Historia z żonatym facetem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Historia z żonatym facetem

przez atic 10 lip 2016, 09:10
iiwaa,
Zapraszamy


żartowałem, nie nachodzę ludzi z szachami pod pachą:D
atic
Offline

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 10 lip 2016, 13:03
atic napisał(a):iiwaa,
Zapraszamy


żartowałem, nie nachodzę ludzi z szachami pod pachą:D


Teraz tak mowisz, strach Cie oblecial
:D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1933
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 10 lip 2016, 18:26
Ale ile razy ktoś.Z nas,nie obejrzał się za zajętym już człowiekiem.Wiedząc,że nie ma szans.Nie pożądaj żony bliźniego swego.Słyszymy,cóż z tego.Nakazy swoje,a mózg wie lepiej i pożąda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16474
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 10 lip 2016, 21:36
wiejskifilozof napisał(a):Ale ile razy ktoś.Z nas,nie obejrzał się za zajętym już człowiekiem.Wiedząc,że nie ma szans.Nie pożądaj żony bliźniego swego.Słyszymy,cóż z tego.Nakazy swoje,a mózg wie lepiej i pożąda.


Niekoniecznie.
Można uznać, że ktoś jest obiektywnie atrakcyjny - i równocześnie go nie pożądać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1933
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

przez ladywind 10 lip 2016, 22:51
Może Cię nie interesować, bezpośrednio Cię to dotyczy, bo Cię obowiązuje.
Jak każdego obywatela. "Nie czyń nikomu tego , co tobie niemiłe" nieprawdaż?....

Lex retro non agit, ne bis in idem, nullum poena sine lege - tłumaczenie tego zajęłoby mi naprawdę wiele czasu. Jeśli chcesz - mogę Ci nawet podesłać na maila moje stanowisko, bo pisałam o tym, z szerokim uzasadnieniem.
Jesteśmy na forum psychologicznym, a nie prawniczym czy innym związanym z tymże kierunkiem. Nie, nie interesuje mnie Twoje stanowisko w tej kwestii . Choćby miało tak szerokie uzasadnienie jak rzeka Amazonka.
Nie bez przyczyny moje stanowisko nie jest niczym oryginalnym - poszukaj wypowiedzi prawników odnośnie izolacji postpenalnej i ustawy zwanej wdzięcznie "lex Trynkiewicz" czy "ustawa o bestiach" (co jest pomyłką, bo godność jest niezbywalna).
Nie musze szukać. Mam zupełnie inne stanowisko w tej kwestii.
Idąc za podobnym pogladem mojej wykładowczyni, Prof. dr hab. zwyczajnej Anny N. jestem za karą śmierci. I uważam, że jesli w naszym kraju byłaby kara śmierci, tacy osobnicy jak Trynkiewicz powinni (należy im się) zostac skazani na najwyzszy wyrok- czyli karę śmierci. Jesli chcesz lub nie chcesz znac mojego zdania, tacy osobnicy ( świadomie pisze osobnicy, a nie ludzie) zaslugują na najwyższa karę, tj. karę śmierci. I nie taką , gdzie smierc jest zadana poprzez zastrzyk, gdzie nie czuja bólu fizycznnego, ale śmierc współmierną jaką oni sami zadali "swoim" ofiarom. I nie kieruje sie w tej chwili emocjami ( o to się nie martw) , ale własnym zdaniem na ten temat.

Pewnie sądzisz, że mój mąż jest narcystyczny i gruboskórny.
Może tak, nie wiem. Bywa za takiego uważany.
Aczkolwiek ludzie, którzy tak uważają nie znają go osobiście. Nasi wieloletni przyjaciele (małżeństwo) nigdy tak nie powiedzą. Ja również tak nie powiem.
Zgadza się, tak uważam. Rzadko się mylę , co do ludzi.
Oczywiście , że odbierają go inaczej. W końcu każdy człowiek gra jakie role. Czyż nie?.....

