Skocz do zawartości
Nerwica.com

Psychoterapia nie działa


KrzysztofT

Rekomendowane odpowiedzi

el33 -> ja nigdzie nie powiedziałem, że coś tworzę ,,wielkiego". Nie tworzę i nie ciągnie mnie do tzw. ,,śmietanki". Po prostu nie potrafię zapierdalać od rana do wieczora, bo nie wychowałem się w czasach, gdzie trzeba tak żyć. Cos w tym dziwnego?

Piszesz o posiadaniu mieszkania więc możesz je sprzedać i tam kupić sobie inne by mieć za granicą coś własnego.



No jasne, kawalerka w PL a pewno da mi możliwość kupna mieszkania za granicą...gadasz jak każdy zasrany terapeuta. I po raz enty powtarzam: nie mam zamiary wyjeżdżać na drugi koniec świata! Nie dla mnie podróże i życie na walizkach w poszukiwaniu tzw lepszego życia.

Jeżeli masz tak wielki talent o jakim piszesz to bez problemu w "otwartym" świecie dostaniesz pracę jaką chcesz, za pieniądze jakie Cię zadowolą.



Nie mam i żądam pracy tak jak było to za socjalizmu - każdy ma ją mieć bez względu na wykształcenie i pozycję społeczną! Dość tego jebanego kapitalizmu i podziału na umiejętności!

Zawsze będziesz niezadowolony ze świata, z tego co Ci daje, bo oczekujesz, że świat da Ci wszystko czego chcesz ot tak, bez własnego wkładu.



Kończyłeś jakąś szkolę biznesu w Warszawie? Bo gadasz jak jakiś p...y coach!

W życiu piłeczka jest po Twojej stronie, co z nią zrobisz to Twoja decyzja. Możesz być w tym samym miejscu w którym jesteś i masz do tego prawo, ale nie oceniaj, że wszystko jest złe dlatego, że nie jest takie jakie byś chciał.



Jasne. Wystarczy tylko podnieść pieniądze, które leżą na ulicy. Zygać się chce od Twoich rad.

Mam prawo oceniać, bo zostałem zepchnięty na margines tylko dlatego, że nie potrafię się wpasować w aktualne zapotrzebowania rynku pracy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

El33

toś dowalil/a hihihi..

Johnn 

Mądrze. 

 

Pablo123

Ale co chcesz zmienić w swoim  życiu pisząc multum tekstu  po forum internetowym o tym jaki jesteś i co Ci się w świecie nie podoba, w dodatku w temacie "psychoterapia nie działa". Tu nie jest gabinet. Rozmawiac mamy o niedziałającej psychoterapii w tym wątku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 23.04.2019 o 19:19, Pablo123 napisał:

el33 -> ja nigdzie nie powiedziałem, że coś tworzę ,,wielkiego". Nie tworzę i nie ciągnie mnie do tzw. ,,śmietanki". Po prostu nie potrafię zapierdalać od rana do wieczora, bo nie wychowałem się w czasach, gdzie trzeba tak żyć. Cos w tym dziwnego?

W jednym z tematów pisałeś, że zajmujesz się sztuką wyższą. Czyli z tego mam rozumieć, że jesteś odbiorcą sztuki, a nie twórcą? Też się wychowałam w latach 80-tych i jak wiele innych osób pracowałam normalnie bez "zapierdalania" od rana do wieczora. Zależy to od wielu czynników i chęci. Odczytuję, że Twoja postawa jest na "nie" jeśli chodzi o jakąkolwiek pracę.

W dniu 23.04.2019 o 19:19, Pablo123 napisał:

No jasne, kawalerka w PL a pewno da mi możliwość kupna mieszkania za granicą...gadasz jak każdy zasrany terapeuta. I po raz enty powtarzam: nie mam zamiary wyjeżdżać na drugi koniec świata! Nie dla mnie podróże i życie na walizkach w poszukiwaniu tzw lepszego życia.

Pewnie jak każdy psychoterapeuta pokazałam Ci możliwość wyjścia. Z tonu wypowiedzi widzę, że nie chcesz rad jak możesz zmienić swoją sytuację. Jest wiele miejsc na świecie gdzie można kupić mieszkanie i mieć z czego żyć za kawalerkę w PL.

W dniu 23.04.2019 o 19:19, Pablo123 napisał:

Nie mam i żądam pracy tak jak było to za socjalizmu - każdy ma ją mieć bez względu na wykształcenie i pozycję społeczną! Dość tego jebanego kapitalizmu i podziału na umiejętności!

