Nałogowiec vs reszta świata

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez Denial 14 maja 2011, 16:28
Przeszukałam cały dział, ale nie znalazłam podobnego tematu. Jeśli jednak po prostu przeoczyłam i teraz dubluję watek to z góry przepraszam.

Zastanawiam się nad jednym - stosunkiem osób wolnych od nałogów do nałogowców.
Nie ważne czy to uzależnienie od papierosów, alkoholu, hazardu, seksu czy grubszego "towaru".
Często słyszy się opinie typu: sam/a się w to wpakowałaś, to głupota. Owszem, zgadzam się. Ale czasem to sięga dalej i przestaje być obiektywne, zahacza o pogardę... człowiek człowiekowi daje odczuć, że jest śmieciem, nikim, marginesem, skończonym kretynem na którym można już postawić kreskę.

Tyle się mówi o tym, że to choroba itd. O pomocy i zrozumieniu. O wsparciu.
(Nie mówię o wyręczaniu kogoś, rozwiązywaniu za kogoś problemów).
Rozumiem, że ktoś w obliczu takiego problemu, przebywając z osobą uzależnioną nie wytrzyma i ucieknie. Też jest tylko człowiekiem i każdy ma ograniczoną wytrzymałość.

Ale pogarda?...
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Nałogowiec vs reszta świata

przez Nevada 14 maja 2011, 17:40
na nowym mieszkaniu, gdzie nikt nie pali, przy każdym papierosie słyszę - co, już nie możesz wytrzymać? spróbuj się opanować, rzuć to, wiesz ile na to kasy idzie? mówię ci, przestań w tej chwili palić. mentorzy się znaleźli.

ostatnio napisałam tu wątek o wciąganiu gazu do czyszczenia komputerów, i reakcje też były nieprzyjemne. ten wątek został wywalony do kosza chyba, a człowiek któremu gaz zrył mózg ma naprawdę problem, nie powinno się pisać porad w stylu - zlać pasem, czy coś.

to tak, jak mówienie choremu człowiekowi, że jak się go kijem zleje, to zaraz wstanie. może i wstanie, ale nie poprawia to jego stanu :(

bywa ta wyższość nieuzależnionych nad nałogowcami. i to takie dowartościowywanie się czyjąś krzywdą chyba jest.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 maja 2011, 17:47
A mi się wydaje,że dopóki człowiek nie doświadczy problemu, poprostu go nie zrozumie.
Pogarda to to samo co poczucie wyższości wobec osoby pogardzanej. Dlaczego tak się dzieje? Myślę,że osoba, która nie boryka się z podobnym problemem może czuć się lepsza. Nie ma w sobie empatii na tyle,żeby przynajmniej spróbować wczuć się w położenie osoby dotkniętej uzależnieniem. Po co się wysilać, skoro problem mnie nie dotyczy?
Myślę też,że stereotypy myśleniowe czyli mechanizmy i wzorce, całe spectrum zachowań wyniesionych i utrwalonych w całym życiu ma tu wielkie znaczenie. I to może od tego właśnie zależeć.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez Denial 14 maja 2011, 18:14
Wydaje mi się, że czasem... niektórym... trudno jest wyczuć granicę za która nie walczy się z uzależnieniem, a z uzależnionym.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Nałogowiec vs reszta świata

przez rober6666 14 maja 2011, 18:57
Nie pasuje mi u większości nałogowców to, że oczekują w związku ze swoim nałogiem/uzależnieniem jakiejś specjalnej tolerancji i taryfy ulgowej od osób "czystych" (choć tak naprawdę każdy jest od czegoś uzależniony ). Skoro ktoś wpadł/tkwi w jakiś nałóg czy też uzaleznienie to znaczy , że taki stan rzeczy mu pasuje, że jest lepszy od stanu "sprzed" i lepszy od stanu jaki może być "po"
Czasami to dobra wymówka
Nevada napisała "na nowym mieszkaniu, gdzie nikt nie pali, przy każdym papierosie słyszę - co, już nie możesz wytrzymać? spróbuj się opanować, rzuć to, wiesz ile na to kasy idzie? mówię ci, przestań w tej chwili palić. mentorzy się znaleźli."

....a ja może jestem nałogowym masturbatorem i w związku z tym, czy mam prawo byc oburzony gdy ktoś mi w swoim mieszkaniu zwróci uwagę , że robię to u Niego w kuchni??? Przeciez jestem uzalezniony.Powinni mnie zrozumieć, potraktować ulgowo.
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez Denial 14 maja 2011, 19:08
Skoro ktoś wpadł/tkwi w jakiś nałóg czy też uzaleznienie to znaczy , że taki stan rzeczy mu pasuje, że jest lepszy od stanu "sprzed" i lepszy od stanu jaki może być "po"


Z uzależnieniem nie ma kłopotu dopóki się komuś podoba. Palę bo lubię itp. Jest kłopot gdy się chce przestać, a okazuje się, że to wcale nie takie łatwe. Wtedy stwierdzenie, że skoro jesteś uzależniony to znaczy, że taki stan rzeczy Ci pasuje kompletnie mija się z prawdą.

