Decyzje zyciowe studia

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Decyzje zyciowe studia

przez platka 03 mar 2009, 11:53
Hej

Zasanawiam sie powaznie nad rozpoczeciem psychologii. Tylko ... mam problem z podejmowaniem decyzji (nad czym pracuje) i nie wiem tak do konca czym chec studiowania psychologii jest podyktowana. Wiem, ze mam predyspozyje do tego zawodu. Z drugiej strony zastanawiam sie czy nie pozostawic psychologii jako swojego hobby. Mam 24 lata, jestem po zarzadzaniu :/ Zarzadzanie nie jest dla mnie czyms martwym i nudnym. Wczesniej nie mialam mozliwosci finansowych by wystartowac na psychologie i tez wahalam sie tak jak teraz. Studia psychologicze to moje marzenie, praca z ludzmi w tym zawodzie tez. Sama mysl o tym dodaje mi sily, energii, szczescia. Odsowam to z roku na rok ... nie wiem dlaczego. Troche jakbym nie wiedziala czego chce. Chcialabym wreszcie podjac decyzje. Boje sie, ze kiedys pozaluje rezygnacji z marzen a z drugiej strony jakbym bala sie ze podejme zla decyzje idac na ten wlasnie kierunek. Co myslicie o tym?

Pozdrawiam :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 mar 2009, 11:18

Re: Decyzje zyciowe studia

Avatar użytkownika
przez laguna 03 mar 2009, 13:28
tez chce od prszyszlego roku isc na psychologie, jezeli to Ci sie podoba to czemu nie? masz juz wyksztalcenie w zarzadzaniu, jak psychologia sie nie uda to nie zostajesz z niczym! jak najbardziej wybierz sie na psychologie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Re: Decyzje zyciowe studia

przez evelina 20 mar 2009, 18:28
coraz wiecej psychologow to ludzie po przejsciach?:)
evelina
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Decyzje zyciowe studia

Avatar użytkownika
przez laguna 21 mar 2009, 22:27
czasami to i dobrze, bo moze jak ktos sam ma jakies problemy to lepiej sie wczuje w sytuacje kogos innego i bedzie umial pomoc, gorzej jak ktos sam sobie nie umie pomoc, to nie powinien sie za to brac
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Re: Decyzje zyciowe studia

Avatar użytkownika
przez linka 22 mar 2009, 01:53
Może będę za ostra ale........psycholog z nerwicą??!! albo depresją??!! Nie no litości - on nie ma się we mnie wczuwać, tylko wiedziec jakie sa moje schematy myśłenia w chorobie i pomagać mi się jej pozbyć.
Jak już sam sobie psycholog pomóc nie umie to jest łatwy do zniszczenia psychicznego i na terapeutę napewno się nie nadaje.....
Z drugiej jednak strony od rozpoczęcia studiów do bycia terpaeutą droga jest dłuuugaaa. Jeśłi cię stać to zacznij studia - napewno nie stracisz a możesz zyskac, poza tym moze okazać się, że rzeczywistość tak naprawdę mija się z marzeniami i psychologia ta twoja "wymarzona" jest zupełnie inna od tej o które będziesz się uczyć.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Decyzje zyciowe studia

