EFT - Techniki Emocjonalnej Wolności

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

przez Pstryk 28 lip 2007, 09:30
Wiem, wiem, 1507, rozumie Twoją flustracje. Mam taki pobłażliwy stosunek do tego tematu z powodu, o którym piszesz. Dla mnie też ta terapia brzmi kosmicznie i mało sensownie. Być może, gdyby dziewczyny napisały szerzej to bym pomyślała poważnie o tej terapii :?
Pstryk
Offline

przez 1507 28 lip 2007, 11:15
no własnie, czytałem otym na ich stronie nawet wydrukowałem sobie książkę która tam była, no i..., czy pukaniem się w czoło i innych miejscach mozna się uzdrowić ;) :?:
1507
Offline

przez Pstryk 28 lip 2007, 12:46
He he, też tam byłam i czytałam i w sumie powiedz mi Słonko, skoro wydrukowałeś już tą książkę, to warto spróbować :D Może wypukamy to cholerstwo z głowy :lol:
Ale powaga, metoda ta na pewno wymaga czasu. Dajmy jej jakieś no góra dwa tygodnie :lol:
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez 1507 28 lip 2007, 14:27
ok. no to pukajmy się :lol: odezwę się po dwóch tygodniach dokładnie 15.08 i ty też coś napisz od siebie, może wymienimy się pukaniem ;) lub popukamy się nawzajem :P

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:30 pm ]
1507 napisał(a):ok. no to pukajmy się :lol: odezwę się po dwóch tygodniach dokładnie 15.08 i ty też coś napisz od siebie, może wymienimy się pukaniem ;) lub popukamy się nawzajem :P
a ksiązkę wydrukowałem w chwili słabości i przeczytałem. A propos pukania są miejsca w których pukanie sprawia przyjemność, tylko do tego trzeba dwojga, bo sam sobie to nie teges ;)
1507
Offline

przez Pstryk 28 lip 2007, 14:57
1507 napisał(a):tylko do tego trzeba dwojga, bo sam sobie to nie teges Wink

Puk puk :lol:
Tylko nie pukaj się głową w ścianę!

A tak powaga, co się Tobie przytrafiło jeśli można zapytać? Jak długo to trwa?
Pstryk
Offline