Powinni mnie zrozumieć, potraktować ulgowo.


Nawiązując do masturbacji na oczach domowników/współlokatorów ;) - nie, nie powinni. Zachowując się w ten sposób (paląc przy niepalących itp.) naruszamy czyjąś przestrzeń.

Założyłam ten temat bo zastanawia mnie nawet nie negatywne, ale wręcz "zwalczające" nastawienie do uzależnionych i zaliczanie ich do ludzi gorszej kategorii.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Nałogowiec vs reszta świata

przez rober6666 14 maja 2011, 20:09
"Założyłam ten temat bo zastanawia mnie nawet nie negatywne, ale wręcz "zwalczające" nastawienie do uzależnionych i zaliczanie ich do ludzi gorszej kategorii"

I tutaj się z Tobą zgadzam. Jeśli ktoś mi nie pasuje , to zwyczajnie się z Nim nie zadaję , nie gardzę, nie oceniam, unikam towarzystwa.Zero agresji. Może niechęć. Bo jak tu być pozytywnie nastawionym do kolesia walącego kompot w kanał?? Oczywiście do momentu gdy ten Ktoś się nie zaczyna narzucać, mimo jasnych sygnałów że sobie tego nie życzę.Bo wtedy ten Ktoś zaczyna być nietolerancyjny w stosunku do mnie i moich przekonań.
Nie mów jednak ,że ktoś nie chce być w nałogu, lecz nie potrafi z niego wyjśc.To bzdra.
Mój kolega , gdy CHCIAŁ przestać walić kompot to pomimo tego że ponad tydzień po rozpoczęciu CHCENIA rzygał nawet wodą którą wypił-przestał kompot walić.
A TO PONOĆ JEDNO Z GORSZYCH ŚCIERW.
Więc gdy słyszę, że ktoś chce rzucic papieroski,obżeranie się, czy tez zioło ale nie potrafi , to ogarnia mnie pusty śmiech.
Bo tak naprawdę NIE CHCE
Dobra -masturbacja przesada.Ale wstrzykiwanie kompotu w kanał??
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez Denial 14 maja 2011, 20:26
rober6666 napisał(a):Nie mów jednak ,że ktoś nie chce być w nałogu, lecz nie potrafi z niego wyjśc.To bzdra.
Mój kolega , gdy CHCIAŁ przestać walić kompot to pomimo tego że ponad tydzień po rozpoczęciu CHCENIA rzygał nawet wodą którą wypił-przestał kompot walić.
A TO PONOĆ JEDNO Z GORSZYCH ŚCIERW.
Więc gdy słyszę, że ktoś chce rzucic papieroski,obżeranie się, czy tez zioło ale nie potrafi , to ogarnia mnie pusty śmiech.
Bo tak naprawdę NIE CHCE


Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się wydaje, że możesz mieć trochę racji.

Pamiętam, jak "chciałam" skończyć z pewnymi rzeczami. "Chcieć" (jeszcze ciągle miotać się między jednym a drugim), a chcieć to różnica. Niemniej to dobry początek, punkt zwrotny, pierwsze wątpliwości i każda zachęta ze strony otoczenia jest dobra (zamiast słów "no chyba sobie kpisz, ciągle tylko tak gadasz, nigdy z tego nie wyjdziesz" - jeszcze oczywiście zależy kim jest dla Ciebie osoba, która to mówi i jak to przekaże. Czasami kop na zapęd też jest dobry, ale musi być umiejętny).

Czasami po takim gadaniu - trwającym dłużej lub krócej - naprawdę się zachciewa i się po prostu przestaje.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Nałogowiec vs reszta świata

przez CichoCiemny 14 maja 2011, 21:04
Też mnie to irytuje, taka powszechna, społeczna hipokryzja, bo uzależnić się można dosłownie od wszystkiego, nawet od obgryzania paznokci, ale generalnie dużo ludzi zawsze sobie wmawia, że "mnie to nie spotka", dodatkowo ludzie nie ma pojęcia o wielu substancjach uznanych za "narkotyki", a wypowiadają się jakby byli ekspertami w tej dziedzinie, no i potem są takie problemy między ludźmi przez zwykłe niezrozumienie.
Ja się ostatnio przejechałem na niektórych rzeczach, ale zgodnie z sentencją "co Cię nie zabije to Cię wzmocni" cieszę się, bo teraz już wiem co to znaczy przegiąć strunę zbyt mocno.

rober6666, tylko, że każdy człowiek jest inny, jedni są słabsi psychicznie i za miesiąc znów wrócą do nałogu, wystarczy jakiś gorszy dzień, a inni już nigdy w życiu tego nie tkną.
Szufladkowanie ludzi (szczególnie tych, których się dobrze nie zna) nie jest niczym dobrym, a niestety większość ludzi jest do tego przyzwyczajona, bo im się wydaje, że jeżeli ktoś się wpieprzył w opiaty to już na samo dno zszedł. A często jest tak, że pozornie "niegroźne" i w pewnym sensie "akceptowalne" uzależnienie może naprawdę zniszczyć człowieka.
CichoCiemny
Offline

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez Denial 14 maja 2011, 21:41
Szufladkowanie ludzi (szczególnie tych, których się dobrze nie zna) nie jest niczym dobrym, a niestety większość ludzi jest do tego przyzwyczajona, bo im się wydaje, że jeżeli ktoś się wpieprzył w opiaty to już na samo dno zszedł.


