Sama nie umiem sobie poradzic:(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Sama nie umiem sobie poradzic:(

przez AniaMorena 16 lis 2010, 10:48
Witam wszystkich. Musze wylac swoje smutki, zlosci i obawy. Obecnie przebywam w Hiszpanii, nie mam za wielu przyjaciol,rodziny takze brak na miejscu.....
Nie wiem juz co robic. Zawsze mialam twardy charakter, bylam(i jestem) wybuchowa i impulsywna, ale to, co teraz dzieje sie ze mna, przekracza ludzkie pojecie. Zaczelam spotykac sie z facetem, wcale nie tak dawno. Ktoregos dnia odkrylam, ze na poczatku, przez jakis miesac naszej znajomosci prowadzil podwojne zycie, wszystkie te smsy, wiadomosci na msn, maile... Dobilo mnie to. Obiecal ze zakonczy ta znajomosc i tak sie stalo Owszem, rozmawiaja ze soba, ale na zasadzie znajomosci, a ja doszukuje sie dziury! Wpadlam w obsesje... Sprawdzam go na kazdym kroku, jak nie odbiera tel ode mnie, badz spoznia sie kilka minut na spotkanie wpadam w szal, wszczynam klotnie, zachowuje sie jak furiatka! Wiem, ze on ma juz dosc mojego czepiania sie, wypominania mu wszystkiego przy kazdej okazji. Doszukuje sie problemow we wszystkim, odwolal spotkanie (bo np musial odebrac swoja corke), nie bylo go na skypie o umowionej godz (bo np spal), nie mial czasu sprzatnac w mieszkaniu (bo np spieszyl sie do lekarza). A ja wszystko to traktuje jako dzialanie przeciwko mnie! Nie umiem spokojnie rozmawiac. Zamiast starac sie to wyjasnic, ja krzycze, zaczynam plakac, wpadam w furie, trzese sie. I nie umiem zapanowac nad swoimi emocjami. Poza tym mam inny problem, o ktorym wolalabym nie mowic. To wszystko sie kumuluje:(
Co rano wstaje, bo musze, ide do pracy bo tak trzeba. Nie umiem sie juz smiac, wiecznie narzekam, uzalam sie nad soba, praktycznie nie jem i nie sypiam. Wszystko jest na NIE.
Wychodze z domu i wydaje mi sie ze wszyscy na mnie patrza, z litoscia, pogarda..... Jesli ktos sie do mnie usmiechnie wiem ze sie smieje ze mnie. Moje zycie kreci sie wokol domu i pracy. Nie mam ochoty na spotkania ze znajomymi, rozmowy z rodzina, wychodzenie z pokoju. Po pracy zamykam sie, wypijam piwo, wypalam paczke papierosow i tak rycze pol nocy. Czuje sie samotna, opuszczona i nie rozumiana. Choc tak naprawde nie chce by mnie rozumiano, nie zalezy mi na tym.
Wiem ze musze cos zrobic z tym wszystkim, ale jestem zbyt slaba, nie mam silnej woli...
Potrzebuje pomocy:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 lis 2010, 14:06

Re: Sama nie umiem sobie poradzic:(

przez ewaryst7 16 lis 2010, 11:48
Tu się nie ma co mazać.Czas pomyśleć o tyerapii , i konkretnym leczeniu.Rozwaz to , zanim stracisz wszystko..Trzymaj się.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Sama nie umiem sobie poradzic:(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 lis 2010, 15:23
AniaMorena, w sumie to Ci sie nie dziwie, a skad masz pewnosci ze rozmowiaja na zasadzie zwyklej znajomosci, kiedy bylo inaczej wczesniej? Wprost facetowi powiedz, ze jak jeszcze raz taka akcja to odejdziesz, bo blad mozna raz wybaczyc ale nie wiecej. Bo wpedzisz sie w depresje. I spróbuj o tym nie myslec, bo inaczej zakrecisz sie w takim kole. Taka konkretna rozmowa powinna sprawic, tak ze wyrwiesz sie z tego kola podejrzen.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Sama nie umiem sobie poradzic:(

