyjne, ze powoduje, za czlowiek chory bedzie mial zredukowane te objawy i przez to powinien nabrac dystansu do zycia - takiego jaki ma zdrowy czlowiek.

 

Wlasnie dlatego te leki maja tak niska skutecznosc (poza TLPD, ktore bardzo wplywaja na glowke i dlatego czesto sa skuteczne na ciezkie depresje).

 

Albo co jesli ktos mysli zupelnie prawidlowo tylko nie akceptuje swojego zycia, bo jest tak zjebane ? Leki antydepresyjne powinny powodowac, ze kazdy nawet kaleka bedzie mial nastroj zblizony do normalnego.

 

Czlowiek o normalnej psychice zaakceptuje niemal kazda sytuacje w jakiej sie znajdzie, chocby wyladowal po mostem, natomiast szczescie nerwicowca-depresanta/tki jest najczesciej warunkowe tzn jestem bogaty/a to jest OK, jestem atrakcyjny/a to siebie akceptuje, ale jak nie to dramat...itp itd

 

Miejmy nadzieje, ze antydepresanty Pilca beda chociaz tak skuteczne jak Xanax (a maja byc lepsze).

 

Nerwica somatyczna to pikus w porownaniu do prawdziwych stanow depresji reaktywnej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zenonek mi się wydaje że leki to ostateczność kiedyś ich nie było i ludzie żyli,jeżeli wszystko przekładamy na cudowną pigułkę szczęścia która ma wymyślić człowiek to jest dopiero dziwne myślenie.Należy zacząć od swojej głowy,nie dziś udowodniono że człowiek jest samouleczalny.A Samopomoc przy tych właśnie chorobach jest priorytetem w wyzdrowieniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

siódmy, no wiesz kiedyś też nie było leków na raka a rak był......co nie znaczy, ze ludzie lepiej sobie z tym dawali radę :roll:

Masa osób cierpiała po wojnie na PTSD .......

Kiedyś każdy przypadek psychozy, schizofrenii, ciężkiej nerwicy czy depresji był kierowany do szpitala psychiatrycznego a tam ładowali zamulacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

siódmy,

 

Obecnie nerwice i depresje beda drugim najpowazniejszym problemem zdrowotnym na swiecie (pierwsze chorob serca o ile dobrze pamietam).

 

Choroby te staja sie coraz popularniejsze.

 

To, ze 10 % osob ma depresje to bardzo opytmistyczne dane- jest to odsetek ludzi, ktorzy maja najciezsze nerwico-depresje.

 

Szacuje sie, ze co najmniej 30 % ludzi ma wieksza badz mniejsza nerwice.

 

Wynika to glownie ze stylu zycia narzuconego przez media - wszyscy piekni, wiecznie mlodzi, bajecznie bogaci, a przynajmniej jak na warunki spoleczne bogaci - ludzie tego po prostu nie wtrzymuja i stad takie plony nerwicowe.

 

Dawniej ludzie sie cieszyli jak mieli przyslowiowa kielbase na swieta...a teraz ?......

 

Rowniej w pracach naukowych zwraca sie uwage, ze obecne leczenie depresji i nerwic jest absolutnie nieadekwatne do nasilenia i potrzeb.

 

Praktycznie co druga osoba na obecnych lekach przy wsparciu terapii najprawdopodobniej nigdy nie bedzie zdrowa w pelni ani nawet w polowie....

 

Stad wlasnie badania - majace na celu nie zsyntezowanie "pigulki szczescia", ale procha , ktory bedzie przynjamniej normalizowal nastroj i nadawal dystans do problemow jaki maja zdrowi ludzi, nie majacy brakow w neuroprzekaznictwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

daltego lekarka mi wczoraj mówiła,bo ja oczywiście panika ,że seroxat tak długo biore..a ona mówi ,że to wcale nie jest tak długo są pacjenci co biorą czasem leki do konca życia i ani snia o odstawieniu po porstu nie chcą odstawić-wola,życ w spokoju niz walczyc ze soba.zależy od człowieka,ja stawiam na psychoterpię co z tego wyjdzie nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasia000,

 

Bylbym bardzo szczesliwy jakby jakis lek na mnie zadzialal - w sensie na moje problemy.

Moglbym go wtedy brac i brac...

 

A tak, biore Zoloft pol roku i poza tym, ze jestem troche spokojniejszy to nie ma zadnych efektow leczenia.

 

Biore 50 mg, zwiekszam teraz do 75.

 

Ci na ktorych prochy dzialaja powinni dziekowac losowi, ze cos im przywraca normalny nastroj i brac to bez gadania.

 

Pomysl, ze co druga osoba bierze praktycznie te scierwa latami bez wiekszych efektow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zenonek

 

Ładnie i Pięknie przedstawiasz tabelki procenty ale po co i na co to komu.DEPRESJA JEST CHOROBĄ DUSZY i od niej trzeba zacząć,wszystko jest w naszej głowie a lekarze to gangsterzy w białych kitlach,potwierdziła mi to moja matka i parę osób z rodziny,idż do prywatnego niech powącha twój szmal i już masz choroby zapewnione tylko żebyś jak najczęściej wracał.I jak sam piszesz na co drugą osobę leki nie działają a przy tym coś niszczą w organiżmie bardzo często to jest jeden wielki eksperyment i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co niszczą?

 

[Dodane po edycji:]

 

ZENONEK-a skąd Ty masz takie statystyki o zgrozo...

 

a to ,że piszesz ,ze SRRI to cukierki to raczej niźle przesadzone słowo;-(

 

[Dodane po edycji:]

 

bo efekt nie jest w tabletce tylko w główce-bez terapi mozna se je łykać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×