Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
AnonimowanA

Historia z żonatym facetem

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

 

wiem, że pewnie narażę się na niezły lincz z Waszej strony, ale muszę się komuś wygadać, a w życiu nikt nie wie o tej sytuacji...

 

Jestem ze swoim chłopakiem już prawie dwa lata (wcześniej zakładałam wątki dotyczące naszego związku). Nasz związek od dłuższego czasu wisi na włosku. Kompletnie się nie dogadujemy, w każdej możliwej sytuacji mamy odmienne zdanie, a to pociąga za sobą wieczne złośliwości i udowadnianie sobie kto ma rację. Wcześniej tak sobie myślałam, że przecież to facet, że każdy ma wady i pewnie każda dziewczyna jest trochę poniżająco traktowana przez swojego faceta, wiecznie upominana i krytykowana. Zobaczyłam jednak, że to mój związek jest nienormalny...

 

Od jakiegoś czasu zbliżyłam się z moim kolegom ze studiów, jednak nie ja to inicjowałam... To on zawsze chętnie mi pomagał i przenosił się do grupy, gdzie ja jestem, żebyśmy tylko mogli pracować razem. Owszem, podobał mi się i lubiłam go od początku, ale wiedziałam, że parę miesięcy temu Jego piękna Żona urodziła mu cudownego syna... To go nie powstrzymało przed wyznaniem, że ciągle o mnie myśli i wariuje, bo nie wie co ma robić, gdyż nie spodziewał się tak zainteresować młodszą o 11 lat koleżanką z uczelni. Tutaj popełniłam błąd, ponieważ zamiast przerwać kontakt (byłoby to ciężkie ze względu na studia), to brnęłam w to dalej. Rozmawiałam z nim o moim ciężkim związku, on mówił o swojej Żonie, ale kompletnie sucho i bez emocji... Widziałam dokąd zmierza ta relacja i chociaż w realu nie wydarzyło się absolutnie NIC, to oboje wiemy, że uczucia zmierzają w złą stronę. Parę razy byliśmy na kawie i mamy świadomość tego, co mogłoby się wydarzyć... Ostatecznie teraz zadecydowaliśmy na czas wakacji zaprzestać kontaktu, aby wszystko wróciło do normy... Powiecie, że jest gnojem itd, ja zawsze sama miałam takie zdanie o żonatych facetach, którzy szukają przygód, ale on na prawdę wycinając sytuację ze mną jest dobrym Mężem i chyba właśnie to mi zaimponowało. Zobaczyłam, że nie każdy facet jest tak krytyczny wobec swojej partnerki, jak mój do mnie, nie każdy facet wyśmiewa, gdy zrobi się coś źle i nie każdy facet publicznie ciągle upomina o złe zachowanie, jak pieska do wytresowania...

 

Nie wiem co robić, jestem za słaba żeby zakończyć mój związek... Nie wiem czy kocham mojego chłopaka, a to, że go okłamuję doprowadza mnie do szału, bo obiecałam mu, że nigdy go nie zdradzę. Z drugiej strony widzę jak on podchodzi do naszego związku – zero zmiany i inicjatywy, a kłótnie kwituje „no i tak nic się nie zmieni, więc trudno”. Do tego paradoksalne jest, że niby nie wyobrażam sobie życia z moim facetem, a z drugiej strony nie wyobrażam go sobie bez niego... Nigdy nie spodziewałaby się, że taka sytuacja zaistnieje w moim życiu i jestem kompletnie rozbita.... I otrzeźwijcie mnie, czy mój związek jest nienormalny czy to tylko ja…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

AnonimowanA, na pewno jezeli chlopak Cie krytykuje, poniza publicznie i mimo Twoich upomnien nadal to robi to raczej uczucia w nim brak. Chyba i Ty i on macie dosc tego zwiazku tylko w nim tkwicie z braku laku, nie ma kogos innego i stad ta sytuacja z żonatym facetem. Sama musisz zdecydowac czy chcesz byc nadal w takim zwiazku jak jestes, skakac ewentualnie na boki, czy nie widac szans na poprawe, zerwac, odchorowac i dac swojemu sercu szanse na uczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, sam dopiero tu przyszedlem, ale odniose sie. Przede wszystkim tez idac tym tropem wcale nie jestes lepsza, miej tego swiadomosc. Masz, prawda? To wazne, wiesz, ze ma zone, a mimo to nie ucinasz tego, a moglabys trzymac dystans, bez trudu bys mogla to robic. Jesli mowisz, ze o takich facetach majacych zone masz kiepskie zdanie, to o dziewczetach, ktore sa chetne na jakies relacje z zonatym facetem pewnie tez mialas nienajlepsze, zgadza sie? Nie chce by to brzmialo niemilo, ale wazne jest, by to padlo.