Praca czeka tak samo jak kiedyś. Jest masa ogłoszeń w handu, usługach, przemyśle i tam nie trzeba mieć wykształcenia i pozycji społecznej by pracować. W socjalizmie wiele stanowisk też była zajmowana tylko przez specjalistów, ludzi z kierunkowym wykształceniem. Jeżeli nie miałeś odpowiednich umiejętności nikt Cię nie zrobił szefem w firmie.

W dniu 23.04.2019 o 19:19, Pablo123 napisał:

Kończyłeś jakąś szkolę biznesu w Warszawie? Bo gadasz jak jakiś p...y coach!
Jasne. Wystarczy tylko podnieść pieniądze, które leżą na ulicy. Zygać się chce od Twoich rad.

Ukończyłam kierunek ścisły, który uczy głównie myślenia i wyciągania wniosków. Jakie Ty masz wykształcenie? Jakiej pracy szukasz, za jakie pieniądze? Pieniądze nie leżą na ulicy, trzeba na nie zapracować, dać coś z siebie zamiast siedzieć i narzekać na to jaki świat jest zły i niewdzięczny.

W dniu 23.04.2019 o 19:19, Pablo123 napisał:

Mam prawo oceniać, bo zostałem zepchnięty na margines tylko dlatego, że nie potrafię się wpasować w aktualne zapotrzebowania rynku pracy!

Zostałeś zepchnięty czy sam tam usiadłeś czekając aż ktoś Cię zauważy i poprowadzi za rękę?

W dniu 23.04.2019 o 20:03, Pablo123 napisał:

Szukam pomocy skoro terapeuci nie pomagają.

Oczekujesz pomocy, ale każdą propozycję odrzucasz. Chcesz by ktoś przyszedł i Cię uratował, posadził na fotelu prezesa z sekretarką która poda kawę i służbowym autem??? Jakiej pomocy oczekujesz? Czego Ci potrzeba by ruszyć z miejsca? Co takiego w psychoterapii nie zadziałało, nie podobało Ci się, że ją skreśliłeś?

Jak umrę, powiedzcie innym, że tego chciałam, tego pragnęłam, o tym śniłam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

el33, odpowiadając na Twoje pytania:

W jednym z tematów pisałeś, że zajmujesz się sztuką wyższą. Czyli z tego mam rozumieć, że jesteś odbiorcą sztuki, a nie twórcą? Też się wychowałam w latach 80-tych i jak wiele innych osób pracowałam normalnie bez "zapierdalania" od rana do wieczora. Zależy to od wielu czynników i chęci. Odczytuję, że Twoja postawa jest na "nie" jeśli chodzi o jakąkolwiek pracę.



Owszem, jestem zarówno odbiorcą jak i poniekąd twórcą. Co nie znaczy, że ,,tworzę" coś ,,wielkiego". Do tego trzeba mieć warsztat, a aby go nabyć, potrzebne są środki i mnóstwo innych rzeczy.

Moja postawa jest tym głębiej negatywna, im więcej trzeba poświęcać czasu i siebie za co dostaje się tyle samo, co wcześniej. Im człowiek bardziej zniechęcony i po wielu niewodzeniach, tym jego postawa coraz bardziej negatywna w stosunku do tego, co powoduje te niepowodzenia.

Pewnie jak każdy psychoterapeuta pokazałam Ci możliwość wyjścia. Z tonu wypowiedzi widzę, że nie chcesz rad jak możesz zmienić swoją sytuację. Jest wiele miejsc na świecie gdzie można kupić mieszkanie i mieć z czego żyć za kawalerkę w PL.



W Polsce jeszcze ujdzie. Na Zachodzie jest to nieosiągalne, bo tam ceny mieszkań są wielokrotnie wyższe, niż te w Polsce. No chyba, że mówimy o jakiejś dziurze, ale tam raczej szerokiego rynku pracy nie ma...

Praca czeka tak samo jak kiedyś. Jest masa ogłoszeń w handu, usługach, przemyśle i tam nie trzeba mieć wykształcenia i pozycji społecznej by pracować. W socjalizmie wiele stanowisk też była zajmowana tylko przez specjalistów, ludzi z kierunkowym wykształceniem. Jeżeli nie miałeś odpowiednich umiejętności nikt Cię nie zrobił szefem w firmie.



Tak, ale ja w tych sektorach pracować nie chcę, z wielu różnych względów. A najważniejszym z nich jest, że chcę pracować i żyć z tego, co mnie osobiście interesuje i w czym czuję się dobry. Doświadczam ogromnego negatywnego napięcia musząc wykonywać coś, co nie wiąże się z moimi preferencjami, zainteresowaniami czy predyspozycjami.

