a miało być tak pięknie...

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

przez Martusia 30 maja 2006, 12:46
Smutna...: i dopukii się nie rozwiąże nie przestanie się wlec.im szybciej tym lepiej dla nas samych, krócej boli
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez Smutna... 30 maja 2006, 20:27
Tak to prawda..czas leczy rany...nie z czasem złe wspomnienia bledną ale nie znikają na zawsze...
dzięki...za odpowiedź
Trzymaj się i nie poddawaj złym wspomnieniom
Nie można pozwolić by niszczyły nam życie..
Powodzenia
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

przez Martusia 30 maja 2006, 21:14
Smutna...: nie pozwól by zniszczyły i Twoje.Walcz!
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Sorrow 10 cze 2006, 01:46
No to może Ja też się dopiszę do tematu :( .

W zasadzie z tego powodu trafiłem na to forum. Niedawno w celu powiększenia mojej wiedzy potrzebnej do robienia TC szukałem informacji o szeroko pojętych torturach. Natrafiłem tam na dość intrygująco brzmiący termin - PTSD.
Poczytałem sobie o tym i stwierdziłem, że to może być powód moich ostatnich problemów.

Między innymi ciągłego napięcia nerwowego, zwiększonej czujności, myślenia skierowanego na potencjalne niebezpieczeństwa, lęku przed wychodzeniem z domu, koszmarów sennych, w których ktoś próbował mnie zabić, problemów z pamięcią...


Stało się to pod koniec września b.r. kiedy spokojnie wracałem do domu, w na podwórku w pobliżu domu zobaczyłem bandę młodzierzy w wieku mniej więcej studenckim.
Od razu moją uwagę przykuł łysy typ, co do, którego od razu miałem złe przeczucia.

Przeszedłem kilkanaście metrów i usłyszałem za sobą kroki biegnącego człowieka. Nagle poczułem kopnięcie w plecy. Obejrzałem się i zobaczyłem za sobą tego łysego.
Pomyślałem "przecież nie będę się bił w sandałach" [sic!] i rzuciłem się do ucieczki.
Przez długie kilkadziesiąt metrów gość za mną biegł. Pamiętam z tego tylko długą ucieczkę i osamotnienie w niebezpieczeństwie. W końcu gość się zmęczył i krzyknął, że jak mnie tam jeszcze raz zobaczy to mnie pobije na śmierć (ciekawe jak zamierzał to zrobić, skoro nie mógł mnie dogonić?).

Wróciłem do domu i jak moja mama wróciła, to jej opowiedziałem.
Byłem wstrząśnięty tym wydarzeniem, ale wtedy jeszcze się nie nabawiłem lęku przed wychodzeniem.

Dwa dni później sytuacja sie powtórzyła, tym razem jednak tego stwora nie widziałem, po prostu usłyszałem za sobą bieg, obejrzałem się i rzuciłem do ucieczki.

Znowu długie osamotnienie w biegu, z nikąd pomocy...

W pewnym momencie to mnie prawie dogoniło więc wyrzuciłem szybko rękę za siebie i to odruchowo zwolniło.
...
Biegłem i biegłem...

Znowu stwór się zmęczył i udało mi się uciec.

Tym razem poszedłem z mamą na policję, ale to się na niewiele zdało, bo zupełnie nie pamiętam jak wyglądało to podludzkie bydle, które mnie zaatakowało.

Co ciekawe, nie miałem wtedy żadnego ataku paniki i działałem z czystą racjonalnością.

Miałem rozmowę z policjantem na temat dopuszczalnych metod samoobrony i dowiedziałem się, że dopuszczalny jest gaz paraliżujący.
Tyle, że jak go użyję, to mnie pociągną do odpowiedzialności.

K***a :evil: .

Nigdy nie zrozumiem tych barbarzyńców :| .

