Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
platka

Decyzje zyciowe studia

Rekomendowane odpowiedzi

Hej

 

Zasanawiam sie powaznie nad rozpoczeciem psychologii. Tylko ... mam problem z podejmowaniem decyzji (nad czym pracuje) i nie wiem tak do konca czym chec studiowania psychologii jest podyktowana. Wiem, ze mam predyspozyje do tego zawodu. Z drugiej strony zastanawiam sie czy nie pozostawic psychologii jako swojego hobby. Mam 24 lata, jestem po zarzadzaniu :/ Zarzadzanie nie jest dla mnie czyms martwym i nudnym. Wczesniej nie mialam mozliwosci finansowych by wystartowac na psychologie i tez wahalam sie tak jak teraz. Studia psychologicze to moje marzenie, praca z ludzmi w tym zawodzie tez. Sama mysl o tym dodaje mi sily, energii, szczescia. Odsowam to z roku na rok ... nie wiem dlaczego. Troche jakbym nie wiedziala czego chce. Chcialabym wreszcie podjac decyzje. Boje sie, ze kiedys pozaluje rezygnacji z marzen a z drugiej strony jakbym bala sie ze podejme zla decyzje idac na ten wlasnie kierunek. Co myslicie o tym?

 

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez chce od prszyszlego roku isc na psychologie, jezeli to Ci sie podoba to czemu nie? masz juz wyksztalcenie w zarzadzaniu, jak psychologia sie nie uda to nie zostajesz z niczym! jak najbardziej wybierz sie na psychologie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

coraz wiecej psychologow to ludzie po przejsciach?:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czasami to i dobrze, bo moze jak ktos sam ma jakies problemy to lepiej sie wczuje w sytuacje kogos innego i bedzie umial pomoc, gorzej jak ktos sam sobie nie umie pomoc, to nie powinien sie za to brac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może będę za ostra ale........psycholog z nerwicą??!! albo depresją??!! Nie no litości - on nie ma się we mnie wczuwać, tylko wiedziec jakie sa moje schematy myśłenia w chorobie i pomagać mi się jej pozbyć.

Jak już sam sobie psycholog pomóc nie umie to jest łatwy do zniszczenia psychicznego i na terapeutę napewno się nie nadaje.....

