Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 11 lut 2016, 18:49
garfield napisał(a):Ciągle zależało mi, żeby zmienić jego postępowanie. Chciałam, żeby w końcu zrozumiał, że to co robi jest złe. Pomijając już to, co zrobił mi, nadal jest wiele osób które może skrzywdzić. Taka zemsta miałaby nim wstrząsnąć, pokazać co sprowadza na siebie swoim własnym postępowaniem oraz co robi innym. Więc chyba głównym motywem jest, żeby nie krzywdził już innych. Szczególnie, że już po rozstaniu, na moich oczach krzywdził kolejną osobę. Chciałabym, żeby to się skończyło.
Zachowania przemocowe daje się zmienić wskutek procesów terapeutycznych, których efektywność zależy od wielu czynników, a w największym stopniu od chęci samego klienta. Takie terapie trwają przynajmniej kilka miesięcy.
Ty nie mogłabyś być jego "terapeutką" już choćby z racji tego, że byłaś z nim związana, więc trudno tu o spojrzenie z dystansu. A i tak najwięcej zależałoby od jego chęci zmiany jego zachowania. Warto się starać o taką zmianę, gdy jej osiągnięcie jest tak bardzo wątpliwe?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez alealeksandrra 09 mar 2016, 22:34
Hej
Podobnie jak większość z Was, tkwię w toksycznym związku. Właściwie próbuję się z niego uwolnić, jednak mój partner ma z tym ogromny problem. Twierdzi, iż tak bardzo go zraniłam, zniszczyłam psychikę, ze nie umię sobie z tym sam poradzić w konsekwancji ciągle wydzwaniając tworząc coraz to nowsze kłotnie. Wciąż chce się spotykać pod pretekstem "musimy porozmawiać", w rezultacie każde spotkanie polega na tym,że wyciąga wszytkie brudy i mówi wciąż jak mu źle przeze mnie... Ja wiem, że te spotkania nie mają sensu. Jestem bardzo nwerwoa, impulsywna, również mam mu wiele do zarzucenia, jednak jedyne o czym marze to to by wreszcie dał mi spokój. Gdy jednak odmawiam spotkań, czy nie chce rozmiwiać, zaczynają się pogróżki, szantaże... Nie wspomniałam, ze jest alkoholikiem. Zdarzało mu się przychodzić po pijaku do mnie i wysiadywać pod drzwiami, pewnego razu zaczal tak walic w drzwi, ze zrobil w nich dziurę. Nie otwierałam mu, ponieważ on jest bardzo agresywny, pare razy dotkliwie mnie pobił. Ja oczywiście nie jestem swieta, wina zawsze lezy po obu stronach, wiem, ze tez mam bardzo ciezki charakter i być może przez to on się tak zachowuje... Ale ja nie potrafie mu pomoc, a tak, wiem ze się meczy, bo jego desperacja jest przerazliwa. Jestem silną kobietą i wiele potrafie znieść.. jednak poponad 2 latach tego piekla chce już to zakonczyc i dac, sobie i jemu szanse na normalne zycie. Już nie wiem co robić.. Przyszlo mi do glowy albo policja, albo terapia. Jednak stwierdziłam, że narazie nie chce mieszac w to policji bo.. bo po prostu wiem ze on tez to robi wszystko bo sobie nie radzi, a przez pryzmat tego ze w jakims stopniu był dla mnie wazny uważam ze byłoby to bardzo nie fair. Oczywiście tu pojawia się porblem. Dziś oznajmiłam mu, że ja już z nim rozmawiać nie będę bo to bez sensu, oboje wiemy z dosiwadczenia zeto sprawi tylko ze oboje beidzmy się gnębić bardziej i postanaiam ze musimy iść na terapie, do osoby trzeciej która nam pomoże. Pierw się zgodził. Ja miałam się zorientować co gdzie i jak. Poprosilam go tylko byśmy już dizs nie rozwmialai, ponieważ jeżeli beidzemy rozwmiac to zapewne się poklocimy i nigdze jutro nie pojdziemy. Wiec żeby na chłodno, bez emocji, jutro się spotkać, pojechać do przychodni i zacząć robic cos w tym kierunku. i wszystko ok... ale minella godizna a on zaczyna wydzwaniać, pisać, telefon, skype.. Powtorzylam mu to co wcześniej jedynie.. na co on nagle zmiana zdania o 180stopni "szmato nie beidze tak jak ty chcesz" ... Mimo to postanowiłam jutro pojechać do przychodni zdrowie psychicznego, napiszę mu gdzie i o której.. chodz wątpie, że się zjawi. Boże, tak naprawdedopiero gdy o tym pisze czuję jak bardzo już nie mam sily... Mam do was pytanie, gdyby się jednak zgodził, że podejmie leczenie, czy jest możliwa taka terapia, w której będziemy mogli uuczestniczyćwe dwoje, by zkonfrontowac nasze odczucia, a jednoczenie bedize to terapia bezplatna na nfz? Jestem 22letnią studentką, on jest bezrobotny, wiec lekarze prywatni nie wchodzą w gre :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 mar 2016, 21:42

