Skocz do zawartości
Nerwica.com

Natręctwa myśli...


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Czy wrażenie ze każdy mną manipuluje, lub ze chcą mi w jakiś sposob zaszkodzić, oraz ze mnie obgadują ,pustka w głowie gdy z kims rozmawiam, wrażenie ze jestem nudna i nie mam nic do powiedzenia lub jak coś powiem to się osmiesz, ze wszystkich mecze, potrafię rozmawiać przez fb lub smsy a gdy przychodzi do spotkania to nie jestem w stanie sprostać oczekiwaniom innym i zawodze ich, są to moze objawy tej nerwicy?

Jakbym siebie słyszała :roll: ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to objawy nn.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

joker27, a spróbuj tego ćwiczenia

 

Połóż się na łóżku i staraj się wyciszyć czyli daj płynąć myślom, nieważne czy pozytywne czy negatywne niech płyną;daj myślom płynąć. W pewnym momencie jak umysł będzie czysty poczujesz takie zrelaksowanie i wyluzowanie. Możesz to robić kiedy gorzej się czujesz.

 

Mnie pomagały ćwiczenie relaksujące, źródłem natrętnych myśli jest stres który jest nagromadzony, ćwiczenia relaksuące sprawiają że ten stres się zmniejsza, im częściej będziesz to robił to może zniknąć całkowicie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy wrażenie ze każdy mną manipuluje, lub ze chcą mi w jakiś sposob zaszkodzić, oraz ze mnie obgadują ,pustka w głowie gdy z kims rozmawiam, wrażenie ze jestem nudna i nie mam nic do powiedzenia lub jak coś powiem to się osmiesz, ze wszystkich mecze, potrafię rozmawiać przez fb lub smsy a gdy przychodzi do spotkania to nie jestem w stanie sprostać oczekiwaniom innym i zawodze ich, są to moze objawy tej nerwicy?

Jakbym siebie słyszała :roll: ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to objawy nn.

 

Teraz tak sobie myślę że to tylko brak poczucia własnej wartości wywołany właśnie nerwicą czy innym cholerstwem :( Leczysz się może na to? Jeśli tak to jak wyglądają mniej więcej wizyty u psychologa po jakimś czasie? Pytam bo nabrałam wątpliwości co do kompetencji, chęci pomocy i zaangażowania psychologów słuchając od mojej rodziny że oni tylko pytają się co u cb i zbyt wiele to nie daje. Tracę nadzieje na to że będę normalna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy wrażenie ze każdy mną manipuluje, lub ze chcą mi w jakiś sposob zaszkodzić, oraz ze mnie obgadują ,pustka w głowie gdy z kims rozmawiam, wrażenie ze jestem nudna i nie mam nic do powiedzenia lub jak coś powiem to się osmiesz, ze wszystkich mecze, potrafię rozmawiać przez fb lub smsy a gdy przychodzi do spotkania to nie jestem w stanie sprostać oczekiwaniom innym i zawodze ich, są to moze objawy tej nerwicy?

Jakbym siebie słyszała :roll: ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to objawy nn.

 

Teraz tak sobie myślę że to tylko brak poczucia własnej wartości wywołany właśnie nerwicą czy innym cholerstwem :( Leczysz się może na to? Jeśli tak to jak wyglądają mniej więcej wizyty u psychologa po jakimś czasie? Pytam bo nabrałam wątpliwości co do kompetencji, chęci pomocy i zaangażowania psychologów słuchając od mojej rodziny że oni tylko pytają się co u cb i zbyt wiele to nie daje. Tracę nadzieje na to że będę normalna...

 

Ja mam nn a oprócz tego właśnie takie poczucie jak opisałaś powyżej: że do niczego się nie nadaję, że w towarzystwie nie mam nic ciekawego do powiedzenia, że jak juz coś powiem to napewno będą później po moim odejściu komentować to w sposób negatywny, że wszyscy się na mnie patrzą na ulicy ........... Poszłam z tym do psychiatry i stwierdził, że ten spadek samooceny do zera to depresja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz tak sobie myślę że to tylko brak poczucia własnej wartości wywołany właśnie nerwicą czy innym cholerstwem :( Leczysz się może na to? Jeśli tak to jak wyglądają mniej więcej wizyty u psychologa po jakimś czasie? Pytam bo nabrałam wątpliwości co do kompetencji, chęci pomocy i zaangażowania psychologów słuchając od mojej rodziny że oni tylko pytają się co u cb i zbyt wiele to nie daje. Tracę nadzieje na to że będę normalna...