[quote]Czy jest gruboskórny - musi. Praca go do tego zmusiła. Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, że obrońca nie popiera czynu klienta. I że również posiada psychikę i emocje, a kontakty - przykładowo - z kimś kto zarąbał własnego psa siekierą nie należą do najprzyjemniejszych. Akurat takiej sprawy mąż nie miał, wymyśliłam przykład. Acz miał gorsze, trudniejsze jako dla pełnomocnika i jako dla człowieka. Również takie - na przykład - z wykorzystaniem seksualnym małoletniego (małoletni w prawie karnym to osoba poniżej lat 15). MUSI być odrobinę gruboskórny.
[/quote] Z tym się zgodzę, że praca zmusza człowieka do takich zachowań, a nie innych.

Ludzie nie dostrzegają bardzo często różnicy między nim jako pełnomocnikiem a nim jako człowiekiem oraz między nim jako autorem pracy naukowej a nim jako człowiekiem (np. mężem). Na przykład to (za co został bardzo skrytykowany przez jakąś feministkę na jakiejś małej konferencji - uczelnia w każdym tygodniu organizuje takich kilka) że uważa, że pokrzywdzona - zgwałcona może w pewien sposób przyczynić się do takiego a nie innego wystąpienia pewnych okoliczności, co ma wpływ na wymierzenie kary łagodniejszej , nie oznacza, że nie uważa - jako człowiek - samego zgwałcenia za czyn moralnie naganny.
A dlaczego mają tą róznice dostrzegac, powiedz mi? Co to ludzi interesuje, czy jest on naukowcem, a zarazem czyims mężem? Każdy żyje własnym życiem:)
Twój mąż uważa , że zgwałcona mogła sie przyczynic do tego, że doszło do złamania prawa. Że zapytam: chodzi o strój?.....pewne zachowanie? Dla mnie to nie są zachowania, które przyczyniaja sie do tego, że ktos może zostać przez to wykorzystany seksualnie. Ponieważ gwałt, to jest czyn , w którym jedna srona pragnie sie zaspokpić kosztem drugiej i w dodatku bez jej zgody! Także stanowisko Twojego meża czy jemu podobnym osobom , niestety mnie nie przekonuje w żadnym aspekcie.

za co został bardzo skrytykowany przez jakąś feministkę na jakiejś małej konferencji - uczelnia w każdym tygodniu organizuje takich kilka)
pamiętaj, że "mała" nie oznacza, że gorsza, bezwartosciowa . Bardzo często z małych rzeczy tworzy się Wielkie wartości!
Znam starszego człowieka, który był kiedyś prokuratorem - właśnie przyszedł mi na myśl. Doprowadził do skazania na karę śmierci. Musiał być przy wykonywaniu kary. Wiesz jaki ma stosunek obecnie do kary śmierci? Za wprowadzeniem ponownym
Tak się składa, że również znam takiego człowieka. Ta osoba ma akurat niezmienne stanowisko w tej kwestii. Czyli stale jest za karą śmierci.

Które pytanie? Szukam i nie mogę znaleźć. Wybacz. Mogłabyś powtórzyć? Odpowiem zapewne, jeśli nie będzie zbyt osobiste.
Skoro masz tak duże problemy ze znalezieniem mojego pytania ;) , to przytocze Twoją wypowiedz i moje pytanie ponownie;):
Ale dla mnie mąż jest osobą najważniejszą z moim życiu (ważniejszą ode mnie samej)

I jak myslisz? Uważasz, że jest to normalne?
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 11 lip 2016, 00:48
Ladywind,
1. "Nie czyń nikomu tego , co tobie niemiłe" nieprawdaż?....
Tak, dotyczy to każdego obywatela, ale prawo karne nie opiera się do końca na schemacie "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Nieważne, zostawmy to.

2. "Idąc za podobnym pogladem mojej wykładowczyni, Prof. dr hab. zwyczajnej Anny N. jestem za karą śmierci."
Wykładowczyni? Nie ma takiego określenia. Jesteśmy wykładowcami, tak samo jak mężczyźni, nie wykładowczyniami, bo brzmi to komicznie. Jestem doktorem, ćwiczeniowcem, pracownikiem naukowym. Bez zbędnych - nieobowiązujących - żeńskich form. Cóż, feministki...