Zostałeś zepchnięty czy sam tam usiadłeś czekając aż ktoś Cię zauważy i poprowadzi za rękę?



Oceniam to jako zepchnięcie.

Oczekujesz pomocy, ale każdą propozycję odrzucasz. Chcesz by ktoś przyszedł i Cię uratował, posadził na fotelu prezesa z sekretarką która poda kawę i służbowym autem??? Jakiej pomocy oczekujesz? Czego Ci potrzeba by ruszyć z miejsca? Co takiego w psychoterapii nie zadziałało, nie podobało Ci się, że ją skreśliłeś?



Absolutnie. Nigdy siebie nie widziałem na stołku szefa. Jako ktoś totalnie wolnościowy, nie lubiący ograniczeń nie chciałbym mieć tylu obowiązków i stresów związanych z takim stanowiskiem.

Oczekuję rzetelnego podejścia do tematu. W psychoterapii nie podobało mi się to, że zamiast skupiać się na konstruktywnym rozwiązywaniu kwestii pt. jak mogę robić to, co chcę i żyć, tak jak chcę terapeuci usilnie skupiali się na tym, że to co chcę jest wynikiem zaburzenia i próbowali wmówić mi, że te moje ,,chcenie" jest wynikiem owego zaburzenia. Trochę to przypominało twierdzenie co poniektórych ludzi, którzy głoszą, że niewyznawanie jakiegoś ogólnie przyjętego poglądu czy wiary jest chorobą. Tak to czułem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie nie widzę odpowiedzi czym chciałbyś się zajmować. Jest sporo "wolnych" zawodów. Możesz wymienić coś co chciałbyś robić i pomoc jaka jest Ci potrzebna by ruszyć z tematem?

@Pablo123 próbowałeś może coaching? Możesz od ręki powiedzieć, że nie chcesz by Cię dana osoba próbowała "wstawić w ramy", tylko rzetelnej analizy jak możesz osiągnąć to co zamierzasz.

Jak umrę, powiedzcie innym, że tego chciałam, tego pragnęłam, o tym śniłam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, jest ich dużo ale nie wszystkie mnie interesują, nie wszystkie są w zasięgu ręki.

Nie chcę tutaj po raz kolejny mówić, co mnie interesuje bo to nie przyniesie żadnego oczekiwanego przeze mnie efektu. Nie sprawisz, aby te rzeczy się nagle pojawiły w moim życiu. A mnie zmęczyło ciągle tłumaczenie więc wybacz.

Tu ruszyć by trzeba z tematem typu ekonomia, zapotrzebowanie na daną rzecz, marketing - wiele różnych kwestii, na które nie mam większego wpływu jako jednostka. I nie widzę siebie w tych materiach - nie mam czuja do tych spraw.

Tak, próbowałem coaching'u i było to moje chyba największe rozczarowanie bo terapeuta starał się mnie wcisnąć w to, na co dziś jest popyt nie wspominając, że jego pomysły były co najmniej dziwne.

Wspominałem jej o tym ale jak widać, groch o ścianę.Ale kilka osób ostrzegało mnie, że coaching właśnie na tym polega, że ci ludzie są po to, aby sprawić, aby osoba zgłaszająca się do nich potrafiła wejść w rynek pracy.

Po prostu uświadomiłem sobie, że to, co ja chcę robić i jak chcę to robić jest praktycznie niemożliwe z perspektywy współczesnego rynku pracy i kwestii tym związanych. A na pewno nie w PL i nie w mieście, gdzie mieszkam. A jak wspomniałem, póki co wyjazd jest u mnie niemożliwy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha, i żeby nie być gołosłownym: ja szukam ciągle jakiś możliwości ale non stop stykam się z szarą rzeczywistością pt. jeśli w coś wchodzisz (w jakąś branżę) i nie masz doświadczenia - zapomnij o tym, abyś znalazł pracę/zatrudnienie albo wybił się na rynku. Chyba, że jesteś bardzo dobry ale ja aż taki dobry się obecnie w niczym nie czuję i nie mam siły na gonienie w tym wyścigu.

Zamknięte koło. Wygląda na to, że jak człowiek za nastolatka nie pocelował w zapotrzebowanie rynku to potem ma przejebane. Widzę to po znajomych - ci, którzy w wieku 18-20 lat poszli na studia związane z tym, co jest potrzebne na rynku, mają pracę do dziś a ci, którzy albo nie wiedzieli, co chcą robić albo studiowali kierunki tzw. niszowe lub humanistyczne - do dziś dnia albo nie mają stałej pracy, albo wyjechali za granicę albo pracują dużo poniżej swoich kwalifikacji, najczęściej fizycznie.

