zauroczenie, miłość, obłęd...?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 17 sty 2013, 14:40
Witam was szanowni forumowicze!

Od samego początku zastanawiałem się jak streścić swój problem czy też właściwie problemy w jednym poście, aby nie zrazić swoich czytelników. Proszę was o jedno, potraktujcie temat na serio, bo może wam się wydać błachy a nawet śmieszny, może wręcz żałosny?, jeszcze tydzień temu, nie pisał bym tutaj. Z drugiej strony już dawno miałem zamiar tutaj zawitać, z "innego" powodu, ale jakoś tak się złożyło, że nie czułem do końca takiej potrzeby. Kurde, nie wiem jak to zacząć…, może pominę charakterystykę swojej osobowości, bo mam z tym problem, napiszę, że w zeszłym roku skończyłem 24 lata, w lipcu tego samego roku skończyłem studia.
Powiedzcie mi, czy jest możliwe aby po przez łącze internetowe zakochać się w osobie po „drugiej stronie”, kiedy widzi się tą osobę i słyszy, pisze się z nią, czy to jest możliwe tak z dnia na dzień?. Miałem w życiu tylko 2 takie sytuacje, jedną z nich opiszę teraz, ta pierwsza miała miejsce jakieś 7 lat temu, prehistoria. Przeklinam dzień w którym zainteresowałem się pewnym portalem, w którym możliwe jest robienie tzw. pokazów przez kamerę internetową. Poznałem tam dziewczynę, która mało pokazywała a dużo rozmawiała ze wszystkimi w tym ze mną, co mi się w niej podobało, wydała mi się b. ciepłą osobą, wyrozumiałą i z dystansem do siebie, ale nie miałem zamiaru jej poznawać w realu, nie po to z nią pisałem, było interesująco i miło jak na internetowy nieprywatny videochat. Oczywiście z czasem zacząłem dostrzegać jej walory, podobały mi się jej usta, to jak je układa, włosy opadające na piersi etc, jej ciepły głos. Rzadko pokazywała twarz. Powiem wam, że minęły u mnie czasy, kiedy zagadywałem do nieznajomych dziewczyn przez gg, ale jakoś mnie wzięło pogadać sobie na ogólnym chacie z nieznajomą, i znalazłem ją. I zgadnijcie cóż się takiego strasznego stało, a no zacząłem myśleć o niej, jak o tej jedynej, tak sobie wyobrażam kobietę swojego życia, oczywiście szanse spotkania się z nią są nikłe, a ja zacząłem wbijać sobie do głowy to i owo, tzn. wbijać, to jest silniejsze ode mnie. Runęła moja i tak już wątła równowaga psychiczna, momentami miewam chwile obłędu, łzy cisną mi się do oczu, czasem zmuszam się do tego, aby pozbyć się tego chorego zauroczenia?, no właśnie czy to fatalne zauroczenie?, czy można to nazwać już nieszczęśliwą miłością. Z dużą częstotliwością towarzyszą mi myśli samobójcze, napady lęku, nie chcę mi się jeść, "zawieszam się", jestem skołowany. Sam w to nie wierzę, ponieważ przechodziłem już kiedyś podobne historie „miłosne” i sądziłem, że mam to za sobą, że to tylko wina okresu dojrzewania. Zapomniałem dodać, że nigdy nie byłem w żadnym związku.
Jeśli chodzi o mnie, już dawno twierdzę, że depresja zawitała do mojego życia, gdzieś od liceum, kiedy miała jeden z najostrzejszych przebiegów, tylko nie miałem odwagi wybrać się do psychiatry. Zdarzało mi się na studiach, że siedząc w akademiku, nachodziły mnie jakieś lęki podchodzące pod panikę, z uwagi, że chwilowo jestem sam, bo kolega się wyprowadził. Ale to już inny wątek, jednak swój obecny stan, jest pewnie pochodną moich skłonności depresyjno-nerwicowych?, cokolwiek to znaczy. Wiem, trochę to skomplikowane. Wciąż myślę o niej, karmie się nadzieją, szukam kontaktu do niej, informacji, tylko nie wiem po co, nachodzą mnie nawet takie absurdalne myśli jak to, że w następnym życiu zostanie mi podarowana. Staram się myśleć racjonalnie, ciężko. Nachodzi mnie refleksja, skąd to się u mnie bierze?, dlaczego ma taki ostry przebieg, za co muszę tak cierpieć? :-| . Jeżeli dotrwaliście do końca tekstu, to chwała wam za to. Chciałbym również opisać swoje objawy, jakie towarzyszą mi od dawna, abstrahując od tej świeżej historii, które generalnie są typowe dla depresji z różnym nasileniem, może wtedy ktoś z was potrafiłby odpowiedzieć mi na te pytania, ale i tak już za dużo naskrobałem. Nie chcę nikogo zniechęcać, może to wystarczy. Oczywiście odpowiem na ewentualne pytania.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 sty 2013, 21:41
piotr88011, sam napisałeś, ze nigdy nie byłes w związku i uważam to za klucz do tej historii. Podejrzewam, ze masz niezaspokojone potrzeby emocjonalne i /byc może/ fizyczne dotyczące płci przeciwnej. To naturalne, ze świadomie lub nieświadomie poszukujesz partnerki, a gdy nie znajdujesz jej w realu, to kanalizujesz swoje potrzeby w znajomościach wirtualnych. Przy okazji wyobraźnia i emocje wyposażają te wirtualne znajome w cechy idealnej kobiety /ciepła, ładna, skromna/ no i jesteś zakochany....
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez kasiulec 17 sty 2013, 21:55
Znam ten mechanizm : ) Można się w kimś zauroczyć, de facto nawet nie wiele o nim wiedząc, wystarczy tylko samemu tego "chcieć", tzn dużo o tej osobie myśleć, nakręcać się 'coby było gdyby' i zauroczenie gotowe. To strasznie głupie, bo właściwie zakochujesz się w swoich wyobrażeniach dotyczących danej osoby a nie w niej samej. Ja też właśnie widzę u siebie takie skłonności, i myślę sobie, że trzeba z tym walczyć : | bo to tylko przynosi złudne nadzieje i cierpienie + fałszuje rzeczywistość. Pewnie nie da się tego zwalczyć całkiem, ale można przynajmniej ciut wyhamować, nie nakręcać się niepotrzebnie.