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 mar 2016, 20:47
alealeksandrra, chcesz się z nim rozstać, czy "ratować" biednego pana z problemami?
Kobieto, spieprzaj od tego jak najdalej!
Też przerabiałam pogróżki, szantaże emocjonalne i "ja się zabiję". Ani się nie zabił, ani mnie nie zgwałcił, ani nie umarł z tęsknoty.
Podstawą jest STANOWCZA rozmowa twarzą w twarz. Jasne i pewne powiedzenie: słuchaj, to jest koniec. Nie kocham cię, nie pokocham, nie czuję żalu, w zasadzie to nic nie czuję. Nie byłam święta w naszej relacji i przepraszam za swoje błędy. Dziękuję za dobre chwilę. Nie, nie ma szansy na powrót. Nie, nie zostaniemy przyjaciółmi. Proszę, żebyś do mnie nie dzwonił, ani nie pisał. <ja właśnie tak przeprowadziłam swoją rozmowę>. Byłam dość chłodna i bardzo stanowcza. Nie reagowałam na jego łamiący się głos, na milusie wspominki, na próby przytulenia. Na koniec powiedziałam, że to jest wszystko co miałam do powiedzenia w naszej sprawie i koniec kropka. Życzyłam mu powodzenia <nie złośliwie>.
Później oczywiście były smsy, telefony, groźby, jęki, stęki... Najlepsza metoda, to olać. Nie zamierzałam zmieniać nr telefonu, bo niby dlaczego? Po prostu ignorowałam, telefonów nie odbierałam. Koleś po dłuższym czasie odpuścił.
Z ludźmi toksycznymi trzeba postępować konsekwentnie i bardzo stanowczo. Oni od razu wyczuwają niepewność i to wykorzystują.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1783
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 12 mar 2016, 16:42
Kiedyś myślałem,że ja i Magda mamy jakiś związek.Dziś już wiem,co to za kobieta.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16481
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez elo 12 mar 2016, 18:42
^ poleciala na innego? ;'(
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7660
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 13 mar 2016, 14:00
Tego nie wiem,ale nawet nie raczyła odebrać na Dzień Kobiet.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16481
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez elo 13 mar 2016, 17:01
kurcze no szkoda
kibicowalam wam
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7660
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Bonus 13 mar 2016, 18:22
No ja na szczęście nie tkwię w żadnym, "toksycznym związku".
Ale tak szczerze, to nie polecam nikomu takich związków, przez które się cierpi i nie ma się własnego zdania.
Gdybym ja był w takim związku, i on okazałby się "toksyczny", męczyłby mnie taki związek, to postanowiłbym coś, konkretnie w tym kierunku.
Czyli, próbowałbym zakończyć taki związek, i to jak najszybciej, aby zaoszczędzić sobie, nerwów, emocji i psychiki.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Bonus 13 mar 2016, 18:39
alealeksandrra napisał(a):Hej
