Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
KrzysztofT

Psychoterapia nie działa

Rekomendowane odpowiedzi

Chcialbym sie podzielic rowniez z wami tym ze psychologia nie dziala.Nie wazne w jakim nurcie .

Psychologia ma jedynie znaczenie w trudnych przejsciowych momentach np.jak ktos 5 godzin mysli samobojczych przy przejsciu na lek to moze troche "zabic czas" taka psychoterapia.

 

Mialem znajomego ktory jest psychologiem i sam mowi ze to nic nie pomaga.Tzn to jest taki sam efekt jezeli sie gada z innym czlowiekiem na jakies tematy.

 

Uwazajcie na psychologow ktorzy beda was uczyc jak zyc.Chodzilem do klasy w gimnazjum i liceum z takimi dwoma gosciami ktorzy zostali psychologami.NIkt ich nie lubil zarowno w gimnazjum jak i liceum.I oni beda uczyc was jak zyc zeby was ktos lubil? No to jest wedlug mnie smieszne.

 

Dbajcie o zdrowy tryb zycia ( sport ,zbilansowana srodziemnomorska dieta) .Psychologia jedynie na nfz i do z duzym dystansem:)

 

Szukajcie odpowiednich lekow .Ja znalazlem i teraz zyje podrozuje zakladam rodzine ,pracuje. A kiedys byla wegetacja i sesje pseudopsychoterapeytyczne. Ponad 190 spotkan i nic nie dalo. Szukajcie lekow ,sport,dieta,powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Chcialbym sie podzielic rowniez z wami tym ze psychologia nie dziala.Nie wazne w jakim nurcie .

Psychologia ma jedynie znaczenie w trudnych przejsciowych momentach np.jak ktos 5 godzin mysli samobojczych przy przejsciu na lek to moze troche "zabic czas" taka psychoterapia...

 

Bratek, tak, z ciekawości, jakie leki Tobie pomogły? (SSRI? Jaka konkretna substancja?). Ile razy zmieniałeś leki? Mam świadomość, że na każdego lek działa inaczej i to, co jednego wzmocni, innego dobije, ale będę wdzięczna za informację o Twoich doświadczeniach z lekami. Sama cały czas je rozważam po wielu miesiącach psychoterapii bez leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chcialbym sie podzielic rowniez z wami tym ze psychologia nie dziala.Nie wazne w jakim nurcie .

Psychologia ma jedynie znaczenie w trudnych przejsciowych momentach np.jak ktos 5 godzin mysli samobojczych przy przejsciu na lek to moze troche "zabic czas" taka psychoterapia...

 

Bratek, tak, z ciekawości, jakie leki Tobie pomogły? (SSRI? Jaka konkretna substancja?). Ile razy zmieniałeś leki? Mam świadomość, że na każdego lek działa inaczej i to, co jednego wzmocni, innego dobije, ale będę wdzięczna za informację o Twoich doświadczeniach z lekami. Sama cały czas je rozważam po wielu miesiącach psychoterapii bez leków.

 

Wiesz co uważam ,że jeżeli człowiek leczy depresje bez lekow,to nie jest to leczenie.

Wiesz co mam doswiadczenie z Valdoxanem ,mirtazepina paroksetyna ,lamotrygina. Powiem CI tak wszyscy narzekaja na ssri bo faktycznie robia z Ciebie sztucznego debila ,ale likwiduja mysli samobojcze,co nie oznacza ze leczy depresje bo dalej po nim jest brak apetytu itd. Valdoxan jest fajnym lekiem bo nie nakreca CIe ale pomaga naprawde w 10% w leczeniu depresji jest wzrost apetytu ,troche anhedonie znosi.

Wysmienitym lekiem jest lamotrygina tylko nie wiem czemu jej firmy farmaceutyczne tak nie reklamuja ?? Moj lekarz tez ma wysmienite rezultaty na tym leku a lek kosztuje jedynie 20 zl ??!!

