Pornografia a zaufanie?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Pornografia a zaufanie?

przez agonista 21 wrz 2012, 21:27
Widzę że osoby które przeszły psychoterapie lub ją przechodzą mają dziwną skłonność do upierdliwego dyskutowania i niepojęte jest dla nich odpuścic pomimo faktu iż autorka tematu dawno nie wypowiada się w nim .Aż tak musi ktoś wam przyznać rację?
Offline
obserwowany
Posty
373
Dołączył(a)
23 sie 2012, 21:20
Lokalizacja
burkina faso

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 wrz 2012, 21:28
agonista, tak .. to skutek uboczny psychoterapii..Ty wiesz , ze to jest samo zuo ;)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Pornografia a zaufanie?

przez agonista 21 wrz 2012, 21:49
Ja nie uważam psychoterapii za zło bo kwestie dobrze/żle zawsze nasuwają pytanie dla kogo .Psychoterapia ma to do siebie że zawsze pojawia się w końcu element wątpliwosći a ten kto ich nie ma jest .... optymistą powiedzmy.Polega to na tym że zaczynamy widziec związek pomiedzy jakimiś wydarzeniami a ich wplywem na nas .Zauważyć nie oznacza że trafnie przypuszczamy .I tu dochodzimy do istoty sprawy PRZYPUSZCZAMY. Leczenie oparte na własnych subiektywnych przypuszczeniach jakoś mnie nie przekonuje co do ich słuszności .W tym tkwi problem mojej ostrożności co do psychoterapii.Mam nadzieję że zrozumiałaś o co mi chodzi.
Offline
obserwowany
Posty
373
Dołączył(a)
23 sie 2012, 21:20
Lokalizacja
burkina faso

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 wrz 2012, 21:54
Leczenie oparte na własnych subiektywnych przypuszczeniach jakoś mnie nie przekonuje co do ich słuszności .

I masz takie prawo miec watpliwosci :)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Pornografia a zaufanie?

przez agonista 21 wrz 2012, 22:03
To oczywiste tyle że nie o moje prawa tu chodzi .Delikatnie pozwolę sobie zauważyć że przeciwwagą dla wątpliwości jest pewność ta może byc poparta dowodami oraz iracjonalna. Jaką ty masz po swojej psychoterapii? Uzyskanie poprawy w czasie terapii dowodem nie jest więc jakie masz dowody że akurat to terapia pomogła ? Zakładając że pomogła i dowody są na jakim jesteś etapie ? . Dotarłaś do sedna problemów czy może przeszłaś aż do meritum a może wyciągnełaś już kwintesencję co kończy sprawę? :smile:
Offline
obserwowany
Posty
373
Dołączył(a)
23 sie 2012, 21:20
Lokalizacja
burkina faso

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 wrz 2012, 22:06
agonista, to nie jest topic o skutecznosci terapii wiec nie rozwine tematu. Milego wieczoru :)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Pornografia a zaufanie?

przez agonista 21 wrz 2012, 22:07
No tak to też wyjście rozumię.
Offline
obserwowany
Posty
373
Dołączył(a)
23 sie 2012, 21:20
Lokalizacja
burkina faso

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez tahela 21 wrz 2012, 22:31
no jakby grywał w filmch porno to bym nie zniosła i szlag by mnie trafił i bym sobie poszła, ale od oglądania bez przesady
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 22 wrz 2012, 01:19
Ptr napisał(a):Pisała, że była w kościele, co oczywiście niczego nie przesądza, ale jest wystarczającym powodem, aby, przynajmniej dopóki to się nie wyjaśni, założyć, że autorka jest chrześcijanką i bliska jest jej moralność chrześcijańska. Zresztą, nie jest to aż tak istotne, autorka posta od razu zadeklarowała, że uznaje oglądanie pornografii za coś niewłaściwego. I właśnie, pisała o pornografii (taki też jest temat postu) i o CKM - to akurat erotyka. Tego ważne rozróżnienie, między porno a erotyką, nie było dotąd w Twoich postach. Z Twojej wypowiedzi nie wynikało, jakie konkretnie traści proponujesz jej oglądać ("tego typu filmów").

