Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
monika_05

Pornografia a zaufanie?

Rekomendowane odpowiedzi

Jasne. Tobie latwo powiedziec, bo nie widzisz w pornosach nic zlego.

ale np. nienawidze mleka ..od zawsze i mam odruch wymiotny widzac jak moj partner je pije (bleeeee sam zapach mnie odrzuca) ale mam mu zabronic pic mleko skoro on je lubi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy, mam tak samo z mlekiem :D ale co do tematu, sam byłem kiedyś w dość długim, bo 4 letnim związku z taką zazdrośnicą, że oddychać ledwo można było. Ogarnąłem się, przejrzałem na oczy, miłosne klapy na oczach nie zamkną wszystkiego. Może autorka tematu jest przesadną katoliczką? NIE mam zamiaru obrażać uczuć religijnych nikogo, bo sam uważam się za katolika. Pornos pornosem ale czy Twój facet każe Ci to oglądać ? :blabla: Przy okazji witam Was, mój pierwszy post na tym forum, pozdrawiam D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika_05, ja, w przeciwieństwie do przedmówców nie uważam, żeby jakiś wielki problem był w Tobie. Jak widać, Twoje zdanie o pornografii nie jest aktualnie zbyt popularne, ale to o świadczy jedynie o tym, że dziś porno jest powszechnie akceptowane ( jak wiele innych rzeczy, które kiedyśakceptowane nie były i być może kiedyś znów nie będą). Ale to nie znaczy, że oglądanie nie może być czymś złym. Pornografia (w odróżnieniu od erotyki) jest poniżająca dla "aktorów" i widzów, eksponuje to, co powinno być intymne, pokazuje seks w wypaczonej, perwersyjnej postaci, przez co kreuje i utrwala wypaczone zachowania u jej klientów. Masz pełne prawo wymagać od swojego faceta, żeby jej nie oglądał, jeżeli to Cię rani. To jest kwestia, którą ustalacie między sobą i nikomu nic do tego. Oczywiście oglądanie porno nie jest zdradą par excellence, ale w jakimś wymiarze, powiedzmy, wirutalnym, jest. Porównania do "patrzenia na inne kobiety" są absurdalne, czym innym jest to, że mężczyzna lubi patrzeć na piękne kobiety i że go pociągają kobiety inne niż ta, z którą jest w związku, a czym innym oglądanie pornografii. Czy innym jest oglądanie dobrego aktu, a czym innym pornosów.

 

Ciekaw jestem, skąd te dane, że wszyscy albo prawie wszyscy mężczyźni oglądają porno. Kto przeprowadzał te badania, jaka była ich metodologia? A może to po prostu to takie poklepywanie się po plecach wzajemne, że porno to norma, przecież wszyscy oglądają. Być może każdy mężczyzna ma takie pragnienia, to zresztą trudno zweryfikować, ale na pewno nie każdy bezkrytycznie je realizuje. Nie każde pragnienia powinny koniecznie być zaspokajane.

 

Jestem całkowicie zaskoczony "poradą" "Eksperta_abc_zdrowie". Ciekaw jestem, co to za psycholog, który widząc, że ma do czynienia z osobą wierzącą, cierpiącą z powodu tego, że partner ogląda porno, proponuje wspólny seansik. Drogi "eskpercie", to nie stosunek Moniki_05 do porno jest tu problemem, to jej partner ma problem, bo z jednej strony ma świadomość, że rani swoją partnerkę, a z drugiej być może nie bardzo może przestać to robić. Ponadto wydaje mi się, że prawdziwy psycholog nie ma prawa oceniać bądź kwestionować kodeksu etycznego pacjenta, czy też doradzać działanie będące w sprzeczności z moralnymi przekonaniami pacjenta.

