Choroby psychiczne a uzależnienia

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Choroby psychiczne a uzależnienia

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 28 mar 2012, 22:06
paweł3
paweł3 napisał(a):
Ziomek ,
Prawdziwego Uzdrowienia spodziewam się tylko od Jezusa Chrystusa.


Byłes na mszy o uzdrowienie i uwolnienie?

______

Byłem Ukasz ,byłem. Nie pomogło.
Tu może pomóc JEDYNIE MODLITWA + POST. I jaja dam sobie ( chyba uciąć),że ten rodzaj demonów wypędza się tylko modlitwą i postem. Ukasz to są walki duchowe,to są ciemności zniewalające.Nie ciągnę dalej tematu ,żeby nie robić off-topu. Ale dobrze trafiłeś Ukasz,bardzo dobrze.To tutaj.To własnie Tutaj.
Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9003
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Choroby psychiczne a uzależnienia

przez Ukasz 29 mar 2012, 16:49
paweł3,
tutaj znaczy gdzie?
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lis 2010, 15:06
Lokalizacja
Północ-zachód

Choroby psychiczne a uzależnienia

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 29 mar 2012, 18:06
paweł3,
tutaj znaczy gdzie?


Nałogi ,zniewolenia,udręczenia ,niewytłumaczalne ( po ludzku ) obsesje, lekooporne ( nie wszystkie) depresje ,lęki nie poddające się wszelkim terapiom. To wszystkie spawy "grubego kalibru", których przyczyna jest duchowa ,nie fizyczna.Rozumiesz?
Nie ciągnę dalej tematu Ukasz ,bo będę osądzony o promocję katolicyzmu ,o nawracanie dusz ...rozumiesz.
Borykam się z jednym takim problemem i wiem co mówię.
Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9003
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Choroby psychiczne a uzależnienia

przez adika 14 maja 2012, 20:05
Tak Was czytam i czytam i - paradoksalnie zazdroszczę. Czegoż to? Ale może po kolei.
Moja przygoda z alkoholem zaczęła się jakieś 25 lat temu (w latach nastoletnich). Trawka doszła zaraz potem.
"Dziewiętnastka" w Holandii. Praca, kasa, dostępne w tym kraju wszystko czego młoda dusza wtedy pragnęła, bo z domu się wyrwała.
Kilkunastokrotnie na przestrzeni tej kilku dziesięcio letniej (można już powiedzieć) przygody pojawiło się i LSD i amfa. Ot tak, dla zabawy na imprezie. Było bosko i naprawdę jest co wspominać. Niestety wspomnień tych nie-na-wi-dzę. A bo już się tak nie da. Bo potrzebna do tego wolność (macierzyństwo ją wykluczyło) i towarzystwo (w domu przed lustrem to nie ta frajda)
Czasy kiedy używki wiązały się z przyjemnością - minęły bezpowrotnie.
Czterdziestka na karku, bagaż zmartwień przygniata..... Pozostał alkohol. Najbardziej dostępny.
Rano nie mogę uwierzyć jak można pić. Wieczorem w pale mi się nie mieści, że można nie pić. Piję co wieczór. Zabijam tym demony. Mam od lat ciągłą zła passę. Jak zapomnę o synu w szpitalu z rurami w brzuchu to mi sąsiad kota zabije pałą, potem tracę zatrudnienie itd itd
Próbowałam alko zastąpić antydepresantami. Próbowałam wrócić do trawki. W życiu nie uwierzyła bym gdyby mi ktoś powiedział kiedyś że trawki nie zechcę bo mi nie będzie dawać fajnych efektów. A jednak. Tylko już przygnębia.
Próbowałam rozmawiać z panią psycholog która (takie odniosłam wrażenie) była znudzona moja historią. Przestałam uczęszczać na te nudne spotkania. Frustrowały mnie jeszcze bardziej.
Zazdroszczę Wam jeśli trawka pomaga Wam wyjść z alko (zastąpić alko). Jeśli macie przed sobą szansę dzięki psychologom i lekom. Jeśli cokolwiek przynosi Wam jeszcze radość i ulgę. Mnie już wszystko męczy. Nie mam już w co uciec.
Nie bezpodstawnie się poddałam. Próbowałam czego mogłam nawet jeśli było to zastąpienie używki-używką. Wiele dałabym za antidotum. Ale takie nie istnieje.
Idę ulicą, spotykam znajomych, słyszę "Hej super dziś wyglądasz", uśmiecham się jakoś na siłę, odpowiadam z usmiechem a w duchu rozpaczliwie krzyczę "Stary - ratuj bo ledwie oddycham"
Dotarłam do świadomości, że żeby nie wiem co - wszystko jest w naszej głowie. I tylko tam możemy znaleźć siłę. Nie wiem czy zdążę ją uruchomić. Po każdej próbie jestem coraz słabsza. Przegrywam coraz częściej. Kiedy myślę, że oto wreszcie jestem na dnie to okazuje się że może być jeszcze gorzej.
I nic nie przynosi ukojenia.
Wolałabym już tego skręta, procha.... niż kolejne wino na sen. Ale to kompletnie nie załatwia sprawy....