Możemy założyć, że autorka wątku jest chrześcijanką i są jej bliskie dogmaty kościoła chrześcijańskiego. Zresztą nie widzę sensu, by spierać się o jej wiarę. Masz rację, że przyznała, iż uważa pornografię jako coś niewłaściwego. Proponując jednak wspólne oglądanie „seansików”, nie miałam na myśli „twardego porno”, co dookreśliłam w kolejnym poście. Ale OK, masz rację – ktoś mógł opatrznie zinterpretować moją wypowiedź, gdyż nie była precyzyjna. Nie zamierzam jednak teraz spierać się nad subtelnymi różnicami, co oznacza „pornografia”, a co (chyba w założeniu bardziej subtelna) „erotyka”.
Ptr napisał(a):I po raz kolejny dyskredytujesz się jako psychoterapeutka - po co to podkreślanie hipokryzji, braku konsekwencji autorki posta? "Nic mi do tego", ale z drugiej strony nie możesz się powstrzymać, żeby jednak wbić szpilkę. Któż inny, jeżeli nie psycholog, powinien zdawać sobie sprawę, że człowiek jest istotą pełną konfliktów, sprzeczności, hipokryzji? Taka złośliwa uwaga na pewno nie pomoże tej dziewczynie, a przecież po to w ogóle napisała tego posta, żeby otrzymać jakąś formę pomocy.

Po pierwsze, nie jestem psychoterapeutką, tylko psychologiem. I nigdy na tym forum nie pisałam o sobie, że jestem terapeutą. Po drugie, nie wbijałam nikomu szpili. Moje słowa dotyczące braku konsekwencji w stosowaniu się do reguł wiary chrześcijańskiej były odpowiedzią na Twoje zarzuty, jakbym ignorowała światopogląd i zasady etyczne autorki wątku, jakimi się kieruje w życiu, proponując jej wspólne z chłopakiem obejrzenie „erotyki”. Pierwszy zaatakowałeś, podważając moje kompetencje i w ogóle mnie nie znając. Mam w sobie wystarczające pokłady empatii, by wiedzieć, że dla wielu kobiet oglądanie pornografii przez partnera jest bolesne czy krzywdzące. Osobiście, nie jestem też jakoś propagatorką pornografii czy nawet erotyki i nie zamierzam skandować haseł w stylu: „Pornografia jest OK, oglądanie pornografii (przez mężczyzn czy kobiety) to norma, faceci oglądajcie pornografię”. Mam świadomość, że nadużywanie pornografii może nieść opłakane skutki dla związku, chociażby uzależnienie od seksu/masturbacji. Z doświadczenia jednak wiem, że za pretensjami pod adresem partnera, że OD CZASU DO CZSU ogląda pornografię/erotykę, kryje się zazwyczaj zaniżona, niestabilna, chwiejna samoocena kobiety, która sprawia, że kobieta zaczyna myśleć w kategoriach: „Pewnie jestem do niczego, nie podobam mu się, nie kręcę go, tamte laski z filmów są lepsze”. Na tej bazie rozwija się zazdrość, chęć kontrolowania partnera, sprawdzania historii przeglądanych stron w Internecie itp. Problem autorki wątku tkwi w niej, bo to ona w taki, a nie inny sposób odbiera, spostrzega oglądanie pornografii/erotyki przez swojego chłopaka. Chodzi tutaj o percepcję erotyki przez partnerkę. Dla niej jest to coś na kształt zdrady (wizualnej/wirtualnej/emocjonalnej, nieistotny epitet), coś co ją uwiera, boli, krzywdzi, rani, obrzydza, generalnie sprawia, że w ich związku dzieje się gorzej – kłótnie, pretensje, chowane urazy, żal. Być może jej chłopak nie ma żadnych złych intencji – po prostu chciał obejrzeć film erotyczny, tyle. Motywy mogły być różne – ciekawość, chęć zredukowania napięcia seksualnego…, ale zakładamy, że jego motywacją nie było skrzywdzenie partnerki, którą kocha i z którą tworzy związek. Myślę jednak, że tego typu problem jest przede wszystkim ICH problemem, na temat którego muszą porozmawiać i wynegocjować wspólnie, co jest dla nich granicą zdrady – czy zdrada fizyczna, czy oglądanie pornografii, czy nawet spojrzenie się na inną osobę. My na forum możemy się spierać co do podejścia do spraw seksu ogólnie, czy do pornografii. Ja jednak nadal uważam, że oglądanie pornografii przez mężczyzn nie jest żadną zbrodnią, a jeżeli partnerka bardzo to przeżywa, może oznaczać, że wątpi, czy jest wystarczająco atrakcyjna dla swojego partnera i odzywają się w niej kompleksy.
Ptr napisał(a):
Owszem, jej partner też zapewne odczuwa dysonans - z jednej strony kierują nim normalne potrzeby seksualne, a z drugiej ma świadomość, że oglądając erotyczne filmy, krzywdzi partnerkę.


