Liczby, wyrazy, przymus robienia tego wszystkiego.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Liczby, wyrazy, przymus robienia tego wszystkiego.

Avatar użytkownika
przez Promien 29 wrz 2013, 00:44
Witajcie! Pisałam na forum jakiś czas temu, ale to był mój pierwszy raz tutaj, więc nie określałam działu. Czuję, że wiem co jest przyczyną tego, co się ze mną dzieje, ale nadal nie byłam z tym u psychologa, ani nigdzie indziej, więc nie umiem być tego pewna. Na mój dawny post ktoś odpowiedział, ale chyba nadal nie umiem nabrać pewności, że to właśnie to zaplątało mój umysł, w zasadzie go wessało.
Sama nie wiem od czego mogłabym zacząć. Nie wiem czy ktoś w ogóle będzie chciał przeczytać moje wywody, ludzie mają większe problemy...
Czasami tylko już nie daję sobie rady i nie wiem co zrobić, żeby było lepiej. Dużo czytałam o nerwicy natręctw i często spotykałam się z wyrażeniem "ignoruj", "traktuj te myśli obojętnie". Tyle, że ja nie potrafię. Nie mogę czegoś nie zrobić.
Idąc drogą, czytam rejestracje samochodów stojących po mojej lewej stronie od tyłu, więc dajmy na to, że jest rejestracja "KR9744M", to ja przeczytam ją "M4479RK". Praktycznie każde wyrażenie czytam od tyłu, a w szczególności liczby. Nie wiem dlaczego to się do mnie przyplątało. Wszystko z tą przeklętą lewą stroną, wszystko na lewo, po lewej, do lewej. Najgorsze jest to, że zamiast ubywać mi tych natrętnych czynności, to ciągle przybywa nowych. Mam pralnię w piwnicy i pójście tam jest katorgą. To jest pewnego rodzaju rytuał, którego zaburzenie sprawia, że normalny człowiek zdążyłby już 10 razy zejść i wejść z powrotem, a ja siedzę tam i robię to wszystko. Cztery razy muszę przekręcić bęben od pralki ruchem odwrotnym do ruchu wskazówek zegara, 11 razy lewą ręką dotknąć pojemnika na proszek, przeczytać od tyłu ilość prań jaka jest napisana na płynie, czy proszku. Z dotykaniem różnych rzeczy też mam problem, jeśli przypadkiem dotknę ręką, nogą, ramieniem, czymkolwiek i czegokolwiek, muszę natychmiast to "zamaskować" i dotknąć lewą. Tego jest tyle, że nie ma sensu, żebym o wszystkim pisała... Chyba niemal przy każdej czynności podważam to czy wszystko dobrze zrobiłam. Kiedyś jeszcze wstydziłam się spojrzeń ludzi, a teraz próbuję wmawiać sobie, że niczego nie widać, bo chyba przymus jest silniejszy niż wstyd przed oceną. Bywa, że czekam, bądź poprawiam później, kiedy już nikt nie widzi.
W domu nikt mnie nie rozumie, bo albo się śmieją, albo udają, że tego nie ma. A jest! I czuję to wyraźnie. Czuję jak mnie to blokuje i nie mogę się wydostać z własnego umysłu. Mam teraz cięższy okres w życiu, sporo stresu i nie dość, że te wszystkie rzeczy odbierają mi jakąkolwiek radość z życia, to jeszcze niewiele rzeczy może mi ją w ogóle dostarczyć. Wszystko mnie drażni, ja samą siebie drażnię, odczuwam tak silna frustrację, że mną trzęsie, nie wiem czy da się siebie bardziej nienawidzić.
Może jest ktoś, kto będzie chciał mi wytłumaczyć w jaki sposób najlepiej obejść się z czymś takim, czy jest ktoś, kto będzie umiał dotrzeć do tej plątaniny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 lip 2013, 20:12

Liczby, wyrazy, przymus robienia tego wszystkiego.

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 29 wrz 2013, 10:57
Promien, współczuje, ja musiałam inne rzeczy robić po kilka razy i niestety nie przeszło samo. Rozkreciło sie bardzo poważnie.Radze wybrać sie do lekarza po leki.
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6822
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

Liczby, wyrazy, przymus robienia tego wszystkiego.

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 11 paź 2013, 14:34
Skąd ja to znam. Też miałam tego typu natręctwa. Musiałam czytać liczby na rejestracjach od końca, sumować liczby, liczyć ilość liter w wyrazach, zdaniach. Musiałam wykonywać jakąś czynność kilkakrotnie. Pewnego dnia miałam już tego dosyć i zapisałam sobie te wszystkie natręctwa na kartce i zdecydowałam, że skończę z nimi z dnia na dzień. Gdy coś nie wychodziło, spisywałam to natręctwo na nowej kartce, co oznaczało, że walką z nim zajmę się jutro, a jeszcze dzisiaj mogę kontynuować to natręctwo. To naprawdę było trudne, bo większość z tych czynności wykonywałam odruchowo. Gdy przez cały dzień udało mi się nie mieć natręctwa, po północy wykreślałam je jako pokonane. Po 2 tygodniach doszłam do wniosku, że nie ma sensu walczyć z niektórymi, ale one i tak nic nie zmienią w moim życiu. Obojętnie, czy z nimi skończę, czy nie. W końcu dałam sobie z nimi spokój, a jeżeli teraz zdarzy mi się coś natrętnie liczyć, czytać od końca, dotykać czegoś kilkakrotnie, to po prostu to ignoruję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do