 

Sa rozni ludzie, rozne dziewczeta, kobiety, chlopaki, faceci, bardzo rozne sytuacje i rozne relacje miedzyludzkie. Kazda z nich jest inna. Piszesz - prawie dwa lata, to wcale nie jest dlugo, a on zachowuje sie tak, ze jest nie do zniesienia, a bedzie tylko gorzej w tej kwestii. Czy kazdy krytykuje, robi glupie uwagi itd? Nie, oczywiscie, ze nie, to jakis absurd. Wielu docenia swoje partnerki i odnosi sie do nich z czuloscia, cieplem i sympatia, co jest jednak norma, przynajmniej chce wierzyc w to, ze taka jest norma :)

 

Czy on jest dobrym mezem? Nie jest, skoro idzie tym tropem, czy chce zrobic na Tobie wrazenie dobrego czlowieka? O, to na pewno. Zapewne wie, czego nie trawisz, nie znosisz, bo mu to wprost mowilas i pokazuje cos odwrotnego, co jest naturalna reakcja, tym samym robi wrazenie jakies :) Nikt nic madrego tu Ci nie doradzi co masz robic, w koncu to Twoje zycie, rob tak, by bylo Ci dobrze, ale ja odnosze wrazenie, ze z zadnym z tej dwojki, o ktorej pisalas, zadne "dobrze" Cie raczej nie czeka. Jeden zapewne zony i dziecka nie zostawi, mozesz narobic tu tylko klopotow jemu, jego zonie, czy sobie samej, zrobic krzywde komus i sobie samej, moze warto wziac to pod uwage i po prostu go olac. Krzywdzenie ludzi tak czysto egoistycznie nie jest fajne, chyba sie zgodzimy. Z kolei faceta, z ktorym jestes, opisujesz jak jakies chamidlo nie do wytrzymania, wiec sama ewidentnie masz go dosc, tutaj watpie bys potrzebowala jakichkolwiek slow wiecej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli jest źle nam w związku i pojawi się ktoś inny, od razu staje się obiektem nas interesującym. A jak jeszcze będzie mówił nam miłe słówka i będziemy się dogadywać, szybko zapominamy o tym "złym" w domu.

 

Niestety żyjemy w takich czasach, że ludzie coraz częsciej się zdradzają, oszukują...nie mogą wytrwać z jednym partnerem, a najlepiej mieć kilku. Plus taki, że od poczatku wiesz co i jak..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jesli mowisz, ze o takich facetach majacych zone masz kiepskie zdanie, to o dziewczetach, ktore sa chetne na jakies relacje z zonatym facetem pewnie tez mialas nienajlepsze, zgadza sie?

 

Oj zgadza się, jednak niestety punkt widzenia zmienił się w momencie znalezienia się w tej sytuacji.... nie chodzi o to, że mam ochotę na przygodę z żonatym facetem, bo to na prawdę nie ja rozpoczęłam. Ostatnio sam przeprosił mnie, że zainicjował tą sytuację i teraz oboje mamy taką sytuację....

 

Nie chcę źle się wypowiadać o moim chłopaku, ale jego obojętność w stosunku do tego, że nasz związek się sypie mnie przeraża.... ciągłe zapewnia mnie o swojej miłości, ale w takim układzie nie wiadomo czy ona w ogóle jest....

 

Dam nam jeszcze czas, chcę powalczyć o to i dalej wierzę, że pewne rzeczy uda się zmienić! Co do kolegi, w najbliższym okresie nie będziemy się kontaktować i mam nadzieję, że do czasu rozpoczęcia kolejnego roku o wszystkim zapomnimy.... nie utrzymywałam z nim kontaktu z premedytacją, mimo, że coś tam do niego mam nie chcę rozbijać ich rodziny....

 

Dziękuję Ci Antimatter za bardzo wartościową wypowiedź. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przede wszystkim tez idac tym tropem wcale nie jestes lepsza, miej tego swiadomosc.

 

Jeśli kobieta się czuje w związku źle traktowana, to czasem jest jej dobrze z tym, że udowodni sobie, że "wcale nie jest lepsza", bo woli mieć poczucie winy niż stwierdzić, że jej facet jest do chrzanu. A tak to niby wszystko się wyrównuje i trochę się można dowartościować przy okazji, że się jest atrakcyjnym dla innych - bo związek tego nie daje.