Jednym pozytywnym aspektem tej sprawy było to, że wreszcie moja mama wysłuchała moich próśb o zwiększenie budżetu na samoobronę i zafundowała mi lekcjje Krav-Magi (prosiłem ją o to już od kilku miesięcy, ale nie, ona musiała zawsze mówić, że mam sobie zarobić. Ludzie, pamiętajcie nie wolno oszczędzać na budżecie obronnym! Trzeba być zawsze czujnym, gotowym i uzbrojonym po zęby.), na które z trudem zaczęłem chodzić.

Wtedy jeszcze nie miałem lęków przed wychodzeniem jako takim. Po prostu robiłem wzszystko by omijać tamtą okolicę. Zwykle robiłem to wsiadając na gapę do autobusu i przejeżdżając jeden przystanek.
Co prawda za to groziła kara, ale Święte Prawo Wojenne mówi, że względy bezpieczeństwa są przed uczciwością i prawami społecznymi.

No i tak z trudem, ale chodziłem na Krav Magę i czułem się nieco lepiej, bo przynajmniej robiłem coś w kierunku poprawy sytuacji. Na każdych zajęciach uczyłem się czegoś więcej i uczyłem się jak niewiele wiem.
Pewnego dnia pojechałem na tamto podwórko z policjantami sprawdzić, czy tego gościa nie ma.

Oczywiście go nie było i nikt nic nie wiedział.

Po jakimś czasie szedłem nakręcony przez miasto i nagle jakiś łysy typ mnie chwycił za szelkę od plecaka. Zaskoczony i wystraszony obnażyłem kły i uniosłem pięść do ciosu...
Na szczęście gość zawołał do mnie po imieniu żebym go nie bił i okazało się, że to znajomy z klubu komiksu.
Jakoś zupełnie go nie zauważyłem, podobnie jak kilku innych znajomych, którzy byli zaraz obok :| .

Po jakimś czasie się przeziębiłem i musiałem zrezygnować z treningów.
Jak wróciłem okazało się, że już nie nadążam o czym się przekonałem nieprawidłowo blokując cios i w ten sposób kontuzjując się.

Potem mi się pogorszyło, brakowało mi już tej energii, którą miałem z treningów, na dodatek większość moich bliższych znajomych z netu w ten czy inny sposób straciło dostęp do sieci.

Po drodze zapieprzyłem kilka terminów na policji i śledztwo zdechło.

Potem przyszło najgorsze:
Szedłem sobie do urzędu pracy i zobaczyłem jak idzie w moją stroną dwóch obdartych nastolatków.
Poczułem się nagle jak w koszmarze, czułem, jakby moje ruchy stały się powolne i czułem się całkowicie bezbronny.
Na szczęście goście tylko zapytali o papierosa w jakimś dziwacznym slangu i sobie poszli.

Tyle, że we mnie coś wtedy pękło. Po prostu boję się wychodzić, boję się spotkać jakiegokolwiek wroga.
To jest straszne. Czuję, że puki nie zdobędę przewagi siły woli i siły ognia nigdy nie będę mógł się czuć bezpiecznie...


...


:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Gość 10 cze 2006, 10:52
Mnie się wydaje że wiele osób cierpiących na nerwicę przeżyło wstrząs psychiczny, jakieś traumatyczne zdarzenie nierzadko zduszone w sobie...które spowodowały naszą chorobę...ja też do tej pory gdy znalazłam forum nie rozumiałam co się ze mną dzieje...to takie zdarzenia, sytuacje kryzysowe, gdy jesteśmy w stanie zagrożenia życia powodują szok silny wstrząs...nawroty złych wspomnień, obrazów...czasami o tych zdarzeniach można nie pamiętać bo wydarzyły się bardzo dawno...ja często zastanawiam się czy coś co np. wydarzyło się dziesięć lat temu trudno zrozumieć...nerwica jest sytuacją długotrwałą wiele czynników ma na nią wpływ...tych traumatycznych zdarzeń może być kilka ale zawsze jest jedno to najgorsze...które niestety pozostawia rany nieraz na całe życie...
Gość
Offline