Z drugiej jednak strony od rozpoczęcia studiów do bycia terpaeutą droga jest dłuuugaaa. Jeśłi cię stać to zacznij studia - napewno nie stracisz a możesz zyskac, poza tym moze okazać się, że rzeczywistość tak naprawdę mija się z marzeniami i psychologia ta twoja "wymarzona" jest zupełnie inna od tej o które będziesz się uczyć.......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stosunek psychoneurotykow do psychopatow,gdzie struktury te sa strukturami wzajemnie sprzecznymi.U psychopatow mamy do czynienia z popedami prymitywnymi i inteligencja im podporzadkowana,egoizmem i egocentryzmem,bodzcami plynacymi glownie ze srodowiska zewnetrznego,latwoscia popadania w konflikty zewnetrzne,uposledzenie uczuc wyzszych,oschlosc,pseudoobiektywny,rzeczowy stosunek do innych.Natomiast u nas psychoneurotykow,ktorzy sa wiekszoscia na tym forum daje sie zaobserwowac w pewnym okresie zycia (i to jest piekne) rozwoj uczuc wyzszych:gleboka empatie,milosc,pomoc,opiekunczosc.itd.Psychoneurotycy (jako pewna grupa spoleczna) buduja swoje srodowisko wewnetrzne poprzez wzmorzona pobudliwosc psychiczna(wrazliwosc),poprzez takie przezycia i stany,jak lek,depresja,obsesja itp.,maja poczucie konkretnosci idealu,rozumieja i przezywaja modele i wzory wychowawcze,widza rozne hierarchie rzeczywistosci i wartosci.Pszejawia sie to duzymi mozliwosciami rozwoju pozytywnego,duzymi mozliwosciami rozumienia innych.Wydaje mi sie,ze grupa jednostek przecietnych,stanowiaca jednoczesnie wiekszosc spoleczenstwa ,upodabnia sie bardziej do psychopatow niz do psychoneurotykow.Psychopatow i ludzi przecietnych,stereotypowych laczy przewaga prymitywnych popedow samozachowawczych,seksualnych,dazenie do wladzy,posiadania czegos itp.,gdzie w wiekszosci przypadkow,po zaspokojeniu tych potrzeb koncowym dzialaniem w ich zycu staje sie alkocholizm,narkomania itp., polaczona z agresja i przemoca.Wspolna cecha tych grup jest rzadka wrazliwosc psychiczna.Niewielka jest zdolnosc do rozluznienia czy rozbicia psychicznego srodowiska wewnetrznego,rzadko pojawiaja sie nerwice i psychonerwice:egzystencjane,depresyjne,lekowe,obsesyjne itp.Nie dzialaja zazwyczaj zadne wazniesze dynamizmy jak autonomta i autentyzm,gleboka empatia,wysoki poziom swiadomosci zwiazany z miloscia,tolerancja,opiekunczoscia.Dlatego wydaje mi sie,ze jadnostki przecietne znajduja sie pod wplywem blizej im.latwiejszej do zrozumienia grupy psychopatow.Ich dzalania sa prostrze,wyrazne,nie dziwaczne,co tlumaczy sie dosc szerokie oddzialywanie psychopatow na ludzi przecietnych w warunkach podniecenia zbiorowego czy trudnych okresow w zyciu spolecznym.Moi drodzy o ile psychopata nie moze byc dobrym,autentycznym psychiatra,psychologiem,pedagogiem,o tyle My psychoneurotycy-wobec siebie odpowiednio krytyczni-jestesmy najlepszymi kandydatami do tych zawodow.Dzieki tym cennym wlasciwosciom,ktore posiadamy uwazam ze jednostki nerwowe i psychoneurotyczne staja sie przyszloscia kazdego spoleczenstwa,pod warunkiem,ze nie bedzie ich sie odrzucac,uwazac za innych ,obcych,dziwacznych itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odświeżam temat, bo akurat tytuł pasuje do moich ostatnich wątpliwości...

 

Wiem, że na forum jest bardzo dużo młodych ludzi, którzy zastanawiają się jak sobie pookładać życie.

Wyjechać czy zostać w Polsce?

Studiować dziennie, zaocznie czy szukać pracy?

Skąd zdobyć kasę na swoje marzenia?

Jak pogodzić pracę po godzinach z trudnym kierunkiem dziennym? Da się?

Wybrać te studia które przyniosą nam życie na poziomie i nudę, czy te które pozwolą nam rozwinąć skrzydła?

Czy w tej kwestii w ogóle istnieje coś takiego jak kompromis?

Czy warto rzucać studia i zaczynać nowe jeśli uznamy "że to nie jest TO"?

 

To są tylko moje pytania - wiem że ile nas jest, każdy ma jakieś inne wątpliwości, doświadczenia w temacie szeroko pojętych Planów Na Przyszłość :) Proszę o jakieś historie, przemyślenia, podpowiedzi! Nie wiem co mam robić. Mam wrażenie, że w sumie, jeśli się postaram mogę w życiu robić prawie wszystko. Przede mną tysiące dróg do wybrania i ta perspektywa trochę mnie przeraża... Znacie to uczucie? Zastanawiam się, czy istnieje coś takiego jak powołanie, zajęcia idealne dla mnie w którym będę mogła być szczęśliwa i pożyteczna dla innych. Jeśli istnieje - skąd mam wiedzieć co to jest? Pomocy :)

 

