Pocieszanie.

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez Viii 14 maja 2013, 13:52
Jak to jest?
Dlaczego ktoś kto CIERPI (z tego co pisze, jęczy i stęka w poście) nie chce pomocy?

Czytając sporą ilość postów i tematów dochodzę do wniosku - że sporo osób lubi być pocieszanym. Nie interesuje ich rozwiązanie, leczenie i wiedza tylko - pocieszanie. -"Jesteś fajny, nie przejmuj się, pogłaszczemy cię itd."
Niby szukają pomocy ale pod kloszem siedzi ukryta chęć pocieszania. Poczucia że komuś na mnie zależy.

Jest taki termin SZANTAŻYŚCI EMOCJONALNI. Myślę, ze to się odnosi do osób, które chca pocieszenia, a nie chca pracowac, żeby coś w swoim Życiu zmienić. Np. Cześć jestem andrzej i piszę tego posta tylko po to żebyście mnie pocieszali i lubili. Bo moja atrakcyjność, poczucie własnej wartości jest zależne od Waszej opinii na mój temat. Nie chcę wiedzieć dlaczego jest zależne - ale lubie pocieszanie.

I żeby było jasne - nie mam nic przeciwko :) Interesuje mnie tylko porządek na forum :o
Może załóżmy dział - pocieszanie? Tam 24 h będzie można karmić swoje ego.

Czy są osoby z podobnym spojrzeniem na ten temat?
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Pocieszanie.

przez Rafka 14 maja 2013, 14:18
tak. Zazwyczaj piszę, że czuje się ''dobrze'', ''tak sobie'', rzadko ''źle''. Bo taka jest prawda. Walczę o siebie a nie narzekam na życie.
Nie wchodzę w rozmowe z jęczącymi. Łykam lekarstwa - dopiero teraz przekonałam się, że działają. Chodzę na terapię. Nikogo nie pocieszam czy ''tulam'', nie że jestem niewrażliwa, ale takie manifestowanie bólu mnie wkurza. Np. ktos sie tnie. Ma gorszy dzień pisze to na forum. Pocieła się i opłakujmy wszyscy owy czyn. Normalnie głupota.
Nie którzy powinni dostać porządny opiernik. Napisze coś ostrego i kto wie czy ta osoba sobie z tego powodu krzywdy nie zrobi. Później napisze: ''pociełam się bo ktos mi coś negatywnego napisał''. Ale naprawdę czytająć niekóre posty to aż się gotuje w czlowieku aby cos napisać.
Ale nie można bo kto wie może sobie nawet życie odebrać, pociąć, schlać do nieprzytomności. Bo nie potrafi przyjmować krytyki, że ktos ma na uwadze jej dobro a nie urażenie.
Rafka
Offline

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez Viii 14 maja 2013, 14:49
Rafka "Napisze coś ostrego i kto wie czy ta osoba sobie z tego powodu krzywdy nie zrobi." - to jest chyba główny powód dla którego ludzie sie hamują przed napisaniem tego co czują, myślą. Ja jestem zdania że po pierwsze nie szkodzić. Dlatego unikam tematów o których pojęcia nie mam. Nie daje rad - tam gdzie nie mam pewności, doświadczenia.

To o czym piszesz to odpowiedzialność - za kogoś. Tylko czy taka odpowiedzialność w ogóle istnieje??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pocieszanie.

przez Rafka 14 maja 2013, 15:12
są osoby które wyciągaja rekę aby pomóc a osoba i tak woli swoje bagienko i wciąż mówi: ''nikt mnie nie rozumie''. Jest tak, że nikogo nie ma aby pomógł to trzeba starać się samemu wychodzić z tego bo ile można jeździć na czyichś plecach i wciąż być pocieszanym. Taka osoba sie przylepia jak jemioła do drzewa.
Rafka
Offline

