Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Spooky

Alfa-aminoketony (beta-ketony)

Rekomendowane odpowiedzi

Są to stosunkowo nowe, powszechnie dostępne dopalacze. Generalnie stymulanty, o działaniu bardzo zbliżonym do amfetaminy.

Są tutaj osoby bardziej doświadczone z tymi substancjami?

 

-- 23 sty 2012, 17:06 --

 

Może inaczej. Czy ktoś zdążył się już uzależnić? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Spooky, spokojnie :time:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka razy więcej z mefedronem i byłabym uzależniona. :o Nie wiem czy on też należy do grupy beta-ketonów, ale wiem, że dodawali go do niektórych "artykułów kolekcjonerskich". Ja go spożywałam w czystej formie bez dodatków. Zostawił mi uszkodzenia neurologiczne w postaci dziwnych tików, które trwały kilka miesięcy. Wzrok mi "przeskakiwał" jak patrzyłam chwilę dłużej w jeden punkt, a szyja wykonywała takie mikro-drgania. W sumie dużo w tym mojej winy, bo dawki były nieproporcjonalnie duże w stosunku do nikłego doświadczenia z tą substancją i do mojej niskiej wagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na szczęscie są zjazdy, jak po każdym stymulancie, co na pewno ogranicza nadużycia.

Nie sądzę, żeby waga miała tu większe znaczenie. Raczej ''dziewiczość'' umysłu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cała masa ludzi na tym jedzie, niestety większość błądzi, bo kompletnie nie umie używać tego typu substancji i potem jest płacz, bo zaczynają się paranoje, siada wątroba, itp.

Osobiście testowałem wiele substancji z tej grupy, większość po kilka razy maksymalnie (zakładając jednorazowe dawki), przy żadnej z tych substancji nie zostałem dłużej, bo po prostu nie lubię za bardzo stymulantów. Byłem jedną z niewielu osób, której mefedron (ten prawdziwy, chyba z pierwszego Europejskiego źródła jakie się pojawiło kilka lat temu) się nie spodobał ;) Jak dla mnie Mef to był taki koks dla biedaków. :P Ale wiele osób twierdzi, że jest nawet lepszy. No cóż, kwestia gustu, albo po prostu brak doświadczeń z innymi substancjami.

(swoją drogą, polskie wynalazki kokaino-podobne często były żenione właśnie z mefem, może dlatego tak się to ludziom podoba, bo się przyzwyczaili)

 

Dużo osób też się przejechało na MDPV, bo przedawkowywali to czasami o kilkadziesiąt razy (lol) i potem były bardzo mocne zjazdy, a nawet przypadki szpitalne co spowodowało delegalizacją tej substancji. A szkoda, bo w malutkich dawkach działała jak lepsza wersja kofeiny, o poziom wyżej jakby (ale nie chodzi o poziom pustej stymulacji, tylko o możliwość skupienia się i wydajności umysłu). Świetna do pracy czy do nauki, ale też szybko uzależniała, jak wszystko tego typu.

 

Ciekawy był też Metylon, czyli jakby słabsza, ale bezpieczniejsza wersja MDMA, niestety została zdelegalizowana, a była to chyba jedyna substancja, która mogła się równać do czegoś z "klasyki" i jednocześnie być bezpieczniejsza, jeżeli chodzi o neurotoksyczność i możliwość przedawkowania.

 

Reszta to raczej śmieci produkowane dla osób, które nie potrafią sobie ogarnąć czegoś co jest nielegalne, ogólnie nikomu tego nie polecam, wręcz odradzam. Ale jeżeli ktoś już jest zdecydowany to przede wszystkim powinien zebrać sobie jak najwięcej informacji na temat takich substancji (są odpowiednie fora, polskie jak i zagraniczne, strony, portale poświęcone szczegółowym info, naprawdę sporo tego jest w sieci) i zastanowić się 10 razy czy warto się w coś takiego pakować.

