obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 08 maja 2013, 22:34
Moim zdaniem to kultura "wyzwolona" uprzedmiotawia kobiety.
w kulturze jak to nazywasz wyzwolonej kobieta może robić co chce może uprawiać seks lub nie, stosować antykoncepcje tzw naturalną, sztuczną bądź w ogóle ona o wszytskim decyduje na tym polega wyzwolenie, postmodernizm itp. że nie ma narzuconej kultury tak jak to było w dawnych czasach prymatu chześcijaństwa gdzie za odchylenia groził ostracyzm społeczny a w skrajnych przypadkach stosy. Nikt nie broni nikomu być dziewicą do ślubu a w konserwatywnych kulturach np dzisiejszym islamie z brak dziewictwa grożą poważne konsekwencje łącznie ze śmiercią, Chrześcijaństwo aż tak brutalne nie było co najwyżej wykluczenie społeczne i wstyd był.
A co do kobiecości religii to chyba specyfika Polski i może jescze Ameryki łacińskiej ale to bardziej kult Maryjny niż kobiecość. Zresztą skoro Kościół jest tak kobiecy to czemu nie dopuszcza kobiet do kapłaństwa, poza tym propaguje kobiete głównie jednak jako rodzicielkę, strażniczkę ogniska domowego.
Zresztą to dobrze że KK nie jest zanadto męski arcymęski islam jest wojowniczy, pełen agresji, dyskryminacji kobiet i nienawidzący wszystko co inne a tego byśmy chyba nie chcieli, choć z drugiej strony dzięki temu islam się tak rozprzestrzenia i wygrywa z Chrześcijaństwem.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 08 maja 2013, 23:08
znerwicowana92 napisał(a):Viii-Nie jestem dokładnie pewna kiedy, ale zdaje się, że przed Pierwszą Komunią, na lekcji religii. Piekłem straszył mnie ksiądz w konfesjonale, a katechetka powiedziała, że jeżeli ktoś się nie spowiada przez określony czas to jest martwy.
refren-Nie zawsze seks i zażywanie pigułek to przedmiotowe traktowanie kobiet. Moim zdaniem wolna kobieta ma prawo uprawiać sobie seks kiedy ONA ma ochotę. Nie za każdym razem jednak chce zajść w ciążę. Pigułki dają większą pewność, bo stosowanie kalendarzyka jest niepewne. Wystarczy stres, infekcja, czy zmiana klimatu, by przesunęła się owulacja. Nie mówiąc już o przewlekłych chorobach, które mogą rozregulować cykl. Poza tym oprócz pigułek, które są postrzegane jako niszczenie organizmu istnieją też plastry(omijają przewód pokarmowy), globulki(nie niszczą układu hormonalnego), prezerwatywy, czy stosunek przerywany. W dodatku pigułki często dobrze wpływają na regulację cykli, bóle miesiączkowe, czy problemy ze skórą. W tym wypadku wydaje mi się, że Kościół wręcz szkodzi swoim potępieniem antykoncepcji. Lepiej jest żyć zestresowanym przez kilkadziesiąt lat, licząc na kalendarzyk i zastanawiać się ''a może przesunął mi się cykl i zajdę w 5 ciążę''? To ma czynić kobietę wolną? Ja czym takim będę się stresować, dlatego zrozumiałam, że chyba nie ma sensu się spowiadać.


