Alfa-aminoketony (beta-ketony)

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Alfa-aminoketony (beta-ketony)

przez chiha 26 cze 2012, 17:23
astarte napisał(a):odpowiem na pytanie #1: tak, ja zdazylem sie uzaleznic. od mefedronu i jego pochodnych, do latwego do zrobienia z apteki metkatynonu. podawane dozylnie rajcowaly mnie stokroc bardziej od heroiny niestety.

uwazam ,ze nazywanie tych substancji "dopalaczami" - ktora to nazwa czesto jest bagatelizowana jest bledem. bk sa 100%-towymi narkotykami, uzalezniajacymi jak cholera. jako osoba nowa na tym forum, zajrzalem akurat do tego tematu bo mialem z nim najwiecej wspolnego - jak zlapie troche wolnego czasu przejrze ten temat jak i reszte i postaram sie ustosunkowac tu - i ówdzie. mam nadzieje, ze moje przejscia i doswiadczenia komus pomoga, poki co - pozdrawiam wszystkich + glowa do gory, kazdy dzien na trzezwo to dzien wygrany.


ja dodatkowo zmagam się z anoreksją bulimiczną.
każdy dzień bez kreski to dla mnie sen na przemian z mega depresją , którą zajadam.

bez tego gó.wna na luzie potrafiłam po 3 tygodnie nie objadać się i nie kompensować tego głodówkami.
potem zwaliła mi się na głowę totalnie dla mnie trudna relacja z facetem i zaczęłam szukać ucieczki w b-k.

najpierw - chudnięcie, obecnie z bmi 21,5 wróciłam do 17,9 sprzed 3 [?!?!?!] lat. potem - używki. alkohol to przeżytek, zaczęłam eksperymentować z innymi depresantami, potem stymulanty.

nie mam już siły biegać,a to moja pasja. czasem zwykły spacer to dla mnie katorga. :(

dziś jestem 'trzeźwa'. czuję się fatalnie. mam na wszystko wy.ebane. jem, jem, jem... i śpię. Świruję. nie potrafię się ogarnąć! jutro kolejna głodówka? kolejna kreska????

wiem, że powinnam dać organizmowi ten 1 - 2 dni na regenrację. I że ona może polegać właśnie na tym pieprzonym jedzeniu i spaniu. Dlaczego MUSZĘ mieć to #!$^$#^$%^@$%^$ ED i nie mogę się cieszyć ze zjedzonej w łóżku czekolady?!?!?!


nie chcę tak żyć!!!! :why:
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
01 gru 2011, 00:21
Lokalizacja
krk

Alfa-aminoketony (beta-ketony)

Avatar użytkownika
przez Korba 10 lip 2012, 04:17
*Monika* napisał(a):
Dlaczego nie zasługujesz?
To straszne, jak Ty siebie nie lubisz Kasia.
:-|
Chociażby dlatego, że każdy człowiek zasługuje na godne życie.
I dlatego, że zależy mi na Tobie.
Myślałam, że się otrząśniesz szybciej.
Zastanawiałam się dlaczego to tak bardzo rozciąga się w czasie.
Teraz już wiem. :-|



No. Nie lubię siebie. Nie znoszę wręcz. Szczególnie teraz.
To autodestrukcja, jakaś chora wewnętrzna niechęć do siebie zdrowej.
Już dawno jedna z moich terapeutek powiedziała, że uprawiam powolne samobójstwo.
Boże..., jak ja nie wiem, co będzie dalej....
Dziękuję Moniko.

-- 10 lip 2012, 03:33 --

chiha, widzę, że jedziemy na tym samym wózku, z tym że ja raczej nie mam zaburzeń odżywiania. Niemniej totalny brak apetytu mnie niezmiernie cieszy. Niestety przychodzi moment, że organizm się buntuje. Potrzebuje odpoczynku, regeneracji.. Ostatnio siedząc w ciągu dnia na kanapie z facetem i rozmawiając, nagle odjechałam, zasnęłam. Ocknęłam się i czułam, że opuściły mnie wszelkie siły. Było gorąco, a ja się położyłam i przykryłam kocem. Mój facet zrobił mi coś do jedzenia i dosłownie mnie karmił, a ja w trakcie jedzenia ciągle odjeżdżałam. Potem zasnęłam na całą dobę...
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Alfa-aminoketony (beta-ketony)

przez chiha 10 lip 2012, 22:22
mam baardzo podobnie i naprawdę współczuję, że też musisz przez to przechodzić. Koszmar. Sześć dni przerwy - było super. Pierwsze cztery, klasycznie, tragedia, tona żarcia, nienawiść do siebie, 18 h snu na dobę, dosłownie nie byłam w stanie [!!!] wstać z łóżka, nie dałam rady. Fizycznie. Zresztą, psychicznie nie było lepiej - depresja, pustka, brak chęci życia, autoagresywne myśli non stop.