Podobnie jak większość z Was, tkwię w toksycznym związku. Właściwie próbuję się z niego uwolnić, jednak mój partner ma z tym ogromny problem. Twierdzi, iż tak bardzo go zraniłam, zniszczyłam psychikę, ze nie umię sobie z tym sam poradzić w konsekwancji ciągle wydzwaniając tworząc coraz to nowsze kłotnie. Wciąż chce się spotykać pod pretekstem "musimy porozmawiać", w rezultacie każde spotkanie polega na tym,że wyciąga wszytkie brudy i mówi wciąż jak mu źle przeze mnie... Ja wiem, że te spotkania nie mają sensu. Jestem bardzo nwerwoa, impulsywna, również mam mu wiele do zarzucenia, jednak jedyne o czym marze to to by wreszcie dał mi spokój. Gdy jednak odmawiam spotkań, czy nie chce rozmiwiać, zaczynają się pogróżki, szantaże... Nie wspomniałam, ze jest alkoholikiem. Zdarzało mu się przychodzić po pijaku do mnie i wysiadywać pod drzwiami, pewnego razu zaczal tak walic w drzwi, ze zrobil w nich dziurę. Nie otwierałam mu, ponieważ on jest bardzo agresywny, pare razy dotkliwie mnie pobił. Ja oczywiście nie jestem swieta, wina zawsze lezy po obu stronach, wiem, ze tez mam bardzo ciezki charakter i być może przez to on się tak zachowuje... Ale ja nie potrafie mu pomoc, a tak, wiem ze się meczy, bo jego desperacja jest przerazliwa. Jestem silną kobietą i wiele potrafie znieść.. jednak poponad 2 latach tego piekla chce już to zakonczyc i dac, sobie i jemu szanse na normalne zycie. Już nie wiem co robić.. Przyszlo mi do glowy albo policja, albo terapia. Jednak stwierdziłam, że narazie nie chce mieszac w to policji bo.. bo po prostu wiem ze on tez to robi wszystko bo sobie nie radzi, a przez pryzmat tego ze w jakims stopniu był dla mnie wazny uważam ze byłoby to bardzo nie fair. Oczywiście tu pojawia się porblem. Dziś oznajmiłam mu, że ja już z nim rozmawiać nie będę bo to bez sensu, oboje wiemy z dosiwadczenia zeto sprawi tylko ze oboje beidzmy się gnębić bardziej i postanaiam ze musimy iść na terapie, do osoby trzeciej która nam pomoże. Pierw się zgodził. Ja miałam się zorientować co gdzie i jak. Poprosilam go tylko byśmy już dizs nie rozwmialai, ponieważ jeżeli beidzemy rozwmiac to zapewne się poklocimy i nigdze jutro nie pojdziemy. Wiec żeby na chłodno, bez emocji, jutro się spotkać, pojechać do przychodni i zacząć robic cos w tym kierunku. i wszystko ok... ale minella godizna a on zaczyna wydzwaniać, pisać, telefon, skype.. Powtorzylam mu to co wcześniej jedynie.. na co on nagle zmiana zdania o 180stopni "szmato nie beidze tak jak ty chcesz" ... Mimo to postanowiłam jutro pojechać do przychodni zdrowie psychicznego, napiszę mu gdzie i o której.. chodz wątpie, że się zjawi. Boże, tak naprawdedopiero gdy o tym pisze czuję jak bardzo już nie mam sily... Mam do was pytanie, gdyby się jednak zgodził, że podejmie leczenie, czy jest możliwa taka terapia, w której będziemy mogli uuczestniczyćwe dwoje, by zkonfrontowac nasze odczucia, a jednoczenie bedize to terapia bezplatna na nfz? Jestem 22letnią studentką, on jest bezrobotny, wiec lekarze prywatni nie wchodzą w gre :(