Więc mówienie, że jest dużo wolnych zawodów to jakby mówić, że jest dużo możliwości. Jest, tylko potem jest problem z przełożeniem tego w dostanie pracy itp. Kapitalizm nas zrujnował i trzeba to jasno powiedzieć!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak jesteście ze Śląska, to możecie spróbować w Katowicach, brałam udział w terapii na oddziale dziennym zab. nerwicowych (czyli głównie dla nerwicowców) o nieco innym charakterze, dużo różnych technik terapeutycznych, trochę wykładów, trochę alternatywnych metod, także nie poddawać się, tylko szukać. Jak chce ktoś wiedzieć więcej na temat tej mojej terapii, to piszcie pw, ja przeszłam taki cykl 3-miesięczny i dużo mi to pomogło, ale oczywiście mówię za siebie 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.04.2019 o 17:51, Pablo123 napisał:



Kapitalizm nas zrujnował i trzeba to jasno powiedzieć!

Rujnuje Cię raczej lenistwo, zazdrość i roszczeniowość i to trzeba sobie jasno powiedzieć. Chcesz dostawać bez pracy i wysiłku, nic nie dawać z siebie, od byle czego spada Ci korona z głowy, masz pretensje do wszystkich tylko nie do siebie, uważasz że coś nalezy Ci się od świata boś ty piękny i wrażliwy i z lat siedemdziesiątych. Żaden kołcz tak Ci nie powie, ale niestety widać to z każdego zdania Twoich wpisów, że masz wywalone i liczysz się tylko Ty. Ciekawe skąd ma się brać to co uważasz że Ci się nalezy? Otóż inni muszą na Ciebie pracować, jeśli Ty nie pracujesz sam na siebie. Ale dlaczego inni mają na Ciebie pracować? Ja na przykład nie jestem zainteresowana wspieraniem darmozjadów, którzy poza narzekaniem nie potrafią nic innego i nic innego nie chcą. Gdyby płacono za narzekanie i malkontenctwo byłbyś bogaczem. Jeśli nie chcesz się zmieniać to się nie zmieniaj, ale nie miej pretensji do nikogo poza sobą samym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po kilku latach od natrafienia po raz pierwszy na ten wątek , śmiało mogę  się dopisać i stwierdzić, że w moim przypadku PSYCHOTERAPIA NIE DZIAŁA.

 

Byłem już na trzech poważnych psychoterapiach. Efekty mizerne,  niekiedy żenujące, więcej do tej pory udało mi się zrobić samemu nieprofesjonalnie tj w sposób niekontrolowany, z poczuciem krzywdy, po omacku. Aktualnie uczestniczę w czwartej w życiu psychoterapii, mam zamiar aby nie mieć wyrzutów pociągnąć ją dłużej niż tamte ale już widzę, że w relacji jest regres, raczej niczego dobrego się już się nie spodziewam. Oczywiście ktoś może powiedzieć, żeby iść na piątą, szóstą i siódmą i którąś psychoterapie. Pewnie to się stanie i może któraś w końcu  pomoże, ale psychoterapeuta to nie jest internista czy kardiolog, że można sobie iść od ręki do następnego i zaraz do następnego. Psychoterapia wiąże się z wybiciem takiego szamba emocji i tak obniża stan psychiczny (często bez wsparcia ze strony terapeuty) że po najgorszej z nich potrzebowałem aż kilku lat odpoczynku zanim byłem w stanie rozpocząć nową terapię u nowej osoby. Ponadto co z tego, że może dziesiąta psychoterapia  w końcu pomoże, skoro w tym czasie życie ucieka, przy n-tej psychoterapii która może mi pomoże będę już stary i rzeczy nad którymi pierwotnie chciałem pracować nie będą już miały żadnego znaczenia w życiu, bo będę mógł leczyć tylko kolejne traumy po tych nieudanych rzeczach, a problemy będę miał typu żeby dojść z chodzikiem do warzywniaka. Mimo to oszukuję samego siebie i spróbuję kolejnych terapii żeby podtrzymać życie (nie terapią tylko samą nadzieją).

 

Dodam, że zwykli zdrowi psychicznie ludzie w  przypadku wielokrotnego chodzenia do lekarzy (zwykłych, nie psychiatrów) też tak mają, że gdy nie ma trafnej diagnozy i leczenie nie odnosi skutku, muszą odpocząć od lekarzy na przykład przez kilka miesięcy, a oni nawet wcale nie dotykają spraw psyche!

