Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
betty_boo

Czy warto postawic wszystko na 1 kartę??

Rekomendowane odpowiedzi

Czy warto postawic w zyciu wszystko na 1 kartę?? i maksymalnie zaryzykować? zmienić całkowicie swoje zycie i również innych? czy lepiej siedziec w bezpiecznym kokonie nie wychylając sie ("malutki los naparstkiem pic"?)

 

kto kiedyś podjął taką decyzję i żałuje/nie żałuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oj, betty. Trochę zbyt ogólne to pytanie, nie sądzisz? Nie ma chyba prostej regułki w tej kwestii. Odpowiedź na Twe pytanie brzmi chyba - różnie bywa. Myślę, że znajdzie się dużo przykładów, że ryzyko się opłacało, lecz i równie dużo, że się nie opłacało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

betty_boo,

 

Został tutaj poruszony ważny temat. Pytasz dlatego,że masz obawy i boisz się? Czy dlatego,ze jużwiesz co zrobisz i tylko chcialaś poznać opinię innych?

Większość ludzi podejmuje takie wyzwania często nie wiedząc,ze w ogole coś zmieniają. Jeśli coś sięuda-cieszą się, jeśli nie-wyciagają z tego wnioski na przyszłość i dalej żyją.

My nerwicowcy, ważymu każde słowo, rozpamiętujemy każdą sytuację często odnosząc się do przeszłości. MOże sie ze mną nie zgodzisz, ale ja taka zawsze byłam więc umówmy się,że piszę o sobie.

Jeżeli masz tak ąmożliwość,żeby wszystko postawić na jedną kartę i czujesz,ze jesteś do tej decyzji przygotowana, nie zastanawiaj się. A jeśli się boisz to pomyśl co masz do stracenia a co do zyskania. Napisałaś,że mozesz zmienić przez tą decyzję życie innych. Domyślam się,że masz na mysli ich sytuację? Bo ich samych w sobie nie zmienisz.

 

Słyszałam kiedyś taką oto opowiesc:

 

Była sobie kobieta, miała siedmioro dzieci,żyła bardzo skromnie i biednie, było jej ciężko,żeby zapewnic byt dzieciom i sobie.

POstanowiła,że zwróci się o pomoc do Pana Boga. Bóg do niej przemówił i powiedział, aby kupiła sobie kozę.

Kobieta tak uczyniła, kupiła kozę.

Za tydzień czasu kobieta znów zwróciła się do Boga mówiąc,ze jest jej coraz cieżej. Bóg jej odpowiedział,żeby oddała kozę. Kobieta oddałą kozę.

Po jakimś czasie zwróciła sie do Boga mówiąc i dziękując,że teraz jest jej lżej jak nigdy dotąd.

 

Ja też się boję podejmować decyzje. Normalne jest,że boimy się konsekwencji. Ważne jest,żeby godzic siez ewentualnymi porazkami i traktować je w kategoriach czegos naturalnego. Człowiek ma się uczyć na błędach i doswiadczeniach. Jest to bardzo trudne, ale podobno do wypracowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

betty_boo, znasz moje zdanie na ten temat :D ja zmienilam swoje zycie radykalnie-na poczàtku bylo cièzko,ale potem..same profity.Zresztà znasz mojà historiè wièc wiesz , jak podchodzè do tego tematu. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wovacuum, Mogłabyś uchylić choć rąbek tajemnicy? Co oznaczało u Ciebie ,że zmieniłaś radykalnie życie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, zmienilam wszystko-odeszlam od pierwszego mèza kretyna,zamieszkalam z rodzicami.poznalam obecnego mèza-wyjechalam z kraju :D to byly radykalne decyzje w moim zyciu-ktorych nie zalujè.

wogole zmienilam styl zycia na zdrowszy-plywanie,inna kuchnia.To wszystko kosztowalo mnie duzo zdrowia-ale oplacilo siè.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wovacuum, będziesz moją guru jak to opiszesz szczegółowo. :D Też muszę się na to zdobyć, ale jestem zbyt tchórzliwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Miniaa, to napiszè Ci na pw-tak bèdzie lepiej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wovacuum, W przeciągu jakiego czasu zmieniłaś to wszystko? Ile czasu trwały te radykalne zmiany?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wova nie pisz na priva tylko tu bo jak widzisz wszyscy są ciekawi

 

wiem ze moje pytanie jest bardzo ogólnie postawione ale własnie tak miało byc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chyba wyjdę na marudę lub malkontenta. Ale nie sądzicie, że na pytanie: "czy warto w życiu postawić wszystko na jedną kartę i maksymalnie zaryzykować" odpowiedzi będą zawsze bezsensownie ogólnikowe i tak naprawdę nieprawdziwe? No bo można odpowiedzieć tylko następująco:

a) tak, warto postawić wszystko na jedną kartę i maksymalnie zaryzykować.

b) nie, nie warto wszystkiego stawiać na jedną kartę i maksymalnie ryzykować.