W ogóle to sama jestem ciekawa jak z tym jest u innych. Czy osoby mające spore doświadczenie w związkach też mają takie jazdy z nakręcaniem się i robieniem sobie wielkich nadziei? Czy może jednak zależy to tylko głównie od osobowości, a mniej od doświadczeń?
"(...) na małą, na niewymownie małą miareczkę czasu
stanęło przy nim coś tak wiadome,
coś bliskie, coś najbardziej bliskie,
coś tak bliskie jak trumna: samotność..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 00:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 17 sty 2013, 21:57
bittersweet napisał(a):piotr88011, sam napisałeś, ze nigdy nie byłes w związku i uważam to za klucz do tej historii. Podejrzewam, ze masz niezaspokojone potrzeby emocjonalne i /byc może/ fizyczne dotyczące płci przeciwnej. To naturalne, ze świadomie lub nieświadomie poszukujesz partnerki, a gdy nie znajdujesz jej w realu, to kanalizujesz swoje potrzeby w znajomościach wirtualnych. Przy okazji wyobraźnia i emocje wyposażają te wirtualne znajome w cechy idealnej kobiety /ciepła, ładna, skromna/ no i jesteś zakochany....

Dodam, że w realu doszło do podobnych sytuacji, 3 razy się zakochiwałem w "nie tej co trzeba" i 3 razy przechodziłem koszmar. Raczej poszukuje nieświadomie, bo sobie dawno odpuściłem nawiązywanie bliższych relacji z kim kolwiek w życiu po za wirtualnym zresztą. Ale czemu ona mi się tak wbiła, wystarczyło, że była taka przystępna :roll: :-| . Oczywiście, nadal twierdzę, że była by idealna dla mnie, ale nie były by te w których się zakochiwałem wcześniej. Ona jest zupełnie z innej bajki, ten sam schemat był przy poprzednich. Już myślałem, że mi to minie. Nie wiem, co mam zrobić, żeby temu zapobiec, jeszcze bardziej się chyba zaizoluje w sobie. Na razie, muszę się wyleczyć z niej, bo mam poważniejsze problemy w życiu.