3. "Jesteśmy na forum psychologicznym, a nie prawniczym czy innym związanym z tymże kierunkiem. Nie, nie interesuje mnie Twoje stanowisko w tej kwestii . Choćby miało tak szerokie uzasadnienie jak rzeka Amazonka."
To się zdecyduj, zanim zaczniesz pytać, bo najpierw pytasz, a potem nie chcesz znać odpowiedzi...
Mam cytować? Trzeba było nie pytać, to bym nawet o tym nie wspominała.
Ale tak, moim zdaniem powinien - jak każdy po odbyciu kary - wyjść na wolność. Nie dlatego, że usprawiedliwiam jego czyn, ale dlatego, że tak stanowią pewne naczelne zasady naszego systemu.

5. "Nie musze szukać. Mam zupełnie inne stanowisko w tej kwestii".
To, że masz inne stanowisko, nie oznacza, że nie można poszukać innych. Poznanie innych stanowisk nie oznacza od razu, że musisz zmienić swoją opinię. Ale postawa, nie wiem i NIE CHCĘ wiedzieć charakteryzuje jedynie Ciebie. Ja tam lubię zdobywać wiedzę, niekoniecznie w celu zmiany poglądów.
Podobnie - to, że my z mężem uważamy, że życie człowieka rozpoczyna się od akcji porodowej, nie oznacza, że musimy jak ognia unikać poznania stanowiska na przykład (wspomnianego już tutaj, jakże popularny :D ) Andrzeja Zolla. Cóżże nam to szkodzi... Inteligentni ludzie potrafią ze sobą dyskutować.


6. "zostac skazani na najwyzszy wyrok"
Skazuje się na karę, nie na wyrok. Wyrok to tylko orzeczenie, czynność procesowa. Rozstrzyga o winie oskarżonego, może, acz nie musi zawierać rozstrzygnięcia o karze i środkach karnych/przepadku/środkach kompensacyjnych/środkach zabezpieczających.
Zanim powiesz, że Ciebie to nie interesuje.... dowiedzieć się zawsze można, to nie boli.
Na szczęście nie Ty decydujesz o wymiarze kary. Mam wrażenie, że nie zdajesz sobie sprawy, jak skomplikowany bywa stan faktyczny i prawny sprawy, jak wiele wątpliwości rodzi czasami postępowanie dowodowe i ocena tego materiału dowodowego przez sąd, jak często sam sędzia do końca waha się jaka powinna być kwalifikacja prawna czynu. Czyli np. czy ktoś dokonał przestępstwa zabójstwa, czy też może spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Ty powiedziałabyś od razu - zabił - a tutaj różnica jest ogromna. Podobnie pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

7. "to przytocze Twoją wypowiedz i moje pytanie ponownie;):
Ale dla mnie mąż jest osobą najważniejszą z moim życiu (ważniejszą ode mnie samej)
I jak myslisz? Uważasz, że jest to normalne?"

Tak, uważam, że w przypadku tylu rzeczy, które kiedyś zrobił dla mnie mąż jest to normalne.
Poza tym - dlaczego w przypadku rodzeństwa czy rodzicielstwa taka więź nie jest kwestionowana, a w przypadku małżeństwa ma być rzekomo nienormalna?
Byłaś kiedykolwiek z kimkolwiek w długim, stałym związku? I długim, to nie oznacza np. związku półrocznego. W takim związku, że wiesz, że jesteś z tą osobą do końca życia? I w którym ta osoba troszczy się bardziej o Ciebie niż o siebie?
To nie znaczy, że zaniedbuję siebie i swoje potrzeby, to znaczy że kocham męża bardziej niż siebie. Tylko tyle.

8. "Zgadza się, tak uważam. Rzadko się mylę , co do ludzi".
Żeby się mylić/niemylić/uważać trzeba najpierw kogoś poznać.
Owszem, mąż bywa szorstki, lekceważący czy też apodyktyczny, ale nie jest złym człowiekiem.
Najczęściej po prostu nie okazuje emocji. Przy mnie i innych bliskich osobach to robi.
No i na jego sympatię trzeba sobie zasłużyć, po prostu. Acz są osoby, które to potrafią - nawet wśród studentów (jeden taki "perełek" się w tym roku trafił).