Żeby nie było, że chcę od Was zwierzeń, a sama nic nie piszę, to pokrótce - ze mną jest tak. Po maturze zaczęłam studia językowe, ale nie podobały mi się, rzuciłam, trochę podróżowałam. Zrobiłam licencję pilota wycieczek. Potem zaczęłam inne studia, również językowe, ale o trochę bardziej konkretnym profilu, studiuję, jest trudno, ale na razie do przodu. Ale cały czas myślę, że brakuje mi czegoś ciekawego, z polotem. Chciałabym kiedyś pracować jako charakteryzatorka w teatrze albo przy filmach, może robić makijaże na pokazy mody - coś związanego z praktyczną sztuką ;) bo uwielbiam się bawić z kolorowymi kosmetykami, farbami itp. Myślę też o kulturoznawstwie albo o byciu przewodnikiem po górach... Mam tyle pomysłów, planów, że czasem nie mieści mi się to w głowie. Tylko nie mówcie, że to choroba - bordera nie mam na pewno :) Po prostu czasem nie miewam depresji ;)

 

Pozdrawiam i czekam na posty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

czuje sie okrpnie..Poki co mysl o studiach i maturze mnie tylko przytlacza:(mam mnostwo watpliwosci..nawet nie wiem czy chce wyjechac jaki kierunek to wszystko mnie stresuje ..:\ :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja zostawiłam pierwszy rok przed rozpoczęciem sesji. I nie mam pojęcia, co dalej robić. Kolejny przedmiot na maturze dodatkowo sobie wzięłam. Po świętach szukam pracy i zobaczymy, co z tego będzie...

A studiowałam farmację. Kierunek jak najbardziej przyszłościowy. W pewnym momencie opamiętałam się, że wokół mnie są ludzie, którzy wiele zrobili, żeby tam się dostać. I pasjonuje ich ten kierunek. Rodzina najpierw się zdziwiła, że odchodzę, teraz uważają, że już zmarnowałam sobie życie. Chciałabym zacząć kierunek, który przyniesie mi zadowolenie. Jeżeli znajdę teraz dobrą pracę, to nawet zaocznie.

Chciałabym budzić się codziennie i chcieć wstać z łóżka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takajakaś18 my teraz mamy łatwiej niż np. nasi rodzice, bo możemy swobodnie rzucac studia, zaczynać od nowa, zmieniać po roku albo nawet po 1 semestrze - żadna decyzja nie jest ostateczna i zawsze można potem zmienić na coś co będzie Ci bardziej odpowiadało. wiem, że trudno wybrać, ale na początek można wybrać cokolwiek z rzeczy które Cię interesują. u mnie na studiach w grupie 20 osób są aż 4 dla których to są drugie studia - drugie z kolei albo drugi kierunek

 

ja też jeszcze nie wiem co powinnam dalej robić ze swoim życiem, ale daję sobie czas do licencjatu, żeby zadecydować, a nawet może do mgr, wybór studiów nie zamyka dalszych możliwości, a jeśli, to tylko w naszych głowach, w których mamy jakieś głupie blokady i schematy, że matura, studia, mgr, praca, mąż, dzieci itd. wcale tak nie musi być! :)

 

Babyblue, ja zrobiłam tak samo jak Ty, ale z pracą było ciężko. Po maturze jesteś za mądra żeby rozdawać ulotki albo myć gary i nie masz papierów żeby robić coś lepszego - przynajmniej u mnie w mieście tak było... Dlatego teraz wytrwale się kształcę :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dziekuje Ci soufly89 :) To chcialam uslyszec:) niby zdaje

sobie sprawe z tego,ze to nieostateczna decyzja ,ze moge zrobic 2 kierunki,albo i wiecej,robic rownolegle, studia to inne zycie juz;)bardziej od nas zalezne..,samodzielne,otwiera roznorakie mozliwosci.ale mimo wszystko sie boje..Powiem tak: Nie widze idealnego rozwiazania i mnie to nurtuje...Chcialabym dobrze zaczac,by byc pozytywnie nastawionym na przyszlosc.Najbardziej chyba przeraza mnie wyjazd ,nie wiem czy chce,masa ludzi wyjezdza i daje sobie rade.Mowia,z epoznali super ludzi na studiach..a ja ? nie wiem ,czy poznam choc kilka pokrewnych dusz,czy sobie poradze,czy gorzej sie nie zalame..wielki znak zapytania :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, ja jestem 2 lata za moim rocznikiem (prawie wszyscy na moim roku mają po 22 lata) - tylko i wyłącznie z powodu swoich wyborów życiowych, jeszcze wtedy nie miało to nic wspólnego z nerwicą, wiec nie ma się czym martwic, ani mieć do siebie żalu - najważniejsze, żeby choć troszkę lubić to co się studiuje :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a co studiujesz linka? mieszkacie w swoim czy innym miescie? bardzo zycie zmienia sie po wyjezdzie?nie wiem czy zarezykowac.u mnie nie ma za dobrych uczelni :x