Znerwicowana92, metody naturalne z założenia mają być stosowane w małżeństwie. W dodatku zgodnie z nauką Kk, dzieci są w małżeństwie czymś normalnym. I myślę, że zgodnie ze zdrowym rozsądkiem też są, tylko gdzieś go zgubiliśmy, bo nasze czasy uczą wygody i materializmu. Zajście w ciążę w małżeństwie nie jest czymś tak stresującym, jak z przypadkowym partnerem. Jeśli się decydujesz na ślub, to masz do jakiegoś stopnia stabilne życie i zaczynasz myśleć o dzieciach, co nie znaczy, że musisz mieć ich ósemkę. Zasadniczo jednak metody naturalne nie są po to, żeby w ogóle nie mieć dzieci, tylko żeby to rozłożyć w czasie i się nie płodzić jak przysłowiowe króliki. To nieprawda jednak, że są tak bardzo zawodne, bo znam pary, które stosują i jest ok, tylko trzeba się do tego przyłożyć.
Nie rozwalałbym sobie cyklu hormonalnego, żeby leczyć skórę. Chyba. Co z tego, że biorąc pigułki teoretycznie będziesz mogła uprawiać seks, kiedy zechcesz, skoro nie będziesz mieć być może na to ochoty? Moja przyjaciółka zaszła w ciążę biorąc pigułki, nie pamiętam już dlaczego u niej to nie zadziałało, brała jakiś preparat na przeziębienie czy coś innego - nie interesuje mnie to specjalnie, bo nigdy nie zamierzam brać pigułek, więc nie zapamiętałam. Po dwóch tygodniach od kiedy się dowiedziała o ciąży, poroniła. Straciła chęć na stosowanie pigułek do końca życia. Nie tylko metody naturalne mogą zawieść.
Inna moja koleżanka w pewnym momencie zaczęła stosować metody naturalne - co nie wynikało z pobudek religijnych, bo nie chodzi do kościoła i nawet nie była wtedy mężatką - więc odpada motyw, żeby nie grzeszyć. Zdecydowała się na to dlatego, że jej facet miał problemy z erekcją (psychotropy) i używanie prezerwatywy dodatkowo utrudniało im seks. Myślę też, że zrobiła to dlatego, że chciała dziecka, przynajmniej podświadomie. Jej men jednak bardzo się tego bał i nie mógł się zdecydować. Metody naturalne działały, przez jakieś pół roku ich stosowania nie zaszła w ciążę, a w tym czasie jej facet przestał się bać dziecka i się do tego zamiaru przekonał, więc się zaczęli o nie starać, co im się już udało osiągnąć :) Moim zdaniem ta historia potwierdza, że metody naturalne mogą raczej pomóc pokonać stres w postaci lęku przed ciążą niż go wzbudzać.
Co do ośmiorga dzieci - myślę, że bez sensu się tym samej straszyć w momencie, kiedy się nie ma ani jednego. Wiele par ma problem z zajściem w ciążę i nieraz schodzi na to po kilka lat plus leczenie i nie wiadomo, jak Ci się ułoży życie. Jeśli będziesz mieć powiedzmy dwójkę, bo naturalne metody nie zadziałały, a na karku komornika, to to jest według mnie dobry moment, żeby się zastanawiać, czy Kościół Cię nie krzywdzi i czy nie zmienić metody. Bo na razie być może bardziej krzywdzą Cię feministki, które epatują straszną wizją "kobiety domowej" z ósemką dzieci "przykutej" do pieluch i garów, żeby uzasadnić swoją pustkę spowodowaną brakiem życia rodzinnego. Tak uważam. Nie znam żadnej katoliczki z ósemką niechcianych dzieci, za to znam kilka z jednym dzieckiem (na razie), kochającym mężem i zadowolonych z życia.

-- 08 maja 2013, 23:18 --

carlosbueno napisał(a):
Moim zdaniem to kultura "wyzwolona" uprzedmiotawia kobiety.
w kulturze jak to nazywasz wyzwolonej kobieta może robić co chce może uprawiać seks lub nie, stosować antykoncepcje tzw naturalną, sztuczną bądź w ogóle ona o wszytskim decyduje na tym polega wyzwolenie, postmodernizm itp. że nie ma narzuconej kultury tak jak to było w dawnych czasach prymatu chześcijaństwa gdzie za odchylenia groził ostracyzm społeczny a w skrajnych przypadkach stosy. Nikt nie broni nikomu być dziewicą do ślubu a w konserwatywnych kulturach np dzisiejszym islamie z brak dziewictwa grożą poważne konsekwencje łącznie ze śmiercią, Chrześcijaństwo aż tak brutalne nie było co najwyżej wykluczenie społeczne i wstyd był.