 

Ja ogolnie staram sie dazyc do zestawu Valdoxan -lamotrygina bo nie robia z Ciebie sztucznego debila z niepokojem po ssri i ktory rozkreca rozmowe chociaz juz sie powinna skonczyc(no lek dziala na fobie spoleczna) .Ale to jest wkurwiajace jak rozmawiaja znajomi ze soba a ja sie wpier..... im w rozmowe to jest to faktycznie leczenie fobii spolecznej tylko nikt tego nie rozumie z lekarzy ze to jest zachowanie toksyczne... No ale co tu komu tlumaczyc.

Jestem zadowolony ze nie zachorowalem na depresje w 1990 bo leczylbym sie kurwa tylko ssriami i glowno z tego by bylo .

A tak mam valdoxan refundowany i lamotrygine za grosz i paxtin .Tymi trzema lekami trzeba jak narazie to leczyc ale jest duza szansa ze tylko dwoma lekami czyli lamotrygina-valdoxan.

 

Powiem Ci tak ,że sport jest bardzo wazna rzecza w leczeniu depresji , tylko ze psychoterapeuta Ci tego nie powie bo chce abys chodzil na jego sesje ,naprawde sport jest super rzecza .Ale najlepiej jak to bedzie jakis taki boks bez sparingow albo tenis ziemny albo jakis inny sport ale zebys wydychal glosno podczas uderzen.To bardzo rozladowuje napiecie stres itd.Zebys rowniez rozmawiał podczas tych zajec z jakimis uczestnikami to tez pozytywnie wplywa.Chociaz ja sam sie zajmuje sportami biegam albo na drazku cos robie.

No i w miare trzymanie sie zdrowogo trybu zycia. Dieta srodziemnomorska czyli rybka raz na tydzien albo czasami raz na 2 tygodnie .Jedzenie w sezonie duzo salatek,ogorków pomidorów . Jedzenie probiotykow najlepiej Dicoflor bo ma udowodnione szczepy bakterii.Nie kupuj w aptece tylko przez internetowa apteke jest w 2x taniej i masz za darmo wysylke.Ja robie sobie takie kursy 3 opakowania rocznie .

No i oznacz sobie witaminy we krwi wit D ,B12,kwas foliowy maja bardzo wazne znaczenie w depresji.

 

Powiem Ci tak w skrocie jezeli nadal chcesz sprobowac leczyc depresje bez lekow bo nigdy nie brales lekow ,to zacznij od sportu i zdrowej diety. Rowniez uczeszczaj na psychoterapia ale na nfz.Sa osrodki gdzie sie czeka kilka miesiecy tylko.Ale bron boze nie ciagnic tego jezeli Ci to nie pomaga. Od razu idz do lekarza. I potem znowu po pigulach dopelnienie sport ,dieta.

 

Moj psychiatra powiedzial mi ze jak byl na praktykach w niemczech to tam ludzi z ciezkimi depresjami zmuszano do uprawiania minimalnego sportu w szpitalu, to jest naprawde niedoceniony tani sposob rozladownaia energii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bratek, dziękuję za ciekawe sugestie. Stosuję probiotyki i oznaczyłam na wstępie swojej choroby poziom witaminy D, B12, żelaza, kwasu foliowego itp. Byłam pacjentem kilku oddziałów szpitalnych, więc moja historia zaczęła się od kompleksowej diagnostyki. Kilka miesięcy temu witamina D była na bardzo niskim poziomie i faktycznie suplementacja pozwoliła na pozbycie się 30% objawów. Jestem też po zastrzykach z B12, magnezu, na wysokich dawkach witaminy C. To, co pozwala mi na wyciszenie się na co dzień to wysokie dawki witaminy C, żelaza oraz propranolol.

