Fatalne zauroczenie?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Fatalne zauroczenie?

przez jazzi 11 mar 2010, 17:07
Tydzien temu spotkała mnie dziwna sytuacja. Pojechałam sobie na festiwal jazzowy i Tam po koncertach w klubie siedziałam sobie z muzykami i rozmawiałam( z racji że sama muzykiem jestem, ale nie w takim stopniu żeby każdy mnie znał:) W pewnym momencie podchodzi taki młody pianista,którego znam z racji tego,że jest już sławny. i się sobie przedstawiamy, po czym jakby mnie strzała amora walneła, nie mogłam oderwać od niego oczu aż mi się gęba z wrażenia otwarła i vice versa, juz próbowałam odwrócic wzrok, ale nie mogłam.Jego ewidentnie też to uderzyło, poleciał mi zaraz kupić drinka :) już nawet nie pamiętam dokładnie o czym wtedy rozmawialismy, ale ten czynnik niewerbalny. po czym ,widać pan dosyc ruchliwy , gdzieś zniknął. Już chcieli wyganiac z klubu, więc się zaczełam ubierać, po czym nagle on się zjawia, i znowu mnie poraża dodatkowo tekstami " TAk na mnie patrzysz" ,"nie ruszaj tak tymi brwiami". Pewnie moja mimika była dosyć ciekawa z racji kompletnego oszołomienia. I w tym momencie rzuca sie na mnie i mnei całuje, po czym, ktos wchodzi, odwracam sie na chwile a on ucieka! Sama tez juz wychodziłam, wiec zmierzyłam tez ku wyjsciu i znowu on, kompletnei jakby zdezorientowany,wlepia te gały. Nadjeżdża taksówk a ten do mnie" wsiadasz"? a ja : yyyyyyy:) no dobra:) pojechalismy wysiedlismy koło hotelu i poszlismy do sklepu, tam po prostu koleś był tak rozjuszony ,latała jak wariat po tym sklepie. coś wspomniał,że na kariere go laski biorą,że nie chce seksu ( jakoś w tym sensie) i zebym powiedziała gdzie spie to mnei tam odesle, Ja na to ,że nigdzie nie spie i zę nie chodzi mi o kariere( bo zreszta tak jest). No to ten do mnie " chodź". :) i tak poszlismy do niego tam w środku wogole nie wypił tego napoju co kupił tylko ściagnał spodnei i poszedł do wyra odwracając sie plecami, jeszcze go o muzyke jakas spytałam i tyle cisza, polozylam sie obok niego po jakims czasie i tak zostało. rano spal a ja sobie poszłam, pewnie bał się wstać przede mną:)
Potem weiczorem jeszcze go widziałam, ale nei podeszłam z racji ze z kims rozmawiał, ale obczajał mnie nie miłosiernie, wymieniliśmy znaczące spojrzeniai pewnego rodzaju rozbawienie z sytuacji i koniec opowiastki.
i moi dordzy specjaliści, czy ktoś mi może wyjaśnić co z tym facetem się dzieje? Skąd u niego tego typu reakcje? Zrobił na mnie wrażenie , ogromne
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sie 2009, 15:04

Re: Fatalne zauroczenie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 11 mar 2010, 18:47
Specjalistą nie jestem, ale wypowiem się ;)

Całkiem możliwe, że usłyszałaś prawdziwą odpowiedź na pytanie "co z nim jest". Możliwe, że ma dość "panienek, które same wskakują mu do łóżka", podczas gdy prawdopodobnie on chciałby się ustatkować z kobietą, którą interesuje on sam, a nie jego sława, kariera czy kasa (która nieraz się wiąże ze sławą).
Prawdopodobnym jest jego zrażenie się do poznawania dziewczyn tym "sposobem", bo prędzej czy później ich prawdziwe intencje się ujawniały. :?

A może w ten sposób maskuje swoją wrażliwość, obawę przed (kolejnym już ?) zranieniem... ?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Fatalne zauroczenie?

Avatar użytkownika
przez Majster 11 mar 2010, 19:11
jazzi napisał(a):Zrobił na mnie wrażenie , ogromne
Nie da sie ukryc, ze Ty na nim tez ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Fatalne zauroczenie?

przez miki74 11 mar 2010, 19:38
jazzi, fajna opowiastka. :) Podobała mi się, naprawdę. Trochę w klimacie filmu "Przed wschodem słońca" (1995). Jeśli nie oglądałaś, to polecam. Po obejrzeniu go podziękujesz mi, jestem tego pewien. ;) (taki trochę jazzowy w pewnym sensie filmik). No, ale do rzeczy. Moim zdaniem przeżyłaś fajny, niebanalny wieczór i noc. Pozazdrościć (oczywiście jemu, nie Tobie :mrgreen: ). Doradzałbym spokojne czekanie na dalszy rozwój sytuacji. Po prostu pozwól wypadkom się toczyć, bez jakichś wielkich założeń, przemyśliwań, zaklinań i wyznań. Powodzenia. ;)
miki74
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do