Nienormalna rodzina

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nienormalna rodzina

Avatar użytkownika
przez Reptile 03 lis 2009, 19:04
Mam 23 lata, mieszkam z rodzicami. Właściwie to tylko z matką, bo ojciec wyprowadził się od nas kilka lat temu i teraz mieszka z kochanką. Wredna baba, nie lubi naszej rodziny, mnie też. Zawsze jak u nich byłem, to ta kobieta rzucała pod moim adresem przeróżne plugastwa, bzdury i totalnie urojone oskarżenia. Z resztą to nie ja byłem powodem ich awantur, bo ona non stop się z nim awanturuje. Pewnie dlatego ojciec przychodzi później do nas agresywny, pod wpływem tej baby. Wkurzyła go, więc wyżywa się na nas. Bardzo często gada jakieś nie logiczne rzeczy. np. ostatnio mówił mi "idź zawołaj swoją siostrę", a siostra akurat szła do mojego pokoju i weszła, a ojciec wtedy wydarł się na nią "Po co tu przyszłaś idź sobie!" i po chwili do mnie "po co ta suka tutaj przyszła??" Żal... Matka ciągle ma jakieś pretensje, ciągle wszystkich stresuje, zawsze robi z igły widły i wielką katastrofę, np. żąda ode mnie, żebym przyniósł węgiel z piwnicy, a ja do niej za chwilę, bo chcę najpierw zjeść obiad, a ona natrętnie mi powtarzała "chodź teraz, no chodź!!! chodź, teraz, bo potem będzie za późno" to ja się wkurzyłem, walnąłem z całej siły pięścią w stół i krzyknąłem "K...a, chodź, idziemy!!! Idziemy!!!" i poszliśmy, bez obiadu przyniosłem ten węgiel, żeby się matka zamknęła. Poza tym matka ciągle mnie obwinia np. "dlaczego nie zaszliśmy do tego sklepu?? tam xxx były tańsze o 10 gr", i robi z tego awanturę, krzyczy na mnie, ciągle wypomina "dlaczego nie.... no i co teraz zrobimy!" Takich sytuacji mam codziennie cały ogrom. Siostra czasami do nas wpada, ale strasznie nas wkurza wszystkich. Matka na nią wrzeszczy, bo nie sprząta, nie gotuje, nie pomaga przy niczym itd. Siostra oprócz tego ciągle leży na łóżku, dłubie w głowie jak jakaś małpa, rozdłubała sobie kilka strupów na czubku głowy i na czole, normalnie ku..ica mnie bierze jak na nią patrzę! Miliony razy jej zwracamy uwagę, żeby przestała dłubać w tym łbie, bo nas wkurza, a ona dalej to robi. Matka, ojciec ani siostra kompletnie nie rozmawiają ze mną. Tzn. matka rozmawia TYLKO na następujące tematy: po ile w lidlu/biedronce/kauflandzie było to i to, a w markecie xxx pomidory są tańsze o 5 groszy, więc musi tam pilnie pójść je kupić" itd. A tak poza tym, to kompletnie o niczym ona nie rozmawia. Gdy jej to mówię, ona odpowiada "ale ja się nie znam na innych tematach". LOL, nikt jej nie każe gadać na jakieś tematy polityczne, problemy trzeciego świata, itd. Ot takie nawet zwykle tematy, o filmach, serialach, o tym co się dzieje w mieście itd. to nawet o tym nie potrafi rozmawiać. Mój ojciec tak samo. jego ulubione (i zarazem jedyne) tematy, to jego praca, jego praca i jeszcze raz jego praca. Siostra tez o niczym nie rozmawia. Nie wiem co jest, rzeczywiście sa tacy ograniczeni??? Wcześniej tego w ogóle nie odczuwałem, bo miałem full przyjaciół i z nimi rozmawiałam od A do Z, a rodzice zawsze zaniepokojeni dzwonili do mnie "Gdzie ty jesteś? Wracaj do domu, bo się martwimy!" Zawsze, jak poczują brak mojej osoby, to nagle stają się rozmowni i zainteresowani. A teraz jestem cały czas przy nich, bo nie pracuję, to maja mnie gdzieś. Ludzie bardziej szanują, to co niedostępne. Nie wiem jak to wszystko nazwać, ale dla mnie jest to pewnego rodzaju znęcanie się psychiczne. Olewanie, nierozmawianie, nieinteresowanie się mną, obwinianie, krzyczenie, wysłuchiwanie jak ojciec kłóci się z matką i z siostrą, albo siostra z matką.
Teraz właśnie stara znowu coś do mnie buczy i pi...oli, że jej zapałki zginęły i nie ma czym zapalić gazu. Moja wina, że jej zginęły?? Krzyczy na mnie z pretensjami "ZAPAŁKI MI ZGNIEŁY!!!" Z wrogością, z pretensjami, z jadem i ze złością mi to mówi. A ja jej znalazłem te zapałki, leżały szafce, od razu je znalazłem i jej dałem. To jest nie do wytrzymania. W domu codziennie są karkołomne awantury, wzajemne obwinianie się i pretensje, brak normalnych rozmów (a to jest bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze!!!!!), rodzina nigdy nie siada razem do stołu, każdy musi samemu jeść posiłek, jedyne co pozytywne u nich, to czasem pomoc finansowa tzn. pożycza mi kasę, jak jej pilnie potrzebują, dołożą mi parę groszy do różnych opłat itd., albo kupią mi jakieś słodycze i to wszystko. Ale wiecie co??? Prawdziwa rodzina to nie pieniądze ani słodycze, tylko miłość, bezpieczeństwo i przede wszystkim NORMALNOŚĆ!!! A ja czegoś takiego nie mam!!! Dlatego ciągle jestem zestresowany i znerwicowany, farmakoterapia mi nic nie pomaga, psychoterapia też nic nie pomaga, kiedyś w końcu nie wytrzymam i zrobię coś naprawdę głupiego, wyjadę gdzieś i nie powiem nikomu gdzie, zamieszkam sobie gdzieś w innym mieście i wtedy dopiero rodzinka poczuje co to znaczy stracić syna!!! banda idiotów i poku....ńców!!! Sorry, ale naprawdę do nich pasują tylko takie słowa!!!

