Miłośc...wirtualna miłosc;-(

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Miłośc...wirtualna miłosc;-(

Avatar użytkownika
przez gusia 26 wrz 2006, 23:03
Kochani poruszam ten temat ,poniewaz jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat.
Nie chodzi generalnie o mnie,ale o moja bardzo bliską przyjaciółkę,o którą strasznie się martwię. :(
Ale pomalutku...jest męzatką,pomyslałoby się szczęsliwą,jednak nie do końca...
Przypadkowo w "sieci"poznała miłego człowieka,ech..młodszy o sześc lat,kawaler..tak trudn to nawet napisac...ale,zakochała się,na zabój...on z tego co wiem też :smile:
To nie tylko gg ich zblizyło do siebie...skype,wiele,wiele godzin rozmów,o wszystkim i o niczym,a jednak..

Bardzo martwie sie o nią,,,stała sie nie do poznania..początek tej znajomosci szczęsliwa dziewczyna,teraz im głębiej...cierpi...płacze,nie je ,nie dosypia,aby byc z nim przez chwilę :roll:

Jest to tym trudniejsze że dzieli ich 600km..ale tez to że właściwie ona nie wie czy da sobie rade z tym wszystkim.
Może ktos z was był w podobnej sytuacji...albo nie osobiście..bardzo proszę o ewentualne wypowiedzi
:arrow: Cierpię razem z Nią,bo nie potrafię jej pomóc....a wpada w dołek dziewczyna(kobieta-31 lat)

Dziękuję wszystkim z góry...
Pozdrawiam.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez zea 27 wrz 2006, 12:06
..hm.. sama coś takiego przezyłam. Nie było to miłe, tylko na poczatku było fajnie, bo nagle znalazł sie ktos z kim mogłam rozmawiac o wszystkim, kto rozumiał moje problemy i co najwazniejsze uwazał że jestem wspaniała... Hm, no nie wiem czy jestem w każdym razie skonczyło się po roku.M.in przez brak kontaktu na realu, ale z czasem tez zaczęło wychodzić, że jednak On nie jest taki wspaniały jak mi sie wydawało, ze kombinuje ...Bardzo ciężko mi było, postanowiłam, że wiecej nie będę sie z nikim "zadawać".Cierpiałam... niestety rady na to nie ma.Dzis juz na pewno nie bede sie bawic w takie rzeczy.Twoja koleżanka, obawiam się, musi sama przez to przejść...A Ty badź przy niej...
z każdym dniem coraz lepiej =)
Avatar użytkownika
zea
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 16:25
Lokalizacja
olsztyn

Avatar użytkownika
przez jevii 27 wrz 2006, 12:42
od razu sytuacja kojaży mi się z książką Wiśniewskiego, Nawet nie chodzi o to,
że teraz jest ona tak na "czasie".

W czasie kiedy byłam w trakcie lektury, mój przyjaciel poznał przez sieć kobietę.
Znajomośc trwała prawie rok, może trochę więcej. Oczywiście ogromna miłość.
GG, maile, skeyp nawet spotkanie w realu. Odległość tez była niebagatelna.
Dziewczyna miała faceta, mieszkli razem - chciała wszystko rzucić...

...ostatecznie, mimo tylu obietnic, po pewnym czasie wycofała się z wszystkiego.
Taki zimny prysznic.W "realu" jest trudniej oszukac i w realu mniej zeczy "nam się
wydaje" a więcej jesteśmy wlasnie "pewni".

..nie trudno jest złamac komuś serce.
zea piszesz, żę koleżanka jest mężatką, i tak abstrachując - może stracić
wszystko - nie tylko internetową miłość ale przedewszystkim rodzinę. Tym bardziej że,
jak piszesz - była do tej pory szczęśliwa w małżenstwie....
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez atrucha 27 wrz 2006, 13:06
Przerabiałam ten temat. W sumie wstyd się przyznać.. Dwa lata wyrwane z życiorysu. Nie mam wątpliwości,ze można się zakochać przez net. Natomiast mam sporo wątpliwości co do finału takiej znajomości.

Po tym "incydencie" postanowiłam,że nigdy w życiu nie powtórzę tego,a jeżeli poznam kogoś kto wzbudzi moje zainteresowanie to albo spotkam się z nim w świecie realnym (w miarę szybko) albo utrzymam dystans.