Bo tego wykiwać się nie da.
Bo ....cug może zmniejszyć jedynie - cug większy.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 cze 2010, 01:51

Choroby psychiczne a uzależnienia

przez ziomek118118 16 maja 2012, 17:31
Dotarłam do świadomości, że żeby nie wiem co - wszystko jest w naszej głowie. I tylko tam możemy znaleźć siłę. Nie wiem czy zdążę ją uruchomić. Po każdej próbie jestem coraz słabsza. Przegrywam coraz częściej. Kiedy myślę, że oto wreszcie jestem na dnie to okazuje się że może być jeszcze gorzej.
I nic nie przynosi ukojenia.

Witaj adika!
Czuję się podobnie.Na antydepresantach jadę już kilka ładnych lat...co jakiś czas zmiana leków...bez konkretnego rezultatu.
W głowie pustka brak jakichkolwiek emocji..kompletny robot,który żyje bo nie ma innego wyjścia.
Tyle,że ja wódę i narkotyki zostawiłem za sobą już bardzo dawno temu.Szukam tego antidotum przez 20lat,czegoś co pozwoliłoby
od czasu do czasu uśmiechnąć się..poczuć radość i odprężenie ....i co ...I NIC z tego...
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Choroby psychiczne a uzależnienia

przez coma 16 maja 2012, 19:23
ziomek118118 napisał(a):Czy w chorobach takich jak;depresja,nerwice,ADHD,Borderline,CHAD...(poza tym że się leczymy) .. szukamy czasem ukojenia,
odprężenia,ucieczki od psychicznego bólu,poprawienia sobie nastroju i wpadamy w kolejną pułapkę która tylko pogarsza naszą sytuację.



Od pięciu lat jestem osobą uzależnioną, szukałam ukojenia w narkotycznych lekach przeciwbólowych, narkotykach, alkoholu. Zaczęło się jednak od silnych myśli samobójczych, okaleczania się, depresji, po drodze zdarzyła się próba samobójcza… Uzależnienie jest w moim przypadku sposobem radzenia sobie z zaburzeniami które u mnie wystąpiły, jak to lekarz nazwał - jest chorobą współistniejącą… Teraz jestem na początkowym etapie leczenia odwykowego...

Przez długi czas nie leczyłam się psychiatrycznie, rozpaczliwie szukałam jakiejkolwiek ulgi, nie mogłam znieść stanu w którym się znajdowałam, dlatego właśnie sięgnęłam po substancje psychoaktywne… Oczywiście dawało to chwilową ulgę, ale problem pozostawał…

Z moim zdrowiem psychicznym było już tak źle, że zdecydowałam się na leczenie psychiatryczne… Minęło kilka lat nim zdecydowałam się na pójście do psychiatry. Leczenie w jakimś (niewielkim) stopniu przyniosło ulgę, ale przyzwyczajenie, schemat radzenia sobie w ciężkich sytuacjach pozostał ten sam – było to ćpanie…Do tego choroba i śmierć mojej mamy spowodowały że znalazłam się na totalnym dnie...

