Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

Avatar użytkownika
przez satinela 01 wrz 2013, 00:44
wlasnie, moze jakis ulubiony nauczyciel, kolezanka - sprobuj z kims bliskim pogadac to juz duzo bardzo
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez smętna 01 wrz 2013, 11:26
a nie mogę sama sobie z tym poradzić? Nie chcę iść do psychologa ...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 sie 2013, 18:34

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

Avatar użytkownika
przez marimorena 01 wrz 2013, 12:22
a wierzysz że możesz sama? czemu nie chcesz psychologa? to nie będzie znaczyło że jesteś nienormalna, słaba ani głupia, tylko rozsądnie szukasz rozwiązania problemu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez smętna 01 wrz 2013, 16:17
To mogę sama, czy nie?
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 sie 2013, 18:34

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 01 wrz 2013, 16:38
smętna, A jakbyś chciała sama sobie pomóc?
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2260
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez NadziejaWBeznadzieji 01 wrz 2013, 20:50
Witam,

W jakim konkretnie aspekcie nieodpowiadają Ci koledzy z prywatnego gimnazjum? I czy napewno WSZYSCY są tacy, czy wysunęłaś wnioski na ich temat na podstawie paru tylko osób?
Z pewnością potrzebujesz osoby, z którą mogłabyś szczerze porozmawiać, prawdziwego przyjaciela, którego niepotrafi zastąpić żaden z Twoich rodziców, ani żadne z dóbr materialnych więc nieradziłbym iść w tą stronę. Wiele osób czujących pustkę i brka ciepła ze strony drugiej osoby odnajduje finalnie szczęście właśnie w dobrach materialnych stając się materialistami. Ty jednak, musisz za wszelką cenę znaleźć taką osobę w swoim otoczeniu, jestem pewien że takowa się znajduję, nawet jeżeli jest to czas przyszły, i ma tylko "zadatki" na Twojego przyjaciela ;)

Moim zdaniem niepowinnaś odrazu skreślać całkowicie rodziców. Przede wszystkim, jak Twoja matka argumentuje stwierdzenie że jesteś nikim? Może chodzi głównie o Twoje lenistwo - które tak naprawdę nim niejest bo to tylko jeden z efektów stanu w którym się znajdujesz - ale skąd Ona ma o tym wiedzieć? Wiem, że z każdym kolejnym takim słowem relacje znacznie się ochładzają, i coraz ciężej jest wówczas o szczerą rozmowę, ale musisz się do tego przekonać i zdać sprawę z tego że to wkońcu Twoja Matka, i jej obowiązkiem powinnobyć przede Wszystkim pomaganie tobie jako swojemu dziecku na drodze życia. To Ty jesteś na wygranej pozycji, jej chłód w stosunku do Ciebie jest JEJ wielką porażką.

Powinnaś również dbać o jak-najmożliwiej urozmaicony plan dnia(nie dosłownie). Nie możesz dać wchłonąć się monotonni. Znajdź coś, co pokochasz TY; pasję, hobby, przede wszystkim co zaabsorbuje Twój czas w sposób dobroczynny dla Twojej psychiki.

Pozdrawiam.
Ostatnio edytowano 03 wrz 2013, 19:14 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Usunięto dubel
Posty
79
Dołączył(a)
21 sty 2013, 19:09

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez smętna 02 wrz 2013, 16:37
NadziejaWBeznadzieji, i to jest porada, na którą czekałam!
Niestety wszyscy z mojego gimnazjum nie odpowiadają mi ... dla przykładu:
-koleżanka z ławki: Niska, wredna, ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, lubi się wywyższać nad innymi, samolubna, egoistyczna, interesowna.
-Aśka: zapasjonowana jazdą konną ... nic w tym złego, ale ona serio ma bzika. Za każdym, dosłownie KAŻDYM razem jak do niej podejdę i zacznę rozmowę, ona zaczyna biadolić o koniach, o tym, że była ostatnio w stadninie, że jeździła. Kiedy spróbuję zmienić temat, np. zapytam czy porabiała ostatnio jeszcze coś ciekawego, ona odpowiada krótko i znowu wraca do opowieści o stadninie, o niczym innym nie da się z nią rozmawiać.
-Julka: o rok młodsza od całej klasy, baaardzo dziecinna. Przykład? Dostała 4+ ze sprawdzianu z chemii, i rozpłakała się, bo zabrakło jej jednego punktu do piątki (przypominam, że teraz idziemy do 3 klasy gimnazjum, to było w drugiej). Poza tym bardzo pyskata i zapatrzona w siebie, sztywniara.