Co do osób będących w stałych związkach,które poznają kogoś innego na necie i mają dylematy - warto mocno zastanowić się nad ryzykiem rozwalenia czegoś co ma już jakies realne fundamenty. Związki budowane w oparciu o iluzję,nie mają większych szans przetrwania. Można sie tylko oszukiwać,ze "akurat w mojej sytuacji" bedzie inaczej..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez gusia 27 wrz 2006, 13:16
Dziewczyny,bardzo dziękuje Wam za odpowiedzi,ja w zasadzie myślę bardzo podobnie,niestety nie docieraja do niej żadne argumenty :(
Myślę,że poprostu dam jej przeczytac to co napisałyście :smile:

Pozdrawiam cieplutko.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez kukubara 27 wrz 2006, 13:19
Nie polecam wszelkie virtualne znajomosci...zjadly mi duzo emocjii...nigdy wiecej :twisted:......choc nie mowie ,ze mnie nie fascynuja.....hahahha :oops:
Ostatnio edytowano 27 wrz 2006, 19:04 przez kukubara, łącznie edytowano 1 raz
"wypromuj milosc ..specu od reklamy"
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Avatar użytkownika
przez zea 27 wrz 2006, 15:21
co do książki Wisniewskiego,to cieakwiła mnie tylko na poczatku, pod koniec tyle juz było sexie, ze straciła dla mnie jakakolwiek wartość.Autor jest chyba nimfomanem
z każdym dniem coraz lepiej =)
Avatar użytkownika
zea
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 16:25
Lokalizacja
olsztyn

przez atrucha 27 wrz 2006, 15:36
zea napisał(a):Autor jest chyba nimfomanem


Bardziej erotomanem ;) Ale sama mam inne zdanie na temat ksiązki. Świetna.Tak czy siak - uwielbiam jego twórczość. Film - beznadziejnie nudny.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez ewa125 19 paź 2006, 14:21
mysle ze fakt ze twoja kolezanka wogole wplatala sie w taka historie swiadczy ze czegos jej brakowalo w malzenstwie. ja poznalam mojego chlopaka przez internet i bylam wtedy w stalym zwiazku. po roku czasu spotkalismy sie i zakochalismy w sobie no i musialam podjac decyzje. zerwalam z moim chlopakiem. teraz jestem z tym nowym i nie zaluje. rzeczywiscie czegos mi brakowalo w bylym, bo inaczej nawet by mi do glowy nie przyszlo sie z kims innym umawiac. trudniejsza sprawa jest gdy chodzi o malzenstwo. mysle ze jezeli bylo szczesliwe nie nalezy go niszczyc. kolezanka powinna postarac sie rozbudzic w ich dwojgu na nowo dawna milosc i na tym sie skupic... no i definitywnie zerwac z tamtym. ale prawda jest taka ze zrobi jak chce i jak jej podpowiada serce. moze niech sie wreszcie spotka z tym nowym, wtedy jest mozliwosc ze okaze sie on zupelnie inny niz sobie wyobrazala i doceni meza...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez pajak_leon 19 paź 2006, 15:30
ech, ja też to przeżyłam..

nie żaluję...fajnie było :D
A nad tym wszystkim kto panuje?

Jak to kto??

Pająk Leon :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
06 paź 2006, 21:39
Lokalizacja
zewsząd

Avatar użytkownika
przez ~Maja 19 paź 2006, 16:40
Tak sobie czytam ten temat i po części popieram wszystkie dziewczyny, ale ogólnie po swoim przypadku myślę, że to jest bez sensu...

Ciężko jest trafić na taką osobę, która w sprawach miłosnych by odpowiadała nam w 100 %. Znałam jednego chłopaka cały rok. Gadało nam się świetnie, gadaliśmy od rana do wieczora, pisaliśmy smsy, świetnie się rozumieliśmy. Aż w końcu zaproponował mi spotkanie. No dobra, spotkaliśmy się, ale... trochę się rozczarowałam , bo opisywał się dokładnie inaczej, niż wyglądał i pierwszy raz miałam wrażenie, że gdybyśmy się najpierw poznali w realu, to tak naprawdę.. nawet nie chciałabym się z nim spotykać i mówić mu, jak to bardzo go kocham. Dobra, okłamał mnie. Chciał się wydaś fajniejszyn w moich oczach, ale ... na tym spotkaniu to praktycznie pierwszy raz nie miałam o czym z nim gadać. Chyba ja też go trochę rozczarowałam.

Czyli niektóre osoby są zupełnie inne w realu, i w internecie. A szkoda :( .

Ehh no i drugi chłopak... Z tym to się długo znam. 4 lata będzie szło w tym roku :lol: . Ile razy byliśmy o siebie zazdrośni, ale to już za długo do opowiadania, czemu tak było :lol: . Podsumowując, mieliśmy tyle razy się spotkać, ale ja za każdym razem się wykręcałam .. Nie chciałam popsuć naszej przyjaźni, heh ... :roll: Bo i tak zakładałam, że TO się zepsuje.
Przyjaźń w necie - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK!
Miłość - odpada.
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Avatar użytkownika
przez gusia 20 paź 2006, 12:45
~Maja napisał(a):Przyjaźń w necie - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK!
Miłość - odpada.

Tak Maju,zgadzam się...tylko ta granica jest czasami bardzo cieniutka :cry:

Malcolm,życzę powodzenia :P
Pozdrawiam.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do