Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kwiatyy

Jak sobie radzicie??pracujecie???

Rekomendowane odpowiedzi

Bardzo mnie ciekawi jak radza sobie ludzie z takimi samymi schorzeniami jak ja..chodzi mi o kwestie finansowa...3 miesiace temu stracilam prace poniewaz nie bylam w stanie tam chodzic :( przez pierwszy czas w ogole nie wychodzilam z domu a napady paniki mialam kilka razy w ciagu dnia....teraz jest lepiej jakos funkcjonuje ale nie ma jeszcze mowy zebym mogla isc gdzies do pracy do ludzi.....nie wiem co mam robic-----od dluzszego czasu szukam pracy w domu,przy komputerze i nic....a przeciez jakos utrzymac sie musze (wynajmuje mieszkanie w warszawie a to sporo tu kosztuje....) ale jesli nadal pozostane bez dochodow to wyladuje na ulicy.........martwi mnie to strasznie spedza sen z powiek.....moze ktos wie gdzie moglabym znalezc taka prace ktora moglabym wykonywac w domu,bardzo prosze bo juz nie wiem co mam zrobic.................moze ktos ma podobna sytuacje jak ja i da mi jakies wskazowki..i jeszcze mam jedno pytanie czy znacie moze jakis dobrych psychlogow-psychoterapeltow w warszawie ktorzy naja umowe z nfz i nie czeka sie na wizyte 3miesiace......???????????przerasta mnie to wszystko juz ........jak wy dajecie rade????????????????????????????????

prosze o odpowiedz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kwiatyy, a nie jesteś pod opieką jakiegoś lekarza, który mógłby ci dać zwolnienie w tych najgorszych momentach? Teraz już za późno... ja miałam takie szczęście że pracowałam sama w pokoju, parę razy z pracy wyszłam żeby pojechać na pogotowie... tak więc na szczęście pracy nie straciłam, u mnie zresztą ataki nie były związane z wychodzeniem z domu, generalnie zdarzały mi się w przypadkowych miejscach i okolicznościach.

Mogę ci dać namiary na panią doktór z Wawy, ale myślę że państwowo zawsze się czeka... na psychoterapię też chodziłam ale nie mogę powiedzieć że bardzo polecam, raczej tak sobie... dam ci znać na pw...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kwiatyy, Napisałem Ci PW ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak sobie radzimy? Hm... nie radzimy sobie ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja siedze w domu, nigdzie nie pracuje. 0 perspektyw na przyszlosc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Gdybym sie uparł to z miesiac bym przepracowal, przeszkadza mi najbardziej derealizacja. Mysle o wlasnej firmie, nie mam zamiaru robic za 900zl miesiecznie u jakiegos głupka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witam. Ja sie dzis dowiedzialam ze moj chlopak nie spedzi ze mna wigilii, bo bedzie w bydgoszczy u chorego taty na raka. to miala byc nasza pierwsza wigilia. Z jednej strony rozumiem go bo sama zrobilabym tak samo, a z drugiej chce mi sie plakac. Smutno mi.Nie bede sie tak cieszyla tymi swietami. a mial mi sie oswiadczyc do konca roku. nie wiem jakos nie wierze w to by moglo byc u mnie cos cudownego, bo caly czas pod gorke.

 

[Dodane po edycji:]

 

a dzis wlasnie chcialam myslec pozytywnie i nawet mi sie udalo do tego momentu jak sie o tym dowiedzialam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja tez sobie nie radze

do lekarzy chodze zawsze na nfz, juz 3 zaleca terapie, ja mowie wprost, ze nie mam na to kasy a oni i tak wciskaja karteczke z adresami prywatnych terapeutow, no coz... :?

ja bym chciala pracowac, ale nie wierze, ze ktos moglby zatrudnic taka osobe jak ja no i w ogole.... Jestem chetna do podjecia pracy, ale najlepiej zeby to ona przyszla do mnie i nie byla zbyt stresujaca :pirate: jestem juz stara a cv nadal puste, nie wiem czy to nieporadność, lenistwo czy choroba. Jestem do bani.

Juz nie wspomne o tym, ze nie wyobrazam sobie nawet jak moglabym zwlekac sie codziennie rano np. o godzinie 7 z łózka i przychodzic po pracy, zmywac makijaz, kapac sie, spac i znowu praca. To bylby nadludzki wysilek dla mnie. Max 1-2 dni w tygodniu pracy to jeszcze moze bym wytrzymala...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

niemądry, spoko, spoko. Posiedzielibyśmy sobie w rowie, jedli lody aż wypieprzyliby nas z roboty 8)

Staram sie tym wszytskim nie przejmowac, jakos zyc tak z dnia na dzien jak hipis czy inny taki. Marnuje se zycie, ale nie potrafie inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To i ja pomogę kopać...bo też nie wyobrażam sobie siebie w pracy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja potrafię to podzielić. Moja praca polega na ciągłym kontakcie z klientem i mam własną działalność. Więc nie wiem jak ja to robię ale w pracy staram się być miła, uprzejma, uśmiechnięta...daje radę, choć czasem jest mi źle a potem przychodzę do domu i kładę się do łóżka i wyję bez powodu i nie mam siły nic robić. I nie wiem czy praca w domu to dobre wyjście. Nie można całkowicie odgrodzić się od ludzi bo rzeczywiście zwariujesz... Trzeba pokonać ten strach, jest zajebiście ciężko ale jakie jest wyjście, zmarnować sobie życie? Nie można się poddać. Ja jadąc do pracy czytałam książki o pozytywnym myśleniu i pomagało mi to przetrwać dzień. Walczę teraz z wieczorami, kiedy jestem sama. Ale się nie poddam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak. Miałem firmę. Zero zwolnienia. Zero dochodów i ZUS w plecy. Szukaj pracy gdziekolwiek. Jak by (odpukać - ale niestety jest to bardzo realne) było tak źle, że nie masz możliwości pracować to bierzesz zwolnienie.