Powiecie mi żebym się wyprowadził i zamieszkał sam. Ok, ale nie sam. Nienawidzę samotności. Siedzę z rodziną tylko po to, aby nie być samym. Mam lęk przed przebywaniem i mieszkaniem samemu. Ale nawet jak nie miałem wcześniej tych lęków, to tez nie znosiłem samotności. Za dużo mi się jej nazbierało i czuję do tego wstręt. Wystarczająco już przeżyłem brak przyjaciół, brak dziewczyny i brak jakichkolwiek bratnich dusz. To doprowadziło mnie do silnej potrzeby bycia z kimś, w tym wypadku siedzą z rodziną, póki nie znajdę sobie innej rodziny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 19:38

Re: Nienormalna rodzina

przez black horse 03 lis 2009, 20:09
Hmm..to może bardziej wyjdź do ludzi na razie??ja to rozumiem, bo też bym zwariowała, jakbym miała mieszkac sama....Ale wkreć sięw cokolwiek, co jest zwiazane z ludźmi, studia, praca, hobby, jakis sport, cokolwiek..Gdzie można poznac znajomych, przyszłą dziewczynę;)..
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
29 paź 2009, 14:34

Re: Nienormalna rodzina

Avatar użytkownika
przez Reptile 03 lis 2009, 20:28
W moim mieście znalezienie pracy graniczy z cudem. Jest dla mnie jedna praca, bo znajomy jest tam szefem. Jest to praca w automyjni samochodowej. Zarobki dobre, ale praca męcząca i niewygodna. Od 8 rano do 19. Tylko pół godziny przerwy i dalej szoruj blachy. Teraz jest zimno na dworze, a ja często się przeziębiam i będzie mi tam źle. Jak myłem kiedyś swój samochód, to zawsze się zgrzewałem i pociłem, ale to było lato. W zimie takie coś będzie się kończyć przeziębieniem. parę dni temu znów dopadło mnie zapalenie oskrzeli, o tak po prostu, chodzę w kurtce i czapce, grzeję się a i tak łapię przeziębienia. A w automyjni to bym miał non stop choroby jedna za drugą. Na wiosnę może tam pójdę. Ale to dla mnie trochę brudna robota, mam większe ambicje i kwalifikacje. Chciałbym pracować jako jakiś kierowca, np. rozwoziciel pizzy, ale w pośredniaku wszystkie ogłoszenia z pracą piszą, że szukają kierowców z kategorią D, C, albo C+E a na kategorię B nie ma ani jednego ogłoszenia! Nie che mi się robić jeszcze dodatkowego prawa jazdy na autobus albo na tira, wystarczy mi, że mam już na samochód osobowy. Póki co jedyna normalność i rozrywka, to jeżdżenie moim autem z kumplami po mieście i zaczepianie dziewczyn hehe, ale paliwo drogie po pierwsze, a po drugie nie ma gdzie jeździć po naszej mieścinie... A zresztą w pracy ja patrzę w pierwszej kolejności na ludzi jacy tam są, potem dopiero na zajęcie jakie tam jest.
No pracuja tam paru chłopaków w moim wieku, ale nie wiem czy są OK. Może tez są prymitywami i tez nie ma z nimi o czym gadać... w dodatku nie pracują tam żadne dziewczyny, więc nudno jest...
Dobrym rozwiązaniem byłaby przeprowadzka do większego miasta, bo tam w blokach mieszka dużo młodzieży i nie odczujesz ani braku pracy, ani powalonej rodziny :P A szanse są, bo rodzice pomimo swoich paranoi jednak chcą dla mnie dobrze, zbierają kasę na mieszkanie dla mnie... ale ja im nie wierzę...

black horse dzięki za przeczytanie i za odpowiedź, pozdro :smile: 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 19:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nienormalna rodzina

Avatar użytkownika
przez agusiaww 04 lis 2009, 11:58
No to dlaczego nie wierzysz? Mozesz sprobowac w duzym miescie np warszawie :) i zamieszkac sam, ja tez mieszkam sama i nie odczuwam samotnosci, mam znajomych, choc rodzina daleko.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do