 

-- Wt, 24 sty 2012, 07:24 --

 

Aha, jeszcze odnośnie "dopalaczy" (nie trawię tej nazwy, za bardzo uogólnia). Większość substancji z rynku RC była już dostępne wiele lat wcześniej (np. Mef był pierwszy raz zsyntezoway w 1929), po prostu ktoś kiedyś wpadł na pomysł biznesu typu "smart drugs" (W UK działało to z 15 lat przed nami) z wymyślnymi nazwami i co najgorsze, ukrytym składem substancji. I właśnie to jest największą pułapką, że kupują coś o jakieś śmiesznej nazwie tak naprawdę nie mamy pojęcia co tam siedzi w środku. Dlatego zdecydowanie lepiej mieć źródło bezpośrednio u producenta danej substancji, wtedy ma się pewność co do tego, że będzie tam wyłącznie to co chcemy żeby było.

 

-- Wt, 24 sty 2012, 07:29 --

 

I pod tym względem jest to lepsze i bezpieczniejsze niż załatwianie sobie ulicznej fety, koksu, itd gdzie też przecież nie mamy pewności co tam jest w środku i jakie są proporcje (najczęściej okazuje się, że właściwej substancji jest z 10-20%, jeżeli ktoś bierze od ulicznego dila, z którejś tam ręki z kolei, a nie bezpośrednio od producenta, który już na etapie produkcji i tak może kombinować, albo po prostu coś nieświadomie zjebać podczas syntezy). Mówię tu oczywiście o rynku RC, gdzie mamy gwarancje jakości, bo substancja nie została (jeszcze) zdelegalizowana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mogłem sie doszukać info o długotrwałych skutkach stosowanie. Co ciekawe, większość działa na noradrenalinę i z mniejszym stopniu dopaminę. Efekt jest amfetaminopodobny, za to nie ryje beretu jak właśnie feta...

Dużo osób też się przejechało na MDPV, bo przedawkowywali to czasami o kilkadziesiąt razy (lol) i potem były bardzo mocne zjazdy, a nawet przypadki szpitalne co spowodowało delegalizacją tej substancji. A szkoda, bo w malutkich dawkach działała jak lepsza wersja kofeiny, o poziom wyżej jakby (ale nie chodzi o poziom pustej stymulacji, tylko o możliwość skupienia się i wydajności umysłu). Świetna do pracy czy do nauki, ale też szybko uzależniała, jak wszystko tego typu.

Jak zauważyłeś, zawsze znajdą się debile, kupujący po 20 paczek na raz i lek ląduje na receptę (np. efedryna) Lub z bialej na różową.

Ja nie zachwalam tych wynalazków i mam nadzieję, że dyskusja rozwinie się w kierunku odstraszenia potencjalnych zainteresowanych.

Tak jak każdy drag, jest dla ludzi. Ale są tacy co powinni się nie tykać.

Myślę, że w niepowołanych rękach można sobie krzywdę zrobić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spooky, poczytaj na forum [h], są długie tematy typu "negatywne skutki długotrwałego używania mefedronu", itp. Jak ktoś bez opamiętania wpieprzał jak leci ketony to mógł się nabawić naprawdę dużych problemów ze zdrowiem.

 

Co do ćpania z apteki, no cóż, pierwotnie praktycznie każda substancja uznana za "narkotyk" miała swoje początki w medycynie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu amfetamina byłą w aptekach, podobnie z heroiną na początku wieku.

Tak już jest, że na świecie istnieje odsetek ludzi, którzy będą się chcieli odurzać, ale gdyby "klasyki" nie były ciągle zakazywane i nie szłoby się do więzienia za ich posiadanie, tacy ludzie nie musieliby się uciekać do przedawkowywania leków na kaszel, chociaż DXM to substancja o bardzo szerokim zastosowaniu, podobnie jest z (pseudo)efedryną o której wspomniałeś i w tym cały sęk, żeby nie szufladkować substancji na "leki" i "narkotyki", bo to tak naprawdę oznacza dokładnie to samo (nawet z angielskiego jest na to jedno słowo - "drugs").