 

AnonimowanA, to jest dość wygodna sytuacja. Nie jesteś zdecydowana na rozstanie ze swoim facetem, ale że nie jest za dobrze, potrzebujesz się trochę oddalić emocjonalnie, dowartościować - żeby się poczuć bezpieczniej (mniej od niego zależna). Jednocześnie żonaty facet jest całościowo niedostępny, więc też nie trzeba podejmować żadnej decyzji, można natomiast się bawić w zbliżanie i oddalanie się, rozkręcać uczucie, a potem próbować z nim walczyć - dostarcza to sporo emocji, których nie ma chyba w Twoim związku, a jest stosunkowo bezpieczne (dopóki nie zaczniecie stwarzać sytuacji bycia sam na sam np. w Twoim domu) i nie rani - no bo nie możecie być razem przez to, że ma żonę, a nie przez to, że coś poszło nie tak, że Cię odrzucił.

 

Kiedy rodzi się dziecko, to akurat nie ma czasu, aby specjalnie się zajmować dopieszczaniem związku, kobieta może nie mieć na to siły, więc facet powinien jej pomóc, zarówno z dzieckiem jak i w relacji. Myślę, że ten koleś też szuka odskoczni, bo w domu się nikt nad nim chwilowo nie pochyla. Ale nie jest to odpowiedzialne i nie macie przyszłości.

 

Pamiętaj, że tu nie jest A albo B, prawdopodobnie C (ani jeden ani drugi).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

refren, odnosilem sie do bycia lepsza nie odnosnie jej zwiazku, a zblizania sie stosunku jej do zonatego faceta i wzajemnie. Co do zwiazku to oczywiscie znamy relacje jednej strony, co utrudnia pelna ocene sytuacji, ale byc moze jest oczywiscie tu "lepsza", albo i znacznie lepsza, trzymajac sie tej retoryki. Po prostu wg mnie zdrada nie jest dobrym rozwiazaniem, nawet jesli cos dobrego nam da w efekcie, poczucie wlasnej wartosci, zacheci do zmian w zyciu, bedzie do jakis impuls, przelom itd to jednak nie moge zgodzic sie z takim postawieniem sprawy. Jesli jeszcze dodatkowo dwojka zdradzajacych jest w zwiazkach to w ogole moze wyrzadzic spustoszenie w zyciu calej gromady ludzi, a tu sa i jakies dzieci i inne historie. I to jedyne, co chcialem przekazac, pewnie oczywiscie, jak to u mnie, mocno chaotycznie mysli przekazuje i moze to byc trudne do interpretacji, tak juz niestety mam :)

 

EDIT: AnonimowanA, wybacz, akurat przegapilem Twoja odpowiedz, juz nadrabiam, dla mnie to "rozpoczecie" o ktorym mowisz... zbyt duza wage przykladasz do tego akurat kto rozpoczal. W gruncie rzeczy to bez znaczenia, sama nie uciekalas od tego, a to pielegnowalas. Oczywiscie nie sadze bys kogokolwiek swiadomie chciala krzywdzic, po prostu chcialem bys nie szukala sobie wymowek, ze tak naprawde to nie zrobisz nic zlego, bo to byloby zle wobec prawdopodobnie zupelnie niewinnej niczemu jego zony. Co bylo dla mnie kluczowe.

 

O chlopaku i jego podejsciu do Ciebie wypowiadac sie mozesz, bo to chyba jest tu znacznie wazniejsze, Wasze relacje, to, co Ci odpowiada, a co Ci w nim przeszkadza, czy jest o co walczyc, czy jest juz tak toksycznie, ze trudno bedzie pozbywac sie tego syfu, ktory macie. Jesli chcesz o ten zwiazek walczyc - zycze Ci w tym powodzenia i wytrwalosci, bo zawsze warto, ale musicie oboje bardzo sie starac, bo z tego, co pisalas, nie wyglada to obiecujaco na te chwile. I sam nic nie zdzialasz, musisz miec w nim partnera w tej, i w kazdej innej kwestii, inaczej to chocbys nie wiem jak sie wytezala to tutaj w tej kwestii raczej niewiele zrobisz sama :)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zdrada już miała miejsce, zarówno po jej stronie jak i żonatego kolesia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy rodzi się dziecko, to akurat nie ma czasu, aby specjalnie się zajmować dopieszczaniem związku, kobieta może nie mieć na to siły, więc facet powinien jej pomóc, zarówno z dzieckiem jak i w relacji. Myślę, że ten koleś też szuka odskoczni, bo w domu się nikt nad nim chwilowo nie pochyla. Ale nie jest to odpowiedzialne i nie macie przyszłości.

