Może ktos pomoże...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Może ktos pomoże...

przez czerwonybaran 18 cze 2010, 19:03
Czesc

To mój pierwszy temat na forum. Jak można się domyślić, wpadłem po poradę. Może pokrótce scharakteryzuje moją osobowość. Postaram się opisać wszystko jak najdokładniej, bez jakiegoś marudzenia i wielkich lamentów, mimo że czuje się naprawdę paskudnie.

Sytuacja ta ciągnie się już chyba z 6 lat, ale pewien nie jestem, bo sam już w tym wszystkim straciłem rachubę. Pierwszym problemem jest nieustanne poczucie bezsensu, które skutecznie paraliżuje większość moich działań. Skończyłem studia, ale prawdę jest, że nigdy się do nich nie przykładałem. Często porzucam pewne starania jeśli muszę włożyć w nie zbyt dużo wysiłku, a efekt jest niepewny. Oczywiście kończy się to tym, że nie robię w zasadzie nic. Wiecznie coś odkładam na jutro, a jutro na pojutrze.
To jest jeden z negatywnych aspektów mojej osobowości. Niestety jest ich dużo więcej. Kolejnym problemem są stany umiarkowanej depresji. Nie jest to widoczne i osoby postronne nie zdają sobie z tego sprawy. To jest po prostu lekkie (rzadziej silne) przygnebienie, pojawiające się kilka razy w ciągu dnia. Mój nastrój to taka sinusoida - przykładowo rano czuje sie świetnie, po południu już jest źle.

Na to wszystko nachodzi umiarkowane zmęczenie i częsta senność. Generalnie często dosypiam w ciągu dnia, ale w sumie nie śpię dużo, bo nie mam na to czasu. W kazdym razie jednak swoje muszę odespać - to jest taka ucieczka od rzeczywistości z którą sobie nie radzę. Tu pojawia się kolejna kwestia, jaka jest tendencja do powiększania rangi problemów. Proste zadania wydają sie dla mnie niezwykle skomplikowane. Nie jestem idiotą, ale zachowuję sie często jak człowiek z ilorazem inteligencji ponizej przeciętnej. Wszystko jest dla mnie zbyt złożone.

Oprócz tego wy wymieniłem powyżej jest jeszcze zaniżona samoocena. Chociaż nie wiem czy nie jest ona słuszna biorąc pod uwagę fakt, że mam 24 lata i niczego do tej pory nie osiągnąłem. Nie mam nawet dziewczyny. A każda porażka bardzo odbija się na moim samopoczuciu. Zycie przecieka mi przez palce, a ja nie mogę nic zrobić. Kilka razy próbowałem sie zmienić, cały czas coś robię w tym kierunku, ale to nie takie proste. Czasem jak człowieka dopadnie, to nie da rady i już.


W porządku. Napisałem chyba wszystko. Ewentualnie mógłbym wspomnieć jeszcze o silnym braku uwagi i roztargnieniu. No ale nie ważne.

I teraz pytanie. To jest depresja czy coś innego? Tak się składa, że mój znajomy miał typowa depresje i u niego to wyglądało inaczej. Miał ostre jazdy, często nawet przez cały dzien z łózka nie wstawał. U mnie czegoś takiego nie ma, ale nie ma tez mowy,aby mój stan to było coś normalnego. Sam juz nie wiem. Moze jest na forum jakas kompetentna osoba, która wie co i jak?

Co do psychologa. Daje sobie jeszcze jedna szansę i jak nie uda mi sie nic zdziałać, to pewnie sie tam udam. Zastanawiam sie tylko jak wiele będę mu musiał powiedzieć. Szczerze mówiąc nie podoba mi sie perspektywa zwierzania ze wszystkich szczegółów mojego zycia. Moze ktoś mie napisze jak to wygląda?