Na tym polega nie wyzwolenie, ale mit wyzwolenia. Jeśli serio mówisz, że nie ma teraz żadnej narzuconej kultury, to jesteś człowiekiem większej wiary niż ja, choć w co innego wierzymy. Bo ja widzę presję pracodawców oraz "życia na określonym poziomie" - co determinuje zasuwanie w korporacji, a nie rodzenie dzieci, poza tym coraz większą pogardę dla macierzyństwa i wykpiwanie rodzin wielodzietnych oraz stereotypy na temat patologii, słyszę wyznania feministek, jak piękna jest aborcja, jak straszne jest siedzenie z dzieckiem i pieluchami albo jak zajebiście jest wrócić do pracy dwa miesiące po porodzie. Jeśli chodzi o seks, to czy nie Ty kiedyś wspominałeś, że osoby po 30ce, które nie mają doświadczeń seksualnych, są pod silną presją społeczną i uważane za dziwolągi? To jest właśnie Twój wyzwolony postmodernizm.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 08 maja 2013, 23:39
refren-Rozumiem i szanuję Twój punkt widzenia, ale statystyki mówią wyraźnie-naturalne metody są zawodne. Co prawda zdarza się, że pigułki też, przez zażywanie antybiotyku czy zatrucie pokarmowe, ale wtedy mamy pewność, że pigułka nie zadziała. Zaleca się wtedy dodatkowe stosowanie prezerwatywy. Jak dla mnie nie byłoby problemu prowadzić kalendarzyk i przestrzegać go, ale co mam zrobić, jeżeli cykl najprawdopodobniej nigdy mi się nie unormuje? Mam żyć w wiecznym strachu, że na pewno wpadnę. Wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, ale jestem coraz starsza i coraz bardziej świadoma. Jeżeli jednak okazałoby się, że jestem bezpłodna(to też może się zdarzyć w mojej chorobie), to byłaby to przeszkoda do zawarcia małżeństwa. A podobno Kościół nie dyskryminuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 08 maja 2013, 23:45
Jeśli chodzi o seks, to czy nie Ty kiedyś wspominałeś, że osoby po 30ce, które nie mają doświadczeń seksualnych, są pod silną presją społeczną i uważane za dziwolągi? To jest właśnie Twój wyzwolony postmodernizm.
pewnie pisałem, ale kiedyś też bym był pod presją jakbym po 30-ce czy nawet 25-ce kawalerem był jeszcze więc na jedno wychodzi. A po drugie nie przesadzajmy z tą nowoczesnością Polski w korporacjach pracuje góra 10% Polaków, a dla 90% Poalaków jak wskazują badania socjologiczne najważniejsza jest rodzina, kariera zajmuje dalekie miejsce. Czasami mam wrażenie że Ty patrzysz na świat przez pryzmat wielkomiejskiej wyzwolonej klasy średniej, która jest tylko małym wycinkiem polskiej rzeczywistości, owszem w mediach bardzo obecnej ale jednak mało reprezentatywnej dla całej Polski. Większośc Polaków ma w nosie feministki, nie popiera aborcji, kariera też nie koniecznie jest najważniejsza zwłaszcza dla kobiet. Ja mieszkam w małym miasteczku, mam kupę rodziny na wsi i widze że dla większości kobiet najwazniejsze jest posiadanie dzieci i męża który je utrzyma i nawet te które robią kariery tez chca mieć dzieci tylko po 30-ce raczej.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 08 maja 2013, 23:51
znerwicowana92, Z tego co wiem to w przypadku antykoncepcji inaczej są traktowane przypadki kiedy ktoś "wie lepiej" co jest dobre a co nie, a inaczej kiedy ktoś nie może stosować antykoncepcji naturalnej, np. z powodu hormonów itp. Zasadniczo te sprawy roztrzyga się we własnym sumieniu i ze spowiednikiem, ale trzeba sobie znaleźć jakiegoś dobrego, bo można też źle trafić..