 

Co do terapeuty to podeślę info na priv o tych których dobrze wspominam.

 

Niestety w PL jest tak, że jak zachorujesz to często tracisz pracę, albo nie masz jej już wcześniej - bo masz nadzieję sobie poradzić zamiast od razu wziąć zwolnienie zanim narobisz sobie tyłów. Potem nie masz skąd otrzymać pomocy. A nawet jak dostaniesz rentę to jak wynajmiesz mieszkanie i przeżyjesz za 400 zł na miesiąc?

A z drugiej strony dużo darmozjadów którzy mogliby pracować a im się nie chce. Oczywiście nie jest tak zawsze, jednak te sytuacje to nie wyjątki, a często spotykana rzeczywistość.

 

Nie wiem co poradzić. Możesz pracować na czarno np. Ale wtedy nie masz ubezpieczenia. Założyłem taki wątek - leki a prawo. W sumie to nawet nie o leki chodzi zawsze, a szerzej o chorobę. Nie wiem jak wyjść z takich sytuacji. Ale jeżeli ktoś ma jakieś przemyślenia to ja też proszę o info. Chwilowo mieszkam w innym kraju i jak mogę pracować to pracuję a jak nie to dostaję coś na utrzymanie. A odpowiednik ZUSU płacę proporcjonalnie do tego co uda mi się zarobić, więc przed podjęciem pracy nie muszę się zastanawiać, czy nie lepiej nic nie robić, bo jak mi się pogorszy to zapłacę więcej podatków niż zarobiłem.

 

 

Pozdrawiam i trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
niemądry, spoko, spoko. Posiedzielibyśmy sobie w rowie, jedli lody aż wypieprzyliby nas z roboty 8)

Staram sie tym wszytskim nie przejmowac, jakos zyc tak z dnia na dzien jak hipis czy inny taki. Marnuje se zycie, ale nie potrafie inaczej.

Ja też mam zamiar zyć jak jakiś hipis :D . Na razie jestem w ostatniej klasie liceum, więc można powiedzieć, że mam narzucony taki uporządkowany tryb życia. Który zresztą wcale mi nie odpowiada, nie pociąga, nie wyobrażam sobie siebie w takiej "sztywnej" robocie, nie chcę wielkiej kariery. Nie dla tego, że jestem leniwa, po prostu przytłacza mnie ten pęd świata. Najchętniej zaszyłabym się z kimś na jakiejś wsi, pasła krowy, karmiła nieloty :lol: i tak jakoś żyłabym sobie z tego co wytworzę, wyhoduję.

Ludki, czy jestem jeszcze normalna :bezradny: ?

 

Podziwiam tych, którzy w tym swiecie sobie radzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie pracuję , co chwilę albo się zwalniam, albo zostaje zwolniona. Mam hmmmm....artystyczną duszę, nie potrafię się odnaleźć w zwykłej pracy np. w sklepie, wykańcza mnie to psychicznie, tak jak wykańcza mnie psychicznie towarzystwo prostaków, którzy podkładają sobie za plecami świnie i chodzą kablować do szefa. Nie potrafię zacisnąć zębów i nie zwracać na takich ludzi uwagi, prędzej czy pózniej wylatuje za awanturnictwo, pomimo tego , że racja leży po mojej stronie, to jednak dla szefa liczy się bardziej lizodup niż taki ktoś jak ja. Nie płaczę mimo wszystko nad tym i nie zamierzam się zmieniać za cholerę. Gdy się pozbieram psychicznie ,zajmę się tym co lubię i tym w czym jestem dobra, póki co muszę sobie dorobić, a o to trudno. Szefostwu bardzo nie podoba się moje roztargnienie, niemal autystyczne odlatywanie w inny świat, no i kilka razy robotę zawaliłam przez ćpanie i przez swoją niestabilność emocjonalną. Czasem tracę pracę ze swojej własnej winy, ale cóż....Póki co poszukuje i doszukać się nie mogę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tynka92, wielu o tym marzy. Ja też - ale prócz tego chciałbym robić coś wielkiego!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A gdzie wogole szukac pracy? bo ja juz nie wiem...nie liczac porazek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,Równiez nie wyobrażam sobie podjęcia pracy.Dlatego będe myślec by założyc własny biznes.Myślę że możesz rozglądać się za praca w sprzedaży,dzwonisz po ludziach i wciskasz im towar,składanie długopisów...nie wiem...jakie masz wykształcenie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×