Na początku kontrolowałam branie, później to branie przejęło kontrolę nade mną, nad moim zachowaniem, podporządkowywałam moje całe życie ćpaniu, zamieniło to moje życie w jeszcze większy koszmar, który nadal trwa…
coma
Offline

Choroby psychiczne a uzależnienia

przez ziomek118118 16 maja 2012, 20:46
coma
Takie posty jak Twój uświadamiają mi,że to choroba psychiczna popchnęła mnie w otchłań uzależnień jakie przeżyłem.
Szukałem po prostu ucieczki od bólu psychicznego.....nieograniczonej wolności umysłu...i oderwania się od problemów
życia codziennego.Po każdym transie(czy to alkoholowym, czy narkotycznym) ciężko było wrócić do rzeczywistości .
Nawet hazard dawał takiego kopa,że zapominałem o bożym świecie.
No cóż.....gdybym dalej tak płynął pewnie bym już nie żył.
Dobrze,że szybko zrozumiałem do czego mnie doprowadzają wszystkie nałogi.
Od dłuższego czasu mam spokój z uzależnieniami, ale nie mogę powiedzieć, żeby leki które biorę wprowadzały mnie w stan euforii ,
albo choć poprawiły nastrój...nie pamiętam kiedy się szczerze uśmiechnąłem....
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Choroby psychiczne a uzależnienia