 

Ostatni psycholog u jakiego byłam (nie była to psychoterapia, po prostu rozmowy) niezbyt mi pomógł. To był ośrodek interwencji kryzysowej. Chodziłam tam z powodu utraty pracy, samotności, w konsekwencji problemów z alkoholem. Problemy te skończyły się kiedy kogoś poznałam i nie spędzałam beznadziejnych zimowych dni i wieczorów samotnie. Ale ten związek trwał krótko. Potem był kolejny i kolejny, w sumie każdy tylko bardziej obniżający moje poczucie wartości. Ale wracając do tematu psychologów to można trafić na dobrego specjalistę. Ja chyba kiedyś miałam dobrą psychoterapeutkę, ale niestety nie potrafiłam z nią "współpracować", natomiast dla tej ostatniej psycholożki temat nerwicy natręctw zwłaszcza tego typu co u mnie był raczej obcy, alkoholizm też traktowała jakoś... nieprofesjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.Ja mam za sobą pierwszą,długo oczekiwaną wizytę w poradni nerwic i niestety jestem głęboko rozczarowany.Może za dużo oczekiwałem,sam niewiem.W każdym razie zaproponowano mi terapię dzienną przez trzy miesiące.Wcześniej miałem przejść jakieś testy,ale to nie istotne ponieważ pójście na l4 w mojej robocie,jeszcze na tak długo to strata pracy a przynajmniej duża szansa.Będę jeszcze próbował jakieś dochodzącej terapii ale to wszystko jest dla mnie trudne.Ciągłe udawanie normalnego a w głowie taki bajzel.Absurdalne myśli,poganiają następne ,jeszcze bardziej durne.I to ciągłe napięcie,że zrobię komuś coś złego,im bardziej na kimś mi zależy tym większy lęk. Tylko,że ja jestem dobry i nigdy nie wyrządziłbym nikomu fizycznej krzywdy.Ale co z tego,myśli są jak wrzód...

Jeśli chodzi o ludzi na ulicy to też to jest dramat,wszyscy a przynajmniej większość się na mnie patrzy,taką mam jazdę,aż się wychodzić nie chce.Nie mam auta więc skazany jestem na komunikację miejską a jazda autobusem codziennie jest dla mnie nie lada wyzwaniem.Mam wrażenie,że strach mam wypisany na twarzy co przykuwa uwagę innych pasażerów a jak jest naprawdę to już sam niewiem.Trochę przynudziłem was w ten świąteczny dzień ale chyba tego potrzebowałem.Pozdrawiam gorąco,Artek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

arteknowy, nie bój się, te myśli z zrobieniem krzywdy to każdy z nerwicą przechodził, stres powoduje że mamy imulsyjne myśli całkowicie przeciwne do naszego charakteru; ludzie łagodni dlatego mają myśli by zrobić komuś krzywdę, ludzie pobożni mają bluźniercze myśli; stres powoduje że myślimy coś najgorszego co moglibyśmy sobie wyobrazić, to trochę jak z przeklinaniem w złości.

 

Sam też tak miałem nagle nachodziły myśli by komuś krzywdę zrobić potem strach i wyrzuty sumienia; jak ja mogłem tak pomyśleć. W rzeczywistości to nagromadzony stres działa.

 

Te wszystkie myśli tworzy stres, dlatego najważniejsze to pozbyć się tego stresu. Znam taką metode na relaks i oczyszczenie umysłu z nerwów i stresu.

Połóż się na łóżku i staraj się wyciszyć czyli daj płynąć myślom, nieważne czy pozytywne czy negatywne niech płyną; niech myśli płyną aż nie będzie żadnych myśli. W pewnym momencie jak umysł będzie czysty poczujesz takie zrelaksowanie i wyluzowanie. Możesz to robić kiedy gorzej się czujesz. Za każdym razem to będzie zmniejszało siedzący stres, za każdym razem będzie mniejszy.

 

Podobnie działa też szczera modlitwa w ciszy. Ja jak się modlę to też w ciszy mówie Bogu z czym mam problemy, co mnie smuci i trapi, sprawiam by Bóg był słuchaczem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rikuhod, ta metoda chyba nie na każdego działa :D ja po takim leżeniu i "myśleniu" (przecież myślenie trzeba oswoić, nie jest realne) dostawałam biegunki :P. Są różne techniki relaksacyjne, i ważne jest by właśnie pogodzić się z myślami, nie być złym do siebie o chorobę. Jeżeli kiedyś środek transportu ci nie przeszkadzał, to tym bardziej nie poddawaj się i nie uciekaj od niego, Podczas jazdy słuchaj muzyki/ czytaj książki i powinno być coraz lżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będę walczył ,co mi pozostało :D .Staram się robić tym myślom na przekór i nie uciekać od trudnych sytuacji.Będę próbował tych relaksacji,zdarzało mi się już tak robić ale nie byłem systematyczny.Mam nadzieję,że kiedyś znów będę wolny i szczęśliwy :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy moją głowę opanowuje lęk, tak silny że aż drętwieją palce a serce łomoce jakby chciało się wyrwać z klatki, to nie mogę spokojnie leżeć, bo bym zawału dostała. Wtedy zazwyczaj wciągam dresy i wychodzę z domu. Biegnę ... Muszę się zmęczyć, muszę zrobić coś by "odciągnąć siebie" od tego lęku ..

