Potrzebna pomoc psychiatry... Nie radzę sobie już!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Potrzebna pomoc psychiatry... Nie radzę sobie już!

przez iameli 14 lut 2009, 02:10
Witam...

Zarejestrowałam się na forum, bo nie mam z kim pogadać o swoich problemach.
Hmm, wiem, że mój problem może wydać się Wam śmieszny i banalny, ale ja już sobie nie radzę.

A mianowicie zaczęłam olewać wszystko. Opowiem od początku. Kiedyś byłam bardzo aktywną osobą. Dbałam o wszystko, zapinałam wszystko na ostatni guzik, wszystko było dopracowane. A teraz jest na odwrót. Podam przykłady: jestem pedantką i kiedyś mój pokój był najbardziej czysty w okolicy, teraz panuje tu jeden wielki bałagan, co doprowadza mnie do furii, ale po prostu nie posprzątam tego i już. Albo np. kiedyś bardzo dbałam o moje zwierzęta (gryzonie), kupowałam im różnorodne przysmaki, dawałam owoce, warzywa, siano, sprzątałam bardzo często ich klatki, bawiłam się z nimi, wypuszczałam je. A teraz one są zaniedbywane przeze mnie. Daje im jeść tylko karmę i to jak mi się przypomni, sprzątam wtedy, kiedy już się kupy z klatki wysypują, nie bawię się z nimi. Tak bardzo bym chciała to wszystko zmienić, ale mam jakąś blokadę. Po prostu się nie da i już. Ze szkołą też tak jest. Wcześniej uczyłam się zawsze przed 20, a przed pójściem spać ok. godziny 22 tylko powtarzałam sobie, a później szłam spokojnie spać i rano wstawałam wyspana. Czułam się dobrze, bo miałam wszytsko przygotowane do szkoły, lekcje odrobione, więc dobrze mi się spało. Teraz nie odrabiam lekcji, prawie w ogóle się nie uczę, a jak już to po północy, a rano wyglądam jak wrak człowieka. Niestety bardzo niekorzystnie wyglądam przez to. Czuje się okropnie... Czasem mam ochotę po prostu umrzeć :( Jeszcze jest jedna sprawa, chyba najgorsza. Kiedyś uprawiałam dużo sportu, byłam aktywna, miałam dobrą kondycję i ważyłam 56kg. Teraz ważę 66kg i ani ruszę palcem by to zmienić.
Często płaczę. Siadam wieczorem na łóżku i zaczynam ryczeć. Myślę, sobie, jak fajnie by było wrócić do dawnych lat. Byłam taka niewinna, ciesząca się życiem... Teraz wszystko się zmieniło, nie mam na nic sił. Często też kłóce się z rodzicami, ale wiem, że to ja zawalam, nie oni. Oni mnie kochają, ja ich też, ale nie okazuje im tego. Wręcz przeciwnie, zachowuje się jakbym ich nienawidziła. I muszę patrzeć na to jak cierpią, a wtedy moje serce krwawi. Nie radzę sobie już :(
Mam 17 lat i obawiam się, że mam coś wspólnego z depresją...

PROSIŁABYM O POMOC..
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 lut 2009, 01:27

Re: Potrzebna pomoc psychiatry... Nie radzę sobie już!

Avatar użytkownika
przez LucidMan 15 lut 2009, 22:51
iameli, proponuję poprosić rodziców aby zabrali Cię do psychologa. Nie da się ukryć, że masz problem. Wpadłaś w błędne koło. Trudno powiedzieć, co się za tym wszystkim kryje.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Potrzebna pomoc psychiatry... Nie radzę sobie już!

przez MartaF 17 lut 2009, 11:36
A ja bym radziła na początek zbadać poziom hormonów tarczycy... Niedoczynnością mi tutaj trąci...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Potrzebna pomoc psychiatry... Nie radzę sobie już!

przez zlosnica20 17 lut 2009, 17:50
iameli, u mnie zaczelo sie podobnie jak u ciebie, wieku 18 lat. lepiej nie zwlekaj , szybko zrob badania tarczycy a jak wykaze , ze z nia jest wszystko ok to lec do psychiatry. ja zbagatelizowalam to poczucie beznadziei, zmeczenia, placz w samotnosci i inne symptomy i ruszylam do lekarza dopiero niedawno kiedy doszlo do tego, ze zrobilam sobie krzywde i juz praktycznie nie wstawalam z lozka. w miedzy czasie z powodu braku mozliwosci koncentracji i w konsekwencji nauczenia sie czegokolwiek, zostalam wywalona ze studiow, stracilam kontakt z prawie wszytskimi znajomymi, moj kontakt z rodzicami zrobil sie tragiczny. nie chce cie straszyc, bo przeciez w twoim wypadku moze okazac sie cos zupelnie innego, ale chcialabym Ci uswiadomic, ze z tym nie ma zartow. trzeba z pogadac ze specjalista, tym bardziej, ze dla wiekszosc osob z otoczenia zacznie cie raczej postrzegac jako olewusa, leniucha, osobe zamknieta, nietowarzyska, zaniedbana itp a malo kto pomysli ze masz problem.
ale prosze cie postaraj sie zadbac o zwierzątka albo moze popros kogos zeby ci w tym pomogl;) mam nadzieje, ze jest ktos komu mozesz zaufac i porozmawiac i ten ktos pomoze Ci w czynnosciach, z ktorymi sobie nie radzisz. pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 lut 2009, 17:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do