Wiesz co, powinno się mieć jakieś postanowienie w życiu i tego się trzymać.
Nie ma sensu się pchać i tkwić w związkach, które nie wychodzą na dobre, a wręcz, szkodzą.
Tylko tak już z niektórymi ludźmi jest, że szukają na siłę związków, a potem, one okazują się być nieodpowiednie.
Człowiek musi też szanować siebie, mieć jakieś, swoje zdanie, bo to jest w pewnych sytuacjach ważniejsze.
Nie powinno się sobie pozwalać na pewne rzeczy.

Zresztą, nie ma w żadnym związku ograniczeń, bo każdy ma prawo czuć się wolny i mieć przestrzeń.
Ja bym sobie nie pozwolił na to, żebym tkwił i męczył się w takim związku, który jest dla mnie krzywdzący.
No ale, pewnie niektóre osoby tak chcą i godzą się na takie związki, bo pasuje im, cierpieć, poniżać się?

No ale ze szkodą dla siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Bonus 13 mar 2016, 19:03
Bonus napisał(a):
alealeksandrra napisał(a):Hej
Podobnie jak większość z Was, tkwię w toksycznym związku. Właściwie próbuję się z niego uwolnić, jednak mój partner ma z tym ogromny problem. Twierdzi, iż tak bardzo go zraniłam, zniszczyłam psychikę, ze nie umię sobie z tym sam poradzić w konsekwancji ciągle wydzwaniając tworząc coraz to nowsze kłotnie. Wciąż chce się spotykać pod pretekstem "musimy porozmawiać", w rezultacie każde spotkanie polega na tym,że wyciąga wszytkie brudy i mówi wciąż jak mu źle przeze mnie... Ja wiem, że te spotkania nie mają sensu. Jestem bardzo nwerwoa, impulsywna, również mam mu wiele do zarzucenia, jednak jedyne o czym marze to to by wreszcie dał mi spokój. Gdy jednak odmawiam spotkań, czy nie chce rozmiwiać, zaczynają się pogróżki, szantaże... Nie wspomniałam, ze jest alkoholikiem. Zdarzało mu się przychodzić po pijaku do mnie i wysiadywać pod drzwiami, pewnego razu zaczal tak walic w drzwi, ze zrobil w nich dziurę. Nie otwierałam mu, ponieważ on jest bardzo agresywny, pare razy dotkliwie mnie pobił. Ja oczywiście nie jestem swieta, wina zawsze lezy po obu stronach, wiem, ze tez mam bardzo ciezki charakter i być może przez to on się tak zachowuje... Ale ja nie potrafie mu pomoc, a tak, wiem ze się meczy, bo jego desperacja jest przerazliwa. Jestem silną kobietą i wiele potrafie znieść.. jednak poponad 2 latach tego piekla chce już to zakonczyc i dac, sobie i jemu szanse na normalne zycie. Już nie wiem co robić.. Przyszlo mi do glowy albo policja, albo terapia. Jednak stwierdziłam, że narazie nie chce mieszac w to policji bo.. bo po prostu wiem ze on tez to robi wszystko bo sobie nie radzi, a przez pryzmat tego ze w jakims stopniu był dla mnie wazny uważam ze byłoby to bardzo nie fair. Oczywiście tu pojawia się porblem. Dziś oznajmiłam mu, że ja już z nim rozmawiać nie będę bo to bez sensu, oboje wiemy z dosiwadczenia zeto sprawi tylko ze oboje beidzmy się gnębić bardziej i postanaiam ze musimy iść na terapie, do osoby trzeciej która nam pomoże. Pierw się zgodził. Ja miałam się zorientować co gdzie i jak. Poprosilam go tylko byśmy już dizs nie rozwmialai, ponieważ jeżeli beidzemy rozwmiac to zapewne się poklocimy i nigdze jutro nie pojdziemy. Wiec żeby na chłodno, bez emocji, jutro się spotkać, pojechać do przychodni i zacząć robic cos w tym kierunku. i wszystko ok... ale minella godizna a on zaczyna wydzwaniać, pisać, telefon, skype.. Powtorzylam mu to co wcześniej jedynie.. na co on nagle zmiana zdania o 180stopni "szmato nie beidze tak jak ty chcesz" ... Mimo to postanowiłam jutro pojechać do przychodni zdrowie psychicznego, napiszę mu gdzie i o której.. chodz wątpie, że się zjawi. Boże, tak naprawdedopiero gdy o tym pisze czuję jak bardzo już nie mam sily... Mam do was pytanie, gdyby się jednak zgodził, że podejmie leczenie, czy jest możliwa taka terapia, w której będziemy mogli uuczestniczyćwe dwoje, by zkonfrontowac nasze odczucia, a jednoczenie bedize to terapia bezplatna na nfz? Jestem 22letnią studentką, on jest bezrobotny, wiec lekarze prywatni nie wchodzą w gre :(