 

On ze swoją żoną też ma ciekawą historię... Ciężko mi wypowiedzieć się za niego, co nim kieruje.. Może to zwykła fizyczność i nic więcej? Owszem układ jest wygodny, bo ja nie mam wobec niego zobowiązań, a świadomość, że on trochę o mnie myśli jest budująca. I na prawdę nie liczę na ułożenia sobie życia z nim, nie o to chodzi...

 

Mogłabym opisać dużo sytuacji w moim związku zapewne z miłych jak i niemiłych zachowań mojego chłopaka. Jedno wiem na pewno, że nie czuję doceniania, takiego normalnego w życiu, a wszystko co zrobię zostaje komentowane, niekoniecznie pochlebnie. Nie jestem leniem, wykonuję prace domowe itd, a nigdy nie usłyszałam "wow, fajnie, że taka jesteś", tylko np: gdy robię nam kolację to słyszę, że myślę tylko o jedzeniu, a gdy poświęcam czas żeby zrobić coś zdrowego - to samo. Wiem, że podobam się mojemu chłopakowi, bo to właściwie jedyne komplementy, które słyszę, ale poza tym nie wiem czy jest coś we mnie głębszego, co by docenił (poza powierzchownością oczywiście)... Ciężki temat i niestety ta świadomość, że z takim człowiekiem nie wiem czy chcę żyć bardzo boli... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Antimatter, chodzi mi o to, że czasem jest wygodnie się pobiczować "taka jestem zła, mogłabym zdradzić swojego faceta", bo to odwraca uwagę od tego, że związek jest słaby i coś by trzeba z tym zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zdrada już miała miejsce, zarówno po jej stronie jak i żonatego kolesia.

 

Ona nie ma męża, do niczego się nie zobowiązała (ani jej chłopak). Z tym że granie na dwa fronty to ucieczka od prawdziwego zaangażowania - może potrzeba emocjonalnego bezpieczeństwa (nic na 100%). Co do żonatych wyznaję zasadę "z żonatym nawet na kawę nie", ale to akurat nic nie wnosi w temat, bo kawa już była.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zdrada już miała miejsce, zarówno po jej stronie jak i żonatego kolesia.

 

Ona nie ma męża, do niczego się nie zobowiązała (ani jej chłopak). Z tym że granie na dwa fronty to ucieczka od prawdziwego zaangażowania - może potrzeba emocjonalnego bezpieczeństwa (nic na 100%). Co do żonatych wyznaję zasadę "z żonatym nawet na kawę nie", ale to akurat nic nie wnosi w temat, bo kawa już była.

ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

refren, no w tym sensie to oczywiscie jasne, masz racje, ja chcialem dbac jedynie o to, by sie autorka watku nie czula zbyt dobrze i swobodnie w tej oto sytuacji, a odnioslem wrazenie, ze moze tak byc.

 

AnonimowanA, zawsze mozna opisac sytuacje mile i niemile w kazdym, nawet najbardziej patologicznym zwiazku. Bite i ponizane kobiety zaskakujaco czesto mowia sobie, ze on byl przeciez taki cudowny, ze ma te dobre momenty, kiedy powinny zdroworozsadkowo widziec, ze to naprawde jest zlo i kazdy chce by otworzyly oczy w koncu. To po prostu nie jest dobry argument, ale dobrze, ze dostrzegasz jego wady, jak i zalety :) Niektorzy ludzie tak maja, ze trudno im kogos pochwalic, a moze sa sklonni to doceniac, jesli czujesz, ze on nie docenia tego naprawde to istnieje duze prawdopodobienstwo, ze nie zacznie tego robic, poki tego nie straci. A moze docenia, ale nie jest w stanie tego pokazac, bo na przyklad sam ma problemy, nigdy nie byl chwalony w domu, tylko tez slyszal, ze wszystko robi zle i pewien wzorzec zachowan mu sie utrwalil, ale w srodku wie, ze to, co robisz, jest naprawde cenne... mysle, ze jestes bardzo rozsadna osoba i wiesz, co robic powinnas by bylo Ci lepiej. Wiem, ze ewentualne rozstanie ma duzo minusow, ze wymaga duzo odwagi i wyjscia daleko poza swoja strefe komfortu, ale tez jesli poczujesz, ze masz tego dosc, to nie badz z nim wylacznie ze strachu przed samym rozstaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

 

...które można rozwiązać. Nie zachęcam do oszukiwania i nielojalności w związkach, ale mam wrażenie, że tu rozważania moralne są dla autorki wątku pewną otoczką i zajęciem zastępczym. Problemem jest ucieczka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

AnonimowanA, zawsze żonaty facet bedzie grał role biedaka itd. zonka mu nie daje bo była 9 mies w ciazy, i takie tam. :silence:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zonaci sa nietykalni.