 

Drodzy przedmówcy, skoro Wam się pornografia podoba i uważacie, że nie jest niczym złym, to ją oglądajcie sami lub z partnerami/partnerkami. Ale nie próbujcie "wyleczyć" kogoś, kto ma inne zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie napisałam nigdzie że nie uprawiam z nim seksu jak i nie napisałam że uprawiam. Także odpisując już poważnie, tak sypiamy ze sobą. Zawsze byłam gotowa na każdą jego zachciankę, oczywiście czasami miałam jakieś wątpliwości, ale raczej zgadzałam się na wszystko. Także nie może powiedzieć, ze było mu ze mną źle. Co do filmów porno jestem całkowitą przeciwniczką. Nie nawidzę tych kobiet które dla pieniędzy robią wszystko, nie mam zamiaru ich oglądać z moim T. Jak mam np leżeć koło niego i myśleć, że nawet przy mnie podnieca się na ich widok. Nie wiem co jest takiego fajnego w tych filmach, jak te kobiety można nazywać "pięknymi". Przecież jesteśmy ludźmi nie zwierzętami, nie może nami kierować jedynie myśl zaspokojenia swoich potrzeb. Mamy jeszcze do tego uczucia, które wg mnie są ważniejsze niż "puszczanie się".

Ostatnio mój T mi powiedział, że wie że porno jest złe, bo przez to co robił sprawiał mi przykrość. Nie wiem ile w tym jest prawdy.

 

Żeby nie było, dla wszystkich jestem bardzo atrakcyjną osobą, która nie powinna mieć kompleksów, wiecie "może mieć każdego". Tak jak napisałam wcześniej, czasami jestem pewna siebie a czasami nie.

Skoro nie chcesz oglądać filmów erotycznych z partnerem, brzydzi Cię to, w jakiś sposób nie odpowiada, jest sprzeczne z Twoim systemem wartości, to OK - nikt Cię do niczego nie zmusza. Masz zupełne prawo nie oglądać tego typu filmów. Nie mam zamiaru sprowadzać człowieka do poziomu instynktów biologicznych, masz rację - nie jesteśmy zwierzętami. Ale nie robiłabym skrótu myślowego i nie równała mężczyzn oglądających pornografię czy zdjęcia nagich kobiet ze zwierzętami - bez przesady. Większość facetów ogląda pornografię, bo w taki sposób kieruje nimi popęd seksualny. Tworzą satysfakcjonujące związki, współżyją ze swoimi partnerkami, kochają je, szanują, a jednak oglądają filmy erotyczne. Ciągle uważam, że problem nie dotyczy Twojego partnera, ale Twojej zazdrości i być może niestabilnej samooceny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestem całkowicie zaskoczony "poradą" "Eksperta_abc_zdrowie". Ciekaw jestem, co to za psycholog, który widząc, że ma do czynienia z osobą wierzącą, cierpiącą z powodu tego, że partner ogląda porno, proponuje wspólny seansik. Drogi "eskpercie", to nie stosunek Moniki_05 do porno jest tu problemem, to jej partner ma problem, bo z jednej strony ma świadomość, że rani swoją partnerkę, a z drugiej być może nie bardzo może przestać to robić. Ponadto wydaje mi się, że prawdziwy psycholog nie ma prawa oceniać bądź kwestionować kodeksu etycznego pacjenta, czy też doradzać działanie będące w sprzeczności z moralnymi przekonaniami pacjenta.

 

Drodzy przedmówcy, skoro Wam się pornografia podoba i uważacie, że nie jest niczym złym, to ją oglądajcie sami lub z partnerami/partnerkami. Ale nie próbujcie "wyleczyć" kogoś, kto ma inne zdanie.

Ptr, po pierwsze, nie wiem, czy autorka wątku jest osobą wierzącą, bo nigdzie nie zdeklarowała się w kwestii wiary. A jeżeli o wierze mówimy - to oglądanie filmów erotycznych przez partnera jest wielkim wykroczeniem moralnym, a współżycie przed ślubem już nie? Trochę wieje brakiem konsekwencji, ale to w końcu wybory autorki wątki i sprawy jej sumienia... Nic mi do tego.

