Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Propesteus

Depresja skumulowana

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem dwudziestolatkiem i po kilku niezłych miesiącach postanawiam, że trzeba coś ze sobą zrobić i poprosić o pomoc – samemu sobie nie radzę. Mam problemy związane z moją osobowością, które ciągną się za mną od niepamiętnych czasów i nie jestem w żaden sposób w stanie określić co jest ich przyczyną.

Podobno od dzieciństwa wybijałem się spośród reszty towarzystwa, wolałem czytać książki niż grać w piłkę. Oczywiście spotykało się to z dezaprobatą wśród rówieśników. Zawsze byłem osobą spokojną, myślę nad tym o czym mówię, bywają dni kiedy prawie w ogóle się nie odzywam. Nigdy nie miałem dziewczyny. W czwartej klasie szkoły podstawowej zakochałem się nieszczęśliwie, albo raczej „zadurzyłem”… minęła podstawówka, gimnazjum, aż w końcu w pierwszej klasie liceum definitywnie skończyłem ten etap mojego życia. Trwało to tyle lat mimo, że wiedziałem że nic z tego nie będzie. Moje nieudolne próby zdobycia serca wybranki w podstawówce były okraszone głupkowatowymi śmiechami z jej, i jej koleżanek, strony. Potem kolejne przeżycia. Dziewczyna zaczęła się rozmyślać w najmniej spodziewanym momencie i próbowała przez rok wmówić mi, że wszystko sobie wymyśliłem. Przy tym usłyszałem parę miłych słów typu: „niedobrze mi na myśl, że mógłbyś być moim chłopakiem”. Pod koniec liceum nastąpiło kolejne niepowodzenie. Moją odwieczną przypadłością jest to, że całkiem obcy mi ludzie podchodzą do mnie na ulicy i proszą mnie o wysłuchanie czy pomoc. Znajomi to samo. Tak poznałem pewną dziewczynę, której zwyczajnie pomagałem – jej przypadłości to: podcinanie żył, ogólnie satanistyczne skłonności. Jednak dostrzegłem w niej jakąś większą wartość, stwierdziłem że poradzimy sobie z jej problemami, bo i sama tego chciała. Potem nastąpił mój pierwszy w życiu pocałunek, spotkałem się z nią jeszcze raz, a na następne umówione spotkanie nie przyszła. Nawet nie zadzwoniła. Więcej jej nie widziałem. Od tamtego czasu minęło 7 miesięcy, jakoś się pozbierałem i poszedłem na wymarzone studia. Od czasów późniejszej podstawówki towarzyszył mi na każdym kroku strach na ulicy, bałem się ludzi i wydawało mi się, że każde ich spojrzenie jest wymierzone przeciwko mnie. Uwielbiam poezję, jednak życie zabiło we mnie tą pasję. Sam sobie kupuję róże, bo nie mam komu, a nawet jeśli mam komu to się boję. Raz, kiedy odważyłem się podarować koleżance różę (co było dla mnie nie lada wyczynem – patrz: strach przed spojrzeniami ludzi na ulicy) miałem z tego powodu nieprzyjemności przez następny tydzień, poważne rozmowy etc.

I teraz meritum sprawy: kolejna dziewczyna i kolejne problemy z mojej strony. Złapałem się na tym, że każde słowo nadinterpretuję. Humor jest mi w stanie pogorszyć nawet niejasna konstrukcja zdania, na gg brak lub jakiś emotikon. Pojawił się również strach przed dotykiem. Boję się nawet wyciągnąć rękę w kierunku osoby, na której mi zależy, kiedy to np. w stosunku do całej reszty świata jestem w stanie zrobić wszystko. To jest jakiś psychiczny paraliż, sam nie wiem co. Sytuacja nie jest jasna, ale ja na samym starcie założyłem najgorszą możliwość i tylko szukam czegoś co może to potwierdzić. Jest mi z tym tak ciężko, że nie jestem przy niej sobą.

Pomóżcie, poradźcie coś na tą kumulację!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Propesteus, nie za bardzo rozumiem pojęcia - depresja skumulowana. Skumulowane to Ty masz emocje i lęki w sobie. Według mnie, lęk pojawił się z powodu nieumiejętności radzenia sobie z porażkami i krytyką.

Sytuacja nie jest jasna, ale ja na samym starcie założyłem najgorszą możliwość i tylko szukam czegoś co może to potwierdzić

Zachowując się w ten sposób w końcu ta "najgorsza możliwość" się spełni, ponieważ sam podświadomie do tego dążysz.

 

Moja propozycja: zalecam wstępną rozmowę z psychologiem. Może być potrzebna psychoterapia, aby uświadomić Ci istotę Twoich lęków.

 

BTW masz z kim rozmawiać o tak trudnych sprawach? Samo wyrzucenie z siebie tego co Cię dręczy może pomóc.

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak sobie myślę jak czytam ten i inne wątki o kłopotach miłosnych.... i myślę, że najgorszym błędem jakim można zrobić, to uzależniać swoje szczęście od drugiej osoby. Takie podejście do sprawy powoduje, że wszystko jest już z góry stracone....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jak się zakochasz we właściwej osobie, to tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najciekawsze dla mnie jest to, jak umysł potrafi wszystko przekabacić na tą złą stronę. Nawet optymistyczne rzeczy mogą w pewnych warunkach stać się powodem do tego, żeby człowiek zaczął widzieć coś na opak. Można z tym walczyć, ale ja przekonałem się że nie samemu. Jakie byłoby wyjście? Psycholog wiele nie pomoże, pomogłaby druga, bliska osoba i myślę, że to jest klucz do całej "zagadki". Tu jednak koło się zamyka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej to nie nastawiać się na jakieś super pozytywne skutki i związek z motylami w brzuchu, bo łatwiej się wtedy pogodzić z przegraną. A najlepiej to nie dopuścić do siebie myśli o tym, że się w kimś zakochało. Zakochać się? - "to nie ja"... moja taktyka od dłuższego czasu. jestem sama, ale mnie to nie unieszczęśliwia tak, jak powinno, bo zabijam w sobie wszelkie kiełkujące uczucia wiedząc, że i tak prędzej czy później wszystko się sypnie.

 

Tylko że podobno to chore podejście. Tak powiedział mój ostatni facet (ile to było czasu temu? rok, półtora...?).

Chyba byłam tą dziewczyną z wiersza Świetlickiego "Świerszcze". Zna ktoś?

Propesteus, jestem chyba trochę jak Twoje wybranki, co jest spowodowane tym, że zbyt wiele razy byłam w sytuacji jak Ty.

 

W sumie to jak zwykle nie wiem co chciałam przekazać, ale mam nadzieję, że uda Ci się z tego wyciągnąć coś dla siebie...

Eh, znów bredzę, sorry :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×