-- 17 sty 2013, 21:06 --

kasiulec napisał(a):
W ogóle to sama jestem ciekawa jak z tym jest u innych. Czy osoby mające spore doświadczenie w związkach też mają takie jazdy z nakręcaniem się i robieniem sobie wielkich nadziei? Czy może jednak zależy to tylko głównie od osobowości, a mniej od doświadczeń?

Osobiście twierdzę, że osoba bez doświadczeń a b.żywiołowa i otwarta na nowe znajomości jest b.uodporniona niż taki skrajnie nadwrażliwy introwertyk.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 sty 2013, 22:10
Ona jest zupełnie z innej bajki, ten sam schemat był przy poprzednich.
Jaki schemat? Pociąga Cię określony typ kobiety? Wiesz jaki ? .
Czy osoby mające spore doświadczenie w związkach też mają takie jazdy z nakręcaniem się i robieniem sobie wielkich nadziei? Czy może jednak zależy to tylko głównie od osobowości, a mniej od doświadczeń?
Myślę, ze im więcej doswiadczenia, tym większy dystans do nowej znajomości ... kto /nie/raz sie sparzył, ten na zimne dmucha ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 17 sty 2013, 22:17
bittersweet napisał(a):
Ona jest zupełnie z innej bajki, ten sam schemat był przy poprzednich.
Jaki schemat? Pociąga Cię określony typ kobiety? Wiesz jaki ?

Właśnie nie pociąga mnie określony typ, chyba, że wewnętrznie-miła, ciepła, ale przecież nie wszystkie one takie były. Schemat, czyli zauroczenie a potem idealizowanie tej osoby i że to ta jedyna, muszę z nią być za wszelką cenę!.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 sty 2013, 22:51
Pytam się o ten schemat, bo mój kumpel zawsze wybierał sobie kobiety z różnych przyczyn "niedostępne" - a to małolata pilnowana przez rodziców, a to mężatka itd. i tez nie mógł stworzyć związku. Pewnie podświadomie wcale nie chciał /albo bał się/ zaangażować, stąd te dziwaczne wybory.
piotr88011, dlaczego Tobie nie wychodziło nawiązanie bliższych relacji ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 17 sty 2013, 23:00
bittersweet napisał(a):Pytam się o ten schemat, bo mój kumpel zawsze wybierał sobie kobiety z różnych przyczyn "niedostępne" - a to małolata pilnowana przez rodziców, a to mężatka itd. i tez nie mógł stworzyć związku. Pewnie podświadomie wcale nie chciał /albo bał się/ zaangażować, stąd te dziwaczne wybory.
piotr88011, dlaczego Tobie nie wychodziło nawiązanie bliższych relacji ?

No cóż, przede wszystkim nieśmiałość itp., nie przepadam za większym towarzystwem, a na ulicy przecież sam nie poznam nikogo, nie jestem na tyle obyty, więc tak źle i tak nie dobrze. Zawsze unikałem jak mogłem imprez, parapetówek, spotkania jak już to w jak najmniejszym gronie. Zresztą tu chodzi też o lęk przed ludźmi w ogóle, problemy z wyjściem i załatwieniem jakichś formalności, telefon w sprawie pracy, 100 razy muszę się zastanowić, obmyśleć za nim zadzwonię, zaraz mi puls skacze i się pocę. Typowe dla takich jak ja. To jak można oczekiwać ode mnie inicjatywy w poznawaniu nowych osób. To już się przerodziło dawno w paranoję, podchodzącą pod fobie społeczną. Najlepsze jest to, że ja czuję, że nie potrafiłbym chyba z kimś być, mimo, że bym czasem chciał, bał bym się sprostać temu, w sensie- jest teraz jak jest, ale wygodnie mi z tym, jednak ta wygoda staje się powoli co raz mniej wygodna.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 sty 2013, 23:18
Najlepsze jest to, że ja czuję, że nie potrafiłbym chyba z kimś być, mimo, że bym czasem chciał, bał bym się sprostać temu, w sensie- jest teraz jak jest, ale wygodnie mi z tym, jednak ta wygoda staje się powoli co raz mniej wygodna.
Boisz się, a chciałbyś ..... typowy dylemat, miotasz się pomiędzy dwoma przeciwstawnymi emocjami. Pozostaje terapia, bo pragnienie bycia z kimś nie zniknie. Nie oszukasz natury.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 18 sty 2013, 02:06
bittersweet napisał(a):
Najlepsze jest to, że ja czuję, że nie potrafiłbym chyba z kimś być, mimo, że bym czasem chciał, bał bym się sprostać temu, w sensie- jest teraz jak jest, ale wygodnie mi z tym, jednak ta wygoda staje się powoli co raz mniej wygodna.
Boisz się, a chciałbyś ..... typowy dylemat, miotasz się pomiędzy dwoma przeciwstawnymi emocjami. Pozostaje terapia, bo pragnienie bycia z kimś nie zniknie. Nie oszukasz natury.