Jeszcze dobrze jeśli ten kto się wpieprzył w opiaty zrobi krok naprzód i zacznie się dźwigać z nałogu, niejako na złość innym.
Ale jest przez psychologię opisana również sytuacja odwrotna. Jeśli skutecznie doczepią Ci etykietkę skończonego ćpuna to na zasadzie samospełniającej się przepowiedni... rzeczywiście pójdziesz na samo dno.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Nałogowiec vs reszta świata

przez CichoCiemny 15 maja 2011, 05:48
Amon_Rah, współczuję, naprawdę.
Co do metadonu - szkoda, że tak ciężko z tym u nas i niektórzy muszą się mocno natrudzić, żeby dostać się do programu, a później dojeżdżać kawał drogi po niego: http://hyperreal.info/cud-metadonowy
CichoCiemny
Offline

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez Denial 15 maja 2011, 12:41
Amon_Rah napisał(a):No coz, jest tylko jedno ale. Nienawidze i nigdy nie zaakceptuje alkoholikow, uparcie trwajacych w swoim chlaniu, niszczacych rodziny i robiacych horror z zycia dziecka. Jak dla mnie alkoholik to najgorsze gnojstwo na ziemi, chyba, ze probuje cos z tym zrobic. Mi niestety sie nie poszczescilo, 8 lat mojego dziecinstwa zostalo zamordowane przez gnoja alkoholika, ktory byl moim ojczymem. Odetchnalem dopiero wtedy, kiedy matka wreszcie sie z nim rozwiodla i wywalila z domu. Ale krzywd, ktore narobil wielu osobom, zwlaszcza swojej rodzinie nie da sie juz naprawic. Po prostu facet zniszczyl mi te lata, ktore powinny byc radosnym i beztroskim dziecinstwem. Bicie, demolowanie domu, wyzwiska byly dzien w dzien przez te osiem lat. Dzien w dzien! On nawet nie potrafil na jeden dzien odsunac od siebie alkoholu i zastanowic sie, co robi! W koncu tak sie stoczyl, ze chlal juz denaturat. W ogole mi go nie zal. Gdybym go teraz po latach spotkal (o ile nie zachlal sie juz na smierc) to pewnie przylozylbym mu z glana.


Akurat to rozumiem. Jakbyś opisał nie tylko swój, ale i mój dom.

Ale widzisz - masz jakiś powód dla którego tak reagujesz.

Ja rozumiem, że mój ojciec chlał, bo nie był promieniejącym szczęściem człowiekiem. Zrozumienie tego zajęło mi z piętnaście lat. Ale zrobił mi i mojej matce tyle krzywdy, że nie jestem w stanie tego wybaczyć i zapomnieć. Dobrze, że zniknął z mojego życia. Gdyby przyszedł - najpewniej zrzuciłabym gnoja ze schodów. Osobiste urazy. Wielki żal.

Może dlatego mam taki szacunek i podziw dla tych, którzy naprawdę próbują przestać - bo MOŻNA, trzeba tylko chcieć. Znałam kilka takich osób, których "przygody" zakończyły się szczęśliwie.

Nie wszyscy jednak byli tak wyrozumiali. Nie dlatego, że mieli osobiste urazy. Po prostu - z zasady. Są tacy, którzy uważają, że ćpun to najgorszy syf i ścierwo. Margines marginesu. Właściwie nie człowiek.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 maja 2011, 12:48
Amon_Rah, Wiesz dlaczego zawsze powtarzałam,że ten CHAD to spuścizna po dzieciństwie? I dlaczego tak uparcie broniłam i bronię psychoterapii?
Myśl sobie co chcesz. Ale takie życie , jakie zaserwowano Ci w dziecińswie miało niestety wpływ na Twoją chorobę.
Możesz z tego jeszcze wyjść.
Wiem,że się starasz i robisz coś dla siebie. I to się liczy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nałogowiec vs reszta świata

Avatar użytkownika
przez Denial 15 maja 2011, 12:56
Monika1974 napisał(a):Amon_RahMyśl sobie co chcesz. Ale takie życie , jakie zaserwowano Ci w dziecińswie miało niestety wpływ na Twoją chorobę.


Tak na marginesie przerabiałam kiedyś artykuł naukowy, że ostry stres, zwłaszcza ten chroniczny - w dzieciństwie gdy wszystko dopiero się kształtuje i łapie równowagę powoduje TRWAŁE (tak tam było napisane :( ) rozregulowanie osi hormonalnej podwzgórze-przysadka-nadnercza i może prowadzić w przyszłości do kłopotów w postaci takich zaburzeń jak ChAD, czy depresja. Oś ma niższy próg pobudzenia i z tego wszystkie kłopoty. Badania trwają. Nie mogę teraz znaleźć linka....
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do