przez 1507 28 lip 2007, 22:57
miałęm traumatyczne przeżycie, po trzdniowym pijaństwie idąc ulicą zrobiło mi się nagle jakoś słabo tzn serce moje biło b.szybko, zaczynało mi brakować powietrza, czułem jak drętwieje mi lewa ręka i lewa strona głowy myślę nic tylko zawał albo wylwe po pijaństwie, z każdą minutą czułem sie gorzej zaczynałem się dusić całe ciało mi drętwiał dostałem przykurczu mięśni, czułem jak całe ciało mi mrowieje nie mogłem się ruszyć, język wydawał się spuchnięty i nie mogłem mówić, niesamowite uczucie zagrożenia śmiercią, pomyślałem że to już koniec, przyjechało pogotowie dali zastrzyk , zrobili ekg wszystko ok. LEKARZ stwierdził że to nerwy i pa, za godxzine byłem już w domu. Ale następnego dnia już się bałem wyjść z domu, strach że to się powtórzy.Poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu zbadał mnie i powiedział że jest ok że to nerwy i zapisał afobam. Ale jeszcze tego samego tygodnia miałem mały napadzik będąc w innym mieście obiawy podobne, szybki pusl problem z oddychanie i mrowienie lewej ręki, lekki napad paniki że znowu to samo. Byłem u znajomych dali mi wody troczhę si uspokajałem i wróciłem do domu. Sytuacja powtórzyłą się za dwa dni, pojechałem na wesele wypiłem 4 kielonki bawie się, nagle czuję zawroty głowy serce zapieprza jest mi słabo, nagłe parcie na stolec, no i po imprezie . PRZESIEDZIAŁEM RESZTE W AUCIE W KIBELKU z myślą zę mam chyba chore serce. NO ale po 1,5 tygodniu zażywania afobamu było mi jakoś lepiej, i jakoś funkcjonowałem, mając od czasu do czsu ataki typu że słabne umieram ból w klatce piersiwej i dziwne przeskoki serca co później kardiolog określoił jako przerwy wyrównawcza a no i miałem też nagłe skoki ciśnienia połączone z palpitacjami ciśnienie od 150/90 do 170/100 było też 140/120 ogólnie porażka. Zaczołem szukać pomocy u Kardiologa, zbadał, wysłuchał wg niego nie było nic co należy leczyć. Kazał odstawić afobam dał xanax, dawkowanie wtedy kiedy będę czuł się źle, czyli doraźnie. Tak robiłem ataki palpitacji serca połączone zuczuciem umierania zdarzały się częściej, a najczęscie po południ jak wychodziłem z pracy jak jechałem autem, jak miałem iść na lekcje angielskiego. Po dwó m-cach problemów sercowo ciśnieniowych doszły problemy z żołądkiem stan przedwżodowy kolejny powód do zmartwień. Gdy jechałem na badań gastrologiczne to nie czułe stóp i dłoni wszystko mi mrowiało, ciśnienie wysokie, zawroty głowy i czuje ze zemdlej. N A MIEJSCU DOSTAŁEM ZASTRZY NA USPOKOJENI PO 1,5 GODZINIE LEKARZ MÓGŁ MI WRESZCIE WYKONAĆ BADANIE. Po m-cu doszło coś w rodzaju mobbingu w pracy bałem się że stracę pracę, każdego dnia żyłe w lęku że umrę, bo jestem chory że stracę pracę a sam utrzymywałem rodzinę, problemy w pracy trwły 4 mce szef gnoił mnie na każdym kroku, do puki nie złożyłem rezygnacji ze stanowiska. Zrezygnowałem pękłem, wieczorami doznawałem uczucia rozpaczy zdrowie praca pieniądze, wszystko wymykało sie z pod kontroli, nie mogłem spać, jeść, na myśl o tym że mam iścć do pracy dostawałem palpitacji serca, płakałem, wykorzystałem urlop byle nie iść do pracy, jak miałem iść na rozmowę z szefem to czułem że umieram itd. Trafiłem po nst dwóch miesiącach do psychiatry diagnoza NERWICA LĘKOWA- miałem napady paniki, lęku i coś w rodzaju rozpaczy. 1 lek Miansemerck- zaczołem spać normalnie ciśnienie wróciło do normy poprawa po 1 miesiącu ale nadal tkwił we mnie lę i uczucie nie pewności i ciągle chciało mi się płakać brałęm 10mg na noc po nst miesiącu dawka 20mg na noc spałem dobrze uspokoiłem się fizycznie ale nie psychicznie, w między czasie skończyły sie problemy w pracy. żyłem myślą że jestem chory żę umrę, po 3 miesiącach doszedł lek Seroxat brałe 4 mce pojechałem z rodziną na wakacjie porawa po miesiącu zażywania. Potem lekarz mi zamienił lek na Paxtin odstawił miansemerc. Spałem nadal dobrze i spię do dzisiaj. Paxtin 10mg rano było lepiej ale ciągle chciało mi sie płakać po m-cu 20mg paxtinu popraw na 2 mce po dwoch miesiącach ciznów chce misię ciągle płakać, unikam ludzi źle czuje się po za domem. do paźtinu coś doszło na wieczór ale nia pamiętm co było lepiej. Organizm się przyzwyczaił i po2 miesiącach znów gorzej , więc na wieczór doszedł conwulex 150 brałe taki zestaw przez ok 14 m-cy i odczuwałem porawę trochę było gorzej, napady paniki poszły precz. Ale od czasu do czsu chciło mi się płakać i nagle po paxtinie zaczynałem się źle czuć a dawkę miałem zmniejszoną do 10mg rano.poszedłem na kolejną wizytę i powiedziałem że już się nie boje funkcjonuję normalnie paxtin odstawiny, a convulex 150 nan noc został na zmiany nstrojów po 2 tygodniach pojawiły się efekty odstawienne paxtinu co drugi dzień chodziłem przybity, ogarniała mnie totalna rozpacz na myśl o byle czym i bez powodu po2 tygodniach convulx 300 na noc zaczęły się nocne jazdy które minęły po 2 tyg, nastąpiła poprawa na około 2 tygodnie potem byłotak że zawsze po południu po pracy chciało mi się ryczeć, ogarniało mnie uczucie pustki, a to znów było lepiej i tak na przemian, trochę mi pomaga aktywnoś sportowa ale nie zawsze działa. Dziś jestem 4 miesiąc bez paxtinu ale jeszcze łykam 300mg convulexu na noc. Co któryś dzień ogarnia mnie totalne załamanie chce mi się płakać łzy cisną mi się do oczu życi jakby przestaje mieć sens, innym razem czuje się jak bym się dowiedział że jestem nieuleczalnie chory, a jeszcze innym razem ogarnia mnie coś przeraźliwie demonicznego czego nie umiem opisać trwa to wszystko od 1,5 do 2dni potem mije i jest w miarę ok. Cały czas funkcjonuję nomalnie śpię jem uprawiam sport pracuję , no i walczę. Czasem na myśl o pracy ogarnia totalny rozkład i rozpacz. Jedyne na co mam ochotę to przytulić się do żoni i dzieć wtedy bardzo bardzo tęsknię za nimi tak mocno że znowu chce misie płakać. Niekiedy gdy oglądm fil z lekko wzruszjącą sceną ledwo powstrzymuję się od płaczu. Czy to jest normalne , co się ze mną dzieje, za dwa dni mam wizytę u lekarz boję się że znów mi coś zaaplikuje z mnóstwem efektów ubocznych, a najgorszy z nich to lęk. Ogólnie ujmę to jeszcz na zakończenie tak czuje się kilka dni dobrze a 2-góra 3 dni źle a polega to na uczuciu rozpaczy, ogromnej tęsknoty, uczuciu samotności, i bezradności, najczęściej popołudniu a żadziej rano trwa to ok 2-4 godzin i mija, ale pozostaje uczucie niepewności. A no i po paxtinie czułem się niby lepiej ale miałem zamęt myślowy w głowie trochę mi czasem mieszło w mojej osobowości. Ludzię chcę znów żyć normalnie po 2 latach leczenia mam dosyć prochów bo mnie boli żołądek albo wątroba. I jeszcze jedno jak się w coś zaangażuję mocno przed napadem czegoś tam to mnie nic nie rusza dopóki nie skończę tego zadania, a jak skończę to chce mi się płakać i tak w kółko. Czy są tu jacyś lekarze ? Może mogą oni mi pomódz? nadal mam mrowienia dłoni szczególnie prz jakiś przeżyciach nerwoych, jak się czegoś np boję( dętysty) czasem mrowieje mi pół głowy i sercę gubi jedno udeżenie ale idzie z tym żyć.
po prawie 4 m-cach przerwy od paxtinu mam nawrót a to potym jak pan du doktorowi powiedziałem że mam problemy emocjonalne ciągle chce mi się płakać ale do płaczu mi daleko.
Pękłem od 5 dni coaxil 3x1 i jest w kratkę