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takajakaś18, dojeżdżam na uczelnie z domu, codziennie 20 km w jedną stronę. Studiuję filologię polską ze specjalizacją dziennikarstwo. Moja uczelnia nie należy do najlepszych.....ale prawda jest taka, że nikt nie patrzy jaką uczelnię ukończyłaś, tylko czy masz dyplom i jakie masz doświadczenie.

Nie wyjechałam z domu, czego do dziś żałuję - ale dzięki temu nie mam na głowie, na strat życia kredytu studenckiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dlaczego zalujesz?filologia polska ze specjalizacja dziennikarska jest u mnie i przeszla mi przez glowe ale nie weim jak po tym z praca..co mozna po tym robic?

nie wiem zupelnie co robic..myslalam o psychologii rowniez ,ale musialabym wyjechac, nie wiadomo jak z praca a ponadto sama mam problemy wiec leczyc innych chyba nie powinnam ,trzeba byc przede wszystkim silnym psychicznie ,aby oprocz swoich dzwigac czyjes problemy..A co innego moge robic po psychologii???

nie wiem czy wyjechac czy nie..:(

kiedys bym chciala ale czy teraz...:(czemu to jest takie trudne???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazdroszczę niektórym ludziom umiejętności podejmowania ważnych decyzji...tzn takiej latwości w ich podejmowaniu...Ja nie mam takiej hmm pewności siebie,nigdy nie wiedziałem czego chce.....Wiem jęcze. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
dlaczego zalujesz?filologia polska ze specjalizacja dziennikarska jest u mnie i przeszla mi przez glowe ale nie weim jak po tym z praca..co mozna po tym robic?

nie wiem zupelnie co robic..myslalam o psychologii rowniez ,ale musialabym wyjechac, nie wiadomo jak z praca a ponadto sama mam problemy wiec leczyc innych chyba nie powinnam ,trzeba byc przede wszystkim silnym psychicznie ,aby oprocz swoich dzwigac czyjes problemy..A co innego moge robic po psychologii???

nie wiem czy wyjechac czy nie..:(

kiedys bym chciala ale czy teraz...:(czemu to jest takie trudne???

a czym się interesujesz ? jakie przedmioty lubisz lub dobrze sobie z nimi radzisz ? jakie zawody cenisz ewentualnie podobają ci się ? może masz kogoś w rodzinie lub jakiegoś znajomego itd kogo praca Ci odpowiada ?

Z własnego doświadczenia wiem że wybór studiów w ciemno to nie jest dobry pomysł ;) Chociaż z drugiej strony jakaś tam niepewność zawsze będzie ale na to się nic nie poradzi. Wąska jest grupa osób a przynajmniej z moich obserwacji tak wygląda która tak naprawdę już wcześnie wie kim chce zostać itd. Tzn. studia są naturalnym skutkiem ich zainteresowań.

Pozdrawiam

G

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy czasem nie postrzegacie studiów tak jak pokolenie naszych rodziców ?

W "ich" pokoleniu studia były elitarne - gdy się je kończyło, miało się zapewnioną dobrą pracę. Dlatego wtedy zawalanie studiów było "tragedią". Natomiast dziś studia nie dość, że straciły na swej elitarności i niewiele "gwarantują", to jeszcze (jak wieszczą znawcy tematyki zawodowej) "nasze" pokolenia będą musiały przekwalifikowywać się przynajmniej raz w swoim życiu zawodowym.