Tyle w temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

A Ty będziesz ustanawiać jakie zobowiązania w związku przyjmują obce Ci osoby.

Żałosna wszyskowiedza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

 

...które można rozwiązać. Nie zachęcam do oszukiwania i nielojalności w związkach, ale mam wrażenie, że tu rozważania moralne są dla autorki wątku pewną otoczką i zajęciem zastępczym. Problemem jest ucieczka.

 

Kazde zobowiazanie mozna rozwiazac/wygasa - taka natura stosunku zobowiazaniowego ;) ktorego nota bene tutaj nie ma.

 

 

Jest to zobowiazanie w sferze psychologicznej, w sferze zaufania, w sferze lojalnosci, aczkolwiek nic poza tym i nijak nie mozna tutaj nic egzekwowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zonaci sa nietykalni.

Tyle w temacie.

 

Uwierz mi, zgadzam się z Tobą, ale rozwój tej znajomości był ciężki -przynajmniej dla mnie - do opanowania. Zaczęło się całkiem niewinnie, bo jakimiś wspólnymi żartami, potem doszły rozmowy poza szkołą, na początku ma temat szkoły, potem trochę o przeszłości, potem bardziej osobiste, wielogodzinne, czasem całonocne. Tutaj też zastanawiam się, czy Jego żona jest tak ślepa czy nie chciała widzieć tego, że Jej mąż całe dnie spędza przy telefonie rozmawiając z kimś.... ja sama od razu bym się zorientowała, że coś jest nie tak... mało istotne, nie usprawiedliwiam się, chcę tylko powiedzieć, że nie wszystko jest białe albo czarne....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

A Ty będziesz ustanawiać jakie zobowiązania w związku przyjmują obce Ci osoby.

Żałosna wszyskowiedza.

 

Oczywiście, że czuję się zobowiązana wobec mojego chłopaka do zachowania mu wierności itd... dlatego tak ciężko jest mi z tym, co się stało i co czuję.... dla mnie sam fakt bycia w związku jest zobowiązaniem. Kolejny raz zobaczyłam po prostu jaka jestem słaba....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
....

Oczywiście, że czuję się zobowiązana wobec mojego chłopaka do zachowania mu wierności itd... dlatego tak ciężko jest mi z tym, co się stało i co czuję.... dla mnie sam fakt bycia w związku jest zobowiązaniem. Kolejny raz zobaczyłam po prostu jaka jestem słaba....

Ta słabość przejawia się raczej w trwaniu w beznadziejnej relacji, niż w moralizatorskich paradygmatach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
....

Oczywiście, że czuję się zobowiązana wobec mojego chłopaka do zachowania mu wierności itd... dlatego tak ciężko jest mi z tym, co się stało i co czuję.... dla mnie sam fakt bycia w związku jest zobowiązaniem. Kolejny raz zobaczyłam po prostu jaka jestem słaba....

Ta słabość przejawia się raczej w trwaniu w beznadziejnej relacji, niż w moralizatorskich paradygmatach.

 

Nie rozumiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

A Ty będziesz ustanawiać jakie zobowiązania w związku przyjmują obce Ci osoby.

Żałosna wszyskowiedza.

widzę, że znowu zaczynasz swoje mądrości :D Jeśli dla ciebie nie jest to zobowiązanie, to życzę powodzenia w życiu :D

Autorka nic nie pisała, że żyje w związku otwartym, więc to się rozumie samo przez się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

A Ty będziesz ustanawiać jakie zobowiązania w związku przyjmują obce Ci osoby.

Żałosna wszyskowiedza.

 

za każdym razem jak czytam twoje wypowiedzi to serio się dziwie jak można być takim beznadziejnym człowiekiem. To aż boli czytając. Współczuję ci zycia, serio. Ogarnij sie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ale jest w związku i to jest zobowiązanie.

A Ty będziesz ustanawiać jakie zobowiązania w związku przyjmują obce Ci osoby.

Żałosna wszyskowiedza.

 

Oczywiście, że czuję się zobowiązana wobec mojego chłopaka do zachowania mu wierności itd... dlatego tak ciężko jest mi z tym, co się stało i co czuję.... dla mnie sam fakt bycia w związku jest zobowiązaniem. Kolejny raz zobaczyłam po prostu jaka jestem słaba....

 

to może właśnie czas, żeby podjąć "męską" decyzję :)

Jeśli on nie jest szczęśliwy w swoim małżeństwie, to niech odejdzie od żony. Dziecko będzie widywał. Bez sensu żyć w kłamstwie, dla tzw dobra dziecka. Ale pewnie nie będzie miał odwagi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×