Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
marika30

mam nadzieję,że dobrze trafiłam

Rekomendowane odpowiedzi

Dołączyłam do Was,ponieważ szukam pomocy.Mam ogromny problem z zazdrością męża.Nigdy nie dałam mu powodów do zazdrości,zawsze byłam wierna,a mimo to on robi mi takie awantury,że jestem przerażona i tak bezsilna,że mam ochotę palnąć sobie w głowę,żeby tylko mieć święty spokój.Każdego dnia,gdy wraca z pracy,jestem w takim stresie,że znowu o coś się przyczepi.Kontroluje mój czas,telefon,wyzywa moje koleżanki od najgorszych,złości się,że coś sobię kupię,wypomina mi byłych partnerów,w tak podły sposób,że czuję się jak najgorsza prostytutka.NIE MAM JUŻ SIŁ,BY SIĘ Z TYM MĘCZYĆ,ALE NIE MAM TEZ SIŁ BY OD NIEGO ODEJŚĆ,MAMY DZIECKO A JA NIE MAM JUŻ NIKOGO BLISKIEGO:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście, bardzo poważna sprawa. Wygląda na to, że prędzej czy później będziesz musiała od niego odejść. Ale nie chciałbym dawać arbitralnych rad - po pierwsze, jestem tylko smarkiem, po drugie, co ja wiem o Twojej sytuacji? Masz jakiś zawód?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rzeczywiście, bardzo poważna sprawa. Wygląda na to, że prędzej czy później będziesz musiała od niego odejść. Ale nie chciałbym dawać arbitralnych rad - po pierwsze, jestem tylko smarkiem, po drugie, co ja wiem o Twojej sytuacji? Masz jakiś zawód?

Tak,ale nie mam jeszcze stabilnej pracy,jednakże radze sobię świetnie.Ciężko mi,bo większość ludzi,kórych znam uważ mnie za fajną,wesołą,życzliwą osobę,a mąż nie.To ciągnie się już 4 lata,a ja nie mam już sił....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka zazdrość to choroba i trzeba ją leczyć. Jeśli się na to nie zgodzi, to przykro mi , ale jeśli z nim będziesz to tak zatruje Ci życie, że nie będziesz miała siły i ochoty na nic. Więc moim zdaniem trzeba mu postawić taki warunek, jeśli nie to uciekać od takiego typa jak najdalej. Uwierz mi wiem co mówię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś z nim 4 lata, czy dłużej? To wszystko działo się przez cały czas trwania związku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Taka zazdrość to choroba i trzeba ją leczyć. Jeśli się na to nie zgodzi, to przykro mi , ale jeśli z nim będziesz to tak zatruje Ci życie, że nie będziesz miała siły i ochoty na nic. Więc moim zdaniem trzeba mu postawić taki warunek, jeśli nie to uciekać od takiego typa jak najdalej. Uwierz mi wiem co mówię.

Wiolu,ja mu ten warunek dawałam sto razy i po tygodniu spokoju znowu się zaczynało.Z każdym razem to wszystko tak się nasilało,że na sama myśl o tym,co znowu wymyśli,oblewaja mnie zimne poty.On wszędzie znajdzie moją winę,a sam nie jest święty,jednak na swój temat nie lubi rozmawiać i zawsze ucina temat zdaniem:"Bo ja sobie ufam"

 

[Dodane po edycji:]

 

Jesteś z nim 4 lata, czy dłużej? To wszystko działo się przez cały czas trwania związku?

Jestem z nim prawie siedem lat.Na początku było w miare,bo byłam po ciąży(gruba i zaniedbana)potem doprowadziłam sie do porządku i wtedy się zaczęło,pomimo tego,że ja nigy nie dałam mu powodów do zazdrości.Zastanawiałam się,czy może to,że zawsze mam uśmiech na twarzy,że pomagam ludziom i jestem lubiana,powoduje jego zazdrość,ale doszłam do wniosku,że to po prostu albo brak zaufania,albo to,że on coś zrobił "na boku" i teraz się boi,że i ja tak zrobię.Innego wytłumaczenia nie widzę:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli on nawet nie chce się leczyć, to niestety, ale najlepiej wyjdziesz, jeśli się z nim definitywnie rozstaniesz. Wygląda na to, że powinnaś powoli sposobić się do wyprowadzki (jeśli mieszkanie na niego), nie widzę lepszego wyjścia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli on nawet nie chce się leczyć, to niestety, ale najlepiej wyjdziesz, jeśli się z nim definitywnie rozstaniesz. Wygląda na to, że powinnaś powoli sposobić się do wyprowadzki (jeśli mieszkanie na niego), nie widzę lepszego wyjścia...