przez DEPRES 27 mar 2009, 01:17
Stosunek psychoneurotykow do psychopatow,gdzie struktury te sa strukturami wzajemnie sprzecznymi.U psychopatow mamy do czynienia z popedami prymitywnymi i inteligencja im podporzadkowana,egoizmem i egocentryzmem,bodzcami plynacymi glownie ze srodowiska zewnetrznego,latwoscia popadania w konflikty zewnetrzne,uposledzenie uczuc wyzszych,oschlosc,pseudoobiektywny,rzeczowy stosunek do innych.Natomiast u nas psychoneurotykow,ktorzy sa wiekszoscia na tym forum daje sie zaobserwowac w pewnym okresie zycia (i to jest piekne) rozwoj uczuc wyzszych:gleboka empatie,milosc,pomoc,opiekunczosc.itd.Psychoneurotycy (jako pewna grupa spoleczna) buduja swoje srodowisko wewnetrzne poprzez wzmorzona pobudliwosc psychiczna(wrazliwosc),poprzez takie przezycia i stany,jak lek,depresja,obsesja itp.,maja poczucie konkretnosci idealu,rozumieja i przezywaja modele i wzory wychowawcze,widza rozne hierarchie rzeczywistosci i wartosci.Pszejawia sie to duzymi mozliwosciami rozwoju pozytywnego,duzymi mozliwosciami rozumienia innych.Wydaje mi sie,ze grupa jednostek przecietnych,stanowiaca jednoczesnie wiekszosc spoleczenstwa ,upodabnia sie bardziej do psychopatow niz do psychoneurotykow.Psychopatow i ludzi przecietnych,stereotypowych laczy przewaga prymitywnych popedow samozachowawczych,seksualnych,dazenie do wladzy,posiadania czegos itp.,gdzie w wiekszosci przypadkow,po zaspokojeniu tych potrzeb koncowym dzialaniem w ich zycu staje sie alkocholizm,narkomania itp., polaczona z agresja i przemoca.Wspolna cecha tych grup jest rzadka wrazliwosc psychiczna.Niewielka jest zdolnosc do rozluznienia czy rozbicia psychicznego srodowiska wewnetrznego,rzadko pojawiaja sie nerwice i psychonerwice:egzystencjane,depresyjne,lekowe,obsesyjne itp.Nie dzialaja zazwyczaj zadne wazniesze dynamizmy jak autonomta i autentyzm,gleboka empatia,wysoki poziom swiadomosci zwiazany z miloscia,tolerancja,opiekunczoscia.Dlatego wydaje mi sie,ze jadnostki przecietne znajduja sie pod wplywem blizej im.latwiejszej do zrozumienia grupy psychopatow.Ich dzalania sa prostrze,wyrazne,nie dziwaczne,co tlumaczy sie dosc szerokie oddzialywanie psychopatow na ludzi przecietnych w warunkach podniecenia zbiorowego czy trudnych okresow w zyciu spolecznym.Moi drodzy o ile psychopata nie moze byc dobrym,autentycznym psychiatra,psychologiem,pedagogiem,o tyle My psychoneurotycy-wobec siebie odpowiednio krytyczni-jestesmy najlepszymi kandydatami do tych zawodow.Dzieki tym cennym wlasciwosciom,ktore posiadamy uwazam ze jednostki nerwowe i psychoneurotyczne staja sie przyszloscia kazdego spoleczenstwa,pod warunkiem,ze nie bedzie ich sie odrzucac,uwazac za innych ,obcych,dziwacznych itp.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Decyzje życiowe, studia, przyszłość, plany...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 20 mar 2010, 02:49
Odświeżam temat, bo akurat tytuł pasuje do moich ostatnich wątpliwości...

Wiem, że na forum jest bardzo dużo młodych ludzi, którzy zastanawiają się jak sobie pookładać życie.
Wyjechać czy zostać w Polsce?
Studiować dziennie, zaocznie czy szukać pracy?
Skąd zdobyć kasę na swoje marzenia?
Jak pogodzić pracę po godzinach z trudnym kierunkiem dziennym? Da się?
Wybrać te studia które przyniosą nam życie na poziomie i nudę, czy te które pozwolą nam rozwinąć skrzydła?
Czy w tej kwestii w ogóle istnieje coś takiego jak kompromis?
Czy warto rzucać studia i zaczynać nowe jeśli uznamy "że to nie jest TO"?

To są tylko moje pytania - wiem że ile nas jest, każdy ma jakieś inne wątpliwości, doświadczenia w temacie szeroko pojętych Planów Na Przyszłość :) Proszę o jakieś historie, przemyślenia, podpowiedzi! Nie wiem co mam robić. Mam wrażenie, że w sumie, jeśli się postaram mogę w życiu robić prawie wszystko. Przede mną tysiące dróg do wybrania i ta perspektywa trochę mnie przeraża... Znacie to uczucie? Zastanawiam się, czy istnieje coś takiego jak powołanie, zajęcia idealne dla mnie w którym będę mogła być szczęśliwa i pożyteczna dla innych. Jeśli istnieje - skąd mam wiedzieć co to jest? Pomocy :)

Żeby nie było, że chcę od Was zwierzeń, a sama nic nie piszę, to pokrótce - ze mną jest tak. Po maturze zaczęłam studia językowe, ale nie podobały mi się, rzuciłam, trochę podróżowałam. Zrobiłam licencję pilota wycieczek. Potem zaczęłam inne studia, również językowe, ale o trochę bardziej konkretnym profilu, studiuję, jest trudno, ale na razie do przodu. Ale cały czas myślę, że brakuje mi czegoś ciekawego, z polotem. Chciałabym kiedyś pracować jako charakteryzatorka w teatrze albo przy filmach, może robić makijaże na pokazy mody - coś związanego z praktyczną sztuką ;) bo uwielbiam się bawić z kolorowymi kosmetykami, farbami itp. Myślę też o kulturoznawstwie albo o byciu przewodnikiem po górach... Mam tyle pomysłów, planów, że czasem nie mieści mi się to w głowie. Tylko nie mówcie, że to choroba - bordera nie mam na pewno :) Po prostu czasem nie miewam depresji ;)

Pozdrawiam i czekam na posty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Decyzje zyciowe studia

przez takajakaś18 02 kwi 2010, 21:10
czuje sie okrpnie..Poki co mysl o studiach i maturze mnie tylko przytlacza:(mam mnostwo watpliwosci..nawet nie wiem czy chce wyjechac jaki kierunek to wszystko mnie stresuje ..:\ :roll:
takajakaś18
Offline