9 "I nie kieruje sie w tej chwili emocjami ( o to się nie martw) , ale własnym zdaniem na ten temat"
Jedno nie wyklucza drugiego. Wyrażany przez kogoś pogląd może być uwarunkowany szeregiem przeżywanych przez niego emocji.

10. "Prof. dr hab. zwyczajnej Anny N."
Jeżeli ktoś jest profesorem zwyczajnym, to wystarczy napisać tylko prof. Nie martw się, orientuję się w stopniach naukowych i tytułach w naszym szkolnictwie wyższym, od razu bym zauważyła, że o zwyczajnego chodzi.
I "zwyczajny" nie zmieniamy na formę żeńską. Ja rozumiem nowomodę, ale takie są zasady.


12. "A dlaczego mają tą róznice dostrzegac, powiedz mi? Co to ludzi interesuje, czy jest on naukowcem, a zarazem czyims mężem? Każdy żyje własnym życiem:) "
Jeżeli komentuje kogoś jako człowieka, to powinien oddzielić jedną kwestię od drugiej. Jeżeli mój mąż stwierdza (co nie podlega dyskusji), że handel lekami stosowanymi w chemioterapii niestandardowej jest przestępstwem nie oznacza, że nie współczuje osobom w terminalnym stadium raka. Oddziela się jedno od drugiego.

Odnośnie dostrzegania różnicy miałam na myśli raczej pierwszą sytuację - czyli obrońca i zarazem człowiek.
Ludzie często nie dostrzegają tego, że to jest PRACA. Nie wiem jak głupim trzeba być (i nie mówię tutaj o nikim z forum, ale ogólnie, obserwując opinię publiczną), żeby myśleć, że obrońca popiera czyn swojego klienta. Tak myślała córeczka naszych znajomych, jak coś tam gdzieś wyczyta. W przypadku dziecka to było w pełni zrozumiałe. W przypadku DOROSŁYCH to objaw skrajnego matołectwa. Co ciekawe dziewczynka to zrozumiała, a dorośli nadal nie.
A potem czytam - "zabić adwokata". No cóż...

13. "Twój mąż uważa , że zgwałcona mogła sie przyczynic do tego, że doszło do złamania prawa. Że zapytam: chodzi o strój?.....pewne zachowanie? Dla mnie to nie są zachowania, które przyczyniaja sie do tego, że ktos może zostać przez to wykorzystany seksualnie".
Nie do tego, że doszło do złamania prawa, a do pewnych okoliczności, które do danego naruszenia doprowadziły. Nie, mężowi nie chodziło o strój.
Zależy co rozumiesz przez zachowanie, bo my rozumiemy je zupełnie inaczej niż rozumie się je potocznie, dla nas zachowanie to działanie i zaniechanie. Więc można ująć, że chodzi o zachowanie pokrzywdzonej.
Acz mąż miał na myśli sytuację, kiedy pokrzywdzona wyraża zgodę na dokonanie pewnych czynności seksualnych, natomiast brak jest wyrażenia wprost jej zgody co do innych czynności, istnienie takiej zgody sprawca zakłada z góry, przez co popełnia czyn zabroniony, bo zgody takiej - jak się okazuje później - nie było.
I nie chodzi też o taką prostą sytuację, kiedy pokrzywdzona wyrażała jedynie zgodę na pocałunek czy dotyk (a nie sam stosunek), a o sytuacje bardziej skomplikowane, kiedy pokrzywdzona wyraża uprzednio zgodę na sam stosunek, a potem - w trakcie - nie jest w stanie swojej woli wyrazić, bo - za swoją zgodą zresztą - nie może mówić podczas stosunku. I teraz wymiar sprawiedliwości musi stanąć przed próbą odpowiedzi na pytanie, czy oskarżony działał w błędzie i czy błąd ten był usprawiedliwiony.
I tak, była taka sprawa. Nadzwyczaj trudna zresztą, najbardziej chyba dla obrońcy właśnie.

Zgwałcenie i wykorzystanie seksualne to już zupełnie co innego ;) Ale mniejsza o to.

