juz z tym nie walcze

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

juz z tym nie walcze

przez zniewolony 03 lut 2009, 19:55
Cześć wszystko co tu piszecie jest mi bardzo znajome rozumiem to w 100%. tez to mam. leczyłem się permazyna sulpiryd asentra, po tej ostatniej tylko browar mi sie pić chciało, (normalnie nie pije). leczenie nie pomogło cała impreza przybrała formy i natręctwa typu umyć ręce czy dotknąć ściany wydają mi się na dzień dzisiejszy zabawą, obietnicą mrocznej ponurej przyszłości. Zdecydowałem się nie leczyć. Jeżeli czegoś niemożna pokonać to trzeba nauczyć się z tym żyć. Ja się przystosowałem i jak na razie jest ciężko, momentami wydaje mi się że osiągnąłem 100% tej choroby ale jest coraz ciężej. jeśli chodzi o rytuały ruchowe to wstrzymywanie ich doprowadza mnie do takiego stanu że czuję jakbym miał wybuchnąć. Czasami po osiągnięciu takiego maksymalnego napięcia przez pare chwil czuję się nadzwyczaj wyluzowany ale to trwa chwilkę a potem od nowa bezustanny niepokój i zmęczenie. Nakręcam się coraz bardziej... ostre paranoje związane z liczbami cyframi literami imionami, po czasie już każda liczba miała złe skojarzenie (w moim jezyku przyporządkowanie lokalne)myślałem, że już gozej być nie może. A jednak. Teraz już wszystko jest kojarzone źle. Najczęściej natręctwa typu że jeżeli czegoś nie zrobie lub zrobie to cos zlego sie przytrafi moim bliskim. Nie mogę rzucić palenia papierosów bo liczba wypalonych w tym dniu musi być ok, suma cyfr daty też ok i jeszcz pare innych sum, a jak wiadomo tych wolnych liczb juz nie ma bo kazda ma przyporządkowane coś złego. Teraz już sam nie wiem czy jest to możliwe? Czy mój mózg ma w jakiś sposób związek z biegiem wydarzeń?Czy mogę wyrządzić krzywdę bliskim samymi myślami? Co jeśli to co nas otacza to tylko gra w której można poustawiać pewne rzeczy np fizykę, metafizykę, zjawiska paranormalne. Nie jestem już w stanie podjąć leczenia. Czy nn może przerodzić się w coś więcej? Chyba szaleństwo zawitało w moje progi, jak będzie jakiś postęp hahaha oczywiście w strone rozwoju choroby to dam Wam znać jeszcze myślę że będzie to dla Was przestroga żeby nie lekceważyć swoich paranoi i się leczyć! Więc się leczcie. pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 lut 2009, 19:14

Re: juz z tym nie walcze

przez Fryderyk 05 lut 2009, 01:58
Rzeczywiście, łatwiej o zrozumienie na takim forum niż nawet u najbliższych, którzy nie mają pojęcia, jakie dziwne rzeczy mogą dziać się w głowie. Jedno z moich pierwszych pytań na tym forum było związane z różnicą między nn a obłędem. To oczywiście różne sprawy, ale zgadzam się z Tobą, że obłęd może być następstwem pogrążenia się w nn. Trzymaj to pod kontrolą, koniecznie. Wiem jak ciężko jest żyć z nn, ale lepiej się męczyć i - jak napisałeś - nauczyć się z tym żyć, niż pozwolić sobie na utratę kontroli i całkowity obłęd. Obawiam się, że dopiero on może okazać się prawdziwym piekłem i - co gorsza - może już nie być powrotu "z tamtej strony".

Jeśli o mnie chodzi, to akurat moje zachowania kompulsyjne są trochę inne niż wiele historii z forum. Czuję przymus superdokładnego przyswajania informacji. Jedną książkę mogę czytać wiele miesięcy, rozpatrując każdy aspekt - językowy, różne konteksty, gdybym mógł to nauczyłbym się dla tej jednej książki języka oryginału. Potem to mija, ale zaraz jest jakaś następna obsesja. Podobnie jak Ty, wokół swoich działań zbudowałem całą filozofię uzasadniającą ich konieczność. Każde wykonanie jakiegoś zadania, które sobie stawiam przynosi mi wielką satysfakcję, choć nigdy nie jest ona pełna, gdyż te zadania są niewykonalne. Mimo to, cały czas liczę na jakiś rodzaj "spełnienia". Problem jest inny - zabrnąłem w tym tak, że zniszczyłem sobie życie zawodowe, skrzywdziłem wiele osób. Przyniosło to wtórne (jak to nazywam) nerwice, lęki i one właśnie doprowadziły mnie już na krawędź obłędu, ale cieszę się, że tego (jak na razie) uniknąłem.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
20 lis 2008, 00:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do