Trudny partner, z problemami

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Trudny partner, z problemami

przez demotywacja 04 wrz 2013, 10:25
Witam,
Postanowiłam założyć ten temat, gdyż od jakiegoś czasu mam pewien problem, i nie umiem sobie z tym poradzić.
Otóż, nieco ponad pół roku temu, poznałam kogoś. Bardzo wartościowego człowieka, jak na swój wiek, nadzwyczaj dojrzałego. Zakochaliśmy się w sobie bez końca, szalejemy za soba cały czas tak samo, mimo że już minęło nam te pół roku. Swojego czasu, mieliśmy nawet plany zamieszkania ze sobą, ale wszystko posypało się niczym domek z kart.
Zaczął się załamywać, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że przyczyną jest depresja. Zaczął się załamywać, ponieważ jego rodzice nie bardzo zaczęłi akceptować to, co jest między nami. Powodem jest być może moja córeczka z poprzedniego związku, a jego rodzice są dość tradycyjni. On, wpadł w dość duży dołek, nic go nei cieszyło, nawet w pewnym momencie, zerwaliśmy ze sobą, i postanowiliśmy zostać przyjaciółmi. Bardzo nam na sobie zależało wtedy.
Jakoś w lipcu, wyjechał na urlop. Kontakt nam się mocno ograniczył, gdyż tuż po nim, ja zaczynałam mój urlop. Bardzo wtedy przeżywałm nasze rozstanie, gdyż wydawało mi się, że sytuacja jest beznadziejna, z powodu ograniczongo kontaktu ze sobą. W dodatku, napisał mi, że poznał miłą dziewczynę. Wtedy prawie sę załamałam. Ale tuż po tym, poinformował mnie, że spotkanie z nią było największą kompromitacją w jego życiu. Zaraz po tym, jego nieudanym spotkaniu z tamtą panną, ja wyjechałam na urlop. Dodam, że poinformował mnie, ze cały czas, kiedy z nią przebywał tamtego dnia, myślami był przy mnie.
Po moim powrocie z urlopu, spotkaliśmy się po raz pierwszy od końca czerwca (spotkaliśmy sie 11 sierpnia, po prawie dwumiesięcznej rozłące). Było jakoś inaczej, bardziej intymnie, bardziej szczerze. Wtedy jeszcze nie wiedziałąm o jego depresji, zaczynałam się dopiero domyślać, gdyż coraz więcej czynników wskazywało na to, że oczy mi się otwarły na to, na co do tej pory nie zwracałam uwagi. Jego wrażliwa natura, łatwość wpadania w dołek psychiczny trwający całymi dniami, leżenie w łóżku i spanie przez cały dzień...
Ale wracając do wątku, po tym spotkaniu w sierpniu, wróciliśmy do siebie. Znowu było ok, było fajnie... Pojechałam do neigo nawet na noc, widziałąm się z jego rodzicami.
I tu nastapił znowu spadek formy, jego matka kategorycznie zabroniła mu się ze mną spotykać. I go zaszantażowała - albo ja, albo oni, a jeśli by wybrał mnie, to ma się wyprowadzić, i rodzice zerwą z nim kontakt. JA również się załamałam, bo przecież uczucie między nami jest naprawdę wyjątkowe, dogadujemy się pod każdym względem, nawet nasze sny się wzajemnie uzupełniają, jak je sobie opowiadamy, tęsknimy za sobą bardzo mocno....
Po tym szantażu ze strony rodziców, a było to kilka dni temu, wpad w naprawdę złą formę. Całymi dniami leży i gapi się w sufit, wydaje mu się, że nie da sobie rady z tym wszystkim, a jednocześnie, mojej pomocy nie odrzuca, ja staram się go wspierać, jak tylko mogę. Nawet poświęcam swój sen, jak on idzie na inną zmianę do pracy niż ja, i piszę do niego przez całą jego drogę do pracy (pracujemy w jednym zakładzie), rozmawiamy często, może nawet bardziej intensywnie niż dotychczas. Czasami sobie myślę, a wręcz się boję, że nie starczy mi na to wszystko sił, ale jakoś znajduj w sobie tą iskierkę nadziei, że będzie lepiej.
Jest bardzo słaby psychicznie, łatwo się załamuje, a jego rodzice mu tego nie ułatwiają. On, miał bardzo ciężkie przejścia w poprzednim związku, dziewczyna go notorycznie zdradzała, próbował nawet zrobić ten ostateczny krok, i odebrać sobie życie. Jak mi opowiadał swój ostatni sen, to aż mnie zmroziło, tyle w tym śnie było pesymizmu :(
Wiem jedno, że nawet jeśli z nim w końcu jednak nie będę, to będę i tak go wspierać we wszystkim, co robi, żeby już nie upadł tak nisko, jak teraz, po tym szantażu ze strony rodziców. Kocham go całym sercem, i chcę dla niego jak najlepiej.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 wrz 2013, 10:04

Trudny partner, z problemami

Avatar użytkownika
przez socorro 04 wrz 2013, 10:31
demotywacja, witaj na forum ;)

czy Twój chłopak był już u lekarza? jeśli nie, to może warto by było podsunąć mu ten pomysł?

ile macie lat? toksyczne relacje w rodzinie mogą wpłynąć, zresztą to już wiesz, bardzo destrukcyjnie na Wasz związek. czy chłopak rozważał opcję wyprowadzki od rodziców, zmiany otoczenia?

trzymaj się, pozdrawiam :)
Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.
,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...
Avatar użytkownika
Offline
Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1642
Dołączył(a)
13 lip 2013, 18:54

Trudny partner, z problemami

przez demotywacja 04 wrz 2013, 10:42
Chodzi regularnie do psychologa, a raz na trzy miesiące do psychiatry.

W połowie lat dwudziestych oboje jesteśmy :)

Rozważaliśmy wyprowadzkę i zamieszkanie razem, tylko chcieliśmy z tym czekać, jak mi umowę w firmie przedłużą, on ma umowę na stałe, a ja jeszcze nie mam.

Widzę tylko, że przy mnie diametralnie się zmienia, czuje się szczęśliwy, myślami ciągle jest przy mnie, my sobie życia bez siebie nie wyobrażamy. Ale jak jest w takim stanie, w jakim znajduje się teraz, jest bardzo ciężko, nie daje sobie rady z tym wszystkim, a rodzice go nie wspierają.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 wrz 2013, 10:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trudny partner, z problemami

Avatar użytkownika
przez agusiaww 04 wrz 2013, 23:19
demotywacja, jest dorosly to go rodzice wspierac nie musza. Skoro tak sie kochacie, to Ty go wspieraj i sie nim zajmuj. Skoro rodzice postawili mu ultimatum, to niech wybierze Ciebie i swoja miłoscia sie bedziecie karmic (wizja rodem z harekina). Skoro masz dziecko to tym bardziej powinnas sie orientowac, ze czasami milosci nie starczy, nawet tej w wyobrazni bajkowej na wspolne zycie... moze zamiast idealizowac uczucie i bujac w oblokach, zastanow sie czy naprawde chcesz to brac na swoje barki...bo juz robisz odwrot, piszac: rodzice go nie wspieraja. Doroslosc nie polega na tym, ze rodzice zajmuja sie chorym synem, a Ty go masz w tym czasie jak jest ok, tylko na tym, ze osobe ktora sie kocha bierze sie z bagazem i trzeba sobie umiec z tym radzic.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Trudny partner, z problemami

Avatar użytkownika
przez Candy14 04 wrz 2013, 23:43
agusiaww, dobrze pisze.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do