Dlatego nie ma sensu stresować się wagą wyboru studiów, bo i tak za parę, paręnaście lat przyjdzie dokształcać się w innym kierunku. 8)

O ile większość pokolenia naszych rodziców przepracowała całą swoją karierę zawodową w raz wyuczonym zawodzie, o tyle w naszych pokoleniach takie osoby najprawdopodobniej będą nielicznymi. :<img src=:'>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lubie przedmioty zwiazane z biologia ,humanistyczne..ale mam rozne zainteresowania.Kierujac sie kierunkiem studiow patrze nie tylko na to co lubie,tylko co mi zapewni jakis start w zyciu,prace,same zainteresowanie ie wystarcza chyba...Poza tym kierunke tj psychologia bardzo mi odpowiada,tylko nie wiem czy mam powolani czy podswiadomie daze do tego ,bo sama mam nerwice problemy,aby sobie pomoc. ;)

Nie umiem tego okrelic,co prawda czytam sporo roznych artykulow psychologicznych ,bo nadzwyczajniej mnie to interesuje,ale sa i takie ,ktore czytam z mysla o sobie,o wlasnej chorobie.Nie chce byc zaburzonym psychologiem.Moglabym zrobic psychologie jako 2 kierunek ..z reszta jakby miala zostac w tym zawodzie to wybralabym inna specjalizacje niz kliniczna chyba

zastanawia mnie skad tylu ludzi na forum kreci psychologia? :) na pewno zdrowych tez to kreci -tylko czy to ciekawy kierunek czy moze pokladamy w nim nadzieje na wyzdrowienie

..Myslalam o dziennikarstwie rowniez(ale z agarofobia moge podziękować:D)

chociaz jak bylam zdrowa lubilam wystepowac publicznie ,lubilam sie odzywac na forum..Nawet podobal mi sie moj glos i dykcja, pisalam wiersze ,wiec troche mnie to kreci..

A tak troche myslalam o fizjoterapiii -interesuje mnie zdrwoie czlowieka, socjologia -laczy sie troche z psychologia, dietetyka -moze tez lubie takei zagadnienia...Te oststnie kierunki z wyjatkiem dietetyki sa u mnie an dziennych ,reszta jest zaoczna tylko...nie wiem czy chce wyjechac ,czy nie.

wiadomo milo by bylo zostac lekarzem,prawnikiem czy kims takim ,ale na lekarza nie chce mi sie uczyc,a na prawnika jestem zbyt łagodna :D

God's Top 10 moze i masz racje:) Nie zamierzam spoczac na laurach chyba po jednym kierunku ,bo znajac mnie nigdy nie bede z siebie zadowolona..Troche mozliwe to..kiedys studia konczyli niektorzy a teraz? prawie kazdy cos konczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

God's Top 10 dla mnie studia są ważne, bo chcę być w czymś dobra, wiem, że nie gwarantuje mi to żadnej pracy, ale zawalenie ich byłoby dla mnie osobistą porażką....

takajakaś18nie żałuję podjętych studiów - bo one mi się podobają, ciekawi mnie ten kierunek i chciałbym pracować w nim dalej, ale szkoda mi troszku, że nie wyjechałam gdzieś dalej z domu......ale jakby mnie miała złapać nerwica + depresja poza domem w akademiku....to by się mogło źle skończyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wlasnie tez tak mysle,dlatego nie wiem co zrobic.codziennie zmieniam zdanie chyba.w sumie moge tu moze zostac 3 lata zrobic cos a pozniej wyjechac z siostra,ze wsparciem bedzei latwiej.Ale boje sie ,ze spoczne na laurach ,albo nie bedzie mi sie chcialo,albo materialnie mnei nie bd stac ,mi nie przeszkadza naula moge sie dlugo ksztalcic,ale ile rodzice beda mnei utrzymywac nie wiem..na pewno nie tak dlugo:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linko, Aniołku Skrzydlaty (sugeruję się awatarem ;) ), chciałem tylko wyrazić, że waga wyboru kierunku studiów przestała być tak ogromna, by decydować o kolejnych 40 latach życia. ;)

 

Choć z drugiej strony... może martwić Twoje połączenie zdań "chcę być w czymś dobra" oraz "zawalenie ich byłoby dla mnie osobistą porażką" :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czekanie na siostrę to kijowa sprawa....a później w życiu też będziesz robić wszystko z siostrą? Czas nauczyć się żyć samemu.....niestety, takie życie, jeśli nie jesteś gotowa - idź na terapię, idź do pracy - daj sobie rok czasu na ogarnięcie się - ale 3 lata, wątpię, czy później dasz radę się zawlec do systematycznej nauki.