Większość ludzi, słysząc "sprawca przestępstwa przeciwko wolności seksualnej", wyobraża sobie obleśnego faceta wyskakującego zza winkla i gwałcącego dziewczynę w krótkiej spódniczce.
Mamy przestępstwo z "dwusetki" - czyli seksualne wykorzystanie małoletniego (czyli osoby, która nie ukończyła lat 15). I są to sprawy naprawdę ciężkie, bo takie przestępstwo może popełnić np.17-letni chłopak, a pokrzywdzoną będzie jego dziewczyna, która - przykładowo - kończy lat 15 dopiero za miesiąc. I tak, on popełnia przestępstwo, mimo że ona w pełni tego stosunku chciała.
Przestępstwo popełniłby również wtedy, kiedy - za zgodą tej dziewczyny - obejrzałby z nią film pornograficzny. A tylko 2 lata różnicy wieku w związku u dzieciaków, niewiele, prawda?
Dochodzi obecnie też do sytuacji kiedy sprawca takiego przestępstwa NIE WIE, że pokrzywdzona nie ma tych 15 lat, bo np. twierdzi ona inaczej. I tutaj powstaje pytanie, czy on przewidywał albo mógł przewidzieć, że ona tych lat 15 nie ma. Podkreślam - małoletnia wyraża swoją zgodę na stosunek.
I teraz pytanie do Ciebie - bezwzględnie potępisz takie osoby? Które nawet nie mają świadomości, że czyn zabroniony popełniają?

14. Także stanowisko Twojego meża czy jemu podobnym osobom , niestety mnie nie przekonuje w żadnym aspekcie.
Z góry założyłaś, jakie ma stanowisko, wcale go nie znając. Masz wyżej przykłady przyczynienia się pokrzywdzonej.

15. Nie, mała nie znaczy gorsza. Napisałam mała, nie wartościowałam tego, prosta konstatacja faktu.

Dobranoc :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1933
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

przez ladywind 11 lip 2016, 01:00
2. "Idąc za podobnym pogladem mojej wykładowczyni, Prof. dr hab. zwyczajnej Anny N. jestem za karą śmierci."
Wykładowczyni? Nie ma takiego określenia. Jesteśmy wykładowcami, tak samo jak mężczyźni, nie wykładowczyniami, bo brzmi to komicznie. Jestem doktorem, ćwiczeniowcem, pracownikiem naukowym. Bez zbędnych - nieobowiązujących - żeńskich form. Cóż, feministki...


Wykładowca Anna N. Brzmi lepiej? Z góry zakładasz, że jestem feministką. Cóz, muszę Cie rozczarowac, bo nią nie jestem. CDN nastąpi jutro :D
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Historia z żonatym facetem

przez ladywind 11 lip 2016, 01:06
To, że masz inne stanowisko, nie oznacza, że nie można poszukać innych. Poznanie innych stanowisk nie oznacza od razu, że musisz zmienić swoją opinię. Ale postawa, nie wiem i NIE CHCĘ wiedzieć charakteryzuje jedynie Ciebie. Ja tam lubię zdobywać wiedzę, niekoniecznie w celu zmiany poglądów.
To Ty tak uważasz. Każdy sadzi wg siebie. Lubie zdobywać wiedzę, niekoniecznie z for psychologicznych (mam na mysli wiedze z zakresu prawa czy psychopatologii), a tymbardziej nie od osoby, która desperacko pisze językiem prawnym na forum psychologicznym i szuka poklasku wśród jego użytkowników ;)
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez Michellea 11 lip 2016, 01:12
Pomijając aspekty moralne, kara śmierci jest nieopłacalna. Jeśli ma być wykonana "humanitarnie" to trzeba wykonać szereg czynności potwierdzających winę tej osoby itd., a to czasem zajmuje lata i potrzeba na to dużo pieniędzy. M. in. dlatego w kręgu cywilizacji zachodniej jest wykonywana tylko w USA.

iiwaa napisał(a):Odnośnie dostrzegania różnicy miałam na myśli raczej pierwszą sytuację - czyli obrońca i zarazem człowiek.
Ludzie często nie dostrzegają tego, że to jest PRACA. Nie wiem jak głupim trzeba być (i nie mówię tutaj o nikim z forum, ale ogólnie, obserwując opinię publiczną), żeby myśleć, że obrońca popiera czyn swojego klienta.