 

Ludzie się oburzają, że "ćpuny" piją płyn do czyszczenia felg (GBL), który w malutkich dawkach (1-2ml) wywołuje efekty podobne do alkoholu. Ale z drugiej strony, gdyby zrobić serie badań to by wyszło, że w małych dawkach jest dużo mniej szkodliwy od alkoholu, który cała masa społeczeństwa pije praktycznie bez umiaru. A to, że na rynku ta substancja znalazła zastosowanie jako rozpuszczalnik do czyszczenia to tylko jedno z wielu jej zastosowań.

 

Może to brzmi jak usprawiedliwianie ćpania, po części tak właśnie jest, ale pisze to, żeby ludzie zrozumieli absurdy prohibicji i karania ludzi za używanie wybiórczych substancji psychoaktywnych, podczas gdy inne, dużo bardziej szkodliwe, są legalne i jeszcze objęte masakrycznie dużym podatkiem (łącznie z akcyzą).

 

Tak jak każdy drag, jest dla ludzi. Ale są tacy co powinni się nie tykać.

Myślę, że w niepowołanych rękach można sobie krzywdę zrobić...

Masz rację, sam z resztą zawsze to powtarzam. Ale tak jest ze wszystkim w życiu - samochód w rękach osoby bez prawka też jest wielkim zagrożeniem. Tak samo dragi w rękach ludzi, którzy nie mają o nich pojęcia i nie wiedzą jak ich używać.

Idealnie by było, gdyby każdy ćpun przestrzegał zasad BHP ;) Ale to jest utopia po prostu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

*Monika*, inne, już bardziej doświadczone ćpuny ;) Po to powstają fora dyskusyjne poświęcone konkretnie tej tematyce, strony z informacjami jak ćpać, żeby sobie nie zrobić krzywdy, itp. Im więcej takich info jest dostępnych tym lepiej dla zainteresowanej grupy ludzi. Możesz zarzucić, że takie działania mogą nakłaniać ludzi do ćpania, z jednej strony jest taka możliwość, ale z drugiej wszystko do czegoś nakłania, a ludzie dorośli myślą przecież za siebie i sami podejmują decyzje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może inaczej. Czy ktoś zdążył się już uzależnić? ;)

 

Tak, ja................................. Ciężko się do tego przyznać, ale skoro założyłeś ten temat...

Jestem drugi dzień bez i mam wrażenie, że powolnie umieram w męczarniach.

Cierpię katusze, zarówno fizyczne, jak i psychiczne.

Wczoraj cały dzień przespany, półprzytomny, przy próbach wstania zawroty głowy.

Dziś jest gorzej. Zasypiam, ale budzę się średnio co pół godziny cała się telepiąc. No iza każdym razem muszę się przebierać, bo to co mam na sobie, jest mokrutkie. Od rana zebrała się już cała pralka.

 

Chciałabym pójść do sklepu, ale nie ma mowy. Całe ciało mam obolałe, no i te zawroty. Nie dam rady wyjść, zresztą, 2 dni się nie myłam. Piję już wodę z kranu.

Chce mi się wrzeszczeć z rozpaczy i bólu.

I jedno o czym marzę, to kolejny sniff.

 

Także jeśli ktoś chciałby niewinnie spróbować, niech mój post będzie przestrogą.

Nie jestem nawet w stanie określić, kiedy przeszłam cienką granicę między kontrolowanym braniem a uzależnieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba, Zrobiłaś pierwszy krok, przyznałaś się przed sobą i przed nami, to już coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Korba, zgadzam się z *Wiolą*

 

a tak w ogóle to wielokrotnie miałam przyjemność, niezły syf :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co teraz? nie wiem.

jak już się zebrałam do sklepu, to kupiłam niezbędne składniki do oczyszczenia organizmu z takich gówien.

spożyłam to, mam trochę więcej sił, ale za to płacę okropnym bólem żołądka... może coś spieprzyłam.

 

siedzę i ryczę. jak na razie.

w najbliższym czasie ma przyjść kolejna "dostawa".

nie wiem, czy znajdę siłę, by to wyrzucić. jedynie, żeby ograniczyć, to może powoli z tego wyjdę.

 

wiem, kiedy straciłam kontrolę. po aferze z rodzinką, która się mnie wyrzekła.

nie mam już nikogo, jedynie dwie przyjaciółki, wirtualną siostrę, chłopaka/nie-chłopaka, który bardziej rani niż wspiera i Was tutaj.