 

Wszystkie moje terapie były prywatne, jedna terapeutka to nawet certyfikowana superwizorka PTP. Czwartą terapię rozpocząłem  w innym nurcie  - behawioralno-poznawczym, to o niebo lepszy nurt niż psychodynamiczny bo psychoterapeutka chociażby częściej coś konstruktywnego mówi jednakże na odczuwalną poprawę się nie zanosi.

Szczerze współczuję osobom które nie mają pracy i są zdani na terapię NFZ, która jest zapewne na jeszcze bardziej żenującym poziomie niż te prywatne, jak również nie macie możliwości swobodnej zmiany z jednego terapeuty na innego. Ostatnio wyrzucałem z portfela paragony na 160zł. Była ich zatrważająca ilość.....

 

Być może problem leży we mnie jak w dowcipie. W porządku -  możliwe, ale dlaczego żaden psychoterapeuta tego problemu nie wskaże, abym sam (lub wspólnie na terapii) mógł  nad nim pracować aby finalnie terapia wnosiła pozytywny skutek do mojego życia?  Ten dowcip, jeśli ktoś nie zna: ilu psychoterapeutów potrzeba do wkręcenia żarówki? Żadnego - żarówka musi chcieć się wkręcić sama 🙂

 

Na co dzień staram się cieszyć z drobnych przyjemności, cieszyć życiem, żyć pozytywnie, uchodzić za bardzo pogodnego w oczach innych ludzi, to też troszkę pomaga i mi. Zapraszam na priv jeśli ktoś miałby bardziej prywatne przemyślenia do konsultowania 🙂

Edytowane przez tomek83

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, tomek83 napisał:

Efekty mizerne,  niekiedy żenujące, więcej do tej pory udało mi się zrobić samemu nieprofesjonalnie tj w sposób niekontrolowany, z poczuciem krzywdy, po omacku.

Mam podobne odczucia. Więcej informacji znajdziesz we wpisie pt. "Dyskusja ze specjalistami"

9 godzin temu, tomek83 napisał:

Szczerze współczuję osobom które nie mają pracy i są zdani na terapię NFZ, która jest zapewne na jeszcze bardziej żenującym poziomie niż te prywatne, jak również nie macie możliwości swobodnej zmiany z jednego terapeuty na innego. Ostatnio wyrzucałem z portfela paragony na 160zł. Była ich zatrważająca ilość.....

Korzystałem i korzystam tylko z terapii na NFZ.

9 godzin temu, tomek83 napisał:

Być może problem leży we mnie jak w dowcipie. W porządku -  możliwe, ale dlaczego żaden psychoterapeuta tego problemu nie wskaże, abym sam (lub wspólnie na terapii) mógł  nad nim pracować aby finalnie terapia wnosiła pozytywny skutek do mojego życia?  Ten dowcip, jeśli ktoś nie zna: ilu psychoterapeutów potrzeba do wkręcenia żarówki? Żadnego - żarówka musi chcieć się wkręcić sama 🙂

Być może. 

Wskazałem jako przyczynę nie podejmowanie przez mnie pracy niską samoocenę i brak pewności siebie. ŻADEN nie zaproponował pomocy. 

 

Kilka słów ode mnie.  Moja obecna terapia (jak i poprzednie) ma następujący przebieg: 

"Opisuje problem z jakim się zmagam, jego przyczyny oraz możliwe rozwiązania. Psycholog podziela moje zdanie i uzupełnia ją o przykłady lub uwagi. To kończy dyskusję. Zostaje sam.  Często moje propozycję rozwiązań wymagają udziału osób trzecich.  Niestety psycholog nie popiera ich tj. nie komentuje ich.  TEgo rodzaju dyskusja niczego nie wnosi.

Ponadto dodam, że w rozmowie z obecnym psychologiem wypowiedziałem na głoś moje uwagi wobec poprzednich specjalistów z którymi się spotykałem oraz uzasadniłem  jaki jest powód nie podjęcia przeze mnie pracy/stażu. Psycholog się do tego nie ustosunkował. Na ostatnim padła propozycja podjęcia pracy z jego ust. Niestety nie towarzyszyła temu pomoc w zmniejszeniu lub usunięciu trudności o których wspomniałem na początku."  - To jest cytat z jednego z moich wpisów.

 

Zaczyna mnie niepokoić taka dyskusja.  