 

Z tym leczeniem depresji/nerwicy bez leków, mam wrażenie, że kluczowe jest stadium choroby. Mój początek był burzliwy, pamiętam, że jeździłam środkami komunikacji miejskiej, siedząc z zamkniętymi oczami, bo tak się bałam. Po wielu miesiącach psychoterapii, suplementów, jestem na zupełnie innym poziomie, ale niektóre objawy cały czas mi doskwierają. Mam wrażenie, że zbyt długo zwlekałam z uświadomieniem sobie choroby i doszło do zaburzeń na poziomie biochemicznym. Po kilku miesiącach terapii wiem, że tak naprawdę byłam chora już wiele lat temu, co można było wywnioskować po moim zachowaniu i wyborach życiowych, a objawy tylko zaprezentowały chorobę, na którą już dawno chorowałam.

 

Sport też staram się uprawiać, aczkolwiek jestem cały czas umiarkowanie zmęczona i każdy wysiłek przychodzi mi z trudem. Po wysiłku zwykle czuję się jeszcze bardziej zmęczona. Ale wiem, że działa wyśmienicie, przede wszystkim podnosi jednocześnie serotoninę i dopaminę, co jest trudne do osiągnięcia jednym lekiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Uwazajcie na psychologow ktorzy beda was uczyc jak zyc.
To wtedy jest konował, a nie psycholog ;) Psychoterapia nie jest dla każdego pomocna. Niektórym pomaga bardzo. Trzeba też trafić na dobrego specjalistę, a nie na to, co było wyżej opisane. Terapia, to przede wszystkim praca pacjenta, a psychoterapeuta ma tylko ją odpowiednio ukierunkować. Cudów nie ma, więc, jak ktoś liczy, że pójdzie na terapię i magicznie ozdrowieje, to faktycznie może dać sobie spokój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w związku z genofobią rozpoczęłam psychoterapię w styczniu 2016. Psychoterapeuta był stosunkowo młody, miał 30 lat. Miał na palcu obrączkę. Znienawidziłam go za to. Po pół roku nazwałam jego żonę k***ą i powiedziałam, że oczyma wyobraźni widzę ich, jak uprawiają seks. On mnie zbeształ za używanie wulgaryzmów, a ja się rozpłakałam i powiedziałam, że niektórzy potrafią żyć w małżeństwie, a niektórzy NIGDY tego nie doświadczą, bliskości z drugim człowiekiem i że tak jest ten świat ułożony. On wtedy posmutniał, zrobiło mu się mnie żal. "To o to pani chodziło?". A ja, że rzucam i już nigdy nie przyjdę. 

Moje problemy się jeszcze nasiliły. Poszłam do innego w lutym 2018. Do teraz wytrzymałam, ale też myślę, żeby rzucić. Psychoterapia u mnie nie działa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie też nie działa. Co z tego, że znam wszystkie mechanizmy działania natretnych myśli skoro mam ciągle wyrzuty sumienia. Nawet jak coś poukladam, to przypomni mi się coś z przeszłości i w każdej chwili chce być poukladany a tak się nie da żyć 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja niedawno zaczalem kolejna terapię indywidualną ale jakos nie czuje entuzjazmu z powodu obawy ze znow sobie ktos ze mną nie poradzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.08.2012 o 17:05, dexter5 napisał:

Teoretycznie terapie powinno się dobierać do pacjenta jego możliwosci dolegliwości i zwłaszcza przyczyn choroby .W praktyce mało który terapeuta ma wiedzę i doświadczenie w kilku nurtach psychoterapii. Skutkiem tego usiłuje się dostosować pacjenta do terapii z całym opłakanym skutkiem. W ogóle nawet lekarze psychiatrzy im większy tytuł przed nazwiskiem tym bardziej maja własne przekonania co do sposobów leczenia i przyczyn choroby. Ja zauważam że w nerwicy lękowej podstawowym problemem jest wyobrażnia pacjenta .Gdy pacjent nauczy się że jego oczekiwania i fantazje to tylko hipotezy i realistycznie zacznie oceniać rzeczywistość staje sie wolny od objawów . Pytanie jest jednak co sprawia że w przeszłości zaczął żle interpretować rzeczywistość .Fakt nerwica lękowa ma proste wytłumaczenie przynajmniej według teorii poznawczej . Lęk napadowy zatem powinien być najprostszy do leczenia . Znacznie gorzej dla pacjenta gdy ma lęk uogólniony nie mówiąc o depresji która jest najczęściej objawem wtórnym a więc konsekwencją lęku.

