Mały kontakt z rzeczywistością

Inne zaburzenia.

Mały kontakt z rzeczywistością

przez Tork 03 mar 2012, 23:15
Witam!
Pragnę podzielić się swoim problemem w celu uzyskania pomocy w postaci porad.
Problem jest trudny do opisania, oraz nie wiem jaka jest jego przyczyna, ale postaram się go opisać tak aby mógł być zrozumiany.
Otóż odnosze wrażenie że od kilku lat ok.2-3 Jestem coraz bardziej zamknięty we własnej głowie i słabiej odbieram to co się dzieje na zewnątrz.
Obecnie mam 19 (rocznikowo 20) lat, pamiętam jak miałem 15,16 lat wszystko było ok, nie miałem problemu z kontaktem z innymi ludźmi oraz światem zewnętrznym.
Miałem wtedy wiele przyjaciół, znajomych i potrafiłem się cieszyć z życia.
Teraz jest gorzej, mianowicie czuję taką jak by "bariere" oddzielającą mój umysł od świata zewnętrznego.
Postaram się wytłumaczyć to na prostym przykładnie:
Stoję na przystanku czekając na autobus i po ulicy jedzie auto. Mam świadomość że to auto jedzie, lecz czuję że mniej intensywnie odbieram tą wiadomość o jadącym aucie niż kilka lat temu.
Podczas rozmowy z kimś, kiedyś czerpałem przyjemność z kontaktu z innymi ludźmi, a teraz można powiedzieć że nie do końca zdaje sobie sprawy z zaistniałej sytuacji i zapominam o czym przed chwila rozmawiałem.
Mam problem z koncentracją, często się zamyślam i często zdarza mi sie potocznie mówiąc "zamulać" w towarzystwie.
Jestem ogólnie osobą lubianą, lecz nie czuje intensywnej więzi z moimi znajomymi.
W głowie cały czas pojawia mi się obawa "co inni o mnie pomyślą".
Problemem moim jest równierz motywacja, mam tak zwany słomiany zapał. Wiedząc że mam coś do zrobienia, np nauczyć się czegoś do szkoły, siedze i nic nie robie orietując się że przez cały dzień nic nie zrobiłem i trzeba już iść spać.
Jedynym momentem kiedy potrafie się zmotytować jest przysłowiowy "Nóż na gardle" np na przerwie przed przed sprawdzianem potrafie szybko powtórzyć cały materiał i na "dopa" napisać sprawdzian.
Nauczyciele i znajomi mówią mi że jestem bardzo inteligenty ale nie wykorzystuję tego.
Boję się że z czasem coraz bardziej będę tracił kontakt z rzeczywistością więc postanowiłem napisać o swoim problemie tutaj, z nikim o tym wcześniej nie rozmawiałem.
Próbowałem się doszukać przyczyn mojego problemu i jedyne co przyszło mi do głowy to niechęć do angarzowania się emocjonalnego, za duży dystans do życia, alkohol i Marihuana.
Możliwe że przyczyny są całkowicie inne. Nie wiem czy jest to schorzenie o podłożu psychicznym, duchowym czy też w moim mózgu nastąpiły zmiany po w/w używkach.
Alkohol sporzywam od 14stego roku życia, na początku bardzo mało ale z czasem robiłem to coraz częściej. Bardzo lubiałem imprezować lecz z czasem znudziło mi się to.
Pierwszy raz marihuane zapaliłem z sylwestra mając 16 lat i tak samo jak z alkoholem z czasem częsciej sięgałem po konopię indyjską, aż w końcu nie bawiło mnie to tak jak na początku.
Aktualnie korzystam z tych używek żadko (alkohol 2-3 razy w miesiąc, marihuana raz na kilka miesięcy).
Zauważyłem w moim życiu codziennym jeszcze jedno dziwne zjawisko. Otóż raz jestem przygnębiony, siedze w domu i nie potrafie sie do niczego zmotywować i jestem rozdrażniony, natomiast innym razem potrafię być duszą towarzystwa i mieć dużo chęci do życia.
Niestety ten drugi stan bardzo szybko mija i wracam do "szarej" codzienności.
To chyba wszystko co chciałem napisać, proszę o pomoc w powrocie do "normalności"

Pozdrawiam.