Re: Decyzje zyciowe studia

przez Babyblue 03 kwi 2010, 16:40
A ja zostawiłam pierwszy rok przed rozpoczęciem sesji. I nie mam pojęcia, co dalej robić. Kolejny przedmiot na maturze dodatkowo sobie wzięłam. Po świętach szukam pracy i zobaczymy, co z tego będzie...
A studiowałam farmację. Kierunek jak najbardziej przyszłościowy. W pewnym momencie opamiętałam się, że wokół mnie są ludzie, którzy wiele zrobili, żeby tam się dostać. I pasjonuje ich ten kierunek. Rodzina najpierw się zdziwiła, że odchodzę, teraz uważają, że już zmarnowałam sobie życie. Chciałabym zacząć kierunek, który przyniesie mi zadowolenie. Jeżeli znajdę teraz dobrą pracę, to nawet zaocznie.
Chciałabym budzić się codziennie i chcieć wstać z łóżka.
Babyblue
Offline

Re: Decyzje zyciowe studia

Avatar użytkownika
przez soulfly89 04 kwi 2010, 02:24
takajakaś18 my teraz mamy łatwiej niż np. nasi rodzice, bo możemy swobodnie rzucac studia, zaczynać od nowa, zmieniać po roku albo nawet po 1 semestrze - żadna decyzja nie jest ostateczna i zawsze można potem zmienić na coś co będzie Ci bardziej odpowiadało. wiem, że trudno wybrać, ale na początek można wybrać cokolwiek z rzeczy które Cię interesują. u mnie na studiach w grupie 20 osób są aż 4 dla których to są drugie studia - drugie z kolei albo drugi kierunek

ja też jeszcze nie wiem co powinnam dalej robić ze swoim życiem, ale daję sobie czas do licencjatu, żeby zadecydować, a nawet może do mgr, wybór studiów nie zamyka dalszych możliwości, a jeśli, to tylko w naszych głowach, w których mamy jakieś głupie blokady i schematy, że matura, studia, mgr, praca, mąż, dzieci itd. wcale tak nie musi być! :)

Babyblue, ja zrobiłam tak samo jak Ty, ale z pracą było ciężko. Po maturze jesteś za mądra żeby rozdawać ulotki albo myć gary i nie masz papierów żeby robić coś lepszego - przynajmniej u mnie w mieście tak było... Dlatego teraz wytrwale się kształcę :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Decyzje zyciowe studia

przez takajakaś18 04 kwi 2010, 17:30
dziekuje Ci soufly89 :) To chcialam uslyszec:) niby zdaje
sobie sprawe z tego,ze to nieostateczna decyzja ,ze moge zrobic 2 kierunki,albo i wiecej,robic rownolegle, studia to inne zycie juz;)bardziej od nas zalezne..,samodzielne,otwiera roznorakie mozliwosci.ale mimo wszystko sie boje..Powiem tak: Nie widze idealnego rozwiazania i mnie to nurtuje...Chcialabym dobrze zaczac,by byc pozytywnie nastawionym na przyszlosc.Najbardziej chyba przeraza mnie wyjazd ,nie wiem czy chce,masa ludzi wyjezdza i daje sobie rade.Mowia,z epoznali super ludzi na studiach..a ja ? nie wiem ,czy poznam choc kilka pokrewnych dusz,czy sobie poradze,czy gorzej sie nie zalame..wielki znak zapytania :?
takajakaś18
Offline

Re: Decyzje zyciowe studia

Avatar użytkownika
przez linka 04 kwi 2010, 17:36
Dziewczyny, ja jestem 2 lata za moim rocznikiem (prawie wszyscy na moim roku mają po 22 lata) - tylko i wyłącznie z powodu swoich wyborów życiowych, jeszcze wtedy nie miało to nic wspólnego z nerwicą, wiec nie ma się czym martwic, ani mieć do siebie żalu - najważniejsze, żeby choć troszkę lubić to co się studiuje :smile:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Decyzje zyciowe studia

przez takajakaś18 04 kwi 2010, 17:40
a co studiujesz linka? mieszkacie w swoim czy innym miescie? bardzo zycie zmienia sie po wyjezdzie?nie wiem czy zarezykowac.u mnie nie ma za dobrych uczelni :x
takajakaś18
Offline

Re: Decyzje zyciowe studia

Avatar użytkownika
przez linka 04 kwi 2010, 18:03
takajakaś18, dojeżdżam na uczelnie z domu, codziennie 20 km w jedną stronę. Studiuję filologię polską ze specjalizacją dziennikarstwo. Moja uczelnia nie należy do najlepszych.....ale prawda jest taka, że nikt nie patrzy jaką uczelnię ukończyłaś, tylko czy masz dyplom i jakie masz doświadczenie.
Nie wyjechałam z domu, czego do dziś żałuję - ale dzięki temu nie mam na głowie, na strat życia kredytu studenckiego.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do