Coś jest na rzeczy z tą wyobraźnią i postrzeganiem rzeczywistości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.02.2019 o 15:57, sebastian86 napisał:

ja niedawno zaczalem kolejna terapię indywidualną ale jakos nie czuje entuzjazmu z powodu obawy ze znow sobie ktos ze mną nie poradzi

I jak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, sebastian86 napisał:

nijak...nie ma postepu...

Wnioskuję, że to nie pierwsza Twoja terapia. Miałeś informację co nie poszło w poprzednich by teraz tego uniknąć? W jakim pracujesz nurcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie na każdego terapia działa, bo jak jest w tym beton, który trudno skruszyć, to cóż. Terapia wymaga elastycznego myślenia i wyjścia poza "wszystko jest durne, tylko ja mam rację, mój punkt widzenia jest jedynie słuszny i nawet nie będę próbować przyjąć innej perspektywy, bo po co, gdy dobrze z góry wiem, że to i tak nic nie da"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, el33 napisał:

Wnioskuję, że to nie pierwsza Twoja terapia. Miałeś informację co nie poszło w poprzednich by teraz tego uniknąć? W jakim pracujesz nurcie?

no nie pierwsza. nie wiem co poszlo nie tak w poprzednich...chyba mam za twardą skorupę nurt jest poznawczo-behawioralny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, wTymTygodniu napisał:

Nie na każdego terapia działa, bo jak jest w tym beton, który trudno skruszyć, to cóż. Terapia wymaga elastycznego myślenia i wyjścia poza "wszystko jest durne, tylko ja mam rację, mój punkt widzenia jest jedynie słuszny i nawet nie będę próbować przyjąć innej perspektywy, bo po co, gdy dobrze z góry wiem, że to i tak nic nie da"

Zgadzam się, trzeba chcieć i pozwolić sobie pomóc, rozwijać gotowość do przyjęcia opcji "mogę się mylić" i bez zmiany nic z mojej strony nic się nie zmieni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, sebastian86 napisał:

no nie pierwsza. nie wiem co poszlo nie tak w poprzednich...chyba mam za twardą skorupę nurt jest poznawczo-behawioralny

Poprzednie terapie też były w nurcie p-b?

Może być tak, że nie trafiłeś na właściwą osobę i nie udało się nawiązać właściwej relacji. Myślę, że nie warto się poddawać i próbować sobie pomóc. Cieszę się, że właśnie to robisz 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, el33 napisał:

Poprzednie terapie też były w nurcie p-b?

Może być tak, że nie trafiłeś na właściwą osobę i nie udało się nawiązać właściwej relacji. Myślę, że nie warto się poddawać i próbować sobie pomóc. Cieszę się, że właśnie to robisz 🙂

poprzednia byla w nurcie skoncentrowanym na rozwiazaniach,a jeszcze wczesniejsze to byly jakies mixy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, sebastian86 napisał:

poprzednia byla w nurcie skoncentrowanym na rozwiazaniach,a jeszcze wczesniejsze to byly jakies mixy

Czyli nurty skupione na rozwiązywaniu problemów tu i teraz. Pytanie czy Twoje problemy z którymi zgłosiłeś się na psychoterapię mają swoje źródła w przeszłości, relacji jakie były? Jeżeli tak to nie wiem na ile p-b będzie pomocna dla Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, el33 napisał:

