Może być coś na rzeczy? Czy to tylko usprawiedliwienie.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Może być coś na rzeczy? Czy to tylko usprawiedliwienie.

przez rockandrollqueen 19 lis 2010, 22:13
Witam wszystkich, pisze tu ponieważ nie wiem co robić, co o tym wszystkim myśleć.
Tak więc gdzieś od czwartej klasy szkoły podstawowej zaczęły pojawiać się u mnie natrętne myśli i kompulsje. Na chwilę obecną (mam lat 17) takie myśli i kompulsje występują u mnie praktycznie cały czas, cóż właściwie się do nich przyzwyczaiłam. Ale chyba zaczynam się bać ludzi, ostatnio w kościele był spory tłum, wyszłam prawie na początku bo robiło mi się słabo, trzęsły mi się ręce i miałam wrażenie że wszyscy się ze mnie nabijają i gapią się na mnie. Taka sytuacja zdarzyła się na razie dwa razy, ale codziennie mam uczucie, że ktoś mnie ze mnie szydzi, plotkuje na mój temat. Przez to ciężko mi idzie nawiązywanie kontaktów, w gimnazjum mi to nie przeszkadzało ale teraz ludzie zauważają, że jestem "dziwna". Często pytają się mnie czy wszystko w porządku, nawet wychowawczyni zwróciła na to uwagę i to mnie trochę przeraziło. Ogólnie wszystko mi jest obojętne, nie zależy mi na szkole na ocenach, ludziach. Przestałam odbierać telefony od znajomych bo po prostu nie mam ochoty nigdzie wyjść, źle się czuję wśród ludzi. Rodzice ciągle narzekają że wszystko widzę w czarnych barwach, że nic mnie nie bawi, na niczym nie zależy. Muszę się przyznać, że miałam myśli samobójcze, ale raczej nie miałabym odwagi tego zrobić, lubię myśleć o śmierci i ogólnie nie jest mi z tym źle. Zaczynam uciekać w świat fantazji i marzeń, których nigdy nie spełnię. Mama chce mnie wysłać do psychologa..ale ja sama nie wiem co robić. Chodzi o to, że po prostu siebie nie cierpie, ani z wyglądu ani z charakteru.Uważam, że nie jestem dość inteligentna..w ogóle czuję się jak jakiś podczłowiek...i po prostu czasem mam wrażenie, że na siłe próbuję sobie nawet wmówić tą nerwicę itp. aby usprawiedliwić swoją nieudaczność, swoje kompleksy..myślicie, że tak na prawdę mogę nie mieć żadnych zaburzeń tylko być zwykłym nieudacznikiem i dlatego nic mnie nie cieszy? Czy jest w ogóle sens iść od tego psychologa, skoro on nie zmieni mojego wyglądu, charakteru, nie podniesie mi IQ...

Z góry dziękuję za odpowiedź i przepraszam że się żalę, ale raczej rodzicom nie zadam
takiego pytania.
Posty
2
Dołączył(a)
19 lis 2010, 21:54

Re: Może być coś na rzeczy? Czy to tylko usprawiedliwienie.

przez aleksandraaniela 19 lis 2010, 22:51
Daj sobie szansę i pójdź do psychologa...
Uważam, że nieudacznikiem jest ten kto ma problemy, ma możliwość rozwiązania ich, ma wsparcie a pomimo to nic z tym nie robi(nie chce robić)...
Z pewnością nie jesteś nieudacznikiem;-)
Pytanie, skąd masz takie objawy? co się stało takiego w twoim życiu?
Odpowiedz sobie na te pytania jak będziesz u psychologa...
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Może być coś na rzeczy? Czy to tylko usprawiedliwienie.

przez rockandrollqueen 19 lis 2010, 22:57
Mój ojciec jest alkoholikiem, ale wątpię żeby to miało wpływ na mój wygląd czy charakter.
Niektórzy się chyba rodzicom po prostu nie udali...
Posty
2
Dołączył(a)
19 lis 2010, 21:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Może być coś na rzeczy? Czy to tylko usprawiedliwienie.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 lis 2010, 23:17
rockandrollqueen,
Jasne ,że psycholog nie zmieni Twojego wyglądu czy IQ, ale może pomóc Ci zmienić postrzeganie siebie. Założę ,się ,że nie jest tak źle jak Ty to widzisz , to choroba zmienia Twoje poczucie własnej wartości.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do