Obie odpowiedzi przecież są bezsensownie ogólnikowe i co ważniejsze, nieprawdziwe. No bo są tak samo nieprawdziwe jak stwierdzenia typu: "wszystkie blondynki są głupie", "wszystkie rude są fałszywe", itp. Przecież z łatwością można znaleźć w życiu zaprzeczenia tych stwierdzeń (i odpowiedzi a) lub b) też). Moim zdaniem sens ma pytanie konkretne, np. "Czy osoba X w sytuacji Y powinna postawić wszystko na jedną kartę czy nie?" Tyle wykładu domorosłego logika. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajny temat Betty :)

 

Jak się zastanowię, to dwa razy - nno, może trzy byłam w takiej sytuacji. Dwa razy zrobiłam dobrze, a raz okazało się fatalnie, beznadziejnie wręcz źle.

 

Ale teraz z perspektywy czasu widzę, że zawsze, zawsze miałam więcej niż dwa rozwiązania. Teraz wydaje mi się to nawet dziwne, ale wtedy pod wpływem stresu widziałam wszystko na czarno biało, wydawało mi się, że albo wóz albo przewóz, że muszę wybierać między złym teraz i niewiadomym w przyszłości. I zawsze myślałam, że zmiany przyjdą od razu... :) Ale to chyba nieprawda. Zmiany przychodzą powoli. Jedno tylko wiem na pewno, że warto wybierać zmianę, bo to jest zawsze jakiś progres, rozwój, nowe doświadczenie, nawet jeśli może się okazać bardzo trudne. Ciężko tu coś mądrego napisać, każdy i tak ze swoimi osobistymi wyborami pozostaje sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja postawiłam wszystko na jedną kartę wyjeżdżając do pracy za granicę, było ciężko , nawet bardzo, wróciła do mnie nerwica lękowa, napady lęku, byłam tam 2 lata , zarobiliśmy z mężem pieniądze za które kupiliśmy mieszkanie, nigdy nie żałowałam tamtej decyzji o wyjeździe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

betty_boo: zapraszam do przeczytania mojej historii.

 

Pytasz o rady, ale decyzję i tak podejmiesz TY. Zresztą pytanie zbyt ogólne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

do wszystkich którzy zarzucają mi "zbyt ogólnikowe pytanie" - zgadzam się, ale nie chciałam go bardziej szczegółowo forumułować.

 

Soufly dzięki za słowa uznania dla mojego tematu:)

 

 

Czy osoba X w sytuacji Y powinna postawić wszystko na jedną kartę czy nie?" Tyle wykładu domorosłego logika.
Miki zgadzam się z Tobą, nie jesteś domorosłym logikiem:)

 

Soufly napisz bardziej szczegółowo o tych sytuacjach?

 

A może to jest też też że decyzja którą podejmujemy jest dobra na TE CHWILE kiedy ja podejmujemy a za kilka lat moze sie okazac zła, to znaczy nie zła ale moze sie zdezawuowac?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, z tego co pamiètam,to po odejsciu od mèza,w ciàgu pol roku juz chodzilam na terapiè grupowà,po poltora roku wyjechalam pierwszy raz za granicè do Angii-tam bardzo cièzko pracowalam,poznalam Polakow nie tylko z dobrej strony,ale bardzo dobrze zrobil mi ten wyjazd-duzo zwiedzilam :D Wrocilam po poltora roku do domku,znalazlam pracè i tam poznalam obecnego mèza ktorego kocham szalenie :mrgreen: po 3 latach pracy w Polsce doszlismy do wniosku,ze nigdy nie zarobimy na studia corki,na jakies mieszkanie dla niej,czy wogole godne zycie.Wtedy padl pomysl,zeby wyjechac.Najpierw wyjechal màz,po roku przyjechalam ja.W pracy powiedzialam prawdè,ze mam dosc niewolniczej pracy za grosze-pracowalam po 12 godzin dziennie,w biurze,przygotowywalam calà dokumentacje przetargowà ,dodatkowo jeszce robilam oceny ryzyka zawodowego,z ktorych nic nie mialam ,natomiast moj szef sprzedawal je po kilkaset zlotych.Tylko poslugiwal sie mojà pieczàtkà BHP-owca.

Coz.Wlasciwie to mielismy wyjechac tylko na kilka lat,jednakze doszlismy do wniosku,ze zostajemy tutaj na stale. :Dbetty_boo, czy ja dobrze myslè -czy Ty zamierzasz rzucic swojego chlopa??taki pomysl mi wpadl do glowy..

 

[Dodane po edycji:]

 

Miniaa, jak bedziesz miala jakies pytania dotyczàce rozwodu,podzialu majàtku to pisz.postaram sie odpowiedziec na wszystkie pytania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

miki74, założe sie,że masz 40 lat-to jest tak ewidentne,żem gotowa oddać rękę i dołożyć nogę.majestat i dojrzałość wyplywają spod Twoich palców :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

acha i jeszzce mialam dodac-nie zalujè tych decyzji,aczkolwiek nerwica powraca do mnie jak bumerang :roll: no i dobija mnie tèsknota za dzieckiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy warto postawic w zyciu wszystko na 1 kartę?? i maksymalnie zaryzykować? zmienić całkowicie swoje zycie i również innych? czy lepiej siedziec w bezpiecznym kokonie nie wychylając sie ("malutki los naparstkiem pic"?)