 

Problem ma autorka wątku i jej partner - oni oboje. W końcu to ona napisała post w tej sprawie na forum. Owszem, jej partner też zapewne odczuwa dysonans - z jednej strony kierują nim normalne potrzeby seksualne, a z drugiej ma świadomość, że oglądając erotyczne filmy, krzywdzi partnerkę. Problem jednak jest też w dziewczynie, która odbiera oglądanie erotyki przez partnera jako zdradę i zamach na ich związek. Doradziłam wspólny seansik, jak to określiłeś, by dziewczyna spróbowała spojrzeć na "erotykę" z innej perspektywy. Nie chodziło mi o oglądanie "twardej pornografii" odartej z jakiejkolwiek czułości. Mogliby np. obejrzeć jakiś film romantyczny z scenami pięknych aktów. Praca małymi krokami. Nie zachęcam wcale do działań sprzecznych z jej systemem wartości. Do niczego nie zmuszam, ma wolny wybór. To tylko moja propozycja - jeśli jej odpowiada, skorzysta z niej. Jeśli nie, ma do tego prawo. Zgadzam się z Tobą w jednym - to, czy oglądanie filmów erotycznych, jest dopuszczalne w ich związku, jest tematem do rozmów dla nich obojga i nic nikomu do tego. To oni sami powinni między sobą ustalić pewne kwestie i rady nikogo z tego forum im nie pomogą, jeśli sami nie wypracują jakiegoś kompromisu. My na forum możemy mieć różne podejście do pornografii, do spraw seksualnych w ogóle, ale nie rozwiążemy tego problemy za autorkę wątku, bo to nie jest problem mój, Candy14, Ptr czy Mad_Scientist, ale problem moniki_05 i jej partnera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na zachodzie , wielu ludzi odchodzi od porno, poprawność polityczna .Tam nikt nie powie,pedał , czarnuch ,żydek . I nikt porno nie ogląda ,przecież porno nie lubią feministki , a one na zachodzie mają status niemal bogiń .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja lubię porno, ale nie uważam się z zboka i za zwyrodnialca .

 

Nigdzie nie napisałem, że klienci pornografii do "Zboki" czy "zwyrodnialce".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drodzy przedmówcy, skoro Wam się pornografia podoba i uważacie, że nie jest niczym złym, to ją oglądajcie sami lub z partnerami/partnerkami. Ale nie próbujcie "wyleczyć" kogoś, kto ma inne zdanie.

Dlatego tez mowie, ze skoro autorka pornografia sie brzydzi , to niech nie oglada...przeciez nie musi. Ale nie widze tez [powodu dla ktorego mialaby "leczyc " swojego partnera skoro on lubi i ma inne zdanie na ten temat.

 

Pornografia (w odróżnieniu od erotyki) jest poniżająca dla "aktorów" i widzów, eksponuje to, co powinno być intymne, pokazuje seks w wypaczonej, perwersyjnej postaci, przez co kreuje i utrwala wypaczone zachowania u jej klientów.

Chyba wszyscy wiemy, ze pornografia jest dla ludzi DOROSLYCH a czlowiek dorosly potrafi odroznic real od fikcji i niby co mu moze wypaczyc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mogę teraz znaleźć źródła i nazwiska tego seksuologa, ale było przeprowadzane w Holandii badanie na reprezentatywnej grupie 1300 mężczyzn, obywateli wsi małych i dużych miast, wykształcenie od podstawowego do wyższego i wyszło, że do oglądania pornografii przyznaje się 79% badanych- zatem tak, to jest większość. Oczywiście można przyjąć, że Holandia to kraj rozpusty i rozwiązłości moralnej i tym samym podważyć wiarygodność ankiety itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ptr, po pierwsze, nie wiem, czy autorka wątku jest osobą wierzącą, bo nigdzie nie zdeklarowała się w kwestii wiary. A jeżeli o wierze mówimy - to oglądanie filmów erotycznych przez partnera jest wielkim wykroczeniem moralnym, a współżycie przed ślubem już nie? Trochę wieje brakiem konsekwencji, ale to w końcu wybory autorki wątki i sprawy jej sumienia... Nic mi do tego.

 

Pisała, że była w kościele, co oczywiście niczego nie przesądza, ale jest wystarczającym powodem, aby, przyznajmniej dopóki to się nie wyjaśni, założyć, że autorka jest chrześcijanką i bliska jest jej moralność chrześcijańska. Zresztą, nie jest to aż tak istotne, autorka posta od razu zadeklarowała, że uznaje oglądanie pornografii za coś niewłaściwego. I właśnie, pisała o pornografii (taki też jest temat postu) i o CKM - to akurat erotyka. Tego ważne rozróżnienie, między porno a erotyką, nie było dotąd w Twoich postach. Z Twojej wypowiedzi nie wynikało, jakie konkretnie traści proponujesz jej oglądać ("tego typu filmów").