Całe szczęście napady takiego lęku, panicznego lęku zdarzają mi się bardzo rzadko.

W innym wypadku spędziłabym swoje życie biegając na podwórku :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurczę,pamiętam jak bieganie dawało mi powera na cały tydzień ale teraz jest trochę inaczej.Parę miesięcy temu wybrałem się pobiegać i niby wszystko fajnie muzyczka,świeże powietrze do czasu kiedy nie zacząłem mijać ludzi i wtedy moja zryta głowa zaczęła zaś wysyłać te poronione,wulgarne myśli i czar prysł.Została mi jeszcze siłownia na którą chętnie chodzę ale najbardziej wolałbym ćwiczyć sam :D:D:D .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam po dłuugiej nieobecności na forum.

Niestety u mnie nawrót choroby...

Od pewnego czasu znów mam mocniejsze natręctwa myśli, związane szczególnie ze studiami :why: Nawet głupiego wykładu boję się opuścić :bezradny:

Myśli pt.: że mnie wyrzucą itd

Dziś odczuwam straszne napięcie "wewnątrz siebie".

A no i myśli obraźliwe względem Boga

No to super, czyżby znowu miał przechodzić to samo ?

Pewnie nawrót ma związek z tym, że przechodzę przeziębienie + zbliżająca się sesja.

"Zawsze warto być człowiekiem,

Choć tak łatwo zejść na psy..."

Fluoxetinum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam stwierdzonej nerwicy natręctw, ponieważ nawet nie byłam u żadnego psychologa, lekarza. U mnie wygląda to tak.. Przykladowo stoję na przystanku autobusowym, przejeżdzają setki samochodów, a ja nerwowo próbuję zsumować liczby z rejestracji i jeśli ominę zbyt dużo samochodów ogarnia mnie strach, że nie dałam sobie rady, zawiodłam. Albo leże wieczorem w łóżku, gotowa do spania i nagle czuję jak meble i wszystko co znajduje się wokół mnie staje się takie malutkie i ja sama jestem drobna, wszystko jest małe.. Innym razem zaś wszystko jest wielkie, mam uczucie jakby moje serce było takie duże i tak szybko biło, że za chwilę wyskoczy. Mam tego dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Witam wszystkich. Jestem nowa. Na forum rzecz jasna;-). Mam nerwice natrectw. Od poltora roku chodze na Psychoterapie. Troche pomoglo, ale jeszcze daleka droga. :-) poza tym ze mam nerwice natrectw jestem tez DDA. Zmiany w moim zyciu nasilily nerwice I atak paniki, ktory przydazyl mi sie na ulicy, spowodowal, ze siegnelam po fachowa pomoc. Podczytuje to forum od czasu do czasu I w sumie troche mi razniej, ze nie jestem z tym sama, ale jednoczesnie tak mi szkoda wszystkich cierpiacych. :-(((

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj bylam u psychiatry, pierwszy raz od 3 lat i to u nowego. Czuję jakąś....ulgę. Powiedziałam o gonitwie myśli, dialogach w głowie, o tym, że natręctwa nie pozwalają mi pracować, funkcjonować, bo non stop mam te myśli- jedna wyprzedza drugą. Lekarka powiedziała, że faktycznie mam bardzo nasilone objawy, ale to natręctwa- nie schizofrenia czy inna psychoza ;) Wprowadza mi fluoksetynę a redukuje wenlafaksynę. Powinnam wrócić też na terapię, którą przerwałam po 4 latach. Ale czuję się jakaś taka .... lżejsza :)

Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też cierpie na nerwice natręctw myślowych. Antydepresanty pomogły mi trochę oziębnąć i puszczać te myśli mimochodem, chociaż na początku walczyłem ze sobą 4 miesiące, dziś. Dziś jestem innym człowiekiem, wyeliminowałem mój problem który mnie pogrążał. Wiadomo. Myśli dalej są. Ale nie niszczą mi już życia. Pozdrawiam.

Wpadnij do mnie

Rozsiądź się wygodnie

Weź 0,7 gorzkiej – bo wtedy mówić jest prościej

Opowiem ci jak stracić wszystko co istotne

Jak to co masz na dłoni, nagle poza horyzontem.

 

1.10.15 - .. / remisja.

23.01.17 - .. / rozpoczęcie walki o życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten ciągły lęk i niepewność, brak bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości itp itd ma wpływ na psychikę małego człowieka. Zwłaszcza jeśli jest ono wrażliwe, wszystko przeżywa, nie robią sobie muru.