przez Gość 10 cze 2006, 10:55
Ten post od gościa był mój...
Smutna...
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 10 cze 2006, 14:34
Anonymous napisał(a):Mnie się wydaje że wiele osób cierpiących na nerwicę przeżyło wstrząs psychiczny, jakieś traumatyczne zdarzenie nierzadko zduszone w sobie...które spowodowały naszą chorobę...ja też do tej pory gdy znalazłam forum nie rozumiałam co się ze mną dzieje...to takie zdarzenia, sytuacje kryzysowe, gdy jesteśmy w stanie zagrożenia życia powodują szok silny wstrząs...nawroty złych wspomnień, obrazów...czasami o tych zdarzeniach można nie pamiętać bo wydarzyły się bardzo dawno...ja często zastanawiam się czy coś co np. wydarzyło się dziesięć lat temu trudno zrozumieć...nerwica jest sytuacją długotrwałą wiele czynników ma na nią wpływ...tych traumatycznych zdarzeń może być kilka ale zawsze jest jedno to najgorsze...które niestety pozostawia rany nieraz na całe życie...

Nom.

Czasami mam wrażenie, że jedynym sposobem na to, by z tego wyjść jest zgromadzenie jak największych sił do obrony przed światem.
Silni rządzą światem...
Jedynym sposobem jest Siła...
Tylko jak ją odzyskać, gdy społeczeństwo robi wszystko byśmy byli słabi i miłosierni, byśmy nadstawiali drugi policzek?

Byśmy nie bronili siebie, tylko czekali aż to zrobi policja, sąd prokuratura.
Szkoda tylko, że skoro państwo uważa, że dbanie o własne bezpieczeństwo jest samosądem,utrzymuje ludzi, bo przecież nikt tak nie może zadbać o potrzeby człowieka jak państwo.
Bo państwo wie najlepiej.

Przeklęty niech będzie ten świat niewolników!

Czasami marzę o lepszym życiu...
W, którym w szkole uczą Prawdy, uczą walczyć, uczą używać Siły, Woli i Odpowiedzialności...
W, którym człowiekiem nie rządzą reklamy, korporacje, kościoły, rządy...

Czemu w szkole nie uczą tak podstawowej rzeczy jak obrona swojego Honoru, Bezpieczeństwa i Wolności?
Potem człowiek jest zmuszony żyć jako bezbronny umysłowy kaleka...
Ptak z obciętymi skrzydłami, który marzy o lataniu, ot co!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez kochajacy 10 cze 2006, 15:01
Sorrow mysle ze wewnetrzne poczucie bezpieczenstwa zalezne jest przede wszystkim od tego co uwazasz za zagrozenie,

czlowiek ktory swoim zachowaniem nie prowokuje zagrozen czuje sie bezpiecznie bo o nich nie mysli.
oczywiscie wiadome jest to ze zagrozenia istnieja ,ale kiedy popadamy w zludzenie ze sa one wszedzie to tracimy prawdziwa radosc z zycia ,podstawowym filarem tej radosci jest poczucie bezpieczenstwa pod kazdym wzgledem

kiedy czlowiek spojrzy trzezwo to moze zauwazyc ze realne zagrozenie nigdy nie istnieje ,mysl o zagrozeniu tkwi w wyobrazni a wyobraznia jest wewnetrz umyslu ,nie na zewnatrz :idea: umysl nie jest sprzezony z jakimkolwiek zagrozeniem , to wyobraznia czlowieka moze wplywac na to ze mimowolnie nieswiadomie przyciagamy i prowokujemy zagrozenia ,zagrozenia nie bedzie kiedy sami utworzymy sobie warunki do tego by wyrzucic ze swojego umyslu przekonanie : czuje sie zagrozony
mozna wtloczyc sobie w umysl przekonanie przeciwne do tej ciemnej mysli :
czuje sie bezpiecznie zawsze i wszedzie :idea:
mysl poprzedza odczuwanie ,a mysl dostatecznie gleboko wpojona staje sie realnym przekonaniem i wyobrazeniem rzeczywistosci nas otaczajacej
masz to o czym myslisz , masz to na co zwracasz swoja uwage , to ty wybierasz czy kierujesz ta uwage na walke czy na odpoczynek fizyczny i psychiczny :idea: czy zwracasz ja na prowokowanie ataku na siebie , czy na prowokowanie swoim zachowaniem usmiechu innych ludzi :idea:
pzdr
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez Sorrow 10 cze 2006, 15:46
Widzisz, problem polega na tym, że za każdym razem jak byłem atakowany na ulicy, byłem całkowicie przekonany, że jestem bezpieczny.
Przekonanie o bezpieczeństwie, gdy niebezpieczeństwo istnieje jest także złudzeniem.