 

Pozdrawiam

johnn

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 15.02.2020 o 13:48, Bigmen napisał:

Mało tego przypomina terapia trochę usługę np hydraulika który zamiast usunąć usterkę rozsiada się wygodnie w fotelu i bardzo niejasno sugeruję gdzie są narzędzia i jak się nimi posłużyć. Jak wam nie wyjdzie to wasza wina

Ta analogia jest ciekawa, ale nie do końca trafiona. Bo usterka hydrauliczna to coś zewnętrznego, do czego specjalista (hydraulik) ma bezpośredni dostęp. A do sposobu myślenia człowieka bezpośredni dostęp ma tylko on sam. To dlatego psychoterapeuta nie mając bezpośredniego dostępu do naszego umysłu, nie może sam wziąć młotka i nam bezpośrednim oddziaływaniem poprzestawiać w głowie :D

 

Ja także nie uważam, żeby psychoterapia stanowiła panaceum na wszystkie psychologiczne problemy, ale w wielu przypadkach może być pomocna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychoterapia (ja jestem w psychodynamicznej, wiec o tej się wypowiem) ma szanse zadzialac, ale żeby to się stało, trzeba zadac sobie trud w zrozumieniu, czym jest terapia, czego można po niej oczekiwać (czasem ludzie oczekują zbyt wiele), na czym polega przeniesienie, opor itd. Na pewno nikt nie da gwarancji sukcesu, bo wiele zależy od gotowości do zmian samego zainteresowanego i jego wkładu do tego procesu, a także, jak mi się wydaje, zdolności czy gotowości do wglądu, bo o wiele łatwiej jest przerzucic winę za niepowodzenie na terapeutę niż uczciwie zastanowic się nad sobą. Do tego zmiana nie zachodzi po kilku spotkaniach, ani nawet kilkunastu, wiec jeszcze dochodzi element wytrwalosci czy cierpliwosci.

 Moja rada; jeżeli ktoś czuje, ze terapia mu nie pomaga, warto o tym rozmawiać z terapeutą i sluchac, co ten mowi. Wszystko ma swoją przyczynę, czasem taka rozmowa może być przelomowa (u mnie np. była).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątpię, by dalo się wmowic konieczność psychoterapii komus, kto faktycznie jej nie potrzebuje;

do terapeuty trafiają raczej osoby potrzebujące pomocy, choćby w uporządkowaniu swoich życiowych spraw, nie czujące satysfakcji z zycia, jakie prowadzą. Pacjent z natręctwami na pewno nie jest przesadnie szczęśliwy ze swoimi przypadłościami, wiec praca z terapeutą jak najbardziej moglaby pomoc ogarnąć swoje zycie. Idac za Twim przykladem, moglby zacząc od podnoszenia kilogramow, jeśli tona to za dużo :P Tylko musiałby podnosić je sam, a nie czekac, az zrobi to za niego terapeuta.

I nie jest to żadna magia czy szamanstwo, nie potrzeba tez jakich nadprzyrodzonych zdolności jako terapeuta,, wystarczy mieć odrobinę serca do klienta czy pacjenta i dobry warsztat zawodowy, wykorzystujący ww narządzia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O jakim wyleczeniu z choroby mówisz, skoro wielu terapeutów nawet nie diagnozuje. Diagnoza jest niepotrzebna do prowadzenia terapii, często nawet przeszkadza, bo niepotrzebnie szufladkuje lub przenosi ciężar z indywidulnego rozpatrywania problemów danej osoby na jego zaburzenia ewentualne. Podstawowym kryterium powinno być polepszenie jakości zycia u klienta czy pacjenta.

Oczywiście zdarza się, ze terapeuta jest nieuczciwy albo niekompetentny, ale to akurat jest dosyć łatwe do "przejrzenia" już po kilku spotkaniach moim zdaniem. Dlatego decydując się na terapie warto zasiagnac opinii, trochę samemu poczytać, itd.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Porównanie psychoterapii do hydraulika wydającego polecenia jest dość trafne ale wymaga adaptacji. Ja myślę, że ten hydraulik który siedzi na wygodnym hotelu to hydraulik niewidomy (psychoterapeuta nie widzi naszego życia jak przedmówca napisał). Hydraulik więc tylko mówi jak mamy te rurę naprawić. Nic z tego nie wychodzi, bo my widzimy problem (własne życie) ale nie mamy wiedzy do naprawienia tej rury,  którą ma hydraulik. Może nawet nie mieć po prostu pewnych umiejętności, narzędzi. Na przykład jeśli nie masz zdolności artystycznych to nie nauczysz się malować obrazów, nawet jeśli ktos Ci wytłumaczy jak to zrobić i nawet jak pokaże jak to zrobić. Ten hydraulik musi nam wszystkie niezbędne czynności wytłumaczyć, zmotywować nas, dać narzędzia. Musimy pamiętać, że nasze morale są bardzo złe bo ta woda z pękniętej rury już się leje na nas strumieniami i sytuacja jest mocno kryzysowa, a na hydraulika się nie leje, on siedzi sobie wygodnie i tylko mówi. Tak bym to porównał do psychoterapii. Szanse powodzenia nikłe. Jak z dowcipów gdy głuchoniemy z niewidomym próbowali coś robić wespół.