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:58 pm ]
to jest mój pierwszy post przekopiowany dla twojej odpowiedzi
1507
Offline

przez Pstryk 29 lip 2007, 11:59
Dzięki 1507.
No, no ale historia. Czytałam z otwartymi ustami. Wcale się nie dziwię, że masz takie jazdy - po pierwszym ataku nikt nie wytłumaczył co się stało ani co dalej. A miałeś kiedyś terapię??? Te ataki lęku, płaczu, poczucie tęsknoty to strach przed tym, że coś Ci się stanie i nie zobaczysz już rodziny! Z tego co piszesz wnioskuję, że jesteście bardzo blisko, to świetnie. Pomyśl o terapii indywidualnej lub grupowej! Musisz dać upust tym uczuciom bo Cię zniszczą!
Pstryk
Offline

przez 1507 29 lip 2007, 14:15
zapisałem się na terapie krótkoterminową, byłem 2x narazie nic z tego nie wynika, mam wszystko zapisywać do następnego spotkania, martwie się, potem mam wolę walki potem się boję i tak w kółko, jak łykam dropsy to ciało jest spokojne i lęki łagodnieją , ale przychodzi coś w rodzju depresji, jak nic nie łykam to ciało wriuje i są lęki, czsem tracę wiarę dlatego chwytam się różnych dziwnych rzeczy np. artykuły o uzdrowicielach czytam i wycinam, jak wszystkie konwencjonalne metody zawiodą to będę próbował tych wszystkich bzdur byle mieć nadzieje i wiarę że cokolwiek pomoże, "najfajniejsze" jest to że każdy dzień mam inny pod względem emocji nastrojów, lęków zero stabilności i mało radości, dopiero tydzień łykam leki narazie żołądek mnie tylko boli od tego wszystkiego,za tydzień wyjazd z rodziną nad morze nie wiem jak to będzie, żeby tylko te dropsy zaczęły działać bo się zapłączę, żona nie może już na mnie patrzeć i mnie słuchać, ostatnio mi powiedziała że jąto juz męczy. ukrywam wszystko przed dziećmi, nie chce by widziały że ich ojciec jest słaby i żeby zadawały pytania muszę wszytko trzymać w środku, dlatego liczę na terapię. No i nie chcę by na moim przykładzie poznały co to lęki i zmiany nastrojów, by same tego później nie doświadczyły na swojej skórze, szlag mnie trafia bo za długo to trwa