Czyli nurty skupione na rozwiązywaniu problemów tu i teraz. Pytanie czy Twoje problemy z którymi zgłosiłeś się na psychoterapię mają swoje źródła w przeszłości, relacji jakie były? Jeżeli tak to nie wiem na ile p-b będzie pomocna dla Ciebie.

no oczywiscie ze w przeszlosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na mnie psychoterapia nie działa. Miałam dwa podejścia do psychoterapii indywidualnej, najpierw w nurcie psychodynamicznym, potem integracyjnym. Nic, zero korzyści. Byłam dwa razy na oddziale dziennym, również tam oddziaływania terapeutyczne, w tym terapia grupowa, w żaden sposób mi nie pomogły. Jestem całkowicie odporna na wszelkie oddziaływania terapeutyczne. Nie lubię psychologów. Ich gadki tylko irytują. Żaden mi nie pomógł. No dobrze, jeśli mam być sprawiedliwa, to trochę pomogła mi pierwsza psycholog, z którą miałam w życiu doczynienia, jeszcze w liceum. Chociaż i tak najbardziej jej pomoc polegała na tym, że skierowała mnie do psychiatry. Właśnie, co innego psychiatrzy. Jeden bardziej, drugi mniej ale pomogli mi. Chociaż dopiero od roku mam psychiatrę, z której jestem naprawdę zadowolona. Wszystkie leki, które brałam/ biorę w jakiś sposób mi pomagały/pomagają. Odkąd się nawrocilam, bardzo pomaga mi wiara. Z psychologiem, terapeutą nie miałabym o czym gadać. Wolę się pomodlić. Ale jeśli komuś terapia pomaga, no to tylko pozazdrościć.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, sebastian86 napisał:

no oczywiscie ze w przeszlosci.

psychoterapia p-b jest jedną z "płytszych" psychoterapii. Jeżeli problemy leżą w przeszłości nie wiem na ile Twój T jest gotowy i chce wracać do przeszłości. Tutaj spotkałam się z różnymi opowieściami. Pewnie już teraz możesz powiedzieć na ile T skupia się na przezwyciężeniu obecnych objawów, a na ile próbuje z Tobą odkrywać przeszłość.

Terapie, które sięgają przeszłości zwykle są terapiami długoterminowymi i na ich efekty trzeba czekać miesiące jak nie lata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, julusia napisał:

Na mnie psychoterapia nie działa. Miałam dwa podejścia do psychoterapii indywidualnej, najpierw w nurcie psychodynamicznym, potem integracyjnym. Nic, zero korzyści. Byłam dwa razy na oddziale dziennym, również tam oddziaływania terapeutyczne, w tym terapia grupowa, w żaden sposób mi nie pomogły. Jestem całkowicie odporna na wszelkie oddziaływania terapeutyczne. Nie lubię psychologów. Ich gadki tylko irytują. Żaden mi nie pomógł. No dobrze, jeśli mam być sprawiedliwa, to trochę pomogła mi pierwsza psycholog, z którą miałam w życiu doczynienia, jeszcze w liceum. Chociaż i tak najbardziej jej pomoc polegała na tym, że skierowała mnie do psychiatry. Właśnie, co innego psychiatrzy. Jeden bardziej, drugi mniej ale pomogli mi. Chociaż dopiero od roku mam psychiatrę, z której jestem naprawdę zadowolona. Wszystkie leki, które brałam/ biorę w jakiś sposób mi pomagały/pomagają. Odkąd się nawrocilam, bardzo pomaga mi wiara. Z psychologiem, terapeutą nie miałabym o czym gadać. Wolę się pomodlić. Ale jeśli komuś terapia pomaga, no to tylko pozazdrościć.