chciałbym docenić też poniższy głos rozsądku:
Dark Passenger napisał(a):Fakty są takie, że obsesje o tematyce religijnej- najczęściej myśli obrazoburcze i bluźniercze nie są w tym zaburzeniu czymś niezwykłym, powiedziałbym wręcz, że są w nerwicy natręctw zjawiskiem nader częstym i powszechnym. Było już to sto razy wałkowane- grzeszyć można również myślą, ALE obsesyjne myśli w NN są wynikiem zaburzenia treści myślenia wynikającego z zaburzenia psychicznego. To z kolei jest wynikiem uszkodzeń pewnych partii mózgu, nieprawidłowości w neuroprzekaznictwie, zakłócenia procesów psychologicznych. Reasumując- mimo, iż chory ma krytycyzm i wgląd we własne zaburzenie to jego myśli nie są zawinione, gdyż są kontrastowe, egzogenne, co za tym idzie sprzeczne z normalnym myśleniem, moralnością i światopoglądem osoby, której dotykają. Zatem obsesyjne myśli o charakterze obrazoburczym nie są grzechem, a w każdym razie nie są grzechem zawinionym. Pewnie już ktoś to napisał w tym wątku albo gdzieś indziej na tym forum.
A tu znowu to samo- wierzenia, dogmaty, doktryny, instytucje, systemy etyczne, istoty nadprzyrodzone... bla bla bla. Tutaj powinna się toczyć rozmowa na temat możliwych sposobów radzenia sobie z tymi obsesyjnymi myślami (i nn w ogóle), które de facto symulują grzechy i wpędzają w fałszywe poczucie winy nakręcając spiralę lęku, a nie o realnych grzechach, którymi te z całą pewnością nie są.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 08 maja 2013, 23:53
Kobiety, które wychodzą za mąż w wieku 21-23 lat też działają pod presją, bo ''wszystkie moje koleżanki już mają męża'' lub ''rodzina będzie nalegać'' albo ''to najlepszy moment na zostanie matką''. Takie małżeństwa zazwyczaj nie są szczęśliwe i trwałe.
vifi-Wiem, że kiedyś przeczytałam coś w stylu ''Istnieją przypadki, w których Kościół mimo, że nie popiera sztucznej antykoncepcji, to jej nie potępia''. Nie wiem jednak kiedy dokładnie tak się dzieje. Jutro zamierzam porozmawiać o tym z moim spowiednikiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 08 maja 2013, 23:54
Dark Passenger napisał(a):Ja mam zagwozdkę- no bo obsesyjne mysli o charakterze obrazoburczym i bluznierczym sa rzecza powszechna w nn. A co w sytuacji, gdy ktos ma na odwrot- jest niewierzacy, a doswiadcza obsesji o tematyce proreligijnej, ktore sa kontrastowe, egzogenne- sprzeczne z jego swiatopogladem i nie wynikaja z epizodu psychotycznego ani naglej potrzeby ducha, ani nie sa glosem sumienia. :P Ach- zapomnialem to wynik uboczny ogladania przed snem serialu o demonach ktore np. przedtem byly ludzmi i zostaly demonami po zaprzedaniu duszy w zamian za przedluzenie penisa o kilka cm i odbebnienie kilkudziesiecu lat w piekle, aniolach ktore na fazie w obecnosci Głodu (jezdziec apokalipsy) zajadaja cheesburgery, a po upadnieciu zostaja buddyjskimi guru organizuja orgie, lucyferku uwolnionym z piekla, ktory sie wkurzyl na tatusia i postanowil zrobic jesien sredniowiecza na Ziemi, Bogu ktory wystepuje w postaci personifikacji nawiedzonego pisarza science fiction- + srodki psychotropowe.