I po raz kolejny dyskredytujesz się jako psychoterapeutka - po co to podkreślanie hipokryzji, braku konsekwencji autorki posta? "Nic mi do tego", ale z drugiej strony nie możesz się powstrzymać, żeby jednak wbić szpilkę. Któż inny, jeżeli nie psycholog, powinien zdawać sobie sprawę, że człowiek jest istotą pełną konfliktów, sprzeczności, hipokryzji? Taka złośliwa uwaga na pewno nie pomoże tej dziewczynie, a przecież po to w ogóle napisała tego posta, żeby otrzymać jakąś formę pomocy.

 

Owszem, jej partner też zapewne odczuwa dysonans - z jednej strony kierują nim normalne potrzeby seksualne, a z drugiej ma świadomość, że oglądając erotyczne filmy, krzywdzi partnerkę.

 

To nieprawda. Według opisu ogląda (oprócz erotyki) pornografię, a ja nie jestem taki pewien, że do pornografii pociągają człowieka jedynie "normalne potrzeby seksualne". Różne rzeczy mogą skłaniać ludzi do oglądania porno. Mogą to być instynkty perwersyjne - sadystyczne, masochistyczne itp.

 

Problem jednak jest też w dziewczynie, która odbiera oglądanie erotyki przez partnera jako zdradę i zamach na ich związek.

 

A skąd ta pewność? Ją ta sytuacja krzywdzi, jej facet, który zna ją lepiej niż ktokolwiek z ludzi na tym forum, sam to przyznał i nie uznał, że dziewczyna wyolbrzymia i że to ona ma problem. Dlaczego więc Ty twierdzisz, że z nią jest coś nie tak? Z jej opisu wynika, że jej odraza do zwykłych scen erotycznych w zwykłych filmach jest konsekwencją tego, że ma świadomość, że jej facet ogląda porno. A to jest, jak napisałem wczesniej, wirtualna zdrada. Jej odczucia są całkowicie zrozumiałe, może po prostu jest bardziej wrażliwą niż większość osobą, ale czy to jest od razu jakiś "problem"? Od kiedy wrażliwość to problem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Pisała, że była w kościele, co oczywiście niczego nie przesądza, ale jest wystarczającym powodem, aby, przyznajmniej dopóki to się nie wyjaśni, założyć, że autorka jest chrześcijanką i bliska jest jej moralność chrześcijańska.

No prosze Cie :roll: Gdyby byla chrzescijanka jak zalozyles to nie mieszkala i nie sypialaby ze swoim chlopakiem przed zawarciem zwiazku malzenskiego bo to bardzo sie kloci z moralnoscia chrzescijanska. No chyba ze bardzo wybiorczo traktuje dogmaty kosciola .

jej facet ogląda porno. A to jest, jak napisałem wczesniej, wirtualna zdrada.

Powaga? To ja co jakis czasw zdradzam wizualnie mojego partnera ogladajac foty Johnego Deepa :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ptr, my nie próbujemy nikogo "wyleczyć", jak to określiłeś. @monika 05 zwróciła sie na forum z pytaniem "nie wiem, co robić" i każdy zgodnie ze swoimi przekonaniami jej odpowiedział. Jakie wnioski z tego wyciągnie, jej sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No prosze Cie :roll: Gdyby byla chrzescijanka jak zalozyles to nie mieszkala i nie sypialaby ze swoim chlopakiem przed zawarciem zwiazku malzenskiego bo to bardzo sie kloci z moralnoscia chrzescijanska. No chyba ze bardzo wybiorczo traktuje dogmaty kosciola .

 

Na temat wbijania szpilek osobom, które proszą o pomoc, już się wypowiedziałem. Moim zdaniem kłóci się to z sensem tego forum. Poza tym moja wypowiedź była skierowana do "eskperta", a nie do zwyjkłego użytkownika, zważ to proszę. Sprawia Ci przyjemność wytykanie innym hipokryzji? Może warto zaczać najpierw od siebie.

 

Powaga? To ja co jakis czasw zdradzam wizualnie mojego partnera ogladajac foty Johnego Deepa :105:

 

Napisałem "wirtualnie", a nie wizualnie. I nie uważam tego, co napisałem za nietrafione.