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:16 pm ]
jak być normalnym ojcem i mężem skoro muszę chować się przed nimi
1507
Offline

Avatar użytkownika
przez kisa 29 lip 2007, 14:46
"Kazał odstawić afobam dał xanax,"

No to fajnych mamy lekarzy :roll: To taki sam lek, z tej samej grupy, o takim samym składzie , tylko nazwa inna :roll:

Wklejam Ci z Wikipedii:

Alprazolam (ATC: N05 BA 12) – lek psychotropowy będący triazolową pochodną benzodiazepiny. Wykazuje przede wszystkim działanie przeciwlękowe, choć w mniejszym stopniu wykazuje także inne działania charakterystyczne dla tej grupy leków: uspokajające, przeciwdrgawkowe i rozluźniające mięśnie szkieletowe.
Alprazolam stosowany jest w leczeniu i zapobieganiu napadom lęku (napady paniki), w lęku przewlekłym także z towarzyszącym zepołem depresyjnym.
Ma krótki okres półtrwania w organizmie (12-15 godzin), co sprawia że ma znaczne właściwości uzależniające.
Jest aktywny w niskich dawkach, dostępny w tabletkach po 0,25 mg, 0,5 mg lub 1 mg, rzadziej większych. Zakres najczęściej stosowanych dawek to 0,75-4 mg. Po nagłym zaprzestaniu używania leku po kilku tygodniach leczenia może wystąpić zespół abstynencyjny objawiający się znacznym pogorszeniem samopoczucia, sennością oraz pobudzeniem. Długotrwałe używanie może prowadzić do wystąpienia zjawiska tolerancji fizjologicznej. Odstawianie alprazolamu musi polegać na długotrwałym podawaniu coraz niższych dawek. Nikotyna może spowodować osłabienie działania uspokajającego, a zwiększyć działanie pobudzające leku.
Alprazolam znajduje się w wykazie substancji odurzających w grupie IV-P.

Składnik leków o nazwach handlowych: Afobam, Alprazomerck, Alprox, Xanax, Neurol i Zomiren. "

Ja przez łykanie różnych leków wpędziłam się w jeszcze większą nerwicę z powodu nieporządanych objawów.
Radziłabym Ci koniecznie terapię, mnie pomogła, nie mam juz ataków paniki. Musisz zrozumiec, czego tak naprawdę się boisz i i dlaczego i pracować nad sobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
21 cze 2007, 23:35

przez Pstryk 29 lip 2007, 14:52
kisa napisał(a):a przez łykanie różnych leków wpędziłam się w jeszcze większą nerwicę z powodu nieporządanych objawów.
Radziłabym Ci koniecznie terapię, mnie pomogła, nie mam juz ataków paniki. Musisz zrozumiec, czego tak naprawdę się boisz i i dlaczego i pracować nad sobą.

Dopisuję sie do Kisy.
Terapia krótkoterminowa najwyraźniej to za mało. Masz dla kogo się starać. No i dobrze byłoby chyba poszukać innego specjalistę.
Pstryk
Offline

przez 1507 29 lip 2007, 21:17
no włąśnie zmieniłem lekarza psychiatrę i zapisałem się na terapię do psychoterapeuty, oboje się znają i konsultują, właśnie nowy psychiatra zaproponowała mi coaxil jako słaby lek po to bym lekko się odbił od dna a reszte mam zrobić z psychoterapeutą, po zatym zaproponowała mi po leczniu wejście w zioła a i układa mi diete do mojej grupy krwi by oczyścić organizm z toksyn, dziś piąty dzień coaxilu napadów lęku nie miałem od pięciu dni al zato zaliczm spadki nastrojów i napady gniewu, dziś pod tym względem koszmar. Podzielcie sie swoimi problememi

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:38 pm ]
no i niemam już wsparcia w żonie ,niedawno mi powiedziała że 1,5 roku się męczy ze mną i oznakmiła mnie że ma mnie dosyć, nie da się wciągnąć w moje bagno, jestem saaaaaaaaaaaaaaaam :( . Odnosłem kolejną porażkę w życiu to chyba będzie już mój totalny koniec , jak ją stracę................
1507
Offline

przez angola 29 lip 2007, 22:29
... to będę dalej żył i będę szczęśliwy, bo będę do tego dążył...
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:09

przez 1507 29 lip 2007, 22:31
to nie takie proste, samego siebie nie umiem poskładać a co dopiero małżeństwo
1507
Offline

przez angola 29 lip 2007, 23:11
Najważniejszy jesteś- Ty. Małżeństwo to drugi plan
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do