To nieprawda. Według opisu ogląda (oprócz erotyki) pornografię, a ja nie jestem taki pewien, że do pornografii pociągają człowieka jedynie "normalne potrzeby seksualne". Różne rzeczy mogą skłaniać ludzi do oglądania porno. Mogą to być instynkty perwersyjne - sadystyczne, masochistyczne itp.

Zaocznie nie zamierzam „diagnozować” partnera autorki wątku. Nie posądzałabym też go od razu o jakieś zapędy masochistyczne czy sadystyczne. Chyba zbyt daleko zabrnąłeś ze swoimi spekulacjami. To akurat mogło być krzywdzące dla partnera autorki wątku. Nie dointerpretowujmy sobie faktów.

Ptr napisał(a):
Problem jednak jest też w dziewczynie, która odbiera oglądanie erotyki przez partnera jako zdradę i zamach na ich związek.

A skąd ta pewność? Ją ta sytuacja krzywdzi, jej facet, który zna ją lepiej niż ktokolwiek z ludzi na tym forum, sam to przyznał i nie uznał, że dziewczyna wyolbrzymia i że to ona ma problem. Dlaczego więc Ty twierdzisz, że z nią jest coś nie tak? Z jej opisu wynika, że jej odraza do zwykłych scen erotycznych w zwykłych filmach jest konsekwencją tego, że ma świadomość, że jej facet ogląda porno. A to jest, jak napisałem wczesniej, wirtualna zdrada. Jej odczucia są całkowicie zrozumiałe, może po prostu jest bardziej wrażliwą niż większość osobą, ale czy to jest od razu jakiś "problem"? Od kiedy wrażliwość to problem?

Nie twierdzę, że z dziewczyną jest coś nie tak – nie przeinaczaj moich słów, bardzo Cię proszę. Według mnie, może mieć problem z niską samooceną, na bazie której powstała zazdrość o fakt, że jej partner od czasu do czasu obejrzy sobie film erotyczny. Może jest wrażliwa – nie znam jej, nie wiem. Myślę jednak, że dobierasz słowa i nazywasz sobie „problem” pod siebie, by ładnie wybronić swój sposób rozumowania.
Ptr napisał(a):Jest jeszcze taka opcja, że jej partner poradzi sobie ze swoim pragnieniem oglądania pornografii. Z opisu wynika, że próbuje to zrobić, bo sam nie akceptuje status quo. I moim zdaniem na tym, jak dziewczyna może go w tym wesprzeć, powinny się skupić osoby, które chcą dać jej radę. Temat nie brzmi "mam problem, jestem chorobliwie zazdrosna".

Problem nie brzmi „mam problem, jestem chorobliwie zazdrosna”, bo zwykle pacjenci/klienci nietrafnie lokują źródło swoich problemów. Najczęściej właśnie poza sobą – w tym przypadku, w chłopaku i w tym, że ogląda on pornografię/erotykę. Pacjenci zwykle dopiero po jakimś czasie (po terapii, konsultacjach z psychologiem) zyskują wgląd, że problem jednak leży w nich, w ich sposobie percepcji rzeczywistości. Dlatego nie dziwi mnie fakt, że autorka wątku nie zatytułowała wpisu „jestem zazdrosna, bo mój facet ogląda filmy erotyczne”. Lepiej napisać, że źródło problemów jest poza mną… Może dopiero po rozmowach ze specjalistą dziewczyna mogłaby naprawdę rozeznać się w swoich emocjach i zrozumieć, dlaczego czuje, co czuje.