Dla mnie zagrożeniem są ludzie, którzy celowo chcą mnie skrzywdzić albo ograniczyć moją wolność.
Bezpieczny świat jest złudzeniem.

Jedyną drogą do bezpieczeństwa jest eliminacja źródeł niebezpieczeństwa, czyli wrogów.
A można to zrobić tylko na dwa sposoby. Albo ich zabić, albo skłonić by zrezygnowali z wrogich zachowań.

Prowokuję uśmiech u ludzi, których lubię. Jeżeli chodzi o ludzi, których w ogóle nie znam a którzy chcą mnie skrzywdzić, to bardziej celowe byłoby wywołanie bólu albo wstrzymanie ich funkcji życiowych.

Ja nie prosiłem o to, by ktokolwiek mnie napadał.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez kochajacy 10 cze 2006, 19:15
Sorrow napisał(a):Widzisz, problem polega na tym, że za każdym razem jak byłem atakowany na ulicy, byłem całkowicie przekonany, że jestem bezpieczny.
Przekonanie o bezpieczeństwie, gdy niebezpieczeństwo istnieje jest także złudzeniem.


wyobrazmy sobie 70 letnia bacie idaca ulica ,usmiechnieta i zyczliwa z ktorej promieniuje milosc ,ktorej zycie jest trwaniem w Bogu
ktora siedzi sobie czesto na lawce w parku i cieszy sie kazda uplywajaca w harmonii chwila
czy myslisz ze ktos taki prowokuje swoim zachowaniem zagrozenia :?:
czy ktos taki wogole o nich mysli :?: spojrz na to z boku

ktos madry kiedys powiedzial ze na swiecie generalnie :
jest tylko Bog
albo jest lęk

mozna dla kontrastu wyobrazic sobie przyklad mlodego chlopaka ,ktory ubrany jest zgodnie z obowiazujacymi trendami , bujajacym sie oscentacyjnie na boki z palaca sie fajka i browarem w dloni ,co juz samo w sobie jest pewnym sygnalem dla ludzi ktorzy szukaja zaczepki do tego ze kolezka ten swietnie nadaje do tego celu.
taki chlopak nieswiadomie daje sygnaly do tego by oberwac
jego nieuswiadomione intencje wzgledem siebie daja w takiej sytuacji o sobie znac
bezpieczenstwo nie jest zludzeniem :!:
bezpieczenswto to naturalny stan do ktorego dazy zdrowy czlowiek
bezpieczenstwo nie moze byc iluzja , jest jedynym zdrowym uniwersalnym punktem zaczepienia, bezpieczenstwo nawet w formie zludzenia zawsze jest korzystne i zdrowe.

wiesz kiedy czytam twoje poglady na temat oplatajacych cie z zewszad zagrozen zadaje sobie pytanie
co to za zycie :?: kiedy czlowiek nie moze usiasc i odpoczac :idea: kiedy musi byc czujny bo ciagle przewiduje nadchodzace zagrozenie :?:
kiedy nie moze poczuc sie w pelni bezpiecznie tam gdzie przebywa :?:
czy w takim razie mamy zaczac budowac sobie twierdze z karabinami maszynowymi w drzwiach :?: przeciez to nie jest zdrowe
czlowiek potrzebuje bezpieczenstwa ale nie moze byc tak ze ta wartosc jest poza zasiegiem
nie mozemy postrzegac bezpieczenstwa jako iluzji
bo wtedy zycie zamieni sie w ciaga walke, ucieczke i niepokoj
ja wybieram juz teraz swiadomie swoje bezpieczenstwo
jestem bezpieczny zawsze , wiem to i czuje
pzdr
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez Sorrow 10 cze 2006, 21:20
kochajacy napisał(a):Wyobrazmy sobie 70 letnia bacie idaca ulica ,usmiechnieta i zyczliwa z ktorej promieniuje milosc ,ktorej zycie jest trwaniem w Bogu
ktora siedzi sobie czesto na lawce w parku i cieszy sie kazda uplywajaca w harmonii chwila
czy myslisz ze ktos taki prowokuje swoim zachowaniem zagrozenia :?:
czy ktos taki wogole o nich mysli :?: spojrz na to z boku