Nie wiem za bardzo o co chodzi, ale natręctwa mają właśnie to do siebie, że są sprzeczne z potrzebą naszego ducha i zawiera się nich jakiś lęk. Każdy jest inny, więc co innego jest dla niego straszne.
Dla osoby niewierzącej, straszne może być samo to, że podlega takim "poniżającym" lękom. Z drugiej strony zjawiska nadprzyrodzone są dla niej czymś nieistniejącym, więc paradoksalnie nie jest z nimi oswojona i nie ma ochronnej bariery. Ktoś kto wierzy w diabła, anioły, Boga, przywykł trochę do takich rzeczy i ma to jakoś poukładane, poszufladkowane - w co ma wierzyć, w co nie, ma też jakiś pozytywny obraz tych zjawisk (obraz dobrego Boga), który chroni przed lękiem przed demonami - bo w tej bajce (piszę z Twojego punktu widzenia) Bóg ma większą siłę niż demony.
Pociechą oczywiście może być dla takiej osoby to, że osoby wierzące wpadają czasem w jazdy religijne, bo wiara staje się dla nich czymś zbyt magicznym, determinującym i tracą poczucie własnej podmiotowości, czują się zniewolone "zasadami" i przewagą Boga, który ma zawsze rację i z którym nie można dyskutować. Moim zdaniem nerwica natręctw polega na utracie poczucia własnej podmiotowości. Osoby niewierzące mogą z kolei częściej czuć się zdeterminowane prawami biologii (lęki przed śmiercią), kultem ciała (obsesje na punkcie wyglądu) czy seksualnością (np. lęk przed pedofilią) - choć nasza kultura wbiła wszystkim do głowy tak mocno determinizm seksualny, że wiara też już raczej przed tym nie chroni - na przykład przed lękiem, że drzemią we mnie pedofilskie siły, które są mi już bezwzględnie przypisane i być może jestem skazany na pociąg do dzieci, jeśli "padło na mnie".
W każdym razie każdy ma swojego mola, co go gryzie.

