Borderline - zaburzenie osobowości

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Borderline - zaburzenie osobowości

przez snaefridur 26 paź 2006, 16:43
Zastanawiam się u ilu z Was depresja łączy się z tym właśnie zaburzeniem osobowości.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez korres1 02 lis 2006, 15:21
Ale z jakim?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Aniesia 02 lis 2006, 21:57
border line to inaczej zaburzenia osobowości pogranicza dobrze mówie???
Każdej odpowiedzi szuka sie najpierw w sobie.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
28 paź 2006, 11:29
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Dolores 02 lis 2006, 22:15
Borderline cechuje:
niestabilność emocjonalna (nadmierne emocje w jednych momentach i brak uczuć w innych);
intensywność i niestabilność relacji z innymi ludźmi (częste przechodzenie pomiędzy ekstremami - idealizacji i dewaluacji, miłości i nienawiści);
niestabilny i zaburzony obraz własnego "ja" (brak stabilnej wiedzy o tym kim się jest i co się chce, błędna samoocena);
chroniczne uczucie pustki wewnętrznej i znudzenia;
impulsywność i skłonność do ryzykownych zajęć;
tendencja do działań samo-destrukcyjnych;
chaotyczne huśtawki nastroju zmieniające się w cyklach godzinnych/dniowych, zmierzające ku smutkowi, przygnębieniu, niepokoju, złości;
złość, agresja, skłonność do krytykowania, atakowania werbalnego i obwiniania innych;
wyolbrzymione, paranoidalne podejrzenia;
objawy dysocjacyjne oraz paniczny lęk przed porzuceniem przekładający się na strach przed bliskością.
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
24 paź 2006, 21:49

Avatar użytkownika
przez Hollow 04 lis 2006, 15:30
Pytanie źle postawione. BPD jest zwykle poważniejszym problemem niż depresja sama w sobie. Nikt z BPD nie uniknie epizodów depresyjnych.
Chyba, że mówiąc o korelacji miałaś na myśli raczej BPD jako przyczynę depresji... Co jest pytaniem całkiem na miejscu, jako że BPD należy do najczęściej występujących zaburzeń osobowości i bynajmniej nie najlżejszych.

Dlaczego pytasz, Snaefridur?

PS. Uprzedzając dalsze pytania odn. BPD
http://bpd.szybkanauka.net
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez atrucha 04 lis 2006, 16:52
Wkleję Wam linka:
http://www.forum.nerwica.com/nerwica-em ... t4295.html
Tam też troszkę pisaliśmy o tym ;)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Hollow 04 lis 2006, 21:23
Już wiem, czemu pytasz, Snaefridur. Wybacz mój ton.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Mizer 04 lis 2006, 22:05
Nie wiem/
Nie mam jednoznacznej diagnozy.
Może to błąd samemu wystawiać sobie diagnozę na podstawie lektury, ale w tym tekście ktoś doskonale nazwał zachowania, które zawsze mnie dręczyły (pozwolę zacytować):

Mają problem z utrzymywaniem bliskich relacji, które są u nich intensywne, burzliwe, pełne niestosownego zachowania, prowokacji, testowania limitu cierpliwości drugiej strony, charakteryzujące się przechodzeniem pomiędzy ekstremami (lgnienia do drugiej osoby i jej odpychania) i krótkie – sabotowane przez nich samych. Potrafią zrywać długoletnie związki w jednej chwili z błahego powodu.


Są wymagający – wobec siebie i innych. Nikt nie spełnia w pełni ich oczekiwań. Odrzucają kolejnych znajomych i przyjaciół, rozczarowując i nudząc się nimi. Mają spore pokłady wiary w ludzi – wierzą, że nowo poznana osoba jest dobra, każdy ma u nich na dzień-dobry spory kredyt zaufania. Nieświadomie nie dostrzegają wad obcej osoby, która wpada w pułapkę ich idealizacji; szybko się angażują emocjonalnie. Gdy osoba zbliży się do nich dostrzegają, że nie jest idealna, wyszukują jej słabości, wady, po czym odwracają się od niej równie szybko jak się zaangażowali emocjonalnie z początku. Taki cykl ucieczek i skreślania ludzi z ich życia powtarza się bezustannie. Żadna relacja z nimi nie jest bezpieczna – wystarczy drobny błąd drugiej strony, a przestawiają się z jej idealizacji na dewaluacje i skreślają ze swojego życia.


od urodzenia
bruzgam w tym
nie zbliżam się mocno, bo wiem, że odejdę.
Lubię tylko tych niedostępnych najczęściej, a jak są dostępni, nie daj Boże mają wady, to- ja nic na to nie poradzę- do widzenia ;( (k******o to nie przyjemne...)

ubią być na krawędzi – na krawędzi życia i śmierci, na granicy sprowokowania innych, na granicy utrzymania kontroli nad pojazdem, etc. Próbują w ten sposób uciekać od siebie, niepokoju, wewnętrznego bólu, przesadnych emocji i huśtawek nastroju, bezskutecznie.


Są nadwrażliwi na odrzucenie i ranienie ich przez innych, lecz nieświadomi tego jak ich zachowanie dotyka innych.