Nie wiem w jaki sposób Ty wizualnie kogoś zdradzasz oglądając zdjęcia J. Deppa, ale on, o ile mi wiadomo, w pornosach nie gra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę że autorka tego wątku się wycofała, myślę nadal, że to ona ma problem ponieważ ona sobie nie radzi z tym co robi jej partner. Partnera nie zmieni (chyba że na nowego) może zmienić siebie, swój pogląd na różne sprawy ale nie zmusi nikogo do zmian. Jeżeli tego faktu nie zaakceptuje to niestety ale związek prawdopodobnie się rozpadnie. Ja rozumię i jedną i drugą stronę - tu konieczny jest kompromis ale zmiany należy zacząć od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ptr, my nie próbujemy nikogo "wyleczyć", jak to określiłeś. @monika 05 zwróciła sie na forum z pytaniem "nie wiem, co robić" i każdy zgodnie ze swoimi przekonaniami jej odpowiedział. Jakie wnioski z tego wyciągnie, jej sprawa.

 

Tak, to prawda. Ale część wypowiedzi była złośliwa, a prawie wszystkie sprowadzały się do tego, że przecież oglądanie pornografii jest normalne nie może nikogo krzywdzić, a jak krzywdzi, to ten ktoś ma problem sam ze sobą. Pół biedy zwykli uczstnicy forum, ale "ekspert" też nadawała na tych falach, choć nie aż tak bezceremonialnie.

Ktoś nawet przeprowadził analogię z lubieniem/nielubieniem mleka - nawet nie będę tego komentował.

Może warto wykazać się większą dozą wrażliwości i zrozumienia? Dziewczyna podałą trochę prywatnych szczegółów ze swojego życia, to zaraz jej wytknęli hipokryzję. Skąd ten pęd do oceniania u ludzi, którzy skądinąd są chyba rzecznikami szerokiej tolerancji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na temat wbijania szpilek osobom, które proszą o pomoc, już się wypowiedziałem.

Nie wbijam szpilek tylko odpowiadam na TWOJ POST :roll:

Poza tym moja wypowiedź była skierowana do "eskperta", a nie do zwyjkłego użytkownika, zważ to proszę.

Jednak byla skierowana na forum publicznym a nie na pw do eksperta wiec i taki najzwyklejszy uzytkownik jak ja moze sie do niej odniesc.

 

Sprawia Ci przyjemność wytykanie innym hipokryzji?

A jestes hipokryta? Bo moja wypowiedz byla skierowana do Ciebie i w odpowiedzi na Twoj post

 

Napisałem "wirtualnie", a nie wizualnie.

No dla mnie Deep tez jest wirtualny wiec niech bedzie ze gapiac sie na niego "zdradzam" wirtualnie.

Nie wiem w jaki sposób Ty wizualnie kogoś zdradzasz oglądając zdjęcia J. Deppa, ale on, o ile mi wiadomo, w pornosach nie gra.

 

a w jaki sposob zdradza sie wizualnie ogladajac pornosy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Widzę że autorka tego wątku się wycofała, myślę nadal, że to ona ma problem ponieważ ona sobie nie radzi z tym co robi jej partner. Partnera nie zmieni (chyba że na nowego) może zmienić siebie, swój pogląd na różne sprawy ale nie zmusi nikogo do zmian. Jeżeli tego faktu nie zaakceptuje to niestety ale związek prawdopodobnie się rozpadnie. Ja rozumię i jedną i drugą stronę - tu konieczny jest kompromis ale zmiany należy zacząć od siebie.

 

Jest jeszcze taka opcja, że jej partner poradzi sobie ze swoim pragnieniem oglądania pornografii. Z opisu wynika, że próbuje to zrobić, bo sam nie akceptuje status quo. I moim zdaniem na tym, jak dziewczyna może go w tym wesprzeć, powinny się skupić osoby, które chcą dać jej radę. Temat nie brzmi "mam problem, jestem chorobliwie zazdrosna".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jest jeszcze taka opcja, że jej partner poradzi sobie ze swoim pragnieniem oglądania pornografii.".