Myślę też- ale to tylko moje swobodne przypuszczenia - że taka osoba - oczywiście hipotetyczna- jeśli doświadcza takich obsesji parareliginych, to może w niej narastać antyreligijna zapiekłość. No bo chciała by być wolna od wszelkich "zabobonów" i w pełni racjonalna, a tu jakieś magiczno-metafizyczne hocki klocki. Więc musi na czymś wyładować swoją złość i może "obwiniać" religię, że wzbudza w nim te lęki. Choć serial o demonach to akurat "średnio" religijna rzecz.

; )
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 08 maja 2013, 23:59
Wiem, że kiedyś przeczytałam coś w stylu ''Istnieją przypadki, w których Kościół mimo, że nie popiera sztucznej antykoncepcji, to jej nie potępia''. Nie wiem jednak kiedy dokładnie tak się dzieje. Jutro zamierzam porozmawiać o tym z moim spowiednikiem.

ja słyszałem że jak w małżenstwie ktoś ma aids to kościół dopuszcza używanie prezerwatyw.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 09 maja 2013, 00:07
Jutro zamierzam porozmawiać o tym z moim spowiednikiem
Ale to nie ten co cię straszy? Powinien wiedzieć że chorujesz na skrupuły (nerwicę) bo to naprawdę dużo zmienia.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 09 maja 2013, 00:26
carlosbueno-Podobno tylko wtedy jest pozwolenie na prezerwatywę.
vifi-Nie, to nie ten sam ksiądz. Tamten jest z innej parafii. Jak na razie przez tego księdza nie byłam straszona. :) Wie, że choruje na skrupuły.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 09 maja 2013, 01:08
znerwicowana92 napisał(a):refren-Rozumiem i szanuję Twój punkt widzenia, ale statystyki mówią wyraźnie-naturalne metody są zawodne. Co prawda zdarza się, że pigułki też, przez zażywanie antybiotyku czy zatrucie pokarmowe, ale wtedy mamy pewność, że pigułka nie zadziała. Zaleca się wtedy dodatkowe stosowanie prezerwatywy. Jak dla mnie nie byłoby problemu prowadzić kalendarzyk i przestrzegać go, ale co mam zrobić, jeżeli cykl najprawdopodobniej nigdy mi się nie unormuje? Mam żyć w wiecznym strachu, że na pewno wpadnę. Wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, ale jestem coraz starsza i coraz bardziej świadoma. Jeżeli jednak okazałoby się, że jestem bezpłodna(to też może się zdarzyć w mojej chorobie), to byłaby to przeszkoda do zawarcia małżeństwa. A podobno Kościół nie dyskryminuje


Bezpłodność nie jest żadną przeszkodą do zawarcia małżeństwa. To bzdura.
Nieregularny cykl nie jest przeszkodą, żeby określać dni płodne i niepłodne.
Co do statystyk - życie to nie statystyka. Dlaczego uważasz, że całe życie będziesz się bać ciąży? Ludzie w pewnym momencie życia chcą mieć dzieci, więc dlaczego masz żyć w wiecznym strachu? Metody naturalne są dla małżeństwa- według Kk, i według Kk celem małżeństwa nie jest stuprocentowe uniknięcie potomstwa, więc metody nie muszą mieć 100% skuteczności. Nie wiem jakie są statystyki, ale z tego co kiedyś czytałam, zaniża je fakt, że ludzie często nie znają niektórych szczegółów i mają przy jej stosowaniu po prostu błędne założenia, ale jest wiele dobrych opracowań, jak to stosować i można się przyłożyć i z nimi zapoznać.
Jeśli chodzi o wielodzietne katolickie małżeństwa, to zwykle mają one tyle dzieci, bo chcą, a nie z powodu wpadki. Specjalizuje się w tym neokatechumenat - oni po prostu mają taki pęd - żeby mieć mnóstwo dzieci. Jeśli też kobieta ma, dajmy na to czwórkę, to nie ma już tak dużo do stracenia - bo i tak siedzi z nimi w domu, nie robi kariery, a dzieci dają jej radość, więc chce ich mieć coraz więcej. Poza tym bycie w ciąży podobno bywa bardzo przyjemne - hormony dają euforię - i mam wrażenie, że niektóre kobiety się od tego po prostu uzależniają i dlatego chcą znowu być w ciąży - i to nie są "wpadki".
Poza tym przestrzeganie metod naturalnych nie jest sensem życia ani najważniejszą sprawą w małżeństwie - najważniejsze jest myślenie o dobru drugiej osoby, tej z którą żyjesz. Nie chcę szerzyć relatywizmu, ale celem małżeństwa, nawet wg Kk, nie jest stosowanie kalendarzyka, więc nie wiem czemu stawiać tę sprawę w centrum. W dodatku nie jest to problem dla Ciebie na teraz. Sęk może w tym, że potrzebujesz seksu (fizycznie, emocjonalnie), a nie potrzebujesz jeszcze mieć dzieci - i dlatego przeraża Cię skojarzenie jednego z drugim. Ale jeśli się kogoś kocha, to chęć, żeby mieć z nim dziecko się naturalnie pojawia i nie jest to takie straszne. Zwłaszcza jak weźmiesz z tym kimś ślub. Na razie nie jesteś mężatką, więc antykoncepcja nic Ci nie robi - bo żeby nie grzeszyć, musisz czekać z seksem do ślubu, a jeśli z kolei będziesz to robić przed ślubem, to z punktu widzenia zbawienia Twojej duszy stosowanie antykoncepcji nie ma specjalnie znaczenia - bo i tak grzeszysz i tak.