Boją się porzucenia; strach przed utratą ukochanej osoby jest u nich powodem uciekania od bliskich związków, do których jednocześni dążą, gdy druga osoba jest niedostępna. Mimo, że pragną bliskości to, gdy ktoś im ją daje ukazując do nich słabość – często uciekają od danej osoby dopatrując się w niej kogoś słabego, wręcz złego; większości z nich nie dano miłości w dzieciństwie, więc jeśli spotyka ich miłość od obcej osoby to dana osoba wydaje się im dziwna. Ich znajomości "balansują" – raz się do kogoś zbliżają, innym razem (gdy druga osoba zacznie się nimi interesować) tą osobę od siebie odpychają. Szukają bezskutecznie idealnej osoby, która będzie ich wybawieniem – zrozumie ich do końca, pokocha bezgranicznie i bezwarunkowo, nada sens ich egzystencji, wypełni pustkę w ich życiu, wybawi od huśtawek nastroju oraz bólu psychicznego i nigdy ich nie opuści. Tymczasowe zaangażowanie, wycofanie się i poszukiwanie perfekcyjnej, kochającej ich bez-względu-na-wszystko, nie wykorzystującej ich, drugiej połówki jest stałym, błędnym emocjonalnym kołem w jakie wpadają; ta sinusoida wykańcza ich samych oraz tych, którzy próbują się do nich zbliżyć.


;)
znam to dokładnie, nareszcie ktoś to wziął w kupe :D
A te związki- identycznie, nie odważę się zbliżyć z lęku przed masakrycznym odrzuceniem, a jak osoba dana jest przystępna- robię kroki w tył.

Szczerze- to mnie najbardziej niszczy. Ukochany moj mnie ponoć lubi bardzo, ale ja ten fakt zmieniam kilka razy na dobę.
teraz uważam, że mnie nie nawidzi, że wie wszystko o moich uczuciach, że jestem brzydka, gruba, odpychająca, słaba... Że dość.
I znając życie za chwilę się dowiem jaka to ja jestem super...

Wiecie po co to piszę?

Powiedzcie proszę, czy ktoś z Was ma podobne relacje z ludźmi? Na tej samej zasadzie?
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez atrucha 04 lis 2006, 22:16
Mam podobne..Lub miałam :lol: Napisałam post na ten temat ale wycofałam sie z tego ponieważ objawy nie są u mnie az tak wyostrzone. Miałam tez nieprzyjemności z powodu tego tematu..
Wyraźnie nalezy zaznaczyć,że ludzie charakteryzujący sie tymi cechami posiadają tez bardzo dużo zalet które niestety pominieto w charakterystyce.. :?
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Hollow 04 lis 2006, 22:23
Mizer napisał(a):Powiedzcie proszę, czy ktoś z Was ma podobne relacje z ludźmi? Na tej samej zasadzie?

Zdarzało się. Chyba nie tak źle, ale... trudno o tym mówić... Bo wciąż trudno sobie wybaczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Mizer 04 lis 2006, 23:07
mam sporo cech, ale nie jestem Boderline raczej.

z wyczytania widzę, że mam od zasrania dysocjacji i rozszczepienia/
odkąd pamiętam- nie wiedziałam w jakimświecie żyję.

Atrucha- też gdzieś zakładałam o tym topiki i także miałam nieprzyjemności XD Uznano mnie za wyniosłą, czepialską.

Jak idę przez miasto od czasu do czasu trafi się ktoś, kto mnie wyzwie, że jestem bez serca, jestem zła, okrutna.
Dlatego bardzo często udaję, że kogoś lubię (kogoś, o kim jeszcze nie dawno myslałam jako ideale, że chce, aby to była ta jedyna idealna osoba, ale niestety jest tak idealna, że mnie nie lubi) i wykręcam się brakiem czasu lub czymś tam, a jak ktoś przytknie mnie do muru to niestety musi usłyszeć... prawdę...a jak nie dojdzie?- wiązankę!

przykre
niech to się zmieni....
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez korres1 09 lis 2006, 12:07
niestety, wiele z tych stwierdzen pasuje do mnie jak ulal (choc na szczescie nie wszystkie. Nie lubie np. ryzyka fizycznego - sportow ekstremalnych i szybkiej jazdy autem, uwazam to za glupie, wiec chyba troche lubie zycie).
Niestety, to jeden z powodow ciezkiej samotnosci, ktora z kolei wywoluje depresje... Nie wiem jak to leczyc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez snaefridur 21 lis 2006, 01:58
Ja lubię ryzyko fizyczne.W metrze zawsze podchodzę tak blisko torów,jak się da.Lubię to uczucie,że mogę spaść.Lubię wysokość.Zawsze jak idę przez most ciągnie mnie,żeby rzucić się w dół.
snaefridur
Offline

przez polak 21 lis 2006, 05:57
A ja byłem w związku z osobą borderline przez pół roku i sam prawie że potrzebowałem psychoterapeuty...
Broniłem sie przed tym żeby powiedzieć kocham, bo ona mi tego nigdy nie powiedziała. Jedyne na co mogłem liczyć to lubię cię.
Upłynęło już trochę czasu od naszej rozłąki i niestety stwierdzam, że byłem za miękki... Ale cóż, przy tak zdecydowanym charakterze jaki posiada moja eks nie jeden twardziel by wymiękł :)

Pozdrawiam wszystkich borderline'owców i proszę- NIE UKRYWAJCIE SWOJEJ CHOROBY PRZED SWOIMI PARTNERAMI, TO BARDZO POMOŻE W ZWIĄZKU!!! JEŻELI WAS KOCHAJĄ TO NA PEWNO BĘDĄ SIĘ STARAĆ WAM POMÓC.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
05 paź 2006, 03:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 16 gości

Przeskocz do