 

kto kiedyś podjął taką decyzję i żałuje/nie żałuje?

 

W życiu jeszcze pewnie nie raz zostaniesz postawiony przed trudną sytuacją . Rozważ wszystko za i przeciw. Zastanów się Czy warto ? Życie jest proste jeżeli podejmujesz decyzje i nie patrzysz wstecz.

 

 

Wiesz każdy w jakimś tam stopniu stanął przed taką decyzją . Ja również czym mi się udało , w pewnym sensie Tak , ale czy jestem szczęśliwa NIE. Mimo wszystko staram się wyciągać wnioski ze swoich błędnych decyzji i iść na przód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czy warto postawic w zyciu wszystko na 1 kartę?? i maksymalnie zaryzykować? zmienić całkowicie swoje zycie i również innych? czy lepiej siedziec w bezpiecznym kokonie nie wychylając sie ("malutki los naparstkiem pic"?)

 

kto kiedyś podjął taką decyzję i żałuje/nie żałuje?

 

 

 

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Moi rodzice tak zaryzykowali i dużo zyskali, ja tak samo. Natomiast moi teściowie siedzą w swoim kokonie od 50 lat i nie poszli ani kroku na przód :? Dlatego jak teściowa próbuje ze mną rozmawiać np o ryzykowaniu w biznesie to od razu ucinam rozmowę, bo co o ryzykowaniu może wiedzieć kobieta którą niewiele poza swoją kuchnią w życiu widziała...- za całym szacunkiem :pirate: O takich rzeczach to ja rozmawiam z moją mamą, ona ma ryzyko we krwi.

 

To zależy, czy starczy Ci odwagi aby ryzykować i czy są dobre prognozy na sukces ;) A poza tym zbyt ogólnie zadałaś pytanie.

Ogólnie- tak, opłaca się ryzykować.

Zawsze możesz coś zyskać, a jak nie zaryzykujesz to pewnie do końca życia zostaniesz w tym samym punkcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chce mi się śledzić całego tematu od początku, ale jeśli chodzi o pytanie postawione na wstępie, chyba jestem właśnie przykładem takiej osoby, która postawiła wszystko na jedną kartę -w sensie ustalenia jednego jedynego priorytetu, by ostatecznie przegrać i tym samym zmarnować sobie życie... Zawsze warto pozostawić sobie w zanadrzu jakiś plan B, ażeby w sytuacji kiedy wariant pierwszy okaże się nieskuteczny posiadać jakąś drogę odwrotu. Smutne jest to, że dopiero po tylu latach upartego trzymania się raz wyznaczonego celu zaczynam w pełni uświadamiać sobie popełnione przez siebie błędy, doświadczając też na własnej skórze wszelkich tego konsekwencji. Wbrew temu co się niektórym wydaje, na naprawienie pewnych rzeczy bywa czasami za późno i wierzcie mi, nie jest to sytuacja godna pozazdroszczenia :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przepraszam wtrace sie do rozmowy..czy postawic wszystko na 1 karte..to zalezy czasami mozesz przegracwszystko a czasem zmienic swoje zycie na lepsze to tez zalezy bo jesli i jak twoja decyzja wplynie na innych ludzi twoich bliskich,meza i dzieci podejmujac decyzje musisz z tym sie4 liczyc...

 

w swoim zyciu jestem przykladem ze postawiajac na 1 karte ryzykujac czasem mozna wygrac lepsze jutru i zmienic zyvie na lepsze/....ja zaryzkowalam 4 lata temu mianowicie mialam 22 lata opiekowalam sie ciezko chora mama fizycznie nie moglam studiowac i praktycznie prowadzilam caly dom plus rodzenstwo i ojczym alkoholik...mialam tez silna depresje nie majac juz drogi ucieczki musialam odejsc zwyczajnie zeby sie ratowac juz wiedzialam ze mamie nie pomoge al;e musze tez walczyc o siebie...i tak tez zrobilam wyjechalam zagranice odnalazlam szczescie ...mama niesety umarla ale dzieki wyjazdowi sciagnelam najmlodszego brata i siostre do UK

 

niestety depresja dopadla mnie kolejny raz w momencie totalnej bezsilnosci ale nie chce sie poddawac...juz nie chce uciekac...teraz podejmujac decyzje musze nie tylko myslec o sobie ale jakie konsekwencje bedzie mialo to na mojego 12 letniego brata dla ktoregop jestem jAK MAMA I TATO W 1.......

 

ale warto ryzykowac gdybym nie zaryzkowala 4 lata temu nigdy nie odnlazlabym spokoju i szczescia.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

super, gratuluje Ci. to była dobra decyzja. teraz mysl ze jestes mocna tylko masz słabszy moment. bo tak jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×