Właśnie dlatego nie mogłabym być prawnikiem. Nie potrafiłabym oddzielić swoich poglądów od pracy i bronić jakiegoś zwyrodnialca, który brutalnie zgwałcił kobietę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 11 lip 2016, 02:10
Michellea napisał(a):Pomijając aspekty moralne, kara śmierci jest nieopłacalna. Jeśli ma być wykonana "humanitarnie" to trzeba wykonać szereg czynności potwierdzających winę tej osoby itd., a to czasem zajmuje lata i potrzeba na to dużo pieniędzy. M. in. dlatego w kręgu cywilizacji zachodniej jest wykonywana tylko w USA.

iiwaa napisał(a):Odnośnie dostrzegania różnicy miałam na myśli raczej pierwszą sytuację - czyli obrońca i zarazem człowiek.
Ludzie często nie dostrzegają tego, że to jest PRACA. Nie wiem jak głupim trzeba być (i nie mówię tutaj o nikim z forum, ale ogólnie, obserwując opinię publiczną), żeby myśleć, że obrońca popiera czyn swojego klienta.

Właśnie dlatego nie mogłabym być prawnikiem. Nie potrafiłabym oddzielić swoich poglądów od pracy i bronić jakiegoś zwyrodnialca, który brutalnie zgwałcił kobietę.


Takie sprawy to mniejszość.
Wydaje się, że jest ich tak dużo, bo są medialne. Nie musiałabyś nawet takowych prowadzić. Co więcej - nie musiałabyś nawet prowadzić spraw karnych, żadnych.
Więcej jest spraw o przywłaszczenie mienia, posiadanie narkotyków, bójki, naruszenie nietykalności cielesnej (która kobieta tego nie zrobiła nigdy w życiu, niech się zgłosi ;) - czyli np. strzelenie komuś w twarz), uszczerbki na zdrowiu, paserstwo, oszustwo, oszustwo komputerowe, uruchomienie impulsów telefonicznych na cudzy koszt, pokrzywdzenie wierzyciela, znieważenie itd. Naprawdę, mamy tego mnóstwo. Co więcej - prawie każdy z nas popełnił kiedyś jakieś przestępstwo.
Przykład - dokonałam krótkotrwałego zaboru pojazdu mechanicznego, biorąc sobie ot tak samochód męża sprzed domu (bo ze swoim zapomniałam jechać na przegląd). Równie dobrze mogłabym za to usiąść na ławie oskarżonych. Od 3 miesięcy do lat 5 pozbawienia wolności. Acz na szkodę osoby najbliższej - więc ścigane na wniosek pokrzywdzonego (uff :D ).
Większość osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, kiedy popełnia przestępstwo. Mogą próbować się bronić, że pozostawali w błędzie co do prawa (czyli nie wiedzieli że to zabronione), ale nie będzie on usprawiedliwiony.
Nie odważyłabym się więc od razu stwierdzić, że bronimy zwyrodnialców.
Co więcej - mamy przecież sporą grupę przestępstw z nieumyślności. I co w takim przypadku? ;)

To opinii publicznej wydaje się, że zapewne wszyscy, którzy "siedzą" to zwyrodnialcy.