 

[Dodane po edycji:]

 

Nie no, ja sobie doskonale zdaję sprawę, że w życiu może wypaść tak, że bedę robiła coś zupełnie innego, nie związanego ze studiami a mimo to będę spełniona - ważne jest dla mnie tu i teraz - żeby przez 5 lat nie męczyć się z czymś co mnie zupełnie nie interesuje a na samą myśl o zajęciach mieć odruch wymiotny ;)

 

Choć z drugiej strony... może martwić Twoje połączenie zdań "chcę być w czymś dobra" oraz "zawalenie ich byłoby dla mnie osobistą porażką" :roll:

 

Nie wnikając głębiej w moje problemy( a studia są jednym z nich, chcę być najlepsza, nie pozwalam sobie na porażki - pracuję nad tym na terapii ale to nie jest łatwe, z racji obniżonej samooceny w swojej chorej główce uroiło mi się, że jak będę naj naj naj to zyskam w oczach innych - wiem, ze to bzdura, ale sam wiesz jak ciężko siebie samego czasem do czegoś przekonać) to zdanie jest dość logiczne - studia są ważne dla mnie, tylko i wyłącznie, nie robię ich dla mamy, taty czy babci. Sama podjęłam decyzję o ich rozpoczęciu, nikt mnie nie zmuszał, sama wybrałam kierunek - i jeślibym je zawaliła, byłoby to dla mnie oznaką porażki, bo wiem, że jestem na tyle "rozgarnięta", że mogę sobie z tym poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

:-| super.Dlaczego nie jestem mlodsza? 3 lata to cos,czasem mysle ,ze zycie tu nei jest zle,ze jakos nicego mi nie brakuje,mam ładny dom ,malo obowiazkow,ale z 2 strony wkurza mnie to miejsce,nie mam znajomych,przyjaciol tylko denerwuje mnie

nacisk i kontrola rodzicow nad kazdym moim krokiem.." czemu nie poszlas na matme?wagarujesz !" ,czy jakies inne.A z wyjazdem łaczy sie jakies ryzyko.no wlasnie nie wiem czy za 3 lata bedzie mi sie chcialo uczyc jeszcze ,zaczyac 2 kierunke np ,duzo osob tak robi,nigdzie nie jest poowiedziane ze nauka na studiach ma trwac 5 lat,mozna studiowac cale zycie...chcialabym kiedsy wyjechac zasmakowac innego zycia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie jest poowiedziane ze nauka na studiach ma trwac 5 lat,mozna studiowac cale zycie

Przydałaby się jeszcze jakaś praca - bo żerowanie non stop na rodzicach to mało poważne wyjście ;)

Wybierz kierunek studiów jaki chcesz, to co cię interesuje, rodzice pomarudzą, ale im przejdzie, wyjedź, zobaczysz jak wygląda życie "na swoim" (no prawie), za rok zobaczysz czy dokonałaś słusznego wyboru, zawsze możesz poprawić maturę, iść na inny kierunek, wrócić do domu, zacząć pracę iść na studia zaoczne - jest taka masa opcji, że napewno coś wybierzesz. Jesteś w świetnym wieku, właśnie teraz możesz zacząć decydować o swoim życiu, jak będzie wyglądać, ale musisz brać za nie odpowiedzialność. Z tym, że nie traktuj tego jako kary, bo nie spaprzesz sobie życia jedną decyzją, zawsze jest jakieś wyjście, nie ma co się zamartwiać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×