Oczywiście że jest taka opcja ale nie autorka tego dokona tylko on sam jeżeli wykaże taką chęć. Dziewczyna napisała, ze nie radzi sobie z faktem że jej narzeczony ogląda pornografię - ONA nie radzi sobie z tym stanem rzeczy ale ONA nie zmieni poglądów partnera tylko może zmienić swój pogląd bo tylko i wyłącznie na to ma wpływ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A jestes hipokryta? Bo moja wypowiedz byla skierowana do Ciebie i w odpowiedzi na Twoj post

 

Pisałaś do mnie, ale nie o mnie, tylko o niej, w następujący sposób:

 

Gdyby byla chrzescijanka jak zalozyles to nie mieszkala i nie sypialaby ze swoim chlopakiem przed zawarciem zwiazku malzenskiego bo to bardzo sie kloci z moralnoscia chrzescijanska. No chyba ze bardzo wybiorczo traktuje dogmaty kosciola .

 

To nie jest o mnie i mnie nie dotyczy, bo nie jestem kobietą i nie jestem chrześcijaninem, więc daruj sobie takie mętne tłumaczenie, mnie to nie obraża i nie dotyka, tylko ją. Jak już coś napisałaś nieeleganckiego, to trzymaj poziom i miej odwagę albo być z tego dumna, albo uznać, że przesadziłaś, a nie mętnie się tłumacz.

 

ednak byla skierowana na forum publicznym a nie na pw do eksperta wiec i taki najzwyklejszy uzytkownik jak ja moze sie do niej odniesc.

 

Oczywiście, jak najbardziej. Nie sugerowałem, że nie możesz. Ale Ty, jako (zakładam) nie terapeuta, nie musisz być tak delikatna jak "ekspert". Według mnie inne standardy w pisaniu postów obowiązują eskpertów, a inne zwykłych uzytkowników, i to był sens mojej uwagi.

 

a w jaki sposob zdradza sie wizualnie ogladajac pornosy?

 

Ja w ogóle nie wiem, w jaki sposób zdradza się wizualnie, to Ty napisałaś coś o zdradzaniu "wizualnym", więc ja tylko napisałem, że nie wiem jak można to zrobić. Pisałem o zdradzie wirtualnej, że jest to jakaś forma zdrady, oczywiście nie we właściwym sensie tego słowa.

 

-- 21 wrz 2012, 16:37 --

 

Jest jeszcze taka opcja, że jej partner poradzi sobie ze swoim pragnieniem oglądania pornografii.".

Oczywiście że jest taka opcja ale nie autorka tego dokona tylko on sam jeżeli wykaże taką chęć. Dziewczyna napisała, ze nie radzi sobie z faktem że jej narzeczony ogląda pornografię - ONA nie radzi sobie z tym stanem rzeczy ale ONA nie zmieni poglądów partnera tylko może zmienić swój pogląd bo tylko i wyłącznie na to ma wpływ.

 

Tylko że ona nie musi zmieniać jego poglądów, bo pogląd na sprawę mają identyczny, tak wynika z opowieści (pomijam tę kwestię, czy naprawdę tak jest). Na pewno może mu pomóc w urzeczywistnieniu jego własnej decyzji o zaprzestaniu oglądania pornografii. Przecież w związkach większość problemów jest wspólna, w tym sensie, że można okazywać sobie wsparcie, rozmawiać, pomagać na różne sposoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To ja co jakis czasw zdradzam wizualnie mojego partnera ogladajac foty Johnego Deepa :105:

Ehh....a już myslałem,że moje foty :mrgreen::mrgreen::oops::mrgreen:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ptr, jasne że może mu pomóc jeśli tego chce. Ale dla autorki jest ogromnym problemem ten zaistniały fakt. Sama pisze, ze nie może widzieć dziewczyny w bikini w TV czy jest zazdrosna o każdą kobietę nawet tą na zdjęciach, przeszukuje jego komórkę, komputer. To ONA ma z tym problem i JEJ to przeszkadza! Więc to ONA musi dokonać zmian w sobie bo popada w "obłęd" który ją męczy! A to czy narzeczony chce zmain czy nie i co on z tym zrobi ONA wpływu nie ma. Może go wspierać jeśli wyrazi taką chęć ale tego nie wiemy. JEJ TO PRZESZKADZA nie jemu! On sie nie wypowiedział na ten temat - a fakt że obiecał że nie będzie a robi to nadal jest potwierdzeniem że to jest od niego silniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ptr, jasne że może mu pomóc jeśli tego chce. Ale dla autorki jest ogromnym problemem ten zaistniały fakt. Sama pisze, ze nie może widzieć dziewczyny w bikini w TV czy jest zazdrosna o każdą kobietę nawet tą na zdjęciach, przeszukuje jego komórkę, komputer. To ONA ma z tym problem i JEJ to przeszkadza! Więc to ONA musi dokonać zmian w sobie bo popada w "obłęd" który ją męczy! A to czy narzeczony chce zmain czy nie i co on z tym zrobi ONA wpływu nie ma. Może go wspierać jeśli wyrazi taką chęć ale tego nie wiemy. JEJ TO PRZESZKADZA nie jemu! On sie nie wypowiedział na ten temat - a fakt że obiecał że nie będzie a robi to nadal jest potwierdzeniem że to jest od niego silniejsze.

 

No cóż, nie będe Cię przekonywał w kwestii tego, czy w związku ma się wpływ na drugą osobę i jej działania, czy się nie ma, bo to zaczyna być spór akademicki. Ja na co dzień obserwuję wśród swoich znajomych i we własnym związku te wpływy, wydaje mi się to być rzeczą prawie oczywistą, może spieramy się tylko o słowa. Mniejsza o to.

 

Co chcę podkreślić, to że przeszukiwanie telefonu czy sprawdzanie historii w komputerze przez kobietę, która wie, że partner ma ciągoty do pornografii są według mnie całkiem normalne w tej sytuacji. Co do zazdrości o "zwykłe" panie z telewizora czy z obrazka to samo w sobie byłoby zastanawiające, ale zważywszy na kontekst, jakoś specjalnie mnie nie dziwi. Może autorka postu ma silną potrzebę bezwarunkowego zaufania, może jest to dla niej kwestia bardzo istotna i dlatego sprawdza - jak się okazuje, nie bez powodu, czyli nie jest to urojenie. Ale to nie jest "problem" inny niż to, że np. realnie zdradzana kobieta myszkuje po rzeczach swojego partnera. To naturalna reakcja i problem nie tyle psychologiczny, co życiowy. To nie jest schorzenie, nerwica, tylko normalna trudna życiowa sytuacja. Lepiej już chyba nie dam rady wyrazić tego, o co mi chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ptr, napisałam wyraźnie że wsparcie owszem jeżeli druga strona tego chce. Jasne że to nie schorzenie ani nerwica też tego nie napisałam. Napisałam że to autorka ma problem i to jest w niej.

Jeżeli żona alkoholika przeszukuje rzeczy, szpera w szafkach w poszukiwaniu butelki z % to też nie jest schorzenie. Jeżeli alkoholik obiecuje że się nie napije ale wiadomo - to partnerka czy partner na widok butelki z wódą dostaje bicia serca, jest wyczulona na imprezy zakrapiane również z wiadomych względów. Tak samo w tym jak i w przypadku autorki tego tematu nalezy zmienić swoje podejście i postepowanie bo nie zmieni się partnera. Jeżeli on bedzie chciał zaprzestać swoich działań to nalezy mu pomóc ale same namowy, prośby, groźby, sznataże ciche dni niczego nie zmienią.

Nie zgodzę sie z Tobą w tym stwierdzeniu

To naturalna reakcja i problem nie tyle psychologiczny, co życiowy

To problem natury psychologicznej ponieważ autorka ma blokadę psychiczną i przeżywa to bardzo w swojej psychice dla niej to jest zdrada i to ONA cierpi i ONA powionna cos z tym zrobić przede wszystkim! Wszystkie zdarzenia są problemem również zyciowym.

Lepiej już chyba nie dam rady wyrazić tego, o co mi chodzi

no ja też :D

Jeszcze jedno - można mieć wpływ na drugą bliską osobę jakie ma ubrać dżinsy, ubrać kolczyki czy przekonac ją do wspólnej imprezy ale nie można mieć większego wpływu na preferencje, upodobania które są głęboko zakorzenione w psychice. Ja nie mogę zakazać mojemu partnerowi żeby nie podobała mu się pornografia tak samo on nie może mnie przekonać żeby ona zaczęła mi się podobać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×