Ladywind - po pierwsze, językiem prawniczym (język prawny to język ustawy), po drugie - to NIE JEST język prawniczy. Ja Ci tutaj nie robię wykładu o kombinacji strony podmiotowej czy obiektywnym przypisaniu skutku. Wybacz, nie robię tego celowo. Zauważ, jak mówią lekarze, z rodzin lekarskich, którzy mają tylko znajomych lekarzy. Wszyscy moi znajomi to prawnicy, my tak rozmawiamy na co dzień. Również z mężem tak rozmawiamy (takim słownictwem), mówiąc o zupełnych pierdołach. Nawet dziś zabrałam mu telefon, a mąż próbując mi go odebrać powiedział, że to bezprawne, zawinione i społecznie szkodliwe. Oczywiście żartem.
Jeśli chcesz wiedzieć, czy piszę zgodnie z nauką prawa - sprawdź, to banalnie łatwe do sprawdzenia. Jeżeli szukasz wiedzy na ten temat, to nie polecam internetu - pełno albo bzdur, albo rzeczy sprzed nowelizacji.
Aczkolwiek jeżeli chcesz, to poszukaj sobie - polecam naprawdę szczerze - e-Czasopismo Prawa Karne i Nauk Penalnych, bodajże Jagiellonka to wydaje. Ostrzegam - pewnie będzie pełno Zolla :D Ale masz tam też od cholery innych "mądrych panów" ;)

Gdybym szukała poklasku, to pisałabym właśnie prostym, luźnym językiem i zgrywała "swojską dziewuchę". Nietrafione. W ogóle mi na tym nie zależy. Raczej zrobiłam pewne rozeznanie - pisząc o jednym z mniejszych swoich problemów w tamtym wątku - czy mogę pisać o problemach istotniejszych (acz nie są to zaburzenia psychiczne, ale wiążą się z moim domem rodzinnym). I stwierdziłam, że chyba nie.

No i jak zwykle się nie wyśpię.... :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1933
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez Michellea 11 lip 2016, 02:39
iiwaa napisał(a):Takie sprawy to mniejszość.
Wydaje się, że jest ich tak dużo, bo są medialne. Nie musiałabyś nawet takowych prowadzić. Co więcej - nie musiałabyś nawet prowadzić spraw karnych, żadnych.
Więcej jest spraw o przywłaszczenie mienia, posiadanie narkotyków, bójki, naruszenie nietykalności cielesnej (która kobieta tego nie zrobiła nigdy w życiu, niech się zgłosi ;) - czyli np. strzelenie komuś w twarz), uszczerbki na zdrowiu, paserstwo, oszustwo, oszustwo komputerowe, uruchomienie impulsów telefonicznych na cudzy koszt, pokrzywdzenie wierzyciela, znieważenie itd. Naprawdę, mamy tego mnóstwo.

W tym wypadku zależy kogo bym broniła. Chuligana, który pobił, bo tak, bym nie chciała bronić, jego ofiarę już tak :D
Ja tam nikomu nigdy jeszcze nie strzeliłam z liścia :P

Czyli obrońcy z urzędu, którzy bronią takich zwyrodnialców po prostu chcą wziąć taką sprawę?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2154
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Historia z żonatym facetem

przez nic się nie stało 11 lip 2016, 02:43
iiwaa napisał(a):Raczej zrobiłam pewne rozeznanie - pisząc o jednym z mniejszych swoich problemów w tamtym wątku - czy mogę pisać o problemach istotniejszych (acz nie są to zaburzenia psychiczne, ale wiążą się z moim domem rodzinnym). I stwierdziłam, że chyba nie.

Tutaj możesz jedynie dowiedzieć się jak ludzie odbierają Twoje wpisy. Jeśli oczekujesz poważnej rady, udaj się do psychologa zajmującego się problemami DDA.
nic się nie stało
Offline

Historia z żonatym facetem

przez atic 11 lip 2016, 08:22
iiwaa napisał(a):
atic napisał(a):iiwaa,
Zapraszamy


żartowałem, nie nachodzę ludzi z szachami pod pachą:D


Teraz tak mowisz, strach Cie oblecial
:D :D :D



atic
Offline

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 11 lip 2016, 11:32
iiwaa napisał(a):
wiejskifilozof napisał(a):Ale ile razy ktoś.Z nas,nie obejrzał się za zajętym już człowiekiem.Wiedząc,że nie ma szans.Nie pożądaj żony bliźniego swego.Słyszymy,cóż z tego.Nakazy swoje,a mózg wie lepiej i pożąda.


Niekoniecznie.
Można uznać, że ktoś jest obiektywnie atrakcyjny - i równocześnie go nie pożądać.


ALBO POŻĄDAĆ W MYŚLACH I TEGO NIE MÓWIĆ :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16474
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do