Wiesz co mam taki pogląd, że ludzie w dzisiejszych czasach wiążą się ze sobą ale rzadko to jest jakaś wielka miłość, po prostu są ze sobą bo są, chyba dla zabicia nudy, bo nawet nie samotności. Łączy ich pewnie zazwyczaj pociąg seksualny, albo są ze sobą bo któreś jest przy kasie, a na koniec są ze sobą bo jest dziecko. I tak pieprzą o miłości.Tylko mi się trafia miłość i dlatego cierpię ilekroć pomyślę jak wspaniale by to wyglądało. Ludzkość wyzbywa się jakichkolwiek uczuć.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez Zołzik 18 sty 2013, 03:13
Utrzymujesz z nią kontakt? Dlaczego uważasz, że nie możecie się spotkać?
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lip 2010, 13:33

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 18 sty 2013, 13:12
Zołzik napisał(a):Utrzymujesz z nią kontakt? Dlaczego uważasz, że nie możecie się spotkać?

Utrzymuje, ale tylko przez ten portal, jak wszyscy do niej piszą. Nie możemy się spotkać, bo po pierwsze, ona ma kogoś, po drugie dzieli nas kawał drogi a po trzecie, nawet dokładnie nie wiem z jakiej miejscowości jest, ona podaje tylko województwo. Na oczy mnie nie widziała.Czytałeś w ogóle temat?. To jest masa przeciwności, ok, mogę się zebrać w sobie, jak ją odnajdę to porwę i zaszantażuje. Jest to jakieś wyjście.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 18 sty 2013, 14:06
piotr88011, zawsze można zawalczyć o swoja idealna kobietę. Porwanie i szantaż, to niedobry pomysł ;) , ale możesz starać się o jej względy bardziej cywilizowanymi metodami.
Jeśli z różnych względów nie czujesz się na siłach by to robić, to po prostu zrezygnuj z niej, i zastanów jak na przyszłość nawiązywać relacje z kobietami. Bo w tym obszarze życia coś Ci nie wychodzi.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 18 sty 2013, 14:14
bittersweet napisał(a):piotr88011, zawsze można zawalczyć o swoja idealna kobietę. Porwanie i szantaż, to niedobry pomysł ;) , ale możesz starać się o jej względy bardziej cywilizowanymi metodami.
Jeśli z różnych względów nie czujesz się na siłach by to robić, to po prostu zrezygnuj z niej, i zastanów jak na przyszłość nawiązywać relacje z kobietami. Bo w tym obszarze życia coś Ci nie wychodzi.

Gdybym znał jej adres. Tak, rzucę wszystko, pojadę tam, zapukam i powiem: Cześć!, to ja ten twój internetowy znajomy o nicku *#@ czy umówisz się ze mną na kawę?, tylko śpieszmy się bo nie zdążę na pociąg powrotny. Kiedyś tu wrócę, wezmę kredyt, kupie sobie mieszkanie, wtedy cię znowu zaproszę na kawę. Tylko jest pewien szkopuł, nie wiem, czy zechcesz być miłością mojego życia, ale jakoś to będzie. Za dużo komedii romantycznych bittersweet :roll:
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do