Zauważ, że nie istnieją organizacje zajmujące się nienawidzeniem starszych osób i dążeniem do ich usunięcia z kraju.
A jeżeli by istniały, to ten szczęśliwy uśmiech też by je prowokował do napadu. Mnie nigdy jeszcze nie zaatakowała przypadkowa zgraja gości, którzy chcieliby mi ukraść komórkę, lub portfel, ale ludzie, którzy mnie nienawidzą za kolor skóry.

kochajacy napisał(a):mozna dla kontrastu wyobrazic sobie przyklad mlodego chlopaka ,ktory ubrany jest zgodnie z obowiazujacymi trendami , bujajacym sie oscentacyjnie na boki z palaca sie fajka i browarem w dloni ,co juz samo w sobie jest pewnym sygnalem dla ludzi ktorzy szukaja zaczepki do tego ze kolezka ten swietnie nadaje do tego celu.
taki chlopak nieswiadomie daje sygnaly do tego by oberwac
jego nieuswiadomione intencje wzgledem siebie daja w takiej sytuacji o sobie znac

Nijak taki delikwent nie przypomina Mojej Wspaniałej Osoby.
Akurat się ubieram dość zwyczajnie, zwykle nawet nie noszę koszulek z nazwą zespołu.
No, ale mam ciemną skórę i oscentacyjnie idę przez Prawdziwie Polskie miasto, co jest ewidentnym sygnałem dla Prawdziwych Polaków, Prawdziwych Aryjskich Wojowników, Nazi Skinhead Black Metali i tym podobnych kretynów, że należy mnie zaatakować.

Sorry, ale to jest problem ich postawy a nie mojej.

kochajacy napisał(a):bezpieczenstwo nie jest zludzeniem :!:
bezpieczenswto to naturalny stan do ktorego dazy zdrowy czlowiek
bezpieczenstwo nie moze byc iluzja , jest jedynym zdrowym uniwersalnym punktem zaczepienia, bezpieczenstwo nawet w formie zludzenia zawsze jest korzystne i zdrowe.

Myślenie życzeniowe. Poczucie bezpieczeństwa w formie złudzenia nie jest zdrowe, ponieważ powoduje, że człowiek nie pilnuje pleców.
Wczoraj jak zobaczyłem jednego NSBMa, to rozpoznałem go z odległości ponad 100 metrów i wykonałem manewr unikowy, co uchroniło mnie od nieprzyjemności spotkania z nim. Gdybym wtedy wmawiał sobie, że jestem bezpieczny, to zostałbym znowu zaatakowany.

Poczucie bezpieczeństwa owszem jest naturalnym stanem, podobnie jak bycie najedzonym, kochanym itd.
Tyle, że nic nie ma za darmo. Jak człowiek nie eliminuje swoich wrogów, to nie zasługuje na to by czuć się bezpiecznie, podobnie jak człowiek, który nie ma jedzenia nie zasługuje na to by by czuć się najedzonym.