P.s Mam nadzieje że temat dodałem w odpowiednim dziale.
Ostatnio edytowano 03 mar 2012, 23:18 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu"depresja"
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 mar 2012, 23:11

Mały kontakt z rzeczywistością

Avatar użytkownika
przez tahela 04 mar 2012, 01:43
nie wiem derealizacja na jakiej podstawie, moze długotrwały stan depresyjny , jesli ciagle się zastanawiasz co inni o tobie myśła moze jakiś cos pod schize prosta podchodzi, nie wiem moze jakiś nasilenie sie charakteru schizoidalnego?, idź do lekarza bo my Ci nie powiemy co Ci jest definitywnie masz przytłumione emocje poprzez które wchodzi sie w intereakcje ze światem zewnętrznym , wycofałeś sie do własnej głowy, przezywasz coś głeboko w sobie czy w ogole nie przezywasz nie odczuwasz tylko wiesz bo to spora róznica :?: :?: :?:
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Mały kontakt z rzeczywistością

przez Tork 04 mar 2012, 12:46
Prawą jest to że wycofałem się do własnej głowy, chciał bym z powrotem wyjść na zewnątrz :roll:
Jeżeli chodzi o przeżywanie, to zdecydowanie przeżywam i tłumię w sobie emocje. Ze śmiechem natomiast jest na odwrót, śmieje się głośno i więcej niż większość ludzi, niestety jednak czasami jest to udawany śmiech aby zachować przed innymi pozory szczęścia.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 mar 2012, 23:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mały kontakt z rzeczywistością

przez lucratax 01 gru 2012, 16:58
Siema Tork. Ja przezywalem wszystko dokladnie tak samo jak Ty nawet sie zastanawilem czy ja tego posta nie pisalem ; p I to na jakim etapie Ty jestes bylem i to chyba jest rozdwojenie jazni badz schizofrenia, takie zawahania jakby osobowosci raz pozytywna raz negatywna, raz czulem sie pewny siebie jakbym wszystko wiedzial i to tak z podzialem na czesci w glowie, po prawej np przychodzily te pozytywne chwile ( i to jest chyba urojenie, bo mialem problemy na praktykach gdyz juz bralem narkotyki bylem mlody juz w gimnazjum, tak samo jak Ty itd... Ciezko bylo mi sie tam dogadac z innymi bo oni bylo poprostu bardziej ogarnieci a ja zamulalem...Gdzie tez w gimnazjum i podstawowce bylem lubiano i sympatyczna osoba, i wtedy pojawily sie te urojenia i niby ta pozytywna reakcja raz czyle msie happy raz 0 kontaktu z rzeczywistoscia. Zdecydowalem sie pojsc do pscyhiatry i bralem tabletki Rispolept na schizofrenie i te wahania nastroju mi minely juz po 1 dniu. myslalem ze po problemie bedzie ale jazn byla dalej podzielona na 2 czesci no i potem bralem jeszcze na depresje tabletki by nabrac checi do zycia.Uzywalem ale to nie pomoglo wyleczyc tej zaburzonej czesci jazni, choc nabralem pewnosci siebie i juz mozna powiedziec ze moge zyc z tym podzieleniem w glowie ;x ale to jest meczace bo nie moge nawet komus spojrzec zwlaszcza dziewczynie gdzie to powinien byc 1 krok kontakt wzrokowy.. mam dziwny wzrok sam o tym wiem i nie wiem czy to zaburzenie to nie nerwica jakies napiete nerwy czy cos... Ide 11 grudnia do lekarza i zobaczymy co dalej bedzie... zycze wszystkiego najlepszego
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 gru 2012, 16:37

Mały kontakt z rzeczywistością

Avatar użytkownika
przez frytka 01 gru 2012, 19:05
zaakceptować siebie i przestać się koncentrować wyłącznie na sobie to całkiem dobry sposób.
problemy, o których piszecie są normalne dla wieku, w którym się znajdujecie. parę lat temu było łatwiej bo nie mieliście świadomości bycia dorosłym. to co nie co może przerażać, gdy trzeba zacząć odpowiadać za siebie.
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Mały kontakt z rzeczywistością

przez Saanna 02 gru 2012, 00:11
w czy ta maryha nie zrobiła ci gąbki z mózgu?
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Mały kontakt z rzeczywistością

przez lucratax 03 gru 2012, 14:44
A wiecie moze cos na temat czucia napietej jazni ? Da sie cos takiego wyleczyc ??
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 gru 2012, 16:37

Mały kontakt z rzeczywistością

przez nomorewords43 19 lut 2013, 15:39
1. Wszystko się da "wyleczyć", choć większość pracy trzeba zrobić samemu.
A co do "czucia napiętej jaźni", to obszerny temat i trzeba by sprecyzować, prawda?
2. Odpowiedź dostaniesz, jeśli nauczysz się zadawać odpowiednie pytania.
nomorewords43
Offline

Mały kontakt z rzeczywistością

Avatar użytkownika
przez Cocoseque 20 lut 2013, 21:15
Hmm, mój problem polega na tym, że mam ogromny dystans do otaczającej mnie rzeczywistości, ciągle miewam derealizację i nie wiem, czy trwam w jawie, czy w śnie, nie przejmuję się niczym, chyba że ktoś wykazuje do mnie niechęć lub boję się bólu/braku akceptacji, wtedy potrafię być albo agresywna, albo bojaźliwa. Kiedyś to mi nie przeszkadzało (derealizacja "senna" nawet fascynowała), jednak teraz mam do napisania maturę, więc raczej powinnam zacząć się tym przejmować. Czy można pomóc sobie samemu, czy jest już potrzebny lekarz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
14 lut 2013, 22:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do