Trochę sie rozpisałem, ale krócej sie nie dało, naprawdę. Z góry dziękuje za ewentualna pomoc.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 cze 2010, 18:30

Re: Może ktos pomoże...

przez rober6666 18 cze 2010, 19:36
Posłuchaj
Skoro przez 6 lat nie dałes sobie z tym rady sam, to na jakiej podstawie uważasz, że teraz ,"jak dasz sobie jeszcze jedna szansę" będzie inaczej???
Stary, nie ma na co czekać. Bądź szczęsliwy , że masz raczej lekki typ depresji, ktory powinien poddac się psychoterapii......
Ratuj się póki nie jest za późno.
Gdy wpadniesz w końcu w cięzką, typową depresje ( jak Twój znajomy ) to będzie juz za późno.
Wtedy całe lata psychotropów, ktore u jednych działaja u innych nie-pogarszaja nawet stan-
zmarnowane zycie
Wiem , co mówię-choruje na wredną odmianę CHAD, praktycznie nieuleczalną. Zaplanowałem juz nawet na wrzesień swoje zejście z tego świata...Objawy sa nie do wytrzymania. Choroba ze stanu zarobionego, zaradnego ,wesołego kolesia w ciągu 3 lat doprowadziła mnie do stanu psychicznej, fizycznej, mentalnej, rodzinnej i finansowej szmaty.....
Posłuchaj
W moim przypadku psycholog i terapia sa całkowicie bez sensu i nieskuteczne (zaliczyłem rok intensywnej psychoterapii ). Mam po prostu zmiany w pracy mózgu....
W Twoim przypadku może jednak być wybawieniem.
Terapia grupowa-świetna sprawa.Nie musisz nawet sie odzywać-słuchasz innych i jestes w szoku jak zaczynaja z Ciebie wychodzić nieuświadomione nawet emocje....
To nie jest tak , że musisz mówić psychologowi ile razy dziennie walisz konia :D
Mówisz co sam uważasz za istotne. I zdziwisz się jakie to wywołuje emocje.
Spróbuj...
najwyżej olejesz sprawę. Nie Ty pierwszy, nie ostatni
Co Ci szkodzi ???
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Może ktos pomoże...

Avatar użytkownika
przez czarny_motyl 18 cze 2010, 19:58
Nie wiem czy na forum jest "osoba kompetentna" czyli psycholog, ja nim nie jestem. Ale temat roznych psychicznych problemow jest mi bardzo bliski, bo choruje ja i moja najblizsza rodzina (depresja i schizofrenia).

Wedlug mnie fakt ze napsales na tym forum to juz duzo nawet jesli Twoje problemy nie sa wskazuja na alarmowy stan. Chcesz cos zmienic bo nie czujesz sie dobrze sam ze soba i uwazasz ze jestes inny niz "normalni". Zajmij sie tym bo zaniedbania zawsze prowadza do zlego. Moze powinienes porozmawiac z kims zaufanym? To poukladaloby Ci sprawy w glowie i moze wtedy sam stwierdzisz czy Ci to wystarczy czy szukac psychologa.
Napisz co jak sie sprawy tocza.
"Jeżeli coś Cię boli - dobra wiadomość: żyjesz".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
09 cze 2010, 19:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Może ktos pomoże...

Avatar użytkownika
przez marcja 20 cze 2010, 17:47
Ciezko diagnozowac kogos przez net, ale nie wydaje mi sie, abys cierpial na depresje. Natomiast przydalaby Ci sie terapia,jesli czujesz,ze chcesz cos w sobie zmienic:)

Co do oporow przed zwierzeniami podczas terapii, mysle, ze wielu mezczyzn ma taki problem. Uwazam, ze dobry psycholog poprowadzi jednak rozmowe tak, zeby cos z Ciebie wyciagnac i bedzie umial czytac miedzy wierszami,a nie zacznie rozmowy od paralizujacego stwierdzenia: "Prosze opowiedziec, co pan czuje" :) A moze na poczatek warto pogadac o problemie z kims bliskim?

Powodzenia:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do