Depresja skumulowana

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja skumulowana

przez Propesteus 17 lut 2009, 17:46
Jestem dwudziestolatkiem i po kilku niezłych miesiącach postanawiam, że trzeba coś ze sobą zrobić i poprosić o pomoc – samemu sobie nie radzę. Mam problemy związane z moją osobowością, które ciągną się za mną od niepamiętnych czasów i nie jestem w żaden sposób w stanie określić co jest ich przyczyną.
Podobno od dzieciństwa wybijałem się spośród reszty towarzystwa, wolałem czytać książki niż grać w piłkę. Oczywiście spotykało się to z dezaprobatą wśród rówieśników. Zawsze byłem osobą spokojną, myślę nad tym o czym mówię, bywają dni kiedy prawie w ogóle się nie odzywam. Nigdy nie miałem dziewczyny. W czwartej klasie szkoły podstawowej zakochałem się nieszczęśliwie, albo raczej „zadurzyłem”… minęła podstawówka, gimnazjum, aż w końcu w pierwszej klasie liceum definitywnie skończyłem ten etap mojego życia. Trwało to tyle lat mimo, że wiedziałem że nic z tego nie będzie. Moje nieudolne próby zdobycia serca wybranki w podstawówce były okraszone głupkowatowymi śmiechami z jej, i jej koleżanek, strony. Potem kolejne przeżycia. Dziewczyna zaczęła się rozmyślać w najmniej spodziewanym momencie i próbowała przez rok wmówić mi, że wszystko sobie wymyśliłem. Przy tym usłyszałem parę miłych słów typu: „niedobrze mi na myśl, że mógłbyś być moim chłopakiem”. Pod koniec liceum nastąpiło kolejne niepowodzenie. Moją odwieczną przypadłością jest to, że całkiem obcy mi ludzie podchodzą do mnie na ulicy i proszą mnie o wysłuchanie czy pomoc. Znajomi to samo. Tak poznałem pewną dziewczynę, której zwyczajnie pomagałem – jej przypadłości to: podcinanie żył, ogólnie satanistyczne skłonności. Jednak dostrzegłem w niej jakąś większą wartość, stwierdziłem że poradzimy sobie z jej problemami, bo i sama tego chciała. Potem nastąpił mój pierwszy w życiu pocałunek, spotkałem się z nią jeszcze raz, a na następne umówione spotkanie nie przyszła. Nawet nie zadzwoniła. Więcej jej nie widziałem. Od tamtego czasu minęło 7 miesięcy, jakoś się pozbierałem i poszedłem na wymarzone studia. Od czasów późniejszej podstawówki towarzyszył mi na każdym kroku strach na ulicy, bałem się ludzi i wydawało mi się, że każde ich spojrzenie jest wymierzone przeciwko mnie. Uwielbiam poezję, jednak życie zabiło we mnie tą pasję. Sam sobie kupuję róże, bo nie mam komu, a nawet jeśli mam komu to się boję. Raz, kiedy odważyłem się podarować koleżance różę (co było dla mnie nie lada wyczynem – patrz: strach przed spojrzeniami ludzi na ulicy) miałem z tego powodu nieprzyjemności przez następny tydzień, poważne rozmowy etc.
I teraz meritum sprawy: kolejna dziewczyna i kolejne problemy z mojej strony. Złapałem się na tym, że każde słowo nadinterpretuję. Humor jest mi w stanie pogorszyć nawet niejasna konstrukcja zdania, na gg brak lub jakiś emotikon. Pojawił się również strach przed dotykiem. Boję się nawet wyciągnąć rękę w kierunku osoby, na której mi zależy, kiedy to np. w stosunku do całej reszty świata jestem w stanie zrobić wszystko. To jest jakiś psychiczny paraliż, sam nie wiem co. Sytuacja nie jest jasna, ale ja na samym starcie założyłem najgorszą możliwość i tylko szukam czegoś co może to potwierdzić. Jest mi z tym tak ciężko, że nie jestem przy niej sobą.
Pomóżcie, poradźcie coś na tą kumulację!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 lut 2009, 17:09

Re: Depresja skumulowana

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 lut 2009, 18:33
Propesteus, nie za bardzo rozumiem pojęcia - depresja skumulowana. Skumulowane to Ty masz emocje i lęki w sobie. Według mnie, lęk pojawił się z powodu nieumiejętności radzenia sobie z porażkami i krytyką.
Sytuacja nie jest jasna, ale ja na samym starcie założyłem najgorszą możliwość i tylko szukam czegoś co może to potwierdzić

Zachowując się w ten sposób w końcu ta "najgorsza możliwość" się spełni, ponieważ sam podświadomie do tego dążysz.

Moja propozycja: zalecam wstępną rozmowę z psychologiem. Może być potrzebna psychoterapia, aby uświadomić Ci istotę Twoich lęków.

BTW masz z kim rozmawiać o tak trudnych sprawach? Samo wyrzucenie z siebie tego co Cię dręczy może pomóc.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Depresja skumulowana

przez Korba 18 lut 2009, 16:04
Tak sobie myślę jak czytam ten i inne wątki o kłopotach miłosnych.... i myślę, że najgorszym błędem jakim można zrobić, to uzależniać swoje szczęście od drugiej osoby. Takie podejście do sprawy powoduje, że wszystko jest już z góry stracone....
Korba
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja skumulowana

przez Korba 18 lut 2009, 21:08
jak się zakochasz we właściwej osobie, to tak.
Korba
Offline

Re: Depresja skumulowana

przez Propesteus 18 lut 2009, 21:25
Najciekawsze dla mnie jest to, jak umysł potrafi wszystko przekabacić na tą złą stronę. Nawet optymistyczne rzeczy mogą w pewnych warunkach stać się powodem do tego, żeby człowiek zaczął widzieć coś na opak. Można z tym walczyć, ale ja przekonałem się że nie samemu. Jakie byłoby wyjście? Psycholog wiele nie pomoże, pomogłaby druga, bliska osoba i myślę, że to jest klucz do całej "zagadki". Tu jednak koło się zamyka.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 lut 2009, 17:09

Re: Depresja skumulowana

przez chloe 19 lut 2009, 19:49
Najlepiej to nie nastawiać się na jakieś super pozytywne skutki i związek z motylami w brzuchu, bo łatwiej się wtedy pogodzić z przegraną. A najlepiej to nie dopuścić do siebie myśli o tym, że się w kimś zakochało. Zakochać się? - "to nie ja"... moja taktyka od dłuższego czasu. jestem sama, ale mnie to nie unieszczęśliwia tak, jak powinno, bo zabijam w sobie wszelkie kiełkujące uczucia wiedząc, że i tak prędzej czy później wszystko się sypnie.

Tylko że podobno to chore podejście. Tak powiedział mój ostatni facet (ile to było czasu temu? rok, półtora...?).
Chyba byłam tą dziewczyną z wiersza Świetlickiego "Świerszcze". Zna ktoś?
Propesteus, jestem chyba trochę jak Twoje wybranki, co jest spowodowane tym, że zbyt wiele razy byłam w sytuacji jak Ty.

W sumie to jak zwykle nie wiem co chciałam przekazać, ale mam nadzieję, że uda Ci się z tego wyciągnąć coś dla siebie...
Eh, znów bredzę, sorry :roll:
(...) Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma (...)
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
09 gru 2008, 18:19
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do