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez Candy14 14 maja 2013, 15:25
Nie mam nic przeciwko pocieszaniu osob ktore maja zly dzien/tydzien/miesiac ale jak to sie ciagnie i widze, ze ta osoba nie robi NIC zeby bylo lepiej to odpuszczam. Dlatego rzadko zagladam do jęczarni bo wciąz te same osoby jęcza
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez deader 14 maja 2013, 15:37
Lubię poczytać jęczenie kiedy samemu jest mi źle, mam poczucie że nie jestem sam na świecie z problemami. Ale nieczęsto się wyżalam a tym rzadziej pocieszam. Kiepski ze mnie pocieszyciel bo nie lubię ściem a często mam wrażenie że pocieszanie to tak naprawdę ściemnianie. Jak umarła moja dziewczyna to zakazałem moim znajomym pocieszania mnie - bo mówienie że "będzie lepiej" nie sprawi wcale że będzie lepiej, sprawi tylko o tym ze będę myślał o tym że na razie jeszcze lepiej nie jest przez co wpadłbym w jeszcze większego doła. Więc jeśli nie mam dla kogoś konkrentej porady na problem to milczę, nie jestem człowiekiem praktykującym wirtualny "tulizm". Realny zresztą też nie za bardzo. Już od pocieszania wolę przyłaczyć się do jęczenia, to przynajmniej szczere jest :D
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez Viii 14 maja 2013, 16:03
Candy14, Jęczarnia - :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez mark123 24 maja 2013, 23:25
Ja mam coś takiego, że z jednej strony jakby czuję potrzebę bycia pocieszanym, a z drugiej strony, gdy ktoś napisze coś pocieszającego to czuję się jakby nieswojo, niezręcznie.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Pocieszanie.

przez Anna Maria 27 maja 2013, 20:10
Każdemu zdarza się dzień marudy i każdy z nas jeden więcej drugi mniej potrzebuję takiego pogłaskania.To nic złego.
Anna Maria
Offline

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 27 maja 2013, 20:20
Ostatnio przestałem sie pocieszać,próbuje akceptować mega bolesne fakty dla mnie.Nie szukam wsparcia,pomocy i paradoksalnie czuję się coraz lepiej.Czuję się coraz silniejszy,bardziej zwarty,gotowy.Czuję że nie potrzebuje pomocy i sam dam sobie rade.Warto przestać się pocieszać.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez mark123 17 sie 2013, 20:15
Czasami wyobrażam sobie w myślach, że pocieszam kogoś, zazwyczaj kobietę (czasem z tego forum), a gdy potem ta osoba w moich myślach dzięki mnie staje się pocieszona, to sam czuję się pocieszony.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez Yvaine 17 sie 2013, 23:20
Viii napisał(a):Niby szukają pomocy ale pod kloszem siedzi ukryta chęć pocieszania. Poczucia że komuś na mnie zależy.


Chyba to zdanie jest odpowiedzią. Nie zgodzę się do końca z szantażem emocjonalnym. Bo owszem o ile w niektórych przypadkach do niego dochodzi, to często jest też tak, że to robi się to nieświadomie. Z potrzeby, że komuś na mnie zależy, że ktoś mnie akceptuje. Nie ważne, że pocieszają często obce osoby, z którymi nie ma żadnych więzi emocjonalnych. Ważne, że ktokolwiek. Ot, silna potrzeba akceptacji, czasem tak silna, że nie zdajemy sobie sprawy ze "śmieszności" swojego zachowania. A czasem przeczytanie tych kilku miłych słów może bardzo pomóc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
15 sie 2013, 12:20

Pocieszanie.