 

nie mam pracy, rodziny, pieniędzy, miłości, zdrowia, za to przeklęte zaburzenie i natrętne myśli samobójcze.

i jak tu się nie zaćpać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie ma ograniczenia, nie ma powolnego odstawiania. Nałóg ma to do siebie, że granice pomiędzy kontrolowanym braniem są zatarte. Jeśli uda Ci się stopniowo zmniejszać, to nie jesteś uzależniona. Tylko fizyczny skręt, ale to znacznie łatwiejsze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to prawda.

okaże się.

 

niemniej jednak z przyjemnością sięgnęłabym. i to jest ten paradoks.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba, a co dokładnie bierzesz i w jakich ilościach..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaczęło się okazyjnie od eth-cat.

potem i bez okazji. sporo tego brałam, tym bardziej, że znajomi brali - jeden już siedzi w ośrodku Monaru, pozostali biorą dalej.

potem przerzuciłam się na pentedron i etylofenidat.

ostatnie tygodnie byłam cały czas na etylo, ale powiedzmy tak 2-3 sniffy dziennie.

a w ostatni piątek i sobotę poszedł hurtem cały gram pentedronu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba, Kasia, jestem wstrząsnięta :-| i zasmucona.

Nie wiedziałam nic o tej sprawie :-|

Cóż...musisz chcieć mieć tą siłę, żeby tego paskudztwa więcej nie ćpać.

:-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

*Monika*, Monia, też jestem zasmucona tym, jak się staczam.... Siedzę (a raczej leżę) dziś i non-stop wyję :(

Ale cóż. Za głupotę się płaci, więc co mam się nad sobą użalać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba, Zrób coś skarbie z tym bo to się źle skończy.

Jak Ty chcesz pójść do pracy? :-|

 

Kasiu, obiecaj, że nie będziesz sobie robiła tej przykrości. Przecież Ty się powoli zabijasz..... :-|

Nie, no....bardzo to przeżywam...

:hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

*Monika*, Monia, nie wiem. Nie wiem, jak wrócić do jakiegokolwiek życia.

To była moja ucieczka. Od bólu miłości, od utraty pracy, a w końcu rodziny. Wszystko mi się posypało.

Moniko, ja nie mam się czego uchwycić. Siebie? Dla samej siebie? Nie, ja już nie mam siły. Ja jestem w rozsypce. Dosłownie i w przenośni.

Tak mi się Moniś popsuło. Znowu się trułam - kolejna próba w kartotece. Znowu zaczęłam się ciąć. Po 7 miesiącach przerwy.

I teraz znalazłam sobie kolejny sposób na dobijanie się.

Albo polegnę, albo spadnę na dno i się odbije. a dno już niedaleko.

Proszę, nie przejmuj się mną. Nie zasługuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie, ja już nie mam siły. Ja jestem w rozsypce. Dosłownie i w przenośni..

Wmawiasz sobie, niepotrzebnie. Brałaś stymulanty, żeby "uciec", ale po co uciekać? Przeszłości nie zmienisz, ale nie ma nic gorszego niż pogrążać się w swoich myślach, które Cię ograniczają.

 

Proszę, nie przejmuj się mną. Nie zasługuję.

I znowu sobie wmawiasz. Skoro tu piszesz to znaczy, że chcesz żeby się Tobą przejmowano - zaakceptuj to.

 

Zamiast zamawiać RC-ki lepiej inwestuj w suplementy diety, zdrowe żarcie. Wiesz że chcesz tak robić, ale boisz się, że bez kreski sobie nie poradzisz - bzdura.

Uświadom sobie, że nie jesteś zależna od swoich myśli to zaczniesz żyć tak jak chcesz.

Twoim problemem nie jest uzależnienie od stymulantów, tylko nienawiść do siebie - zupełnie irracjonalna. Zacznij od naprawy tego to poradzisz sobie bez kolejnej kreski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KeFaS, dzięki. Bardzo mądre słowa. A zdanie o nienawiści do siebie mnie rozwaliło. Trafione.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×