 

 

Wracając do przemyśleń na podstawie moich wielu przebytych psychoterapii myślę, że kluczowe w niedziałaniu psychoterapii jest:

 

- nie angażowanie się w relacje terapeutyczną przez psychoterapeutę tak mocno jak angażuje lub chce  zaangażować się pacjent

 

- brak współczucia lub udawanie współczucia przez terapeutę lub ewentualnie współczucie szczere ale zbyt krótkotrwałe w stosunku potrzeb pacjenta

 

Kluczem jest zrozumienie, że niejeden mój  były terapeuta miał tak na prawdę zupełnie wyjebane na mnie i moje życie. Tak - wyjebane! Nic nigdy go nie obchodziłem, nie obchodzę i nie będę obchodził. To jego praca, na minuty, za pieniądze, za moje własne lub publiczne NFZtu. Ja pokładałem natomiast w terapeucie wszelkie możliwe nadzieje, oczekiwałem podpory, akceptacji, współczucia, nauczyciela.

 

Jedyne co na mnie troszkę działa to zwykłe pojedyncze konsultacje z dobrej klasy psychologami. Jak rozpoznać dobre spotkanie? Psycholog mówi dużo, tyle samo co pacjent albo więcej, ma dużo udziału czasowego w posiadaniu głosu. Pacjent nie opowiada całego życia. Konsultacja koncentruje się na teraźniejszości.  Psycholog sprawdza gdzie mamy deficyty społeczne i uczy najprostych rzeczy, np asertywności na przykładzie jakiejś scenki z życia. Takiego psychologa można znaleźć na Youtube, a jako że wielu z nich daje jednocześnie darmowe wykład na YT to trzeba wybrać sobie takiego, którego sposób przekazywania wiedzy do nas dobrze dociera. Mogę polecić.

 

Psychoterapia taka tradycyjna to kit, jej skuteczność jest dramatycznie niska. Istniejące badania skuteczności są w większości oparte o wynik po leczeniu farmakologicznym i po psychoterapii jednocześnie. Nie jest to rozdzielane w badaniach.

 

 

Edytowane przez tomek83

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, tomek83 napisał:

Kluczem jest zrozumienie, że niejeden mój  były terapeuta miał tak na prawdę zupełnie wyjebane na mnie i moje życie. Tak - wyjebane! Nic nigdy go nie obchodziłem, nie obchodzę i nie będę obchodził. To jego praca, na minuty, za pieniądze, za moje własne lub publiczne NFZtu. Ja pokładałem natomiast w terapeucie wszelkie możliwe nadzieje, oczekiwałem podpory, akceptacji, współczucia, nauczyciela.

To tu jest właśnie sedno niezadowolenia krytyków terapii.

Teraz próbujesz ich upokorzyć porównując ich do "hydraulika" (skądinąd trudna, śmierdząca robota).

Ani nie jest tak, że terapeuty nic nie obchodzisz, ani nie jest tak, że terapeuta jest nauczycielem, buddą czy bogiem. Nie jest tak, że ma ci dać narzędzia ani nie jest tak że ty masz się uczyć ze scenek (kurczę, ale pomysł?- to jest tresura).

Właściwe podejście do terapii to dobry początek, droga do sukcesu. Od tego w sumie należy zacząć.

15 minut temu, tomek83 napisał:

Psychoterapia taka tradycyjna to kit, jej skuteczność jest dramatycznie niska.

Dlaczego więc ludzie chodzą i co więcej- sobie chwalą? Może po prostu im zazdrościsz, że cieszą się (może głupio, ale jednak) ze zmian w swoim życiu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, Bigmen napisał:

Dla mnie zadowoleni z terapii ludzie to po części masochiści a po części dostrzegam w nich coś podobnego, taki sam czynnik jak u zwolenników sekty. Też się dadzą pokroić.

Prawdopodobnie uważasz, ze terapeuci manipulują swoimi klientami dla własnych korzyści, rozumiem, bo tez ten watek ( w swojej glowie)przerabiałam. ;) Nie traktuj tego osobiście, ale mysle, ze trudno ci zalozyc, ze ktoś faktycznie może stanąc na nogi dzięki terapii, bo prawdopodobnie Tobie się terapia nie udała, wiec szukasz powodow zewnętrznych. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Bigmen napisał:

No nie było czego w sobie zmieniać.