przez AniaMorena 17 lis 2010, 10:44
Dzieki AgusiaWW
Rozmawialam, pytalam, prosilam i juz nawet raz go zostawilam. A on przeprasza, obiecuje i nadal robi to samo. Wiem, ze to bledne kolo, bo nadal robi to samo. Staram sie opanowywac, nie mowic mu o tym, ze go sprawdzam, co widze, ze wiem ze ma nowe konto na skypie i tam rozmawiaja. Niby nic do siebie takiego nie pisza, a ja mimo wszystko doszukuje sie ukrytych tekstow. Boje sie zostac sama, bo wtedy znow nie bedzie nawet do kogo sie usmiechnac, otworzyc buzi... A w stanie w jakim jestem obecnie, mysle, ze bycie sama bedzie dla mnie gorsze, choc tak naprawde nie wiem, ktore zlo jest lepsze. Poza nim mam troche wiekszy problem i wiem, ze samej bedzie mi ciezko z tym walczyc. Bedac z nim staram sie usmiechac, tlumic zlosc, ale zostajac sama wpadam w panike:( Placze, lapie ¨doly¨....... Samo zycie...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 lis 2010, 14:06

Re: Sama nie umiem sobie poradzic:(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 17 lis 2010, 11:22
Jak ma nowe konto, czyli to chce ukryc przed Toba :shock: ja bym takiego chlopa pognala na 4 wiatry. Moj byly tez gadal, z kilkunastoma pannami, a pozniej sie okazalo ze na gadu/skype bylo ok a na dysku filmiki o hmm....jednoznaczej tresci. Rozumiem Ciebie doskonale, sama tkwilam w takim kole...drugi raz na pewno w taki zwiazek nie wejde i wiem ze od razu takie akcje przetne. Ale kazdy sam musi dojrzec do tego, do swiadomej decyzji.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Sama nie umiem sobie poradzic:(

przez AniaMorena 17 lis 2010, 14:43
Byc moze masz racje, na pewno masz racje, ale nie wiem czy mam w sobie yle odwagi i sil, by sama stawic problem wszystkim problemom, tym malym i tym wiekszym:( Nie umiem walczyc z emocjami. Raz mam ochote rzucic to wszystko, a czasami puscic w zapomnienie. Moze potrzebuje jakiegos kopa, by wstac, a moze to tylko moja chora wyobraznia. Nie wiem co ze mna jest nie tak, gdzie popelnilam blad, za ktory teraz idzie mi placic... To wszystko jest jakies chore:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 lis 2010, 14:06

Re: Sama nie umiem sobie poradzic:(

przez monik1 20 lis 2010, 02:03
Moim zdaniem jeżeli facet raz zdradzi to zrobi to drugi raz. Z tego co piszesz to jesteś już bardzo zazdrosna o niego.Ten związek Cię wykonczy,jest toksyczny.On się meczy,Ty się meczysz. Tu nie ma co walczyć o niego.Nie marnuj czasu tylko zacznij szukac kogos kto da Ci szczescie.Zobaczysz ze bedzie o wiele lepiej wygladalo Twoje zycie,sama to przezylam,Nawet jezeli teraz sie zmienil,to Ty i tak w to nie uwierzysz,ciagle bedziesz sie meczyc bo bedziesz go o cos oskarzac i nie bedziesz wierzyc w jego slowa,pozdrawiam !!!!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
20 lis 2010, 00:15

Re: Sama nie umiem sobie poradzic:(

przez psychoanalityk 20 lis 2010, 04:41
Popieram slowa monik1.ja tu widze chorobliwą zazdrosc ktora w związku partnerskim bywa rujnująca nie tylko zycie miedzy wami ale takze bliskiego was otoczenia.Facet ktory wytrzymuje twoj charakter i sposob podejscia do pewnych spraw zyciowych choc w tym przypadku bardziej osobowych.Jest naprawde mocny psychicznie i ma calkowicie innne podejscie do spraw srcowych niz niestety Ty bys tego chciala.
Nie bede sie tu rozpisywal na kilka stron wiec tylko kilka uwag z mojej osobistej strony:
1.Nie probujac zastanowic sie nad soba zniszczysz nie tylko siebie ale i jego.
2.Dokonaj jakis zmian w swoim zyciu osobistym.Zmian nie mysli o byciu samej.
3.Zycie jest zbyt krotkie by marnowac czas na cierpienia ktore w dodatku sami sobie je sprawiamy.
4.Postaraj sie byc przez jakis czas obojetna,to trudne ale wystarczy pare dni twojej obojetnosci bys zauważyła pewne zmiany.(obojetnosc w zwiazku).
5.Twoje pretensje,podstawne czy tez nie zapisz na kartce i przeanalizuj ich odwrotnosc dzialania.(wyciagnij wnioski).

Pozdrawiam
Psychoanalityk

Zycie jest piekne tylko brak checi i wiary by móc z niego korzystać.Wiara,nadzieja,milosc.klucz
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 lis 2010, 03:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do