Dalej nie chce mi się już pisać... ogółem wszyscy są jacyś dziwni. Moja mama mówi, że do prywatnych gimnazjów, zazwyczaj wysyła się dzieci z problemami lub takie, które nie poradzą sobie w publicznym. Ja poradziłabym sobie ... żałuję, że nie poszłam do zwykłej szkoły.

Co do mamy, to ona nie zawsze taka jest, ona miała bardzo trudne dzieciństwo, jest samotna i ogółem jest bardzo wybuchowa (choleryk). Czasem nawet wpada w szał, wyzywa wszystkich od najgorszych. Potem się uspokaja i mówi, że nie pamięta nawet co się działo. Na ogół jest zwykłą, kochającą matką.
Można się przyzwyczaić.

Co do pasji to naprawdę nie mam mobilizacji ... jak chcę zacząć coś robić, to zaraz mi się odechciewa :/

aha i jeszcze jedno. Właściwie to mam przyjaciółkę, od roku, ale nie chce mi się pisać, bo teraz i ona zeszła na złą drogę a ja zawiodłam, bo nie umiem jej "naprawić", nie mam siły po prostu, więc jest jak jest.

Serio już się wypisałam, może później napiszę o co z nią chodzi.

Proszę o pomoc!

-- 02 wrz 2013, 20:03 --

Czytałam, że można się zmuszać do wykonywania jakichś czynności. Czasem tak robię i potem jest z górki, ale ciężko mi zacząć ... nie umiem się zmusić :/
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 sie 2013, 18:34

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez NadziejaWBeznadzieji 02 wrz 2013, 23:53
Najtrudniejszy zawsze jest początek i koniec. Narodziny i śmierć. Poznać kogoś i stracić kogoś. Rozpocząć i wykończyć. Cała frajda tkwi pośrodku. Sugestia; skoro niepotrafisz zmusić się do rozpoczęcia czegokolwiek, może dokończ poprostu coś, czego jescze nie skończyłaś? Podobnie z Twoją przyjaciółką, jeżeli jesteś w trudniejszej sytuacji do rozpoczęcia nowej znajomości, może wyprowadź tę starą na dobre tory?

Właściwie nieistnieje coś takiego, jak "niepotrafię się zmusić", bo rolę odgrywają tutaj emocje. Kiedy NAPRAWDĘ do czegoś się zmuszasz, robisz to mechanicznie nawet choć niemiałoby to przynieść żadnych rezultatów w postaci satysfakcji, więc pozytywnych emocji z tym się wiążących. Przecinasz linę łączącą emocje a "zrobię to" i robisz to bez ich udziału. To raczej dość nienaturalny proces, ale czasem by dojść do "pośrodku" niema innej drogi. Jednakże, przykładowo kiedy jjemy, otrzymujemy nagrodę w postaci pozbycia się głodu. Problem w tym, że w Twojej sytuacji, na horyzoncie nie widać jasnych rezultatów tego co zrobisz. Możesz zastąpić to czymś w postaci "sztucznej nagrody". Np. gdy dzisiaj coś zrobię, będę mógł/mogła zrobić coś co sprawi mi przyjemność - kompletnie obojętnie co. Może być to nawet jakaś słodycz/obejrzenie kolejnego odcinka jakiegoś serialu. Szczerze powiedziawszy, to sam przy pracy przy komputerze często powstrzymywałem się od zażycia kolejnej kostki czekolady dopóki niewykonam określonej czynności i to naprawdę motywowało ;)

Mam nadzieję że przemyślałaś pomysł rozmowy z mamą, która myślę jest Ci teraz bardzo, jeżeli nie najbardziej potrzebna, i wzniesiesz się na wyżyny swoich możliwości by chociaż spróbować :)

Pozdrawiam.
Posty
79
Dołączył(a)
21 sty 2013, 19:09

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 03 wrz 2013, 00:05
NadziejaWBeznadzieji, rośnie kolejny forumowy filozof. :P

Dobry pomysł, rzeczywiście trudno czasem wyjść z doła, bo cel jest zbyt odległy. Poza tym trzyma nas wewnętrzna siła. Nerwica to taki konflikt, chcemy być szczęśliwi, ale niekoniecznie chcemy zmienić warunki.