Avatar użytkownika
przez pisanka 18 maja 2012, 14:02
Mój problem pojawił się już jako dziecko. Mam dwie starsze siostry,które od urodzenia mnie odtrącały (jedna jest starsza o 5 lat, druga o 6).Czułam się jako dziecko niepotrzebna,gorsza,bo one się lepiej rozumiały,miały swoje wspólne zabawy,znajomych.A ja byłam INNA.Prowadziłam życie sama,ze swoimi znajomymi,ale zawsze moi znajomi byli GŁUPI,a ja DZIECINNA.Gdy miałam 10 lat zmarł mój kolega "z podwórka".Dostał wylewu.Nie rozumiałam wtedy co to znaczy śmierć,ale wtedy zaczeły się moje problemy.Miałam 10 lat i zaczęłam się samookaleczać,miałam halucynacje i byłam agresywna.W domu też obrywałam przez to,bo "nie umiałam się zachować",a ja po prostu nie mogłam dać swoim emocjom ujścia.Szukałam jako dziecko różnych metod.Gdy miałam 11-12lat odkryłam tajniki masturbacji.Nie bardzo to rozumiałam,ale to mi dawało pewną ulgę.Do czasu.Byłam dzieckiem uzależnionym od masturbacji.Emocje dalej we mnie się tłamsiły i szukałam dalej.Grałam w teatrze,tańczyłam,ćwiczyłam akrobatykę,na trochę pomagało,ale nie na długo.Dalej cięłam ręce.Gdy moja dziecięca kariera teatralno-taneczna osiągała swój najwyższy etap miałam wypadek na treningu.Uszkodziłam kręgosłup.I marzenia o scenie /cenzura/ strzelił.Rehabilitacja,zabiegi,wózek inwalidzki,szpitale,a przez to depresja,anoreksja,leki,narkotyki.Dostawałam silne leki przeciwbólowe,od którym szybko się uzależniłam,ale to też nie dawało ULGI.Zaczęłam dużo imprezować,pić,palić papierosy,szybko przeszłam do mocnych narkotyków.A miałam zaledwie 13 lat.Szybko się zakochiwałam,znajdywałam sobie starszych partnerów jako małolata,dochodziło do bardzo intymnych kontaktów,szybko nauczyłam się co i jak.Jednak emocjonalnie byłam rozpieprzona.Histerie,awantury,dalsza autodestrukcja,próby samobójcze,głodzenie się.3 lata później wysłano mnie na przymusowe leczenie,które nic nie dało,bo wróciłam do starego trybu.Rok później zgodziłam się dobrowolnie na leczenie i trafiłam do ośrodka odwykowego.Leczenie trwało 2 lata.Udało mi się zwalczyć uzależnienia,zaburzenia odżywiania,wszystko wydawało się ok.Ale depresja cały czas była,nerwica też.Objawy somatyczne pojawiały się coraz częściej.Do tego podczas leczenia poznałam faceta z którym spotykałam się 4 lata, który zniszczył mnie dobitnie.Ograniczał mnie,gnębił,wykorzystywał.Wywierał na mnie presję.To była typowa przemoc psychiczna.Pamiętam jak za to,że zwróciłam mu uwagę by nie rzucał skarpetek na podłogę 3 dni błagałam go na kolanach zaryczana,żeby mi wybaczył.Poniżałam się do granic wytrzymałości.Wyrywałam sobie włosy z głowy i waliłam rękami o ścianę.A on spokojnym głosem mówił:"jesteś nienormalna".4 lata nie mogłam się uwolnić z tego związku.Dopiero musiałam wejść w pewien romans,żeby zrozumieć,że zasługuję na coś lepszego.Romans mimo,że krótki,pomógł mi z tym skończyć.Stanęłam na nogi.Odeszłam.Toksyczny były jednak długo nie dawał mi żyć.Ciągle chciał wracać,dalej wywierał na mnie presję psychiczną,łaził za mną,sprawdzał z kim się spotykam.Byłam spruta do granic wytrzymałości.Nie mogłam żyć.Przez pół roku po rozstaniu spotykałam się najpierw 2 miesiące z kumplem.Taki bardziej fuck-friends układ,żeby nie czuć się samotna.Żeby poradzić sobie jak ON próbuje dzwonić,żebym nie siedziała sama w domu,żebym nie miała czasu na głupie myśli.Potem poznałam kolegę mojego fuck-frienda z którym weszłam w 5 miesięczny związek,który był kolejną odskocznią.Bardziej chciałam "na legalu" pokazać,że mam kogoś,że nie jestem już zainteresowana TOKSYCZNYM,bo cały czas twierdził,że ja na pewno go kocham.Jest nienormalny.Wytatuował sobie mój portret na sercu i inicjały.Próbował zdobyć mnie za wszelką cenę.Jednak nowy partner pomagał,pozwolił mi zając się sobą,i wszystko jakby normalniało.Byłam wesoła,pogodna,chodziłam na imprezy itd.Podczas tego związku ZAKOCHAŁAM się.W moim obecnym NARZECZONYM.Przez połowę tamtego związku flirtowałam z moim obecnym partnerem i jak byłam gotowa na prawdziwy związek,zakończyłam tamten i zaczęłam żyć na nowo.Mimo,że mój obecny związek jest naprawdę super,dogadujemy się świetnie,ON wie o wszystkim i mnie rozumie,to jednak pozostałości po zniszczonej psychice zostały.Dalej mam nawyki przepraszania za wszystko,boję się krzyków,których nie ma,ale jak zrobię coś źle,staram się od razu to zamaskować,żeby nikt nie był na mnie zły.Takie cholerne poczucie winy za wszystko co zrobie i lęk,że zrobię coś nie tak.A gdy ucieknie mi autobus i wrócę do domu 20 minut później?Od razu dzwonię i uprzedzam,boję się,że mi nie uwierzy,że uzna,że łaziłam gdzieś..a ON łapie się za głowę i mówi:"dziewczyno,nic się nie stało.Nie przepraszaj,proszę".Od 4 miesięcy leczę się SSRI i próbuję złapać nowy oddech.Układam sobie życie i za tydzień mam pierwszą od 4 lat wizytę u psychiatry.Chcę uporać się z tym wszystkim z czym do tej pory się nie uporałam.Wiem, że to dopiero początek długiej drogi ku dobremu,ale wierzę,że uda mi się i poczuję w końcu ulgę i szczęście.
Przepraszam,za taką ilość tekstu,pewnie nikomu nie chciało się tego czytac :P może to i dobrze.Chciałam się po prostu wygadać i opowiedzieć swoją historię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Choroby psychiczne a uzależnienia