-- 09 maja 2013, 02:36 --

carlosbueno napisał(a):
Wiem, że kiedyś przeczytałam coś w stylu ''Istnieją przypadki, w których Kościół mimo, że nie popiera sztucznej antykoncepcji, to jej nie potępia''. Nie wiem jednak kiedy dokładnie tak się dzieje. Jutro zamierzam porozmawiać o tym z moim spowiednikiem.

ja słyszałem że jak w małżenstwie ktoś ma aids to kościół dopuszcza używanie prezerwatyw.


A ja słyszałam, że jeśli na przykład mąż jest przez dłuższy czas za granicą i widzi się z żoną tylko przez kilka dni, nie planują w tym czasie dzieci z ważnych powodów, a te dni są akurat "płodne", to jest to wystarczający powód, żeby użyć antykoncepcji - bo w tym wypadku najważniejsze jest zachowanie między nimi więzi.
Od księdza.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 09 maja 2013, 07:29
vifi napisał(a):
Jutro zamierzam porozmawiać o tym z moim spowiednikiem
Ale to nie ten co cię straszy? Powinien wiedzieć że chorujesz na skrupuły (nerwicę) bo to naprawdę dużo zmienia.

Pewnie część księży marzy o takich skrupulanatach przejmujących się każdym grzechem i nie zależy im na luźniejszym podejściu do wiary i grzechu.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 09 maja 2013, 08:05
Sam ganiłem, ale ok- offtopowy przerywnik o serialowych księżach-


pedofilia, a dynia
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez Viii 09 maja 2013, 08:32
"Viii-Nie jestem dokładnie pewna kiedy, ale zdaje się, że przed Pierwszą Komunią, na lekcji religii. Piekłem straszył mnie ksiądz w konfesjonale, a katechetka powiedziała, że jeżeli ktoś się nie spowiada przez określony czas to jest martwy."

Czy to jest zgodne z prawdą? Ja się nie spowiadam - a żyję. Są na sali inni którzy się nie spowiadają - a żyją?

Istnieje rzeczywistość i istnieje Twoja interpretacja rzeczywistości. Rzeczywistość to to, co doświadczasz zmysłami (szósty zmysł też się liczy). Interpretacja to wszystko pozostałe.

"Stefan zesikał się w gacie" – to jest rzeczywistość.

"To było złe" – to jest interpretacja (nie możesz doświadczyć zmysłami, że coś jest złe).

"Portfel leży na stole" – rzeczywistość.

"Stefan to idiota" – interpretacja, bo założę się, że to, co reprezentujesz w swojej głowie pod pojęciem "idiota" nie istnieje w rzeczywistości, nie możesz tego doświadczyć zmysłami.

Rzeczywistość to prawda. Interpretacja to interpretacja. Żadne przekonanie będące interpretacją nie może być prawdziwe lub nie prawdziwe. Jeżeli przekonanie będące interpretacją rzeczywistości mogłoby być prawdziwe lub nie, to co przyjąłbyś za kryterium prawdziwości tego przekonania?

2. Interpretacja jest kwestią wyboru, o ile zdajesz sobie sprawę z tego, że jest inerpretacją i nie mylisz jej z rzeczywistością. To, co np. oceniasz jako złe, jest kwestią Twojego wyboru. Ale są ludzie, którzy uważają, że to, że coś jest złe jest jedyną prawdą objawioną. O tych ludziach mówię, że mylą interpretację z rzeczywistością.

Przekonania o rzeczywistości natomiast niekoniecznie są kwestią wyboru. Mogę Ci powiedzieć np. że za chwilę na całą Polskę spadnie meteoryt i nawet jeżeli będziesz chciał w to przekonanie uwierzyć, to w nie nie uwierzysz, bo nie masz wystarczających dowodów na to."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do