smętna, te małe nagrody, czasem się to sprawdza. Spróbuj wprowadzić mechanizm nagroda/kara skoro przestał funkcjonować naturalnie. Osobiście myślę, że pogoń za nagrodą, a ucieczka od przykrości jest jednym z głównych motywów człowieka.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez HansKlosz 03 wrz 2013, 00:13
Witaj smętna, masz 15 lat, hmm, dorastasz, więc "chaos" w głowie i ciele jest naturalny - tak podaje Wikipedia :D oczywiście w wolnej interpretacji. Nie przejmuj się tak bardzo rzeczywistością, tym jak Cię oceniają inni, za kilka lat nie będzie to miało znaczenia. Buduj swoją samoocenę na sobie, na tym co lubisz i potrafisz robić, żyj dniem dzisiejszym, jutro jest nieznane. Jeżeli jeszcze nie znalazłaś swojej drogi to na pewną ją znajdziesz. Nie trać czasu na negatywne myślenie, zacznij działać - jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia i odkrycia. Pogadaj z mamą, a jak nie z nią to z kimś z dorosłych. Pozdrawiam.
HansKlosz
Offline

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez smętna 03 wrz 2013, 06:59
Tak, moja mama chodzi od rana nabuzowana ... to był zły moment by zapytać o psychologa oto co usłyszałam. "Z tobą to chyba faktycznie jest coś nie tak, albo raczej z tym twoim internetem, kto ci napieprzył takich głupot?!" a na koniec dodała "Co ci do depresji ?!" - tu chodziło jej o to, że przecież ja nie mam prawa mieć kłopotów emocjonalnych ... (dosłownie!)

Ech, mam już dość.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 sie 2013, 18:34

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez NadziejaWBeznadzieji 05 wrz 2013, 23:24
Najwyraźniej Twoja mama nie jest jeszcze w pełni dojrzała emocjonalnie ;/

Powinnaś pomyśleć teraz przede wszystkim o sobie, a Mamie dać czas na przejście etapu "dorastania" w spokoju.
Inną drogą dotarcia do mamy napewno byłby Ojciec, który jeśli w ciągu dnia niema z Tobą zbyt wiele kontaktu, powinien cenić każdą rozmowę z Tobą na wagę złota. To oczywiście sprawa indywidualna każdego człowieka, nie znam go, sama zadecydujesz czy jest sens dalej w to brnąć czy właśnie.. dać trochę czasu.
Czerp z rodziców to co najlepsze, staraj się dostrzegać ich zalety, przymykać oko na wady, a zamykać je kiedy któreś z nich mówi coś czego później i tak będzie żałował - znam wielu "choleryków" i zdaję sobię sprawę że pod wpływem zdenerwowania widz może doznać szoku w stylu; "to nie ten człowiek", i faktycznie tak jest. Człowiek jest sobą tylko wtedy, kiedy wyzbywa się wszelkich negatywnych emocji, inaczej depresja niebyłaby chorobą, a szczęście poważnym zaburzeniem.

Pozdrawiam.

Ps. Daj znać jeżli coś się poprawi / pogorszy ;).
Posty
79
Dołączył(a)
21 sty 2013, 19:09

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez smętna 06 wrz 2013, 17:14
Nic się nie zmienia ... dzisiaj się pokłóciłyśmy :/
a krzyczałyśmy na siebie tak bardzo, że na pewno pół osiedla słyszało, a jak wróciłam do pokoju, to szczury siedziały w kącie klatki przytulone do siebie w ciszy, a zawsze jak wracam to cieszą się, piszczą i biegają po klatce, żeby je wyjąć.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 sie 2013, 18:34

Boję się przyszłości. Nie widzę sensu w życiu.

przez archerek 07 wrz 2013, 21:26
Poniekąd Cie rozumiem. Moja szkoła co prawda nie jest prywatna, ale można ją do takiej porównać. Większość osób jest dziwna i nie da się z nimi dogadać, ale nie jest tak ze wszystkimi. Staraj się nie być za bardzo krytyczna pod tym względem, pamiętaj, że nikt nie jest idealny. Nic na siłę, ale rozejrzyj się i zobacz czy gdzieś w niewidocznym miejscu nie siedzi ktoś równie samotny. Niekoniecznie z Twojej klasy. Zagadaj. W końcu nie masz nic do stracenia, a możesz wiele zyskać.

Co do rodziców nie wiem co Ci mam doradzić... Sama nie potrafię się dogadać ze swoimi. Kłótni jest już bardzo mało, bo prawie ze sobą nie rozmawiamy. Nie wiedzą, że cokolwiek jest ze mną nie tak. Twoja mama ma problemy, ale mimo wszystko mówisz, że jest dobrym rodzicem. Staraj się mieć z nią jak najlepsze relacje póki jeszcze możesz.

Jestem świadoma, że nie masz na nic siły i ochoty, ale może wychodź z domu w miarę możliwości. Mnie osobiście siedzenie w domu nie służy, chociaż mogłabym w ogóle nie ruszać się z miejsca.

Mam nadzieje, że jakoś sobie poradzisz i staniesz na nogi :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
20 sie 2013, 14:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do