Mieszkanie jest wspólne,ale to nie o to chodzi.Gdzie mam wyjechać z dzieckiem?Ja nie mam do kogo.Mam tylko i aż dziecko.Jestem tak przestraszona,że w głowie sie nie mieści,on jest nieobliczalny,wręcz szalony.Jak mówię,że odejdę to on mi mówi,że się zabije i tak bez przerwy.Nie chcę żeby coś mu się stało,nie chcę być obwiniana za jego nieszczęście,może to egoistycznie zabrzmiało,ale ja nie chcę mieć go na sumieniu.Czasem modlę się żeby kogoś sobie znalazł,zakochał się i odszedł,nie chcę od niego nic,ja chcę nowmalnie żyć i z tego życia się cieszyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie daj się zastraszyć, tym co mówi, to typowy szantaż emocjonalny. Ludzie często straszą siebie nawzajem, że odbiorą sobie życie i im częściej tym straszą tym rzadziej do tego dochodzi. Mnie też straszył, że się zabiję jak go zostawię, po rozstaniu okazało się, że potrzebował o wiele mniej czasu, żeby sobie ułożyć życie z kimś innym.

 

Nie myślałaś, żeby zgłosić się do poradni psychologicznej, gdzie będziesz mogła powiedzieć więcej jak wygląda Twoje życie, opisać jego zachowania i zasięgnąć porady co zrobić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem , czy mnie dobrze zrozumiałaś z tym warunkiem. Miałam na myśli to ,że albo zacznie się leczyć albo koniec. Tym ,że Cię straszy ,że się zabije wcale się nie przejmuj. Jestem w 99 % pewna, że to tylko szantaż., tak jak pisze asia. Ja miałam podobną sytuację, tylko ,że wtedy nie zdawałam sobie sprawy ,że to choroba. Do psychologa poszedł ze mną raz- bo już miałam nerwicę. Potem stwierdził ,że to nie on jest chory, tylko ja i na żadną terapię chodził nie będzie. Wiem jak wygląda życie z takim człowiekiem doskonale i wiem ,że jest nie do zniesienia. Dziewczyno szkoda Twoich nerwów i póki jesteś w dobrym stanie psychicznym to ratuj siebie i nie przejmuj się jego pogróżkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mieszkanie jest wspólne,ale to nie o to chodzi.Gdzie mam wyjechać z dzieckiem?Ja nie mam do kogo.Mam tylko i aż dziecko.

Niestety, wygląda na to, że tak czy owak, prędzej czy później dojdzie do sprawy rozwodowej.

...nie znam się kompletnie na prawie, na kryteriach wymeldowań, rozdziału majątku itd.... Ale na to, co robi Twój mąż, są paragrafy - toż to katowanie psychiczne jak w pysk strzelił.

Jedno co potrafiłbym Ci doradzić, to po cichu skontaktować się z doradcą prawnym, rodzinnym, i jacy tam jeszcze występują. I oczywiście z psychologiem.

Generalnie, wygląda na to, że "taktyka ratunkowa" powinna polegać na cierpliwym działaniu w tajemnicy przed mężem. Myślę, że dobrze by było, gdybyś zacisnęła zęby i po cichu rozpoczęła szukanie jakiegoś przynajmniej tymczasowego lokum. Są przecież ośrodki dla samotnych matek. Do czasu, aż staniesz finansowo na nogi, mogłabyś tam pomieszkać. W tle powinna toczyć się sprawa rozwodowa, to podobno długo trwa, ale może dostałabyś alimenty - o tym nie mam pojęcia niestety, nie znam się...

 

A o szantażach emocjonalnych męża doradzałbym nie myśleć. W ogóle, sugerowałbym go kompletnie olać. Nie potrafię dać innej rady. Nie dziwię się, że nie chcesz go mieć na sumieniu, ale to nie jest dwuletnie dziecko, on sam ma się poczuwać do odpowiedzialności za siebie. To jest dorosły facet do diabła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te słowa mają na celu tylko jedno żebyś panicznie bała się odejć, miała poczucie winy i żebyś nigdy go nie zostawiła, to ma cię zastraszyć

moja siostra też miała takiego co nawet na torach już stał i czekał na pociąg, ona odeszła od niego a on jakoś się nie zabił

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

marika30, zrob tak jak pisze Asia.Udaj siè do poradni psychologicznej i tam zasiègnij fachowej porady.Ja mialam podobny problem-jednak nie wytrzymalam i zwialam z dzieckiem do rodzicow;Ty piszesz,ze nie masz do kogo..wièc najlepiej zasiègnàc jakiejs porady prawnej i psychologicznej,co z tym szalonym czlowiekiem zrobic-bo wg mnie jest szalony.Osobiscie przypuszczam,ze cos drèczy Twojego mèza i dlatego teraz wyrzywa siè na Tobie.Niestety,nie tèdy droga...Nie mozesz sobie pozwolic na takie traktowanie-dlatego szybko udaj siè do jakiegos specjalisty a tam opowiedz swojà historiè.Uwazaj na siebie i trzymaj siè cieplo ;) No i bàdz tu z nami na forum :D pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×