Nie zamierzam robić personalnych wycieczek pod niczyim adresem. Szkoda tylko, że wątek stał się zarzewiem jakiejś chorej sprzeczki, która w niczym nie pomaga autorce wątku. Przykro mi Ptr, że nawet mnie nie znasz, nie wiesz, kim jestem, a atakujesz mnie. Nie jestem idealna, umiem się przyznać do błędu. Być może nie byłam precyzyjna w swoich wypowiedziach – OK, jestem omylna. Poza tym, mam świadomość mankamentów związanych z próbami niesienia jakiegoś wsparcia przez Internet. Próbuję jednak podawać jakieś propozycje wyjścia z sytuacji, chociażby to wspólne obejrzenie filmu erotycznego - chociażby, żeby się nawet z tego pośmiać, zdystansować się do tego, skrytykować, zobaczyć, że to nie ma nic wspólnego z prawdziwym uczuciem, może przez to zniechęcić nawet jej partnera do oglądania tego typu filmów... To tylko propozycja - dziewczyna może z niej skorzystać, a jeśli jej nie pasuje, może ją odrzucić. Przecież do niczego tutaj nikt nikogo nie zmusza. Jeżeli nie taka strategia działania, to na pewno rozmowa z partnerem. Jeśli rozmowy są mało skuteczne, to może konsultacja u psychologa. Rozwiązań może być wiele...
Psycholog
Posty
7574
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Pornografia a zaufanie?

przez Saraid 22 wrz 2012, 03:25
Rzeczywiscie watek przeksztalcil sie w "pole bitwy słownej".
Saraid
Offline

Pornografia a zaufanie?

przez Ptr 22 wrz 2012, 11:23
Rzeczywiscie watek przeksztalcil sie w "pole bitwy słownej".


Cóż, dyskusja to nie bitwa. Czy musimy wszyscy się ze sobą zgadzać? Chyba forum jest po to, żeby, oprócz dokonania prób niesienia jakiejś pomocy - co w tym przypadku chyba zakończyło się porażką, bo autorka wątku już się nie wypowiada, i wcale jej się nie dziwię - wymienić się opiniami na jakiś temat, poszerzyć swoje horyzonty. Nie widzę w tym nic złego, jeżeli jesteśmy kulturalni i nie obrażamy siebie nawzajem.

Do ekspert_abcZdrowie

Tak, pozwoliłem sobie zakwestionować Twoje kompetencje, ponieważ niektóre konkretne Twoje wypowiedzi nie miały wiele wspólnego z niesieniem pomocy psychologicznej przez profesjonalistę. Nie jesteś zwyczajnym użytkownikiem, masz z automatu większy autorytet, więc Twoje słowa mają większą wagę i to była przyczyna moich wycieczek. Piszesz, że jesteś psychologiem, czyli absolwentką studiów psychologicznych, a to jeszcze nie daje kwalifikacji do niesienia pomocy ludziom, i tu chyba się zgadzamy. Sam znam absolwentów psychologii, którzy psychoterapię i pomoc psychologiczną uznają za bzdurę, uważają, że psychologia to doświadczalne badanie ludzkich zachowań a problemy trzeba leczyć chemią. Dlatego w innym wątku poradziłem pewnej osobie, żeby szukając psychologa, koniecznie zwróciła uwagę na to, czy psycholog oprócz magisterium z psychologii ma jeszcze ukończony dobry kurs psychoterapii. Mam nadzieję, że choć tu się zgadzamy.

Nie zamierzam jednak teraz spierać się nad subtelnymi różnicami, co oznacza „pornografia”, a co (chyba w założeniu bardziej subtelna) „erotyka”.


I znowu wręcz "prosisz się" o uwagę z mojej strony. Tu akurat nie ma wielkich sporów i wydaje mi się, że jako psycholog powinnaś to dobrze wiedzieć. W erotyce np. nie ma ginekologicznych zbliżeń na narządy płciowe, fabuła jest bardziej rozwinięta, nie ma tyle perwersji i przemocy, nie ma poniżania kobiet. To jest ogólna, znana i dość wyraźna, i wcale nie subtelna różnica. Pewnie są filmy, które są przypadkami granicznymi i trudno je zakwalifikować, ale rozróżnienie funkcjonuje w psychologii i seksuologii.

Zaocznie nie zamierzam „diagnozować” partnera autorki wątku. Nie posądzałabym też go od razu o jakieś zapędy masochistyczne czy sadystyczne. Chyba zbyt daleko zabrnąłeś ze swoimi spekulacjami. To akurat mogło być krzywdzące dla partnera autorki wątku. Nie dointerpretowujmy sobie faktów.