przez Gabriela1 18 sie 2013, 00:12
Zgadzam się z Yvaine odnośnie szantażu emocjonalnego - nie każdy zdaje sobie sprawę z tego co robi, albo zdaje, już po fakcie, gdy traci wszystko. A z tym pocieszaniem - nie wiem jak to u Was jest, ale kiedy mnie jest źle na duchu nie potrafię z przyklejonym, sztucznym usmiechem chodzić i powtarzać "nic się nie stało". Czasem łatwo powiedzieć do kogoś "ogarnij się", ale może jemu nie jest latwo stanąć na nogi, skoro świat mu się załamał. Ja kiedy jestem czymś dotkliwie zdołowania (np teraz), to wchodzę na tego rodzaju fora własnie po to, żeby komuś może opowiedzieć swoją historię, uzyskać dobre słowo... To źle że czasem potrzeba człowiekowi od kogoś wsparcia i dobrego słowa? Jeśli ktos ma cudowną kochającą rodzinę, to super, ale nie każdy tak ma... Ja nie umiem zakopać w sobie negatywnych emocji i udawać że wszystko gra. Nie mam komu się wyżalić, więc jestem tutaj i mi bardzo pomaga świadomość, że innym też ciężko, że ktoś jest postawiony w podobnej sytuacji jak ja, ze boryka się z podobnymi problemami, a wsparcia potrzebuję. Lubię czasem usłyszeć od kogoś, że jestem fajna... A pomoc może nie każdy moze z różnych powodów uzyskać w realnym życiu... Z resztą niepowodzenia zyciowe się zdarzają, a wsparcie i dobre słowo naprawdę się przyda ;)
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
19 cze 2013, 18:16

Pocieszanie.

Avatar użytkownika
przez beedee 20 sie 2013, 20:18
A mi pocieszanie bardzo pomagało, ale tylko od jednej osoby. Robiłam wszystko, żeby moja przyjaciółka głaskała mnie po głowie, i dopiero po czasie zobaczyłam jak kierowała mną ta chęć, jak ją obarczałam i jak wiele robiłam nieświadomie (!). Płakałam, teatralnie cierpiałam, żaliłam się, mówiłam, pisałam, wymagałam ciągłego kontaktu ze mną i zainteresowania mną a jednocześnie próbowałam pokazać jak to ja sobie sama mogę poradzić. Kiedy ona miała dość i czasem trochę się odgradzała, izolowała, w myślach nie mogłam zrozumieć jak może być tak okrutna, egoistyczna i bez uczuć. Szkoda że dopiero po tak długim czasie zrozumiałam, że to ja byłam egoistyczna, a ona robiła dla mnie ile mogła, i może nie w łatwy sposób, ale jednak nauczyła mnie samodzielności, i przestałam obarczać ją całym tym syfem. Nadal jest ogromnym wsparciem, nadal bardzo się przyjaźnimy i jesteśmy mega blisko, mówię jej o wszystkim i zawsze jej pomogę, ale nie wysyłam jej już jęczących sms-ów w środku nocy o tym, jak bardzo mi źle. Czasem pytam ją "Dam radę, co?" bo pomaga mi, kiedy to słyszę, chociaż dobrze wiem że to powie, i dobrze wiem, że dam radę. Może to taka pozostałość po tej dawnej relacji, kiedy wszystko opierało się na tym, że ona mi metaforycznie ciągle przemywała i zalepiała rany.

W każdym razie, oduczyłam się tego. No, może prawie całkiem :-)

Natomiast pocieszanie ze strony innych osób odbieram nienaturalnie, wydaje mi się to dziwne, nie chcę aby inni mnie pocieszali. Nie ufam ludziom w związku z tym może po prostu ciężko jest mi uwierzyć w ich szczere intencje. A pocieszanie od ludzi w świecie wirtualnym w ogóle nic mi nie daje. Rozmowa o problemach na takim naturalnym poziomie, wymiana zdań, możliwość wyrzucenia czegoś z siebie - owszem. Czasem fajnie jest przeczytać "powodzenia". Jednak "wszystko będzie okej" uważam za pusty frazes, bo samo z siebie po prostu nigdy nic nie będzie okej.

Czasem mam ochotę napisać "człowieku, weźże się w garść". Ale to nie takie proste. No i znów - może kogoś za bardzo zaboli...
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do