 

Ja ostatnio też myślę o długotrwałym pobycie w szpitalu kiedy byłem bardzo mały. Podobno jak nie ma dziecko częstego punktu odniesienia w postaci matki to złe rzeczy się mogą dziać.

Dzieciństwa w sumie nie pamiętam- z opowiadań znam że tato pił gdzieś tak do mojego 8 roku życia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie wkurza to, że coś, co kiedyś puściłbym koło pewnej czesci ciała, dziś zapada mi w myślach, i muszę się wyłączyć. Ale dziś od innego psychiatry usłyszałem, że Esci jest dobry. Więc wiara jest wielka.

Wpadnij do mnie

Rozsiądź się wygodnie

Weź 0,7 gorzkiej – bo wtedy mówić jest prościej

Opowiem ci jak stracić wszystko co istotne

Jak to co masz na dłoni, nagle poza horyzontem.

 

1.10.15 - .. / remisja.

23.01.17 - .. / rozpoczęcie walki o życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie do was. Opiszę wam moja historie. Z narzeczonym jestem od4 lat.bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Jednak gdy zaczęliśmy chodzić bałam się czy będziemy razem chciałam żeby był ten jeden na zawsze i tak o to się martwię ze pewnego razu widząc kolegę który mi się podobał tak się wystraszyłam ze od tamtej pory mam myśli nakrętki ze kocham tamtego chłopaka a nie marzeczonego ze nie ciesze się gdy widze mojego. Ale tak nie. Jest bo za narzeczonego oddalonym życie. Jednak te myśli są cały dzień a im bardziej walczę tym bardziej się nasilają i się tylko wkręcić. Kiedyś nie wiedziałam co mi jest i wierzyłam ze te myśli to prawda i rozchodZimy się z narzeczonym ale wtedy za nim tęsknię i nie mogłam żyć bez niego. Bolą mnie te myśli bo ich nie chce nie chce żeby były prawda. Mam nerwice naprzeciw biorę leki ale mam wrażenie ze mi niepomagaja. Bierzemy ślub w tym roku. Chce być dobra żona i dać narzeczonego wszystko co najlepsze. Kiedyś miałam nakrętki myśli o wierze ze jestem przekleta opętany. Czy ktos ma podobnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lena, to typowe natręctwa. Ja też mam taki schemat myślenia, tylko na inne tematy. Ciesz się, że masz kgogś takiego, bo ja nie mam i to chyba jest przyczyną tych lęków i natręctw (rozstaliśmy się w lipcu).

Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciesze się to naprawdę porostu się boje. Wie narzeczony wie o wszystkim i jego rodzina tez. Wspierają mnie bardzo i mi to pomaga. Moja rodzina mi nie wierzy i moja mama jest alkoholiczka i ma schizofrenię. Staram się żyć normalnie choć te natrectwa mi to utrudniają nie mogę się nieraz na niczym skupić brzuch mnie boli jest mi słabo i czuje się zwariuje. Czy to kiedyś minie?:-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie

Zastanawiam się co mi dolega. Otóż, kiedyś dawno lat 12 temu byłam osobą chorą na anoreksję i bulimię. Wszystko jakoś sie

ustabilizowało. Od jakis 2 lat męczą mnie myśli. Prawie codziennie. Panicznie boję się zakażenia wirusem hiv, hcv. Mimo wykształcenia boję się panicznie.Wiem, że to nie takie proste, a jednak. Unikam badań krwii, jak juz ide...to patrzę czy wszystko sterylne. Oczywiście wszystko jest, ale po powrocie do domu potrafię sobie wkręcić, że było inaczej. Potem siedze godzinami na forach o hiv, hcv, dzwonię na infolinie itd. Przejdzie mi na tydzień i znów się zaczyna. Aktualnie ściągnełam aparat, troszkę zęby mi się popsuły (1 kanał, 3 ubytki), a ja codziennie przegladam zęby i widzę nową próchnicę. Potrafię siedzieć wieczorem i płakać bo mi zęby powypadają. Chodzę do stomatologa co 2 dni teraz, naprawiam te ząbki

i gdyby coś było nie tak to by mi powiedzieli...a ja dalej swoje. Myję zęby 6-8 razy dziennie, nitkuję, mam irygator...

Potrafię wejść na salę zabiegową razem z narzeczonym, żeby sprawdzić czy wszystko jest sterylne, a potem krzyczę na niego, że pewnie zakaził mnie hiv. Staram sie sobie z tym radzić, tłumacze sobie, że się nakręcam i wkręcam nieprawdę. Jestem nieszczęśliwa. Męczy mnie to, ale nie wiem czy to jest to, czy jestem poprostu histeryczką i panikarą.

W innych aspektach życia jest normalnie, nie mam innych rytuałów, dziwnych myśli i sprawdzania czegoś po stokroć.

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×