Skoro nie masz problemów żadnych i żadnego impulsu do zmiany to twoje zdanie tutaj jest bezwartościowe. Nie masz żadnych doświadczeń - tak jak ja w lotach kosmicznych (o czym się nie wypowiadam). Jednak istnieje cała armia ludzi którym terapia czy analiza pozwoliła żyć lepiej. A raczej- wysiłek jaki podjęli pod okiem t. i ich praca psyche. Istnieją też świadectwa osób, którzy w terapii nie skorzystali tak jak to sobie wyobrażali (choćby dlatego że t usadzili w pozycji boga lub nie interesowała ich własne psyche)- i ich przykład powinien być analizowany, choćby dlatego żeby techniki terapeutyczne udoskonalić. Istnieją też osoby, które bez korekty terapeuty potrafiły zmienić swoje życie w różnych aspektach - bo psyche pracuje zawsze pod świadomym jej aspektem. Są też diady w których praca będzie płynąć i diady niedopasowane, terapeuci myślący i sztywni, bezmyślni.

Ale indywidualne doświadczenia i naukowe metaanalizy pokazują, że oddziaływania terapeutyczne są wartościową formą poprawy jakości życia i łagodzenia/leczenia zaburzeń.

Ja akurat nie zdecydowałabym się na podejście behawioralne jako na płaskie i tresujące, ale i takie coś -nawet okresowo- może pomóc.

Patrząc na twoje wypowiedzi, pełne infantylnej bezradnej złości,  w tym wątku oraz innych, mam jednak wątpliwości czy tak dobrze znasz siebie i sobie tak świetnie radzisz. Oczywiście, twoja sprawa i twój wybór, możesz się złościć na terapeutów w nieskończoność (ja też nie lubię dość płaskiej "ideologii terapeutycznej", wolę podejście psychoanalityczne, ale jeśli to komuś pomaga o porządkuje świat to ok), ale jednak jest to znaczące i coś o tobie mówi. Może mówi o twojej porażce i auto-zakłamaniu, zastanów się. Łatwiej jest znieść porażkę, jeśli tych co odnieśli sukces oczerni się, wyśmieje lub poniży ("masochiści"), ale to nie prowadzi do niczego, do przekroczenia żadnego wewnętrznego progu. Jest jałowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Bigmen napisał:

część terapeutow (reszta wie po co to robi) i część ich klientów świecie w to wierzą.

 

12 godzin temu, Bigmen napisał:

Co jest śmieszne. To tak jak w sekcie. 

Oczywista bzdura, ale to twoja gra umysłu, ty wybierasz narrację w jakiej chcesz zostać. Dykteryjki jakie cytujesz nie pomogą ci jednak na konfrontację z faktem, że ludzie z terapii korzystają a że nie masz dostępu do ich satysfakcji. Jesteś zazdrosny o tę satysfakcję, bo nie była lub nie jest twoim udziałem. Stąd twoje zaangażowanie w temacie i kłamstwo o "wywaleniu jajek". Gdyby tak było, nie angażowałbyś się w wątek.

Do reszty się nie odniosę, bo to są twoje fantazje na tematy terapii a nie opis procesów terapeutycznych/pracy umysłu. Procesów paradoksalnych, więc trudnych do opisania, ale jednak to co ty przedstawiasz jest karykaturą a nie opisem, co rozumie każdy który w takim procesie był. Więc nie ma płaszczyzny porozumienia. Można na terapię utyskiwać, można być rozczarowanym, jasne, terapeuci są różni, ale nie można porównywać umysłu do materii i jej praw, bo to nie to samo. To znak ignorancji.

Nie odniosę się, tym bardziej że miejsce w którym bywasz i ty i wielu innych raczyłeś porównać do "chlewu" w innym wątku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy powyższe o tym szurnięciu było do mnie (jakos się nie poczuwam ;P), ale uważam, ze Ty za to przejawiasz nadmierne zaufanie do nauk scislych i empirii, natomiast zupełnie pomijasz aspekt duchowy, psyche u człowieka, i możliwości wpływania na tą sfere. Czlowiek to nie tylko ciało, narządy i neuroprzekazniki, ale i jego emocje, mentalność, odczuwanie, postrzeganie rzeczywistości. Takie zero-jedynkowe opinie sa moim zdaniem ograniczające.

I jeszcze jedno - terapeuci nie konkurują z medycyną, często terapia przecież wspomaga leczenie farmakologiczne, zwłaszcza w jakichś cięższych przypadkach.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×