Bardzo zaburzony partner - i ja.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Bardzo zaburzony partner - i ja.

przez chyba_może_napewno 20 lut 2014, 16:28
Witam!
Trochę trudno jest mi pisać o tym, dlatego wybaczcie niezborność.
Związek trwał trzy i pół roku. Wywodzimy się ze skrajnie różnych środowisk, ale mieliśmy bardzo podobnie spaprane dzieciństwo: on, rodzina wielodzietna, skrajny alkoholizm i przemoc, głód, bicie - cud, że wszystkie dzieci przeżyły. Ja - jedynaczka z dobrego domu, ojciec tzw. elegancki alkoholik, matka niekochająca niezrównoważona... duże nadużycia seksualne, nie wiem, jak duże - wszystkiego nie pamiętam... Potem dysfunkcyjne, straszne małżeństwa.
Od początku byliśmy sobie bliscy, od pierwszego wejrzenia. A nie byliśmy już tacy znowu młodzi.
Gwałtowny początek - ja się bardzo bałam, że to nieodpowiedzialne - bo tak było... Ale nie mogłam się oprzeć, nikt nigdy nie dał mi tyle miłości, nikt tak się nigdy o mnie nie starał.
Trzy miesiące cudowne, z włóczeniem się po lasach i wielkimi bukietami kwiatów, na które nie było go stać. Bardzo mi pomagał, ja też się starałam.
Później, nagle, właściwie bez powodu, pchnął się nożem... Był w amoku, pijany. Policja, pogotowie...
Wtedy zdałam sobie sprawę, że jest uzależniony od alkoholu. Próbowałam odejść, pierwszy raz, wtedy. Prosił o pomoc, wróciłam.
Spirala nakręcała się coraz szybciej: całkowita trzeźwość (?), wtedy był wrażliwy i bardzo delikatny, załamanie bez powodu (wtedy trudno złapać z nim kontakt, urywane zdania od rzeczy, to trwa zazwyczaj kilka dni, kończy się samookaleczeniem). Myślałam, że to z powodu przeciążeń, którym go poddaję, uregulowanie mojego własnego życia zajęło mi trochę czasu i nie jest zakończone.
Ale to nie jest tak. Im było lepiej u mnie, tym gorzej u niego.
Przyszedł taki dzień, że podniósł nóż na mnie.
Udało mi się wtedy uciec.

Czytam to, co przed chwilą napisałam, i sama nie wiem, jak mogę mieć wciąż jeszcze jakieś wątpliwości.
Boże, tak bardzo chciałabym, żeby był zdrów, żeby był zdolny do szczęścia. Bo wiem, że bardzo cierpi.

Ale nie mogę mu pomóc.

Proszę o wsparcie. Jestem z tym zupełnie sama i jestem w takiej sytuacji, że nie mam jak pójść na terapię (po tym, co sama napisałam przed chwilą, i przeczytałam ponownie myślę, że jednak powinnam, ale tak się składa, że się nie da).
Staram się zerwać zupełnie tę znajomość, ale boję się, że to nie będzie łatwe.
Posty
1
Dołączył(a)
20 lut 2014, 15:35

Bardzo zaburzony partner - i ja.

Avatar użytkownika
przez socorro 20 lut 2014, 17:31
chyba_może_napewno, nie będzie łatwe zerwanie znajomości bo jesteś współuzależniona?
czemu terapia nie wchodzi w grę?
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Bardzo zaburzony partner - i ja.

przez ladywind 20 lut 2014, 17:38
Lepiej uważaj na niego, jak podniósł nóż raz, tak następnym razem może go użyć do zrobienia Ci krzywdy. Ja na Twoim miejscu zakończyłabym tę znajomość.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do