Zaraz, ja go diagnozuję? Jakich faktów? Ja napisałem ogólnie, o wszystkich ludziach i w trybie warunkowym: "Różne rzeczy mogą skłaniać ludzi do oglądania porno. Mogą to być instynkty perwersyjne - sadystyczne, masochistyczne itp.". A Ty napisałaś z dużo większą dozą pewności o konkretnej osobie: "jej partner też zapewne odczuwa dysonans - z jednej strony kierują nim normalne potrzeby seksualne, a z drugiej ma świadomość, że oglądając erotyczne filmy, krzywdzi partnerkę.". Więc ja zapytałem tylko, skąd wiesz, jakie potrzeby nim kierują, i że są normalne, bo mogą być inne, tyle.

A teraz zmierzając do końca, chciałbym zwrócić Tobie i większości pozostałych przedmówców uwagę, na to, że ponieśliśmy w tym wątku porażkę, autorka posta wycofała się, zapewne ze względu na sposób, w jaki została tutaj potraktowana. Uważam, że większość z Was wykazała się brakiem delikatności i przede wszystkim brakiem zrozumienia, że można mieć inny niż Wasz światopogląd. Bo przecież do tego sprowadzały się odpowiedzi i porady - wyluzuj, pornografia to norma, nic takiego, zaakceptuj to, bo to ty masz problem, a nie twój chłopak, on jest tylko normalnym facetem. Innymi słowy, zrób coś ze sobą tak, żeby to Ciebie nie raniło, innej opcji nie ma. To nie jest żadna pomoc.

Tyle z mojej strony w tym temacie, wyciągajcie wnioski z tej historii sami. Zawsze dla poprawy samopoczucia można uznać, że dziewczyna uciekła, bo jest niedowartościowana, zakompleksiona i nie mogła znieść tego, że ktoś jej tutaj to pokazał, prawda?
Ptr
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 lis 2009, 14:53

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez kaja123 22 wrz 2012, 11:51
Ptr napisał(a):A teraz zmierzając do końca, chciałbym zwrócić Tobie i większości pozostałych przedmówców uwagę, na to, że ponieśliśmy w tym wątku porażkę, autorka posta wycofała się, zapewne ze względu na sposób, w jaki została tutaj potraktowana. Uważam, że większość z Was wykazała się brakiem delikatności i przede wszystkim brakiem zrozumienia, że można mieć inny niż Wasz światopogląd. Bo przecież do tego sprowadzały się odpowiedzi i porady - wyluzuj, pornografia to norma, nic takiego, zaakceptuj to, bo to ty masz problem, a nie twój chłopak, on jest tylko normalnym facetem. Innymi słowy, zrób coś ze sobą tak, żeby to Ciebie nie raniło, innej opcji nie ma. To nie jest żadna pomoc.

Tyle z mojej strony w tym temacie, wyciągajcie wnioski z tej historii sami. Zawsze dla poprawy samopoczucia można uznać, że dziewczyna uciekła, bo jest niedowartościowana, zakompleksiona i nie mogła znieść tego, że ktoś jej tutaj to pokazał, prawda?


Ptr a Ty myslisz masz wyższe kompetencje do udzielania rad na forum niż inni uzytkownicy? Ty myślisz że nie obrażasz, masz zrozumienie i akceptujesz inny światopogląd innych? Skąd u Ciebie pewność, że ktoś z Twojego powodu się nie wycofał bądź nie został urażony? Masz widać bardzo wysokie mniemanie o sobie i brak krytycyzmu, który bronisz w bardzo zawoalowany sposób. Kazdy się tu wypowiedział jak chciał, jak potrafił i jak czuł. Ty skrytykowałeś wszystkich co mieli odmienne zdanie niż Ty od Eksperta do zwykłego forumowicza. Jakie wnioski?
Piszesz bardzo obszernie a autorka również nie odniosła się do Twoich postów hmmm
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Pornografia a zaufanie?

przez agonista 22 wrz 2012, 12:45
Ja powiem tylko tyle że czasem trzeba pokazać ludziom prawdę nawet jak jest brutalna .Gdy zobaczą może spróbują coś z tym zrobic .Szczepienie też nie jest przyjemne a jak korzystnie wplywa na zdrowie.
Offline
obserwowany
Posty
373
Dołączył(a)
23 sie 2012, 21:20
Lokalizacja
burkina faso

Pornografia a zaufanie?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 22 wrz 2012, 12:54
Mnie porno , nie brzydzi .Za to brzydzi mnie poseł Girzyński , który oskarża premiera Tuska ,że jest ruskim pachołkiem .Sam jest pachołkiem .Ks . Rydzyka świr jeden .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16534
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do