Chociaż z drugiej strony wolałbym od lęku stan spokojnej czujności i świadomości otoczenia i odwagę do stawienia czoła wrogom.
Bo z tego co wiem, to mój lęk się bierze najbardziej ze strachem przed konfrontacją.

kochajacy napisał(a):nie mozemy postrzegac bezpieczenstwa jako iluzji
bo wtedy zycie zamieni sie w ciaga walke, ucieczke i niepokoj
ja wybieram juz teraz swiadomie swoje bezpieczenstwo
jestem bezpieczny zawsze , wiem to i czuje
pzdr

A jak często ktoś chce Cię pobić/zabić za to kim jesteś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez kochajacy 10 cze 2006, 23:22
Sorrow napisał(a):Myślenie życzeniowe. Poczucie bezpieczeństwa w formie złudzenia nie jest zdrowe, ponieważ powoduje, że człowiek nie pilnuje pleców.


poczucie bezpieczenstwa nie wyklucza w zadnym wypadku ostroznosci , czym innym jest uspienie a czym innym trzezwe spojrzenie
zawsze w kieszeni mozna nosic gaz paralizujacy i w przypadku realnego niebezpieczenstwa mozna wyp... cala zawartosc na twarz delikwenta i oddalic sie bezpiecznie lub tez udac sie na policje.
tego typu "myslenie zyczeniowe" jest stosowane np. w terapii racjonalno-emotywnej bazujac na przekonaniu ze mysl poprzedza odczuwanie
wpojona gleboko "wtapia sie" w osobowosc i staje sie realna
twoje bezpieczenstwo w ogromnym stopniu zalezy od twojego myslenia
jesli myslisz o zagrozeniach nie bedziesz nigdy czul sie bezpiecznie.



Sorrow napisał(a):A jak często ktoś chce Cię pobić/zabić za to kim jesteś?

nie zdaza mi sie to , jednak gdyby mnie spotkalo takie przykre zdarzenie napewno w kieszeni nosilbym gaz paralizujacy bez wzgledu na to czy zezwala mi na to prawo czy nie
zrobilbym wszystko dla wlasnego poczucia bezpieczenstwa
zrobilbym wszystko co tylko mozliwe zebym mogl swobodnie zyc i robic to na co mam ochote
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez Gość 11 cze 2006, 16:16
Ja czasami mam dość świata w ktorym rządzi prawo pięści i siły bo niestety nie każdy ją ma...Ja np. jestem delikatna i nie potrafilabym się obronić...często uchodzilam za ciapę, kozła ofiarnego...
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 19 lip 2006, 17:18
Martusia
Ja mam podobnie nieraz jest tak że bym mógł góry przenosić a czasem bym chętnie spał całymi dniami, też miałem terapie przez 2,5 miesiąca grupową na odziale Lękowym i przez jakiś czas było dobrze ale coś czuje że znów to wraca. Podejmuje walke praktycznie codzienie. Jest to bardzo trudne i męczące. dzisiaj byłem w sprawie pracy jakoś poszło bo było to tylko zaniesienie papierów i teraz czekam ale jak zwykle boje się co dalej będzie. Z jednej już zrezygnowałem w ten poniedziałek, bo było ciężko praca w markecie. To praca nie dlamnie ciągle się czegoś boje nawet najmiejszych zdażeń. Moge z tym walczyc ale nie przez cały czas bo to mnie wycięcza i psychicznie i fizycznie. Też jak każda osoba chce się podobać innym przed chorobą chodziłem na siłownie a teraz wyglądam jak bym nigdy nie miał z nią przygody. Próbowałem kilkakrotnie chodzić znów na siłownie ale pod wpływem tej choroby nie chciało mi się jeść i to mijało się z celem. Ciagle myśle że coś mi przywali w głowe i się wszystko odwróci i bedzie jak dawniej. Choroba mi pokrzyżowała wszystkie moje plany i teraz nie zawsze robie to co chce bo zazwyczaj te rzeczy co chce zrobic są wymagajace i boje się tych wyzwań. Dawniej byłem innym człowiekiem zabawnym, wszędzie było mnie pełno a teraz jestem w cieniu kumpli bo po prostu jest mi ciężko. A o kontaktach z dziewczynami to moge sobie to wybić z głowy albo pooglądać zdjęcia w internecie bo nie idzie mi najlepiej stresuje się jak nikt inny. Chociaż stważam pozory inne. Ale w środku się cały gotuje :cry: Ciekawe czemu to nas spotyka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do