Avatar użytkownika
przez devnull 10 cze 2012, 18:03
Jestem tak samo załamany jak wy, narkotyki na mnie już nie działają :( wzrosła mi tolerancja i teraz musze czekac wiele dni zanim cokolwiek poczuje :/
Wiem, że zjazd może wytrzymam, ale po co ? skoro i tak na nowo zacznę ćpać z braku laku.

Jak teraz odkręcić swój mózg, który jest uzależniony tylko psychicznie, bo fizycznie nie.

Nie stać mnie na inne uzależnienia, kurde ;((((
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Choroby psychiczne a uzależnienia

Avatar użytkownika
przez Radek 27 lip 2012, 11:58
Na wstępie szacunek dla tych, którzy mimo problemów z psychiką trzymają abstynencję.

Co powiecie na mój przypadek? Od dziecka lękliwy i zamkniety w sobie, jako nastolatek byłem mega nieśmiały i zacząlem eksperymentować z dragami. Po kilku latach ćpania i chlania doprowadziłem sie do ostrej depresji z objawami psychotycznymi. Na szczęście trafiłem do wspaniałej pani dr i potem na terapię uzależnień (grupową). Po pierwszej terapii nie brałem 2 lata. Potem miałem nawrót i znowu terapia, ale po pół roku przerwałem.

W tej chwili jest u mnie tak: mam depresję -> zaczynam się leczyć -> biorę antydepresanty przez kilka miesiecy i czuję sie dobrze -> odstawiam leki -> po jakimś czasie następuje jakieś stresujące wydarzenie i wraca mi depresja, ale jeszcze tego nie wiem -> mam nawrót uzależnienia i dobijam swój mózg -> znowu pełnoobjawowa depresja.

Nie wiem - może muszę brać leki na stałe? Nie chcę już chodzić na terapię, bo ile można? Rodziny i znajomych nie informuję o swoich problemach z dragami, bo sie wstydzę (wszyscy myślą, że mam już to za sobą).

Najgorsze jest to, że nie mam za bardzo motywacji. Pomimo tego, że nie brałem depresja wróciła i po tym jak zerwałem kontakty z koleżkami od narkotyków praktycznie nie mogę sobie znaleźć nowych przyjaciół. Chcę pójść na miting NA, bo chciałbym w końcu otrzymać jakieś wsparcie, ale trochę mi się te spotkania wydają sekciarskie.

Proszę poradźcie coś, bo mam doła.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Choroby psychiczne a uzależnienia

przez ziomek118118 29 lip 2012, 18:52
Proszę poradźcie coś, bo mam doła.


Radek!!!

Jak mógłbym coś Ci poradzić ,skoro sam nie mogę dojść do ładu ze sobą.
Kiedyś myślałem,że jeśli przestanę pić i ćpać moje problemy się skończą,
okazało się ,że problemy z psychiką dopiero wtedy się zaczęły.
Wczoraj wyczytałem,że antydepresanty i wszystkie stabilizatory nastroju...ryją mózg...gorzej,niż wszystkie używki razem wzięte.
Wypieprzyłem wszystkie leki do kosza....nie wiem co dalej...Pokażcie mi choć jednego człowieka ,który po kilku latach
leczenia farmakoterapią ..wyzdrowiał.
Pytasz czy powinieneś brać leki na stałe?....co mogę Ci odpowiedzieć,..nie wiem .
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do