Wiesz co, powinno się mieć jakieś postanowienie w życiu i tego się trzymać.
Nie ma sensu się pchać i tkwić w związkach, które nie wychodzą na dobre, a wręcz, szkodzą.
Tylko tak już z niektórymi ludźmi jest, że szukają na siłę związków, a potem, one okazują się być nieodpowiednie.
Człowiek musi też szanować siebie, mieć jakieś, swoje zdanie, bo to jest w pewnych sytuacjach ważniejsze.
Nie powinno się sobie pozwalać na pewne rzeczy.
Ja nie rozumiem, jak można się godzić i na własne życzenie przez kogoś cierpieć, bo tkwi się w takich związkach, które są pozbawione sensu?
Czasami lepiej być samemu i mieć spokój.

Ja, np. znam dziewczynę, mieszkanka Warszawy i nie udało mi się mieć z nią dobrych relacji, dlatego ja już nie mam chęci z nią na dalszy kontakt i bliską znajomość.
Nie wiem, jaki ona ma charakter? Ale z nią, "bliskie relacje" były dość utrudnione, bo nie zależało jej na tym, aby "relacje" z nią były normalne.
Potrafiła się czepiać różnych rzeczy w rozmowie, a przy tym miła nie była, a ja miałem już tego dość.
Ja starałem się jeszcze o to, żeby "bliskie relacje", między nią a mną były jak najlepsze, ale nie dało rady.

Wprawdzie, nie była moją dziewczyną, chociaż były takie rozmowy na ten temat, no ale, jeżeli ona się o to nie starała, nie zależało jej, to co ja mogłem poradzić?
Na pewne sprawy trzeba sobie dać czas, potrzeba trochę cierpliwości i trzeba tego chcieć, do tego dążyć.
Nigdy nie uda się żadna, znajomość bliska, żaden związek, jeżeli dwie osoby nie dążą do tego, wspólnie lub jedna ze stron nie dąży do tego.
Nie ma co się łudzić...
Nic samo, bez starań, angażowania nie przychodzi.
Zresztą, nie ma w żadnym związku ograniczeń, bo każdy ma prawo czuć się wolny i mieć przestrzeń.
Ja bym sobie nie pozwolił na to, żebym tkwił i męczył się w takim związku, który jest dla mnie krzywdzący.
No ale, pewnie niektóre osoby tak chcą i godzą się na takie związki, bo pasuje im, cierpieć, poniżać się?

No ale ze szkodą dla siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 13 mar 2016, 19:24
elo napisał(a):kurcze no szkoda
kibicowalam wam


Nie odbiera już od 1 mies.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16481
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez vlad1974 14 mar 2016, 18:13
Moja była żona żyje w takim związku z facetem który nie odchodzi od żony a z nią spotyka się z doskoku jak ma ochote... a ona się na to godzi. Widzi takie toksyczne związki u innych a u siebie ma klapki na oczach i na teraz nic do niej nie dociera. Spaliła za sobą wszystko (znajomych,rodzinę ) dla kochanka który obiecywał złote góry po czym się z tego wycofał ale ona żyje jeszcze jakimiś złudnymi marzeniami o wspólnej przyszłośći.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
02 mar 2016, 15:52

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 14 mar 2016, 19:13
vlad1974, to Twoja BYŁA żona i jej życie. Z całym szacunkiem ale to nie Twoja sprawa. To już jej problem z kim żyje i na jakie zachowanie wobec swojej osoby pozwala kochankowi.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1783
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez vlad1974 14 mar 2016, 19:19
Dlatego nic nie robię i stoję z boku ale coś tam jeszcze we mnie jest co boli jak na to patrzę bo byliśmy razem 20lat . A jest tak jak piszesz jej życie jej wybór.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
02 mar 2016, 15:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do