Czy wiesz co mogło być wynikiem tego, że psychoterapia nie zadziałała? Czy udało się omówić z terapeutami przyczyny niepowodzenia? Długo uczęszczałaś na terapie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, dlaczego terapia nie zadziałała. Ja się chyba po prostu do tego nie nadaję. Nie omawiałam z terapeutami przyczyn niepowodzenia. 

Terapia nr 1 - chodziłam ponad pół roku, najpierw jedna sesja w tygodniu, potem dwie. Był to bardzo zły, jeśli nie najgorszy okres w moim życiu. Koszmarne problemy w pracy oraz ze zdrowiem fizycznym. Chodziłam też wtedy do psychiatry, która co prawda kiedyś wcześniej mi pomogła, ale wtedy jakoś nie potrafiła. Czułam się coraz gorzej i gorzej. W końcu wylądowałam na oddziale zamkniętym, gdzie byłam długo a następnie na oddziale dziennym nr 1 a potem zaczęła się terapia nr 2 - u terapeutki z tegoż oddziału. 

Terapia nr 2 - chodziłam około roku, jedna sesja w tygodniu. Potem trafiłam na oddział dzienny nr 2 i już nie wróciłam. 

Bez terapii czuję się lepiej niż z. Czułam się jak niewolnik musząc chodzić tam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, julusia napisał:

Nie omawiałam z terapeutami przyczyn niepowodzenia. 

Może warto by było to zrobić? Albo inaczej - spróbować zrobić listę tego, dlaczego terapia zadziałała bądź nie zadziałała. Zadaj sobie pytanie czy w ogóle nie odczułaś pozytywów, czy może docierają one z opóźnieniem? Wyłącz też to, że się "nie nadajesz". Myślę, że nie tutaj należy szukać przyczyny. Jakie zmiany próbowałaś wcielić w życie, które podsunęła Ci terapia? Jakie pomysły Ci się nasunęły i czy którykolwiek z nich urzeczywistniłaś? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
W dniu 1.04.2019 o 20:22, julusia napisał:

Na mnie psychoterapia nie działa. Miałam dwa podejścia do psychoterapii indywidualnej, najpierw w nurcie psychodynamicznym, potem integracyjnym. Nic, zero korzyści. Byłam dwa razy na oddziale dziennym, również tam oddziaływania terapeutyczne, w tym terapia grupowa, w żaden sposób mi nie pomogły. Jestem całkowicie odporna na wszelkie oddziaływania terapeutyczne. Nie lubię psychologów. Ich gadki tylko irytują. Żaden mi nie pomógł. No dobrze, jeśli mam być sprawiedliwa, to trochę pomogła mi pierwsza psycholog, z którą miałam w życiu doczynienia, jeszcze w liceum. Chociaż i tak najbardziej jej pomoc polegała na tym, że skierowała mnie do psychiatry. Właśnie, co innego psychiatrzy. Jeden bardziej, drugi mniej ale pomogli mi. Chociaż dopiero od roku mam psychiatrę, z której jestem naprawdę zadowolona. Wszystkie leki, które brałam/ biorę w jakiś sposób mi pomagały/pomagają. Odkąd się nawrocilam, bardzo pomaga mi wiara. Z psychologiem, terapeutą nie miałabym o czym gadać. Wolę się pomodlić. Ale jeśli komuś terapia pomaga, no to tylko pozazdrościć.

 

 

 

Trochę to rozumiem. Ja nie wychodzę z założenia że do terapii się nie nadaję, tylko skłaniam się bardziej ku tezie, że psychoterapia to pic na wodę. Nie obrażając oczywiście nikogo. Nie zarzucam nikomu, kto twierdzi inaczej kłamstwa, choć nie bardzo rozumiem jak ta forma leczenia może komuś pomóc. No ale nie wnikam, nie zniechęcam i staram się nie odradzać. Ale problemy mam tu i teraz, a nie dwadzieścia lat temu. Przykro mi tylko że u Ciebie było aż tak źle że lądowałaś na zamkniętym. Trzymaj się.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×