Ale dwa następne - nowa ja :) energia, świetny nastrój, czułam że wracam do żywych.

siódmy dzień - ok, miałam brać 4 razy w miesiącu, co tydzień, a więc co mi szkodzi, bierzemy z chłopakiem naprawdę grzecznie jeden z b-k, w całą noc, na głowę zeszło po 250 mg więc malutko.

i /cenzura/, co dalej? powtórka ze spania po 1x h na dobę,brak sił, stan "wyjebania na wszystko". i ciągle myśli , walka między chęcia robienia sobie krzywdy w dalszym ciągu a pragnieniem normalnego życia.

ale w jaki zdrowy sposób poradzić sobie z PUSTKĄ? poczuciem osamotnienia, braku perspektyw na bycia szczęśliwa?

od paru lat szukam sposobów, żeby nadać życiu sens, próbowałam naprawdę wieeelu opcji, ale większość jakimś dziwnym trafem prowadziła do autodestrukcji.

nawet jeśli przez chwilę jest fajnie, nagle pojawia się cholerne uczucie pustki, z którym nie wiem, co zrobić i którego ciężko mi pozbyć się idąc jakąś zdrową drogą.

chyba chcę się niszczyć, żeby wreszcie ktoś powiedział "uratuję cię, nie musisz tego robić..". i mnie tak po prostu, z totalną akceptacją przytulił. A z drugiej strony, zastanawiam się, czy ja w ogole jestem w stanie raz za czas się nie krzywdzić? zwlaszcza, ze kiedy mysle o sobie w najgorszy z mozliwych sposobow, autodestrukcja przynosi satysfkację.
a gdy czuję złość w stronę bliskich, uderzam w siebie myślac jednocześnie: no popatrz - zadowolny? to przez ciebie!!!

choć 100x bardziej wolałam cięcie niż ketony. :why: :-|
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
01 gru 2011, 00:21
Lokalizacja
krk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Alfa-aminoketony (beta-ketony)

przez Szpieg_z_deszczowców 14 lip 2012, 12:19
Dołączam się do tematu... 4 lata brałem w ciągu metylokatynon, produkowałem go sobie sam w domu. Miesięcznie wydawałem 800 zł na leki z pseudoefedryną, reszta wypłaty fajki, alkohol którym łagodziłem zjazdy... 2 miesiące byłem czysty, ale jest ogromne ciśnienie nadal, złamałem się tydzień temu i poszło z 7 paczek sudafedu... od 3 miesięcy biorę wenlafaksynę w dawce 300 mg i liczę że w końcu zacznie działać, ale na pewno nie zadziała jak będę ćpał dalej.

Czuję dokładnie to o czym Wy piszecie, potworną pustkę, znudzenie, przeczucie że nic mnie już dobrego w życiu nie spotka, ciągłe poczucie zagrożenia i podenerwowania, do tego jestem strasznie słaby fizycznie, nie mówiąc już o byciu twórczym - po prochach świetnie grało mi się na gitarze, czytało, filozofowało, rozmawiało z ludźmi, dlatego tak mnie dalej ciągnie do tego. Dochodzi jeszcze moja pokrętna filozofia życia, że dookoła są sami źli, samolubni ludzie, którzy tylko czyhają żeby Cię wykorzystać, obwinić zarówno emocjonalnie jak i finansowo. Podłożem jest dorastanie w rodzinie z problemem alkoholowym i niemiłe przeżycia z pracą u zatwardziałych polskich kapitalistów, ale, ehh już się nie będę o tym rozpisywał, bo nie wiem na ile to jest chory wymysł egoistycznego człowieka za słabego do życia w tych realiach, a na ile to jest prawda.

Używki z tej kategorii są strasznie podstępne, nie wiem kiedy mi zleciały te 4 lata, nie polecam nikomu kto ma skłonności do załatwiania problemów używkami, uczcie się na cudzych błędach ;) Poniżej wklejam link do mądrej wypowiedzi jakiegoś dobrego człowieka, który trafnie i ładnie wypunktował skutki uzależnienia od beta-ketonów.

http://talk.hyperreal.info/zmiany-powst ... 28641.html

Czytam sobie ostatnio teksty religijne, zarówno pismo święte jak i teksty wschodnich filozofii. To mi trochę pomaga uwierzyć w sens bycia na tym świecie i że to cierpienie ma czemuś większemu w przyszłości służyć. Polecam ;) Trzymajcie się. Peace.
Posty
1
Dołączył(a)
14 lip 2012, 11:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do