Prawda o psychiatrii

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Prawda o psychiatrii

przez Zenonek 02 mar 2012, 14:41
conscious, Jezeli ktoś mówi, ze w ogole nie ma chorób psychicznych, ze depresja = smutek, że NN , CHAD i psychozy to nie zaburzenia psychiczno-mózgowe to...ten ktoś albo nie ma bladego pojęcia o czym mówi albo celowo wprowadza innych wbłąd...
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Prawda o psychiatrii

przez QueenForever 02 mar 2012, 14:50
Leczenie rozpoczyna sie od farmakoterapii pomimo ze mozna było by zastosowac wyłącznie psychoterapie z dwóch prostych powodów-farmakoterapia jest tańszą alternatywą i mniej absorbującą dla lekarza i samego pacjenta,druga rzecz to konieczność wypełniania przez psychiatrów niepisanych "zobowiązań" wobec firm farmaceutycznych.
QueenForever
Offline

Prawda o psychiatrii

przez Zenonek 02 mar 2012, 15:05
To zależy od lekarza....Od jego inteligencji, zaangażowania , wiedzy i tzw feelingu...

Dobry lekarz jest w stanie okreslić czy dany pacjent wymaga farmakoterapii...
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Prawda o psychiatrii

Avatar użytkownika
przez err 02 mar 2012, 18:36
Psychiatra z powołaniem (ciekawie brzmi...) da skierowanie na psychoterapię / psychologa + leki.
Psychiatra mniej ambitny przepisze leki + coś tam powie o zastanowieniu się nad psychoterapią.
Psychiatra prywatny - w większości przypadków leczy głównie lekami (chyba, że ma znajomego psychologa, do którego daje namiar "bo jest świetny i tani") i wizyta co miesiąc, żeby nie daj człowieku przepisać leków na większą ilość czasu, bo kasę traci.

To tak ogólnie wygląda, jednak nie wszyscy są tacy.
Znam prywatnego, który stroni od leków, leczy psychoterapią, a znam prywatnego, który sam jest uzależniony chyba i przepisuje co mu się powie.
Avatar użytkownika
err
Offline
Posty
399
Dołączył(a)
08 maja 2011, 12:16
Lokalizacja
KRK

Prawda o psychiatrii

przez conscious 03 mar 2012, 00:05
"The Marketing of Madness:
Are We All Insane?
http://www.youtube.com/watch?v=Y1nbZCND ... plpp_video
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
16 mar 2011, 00:17

Prawda o psychiatrii

przez ladywind 03 mar 2012, 00:39
Ja chodzę do takiego, co przepisuje leki, był kiedyś ordynatorem szpitala,
a na wizycie z powodu mojej nieroztropności ze dwa razy zdarzyło się
wyjść z gabinetu i nie zapłącić- a on nie wołał i nie leciał za mną, bo tylko
kasa się liczy. Oczywiście jak się zorientowałam że nie zapłaciłam to
wracałam do gabientu. Troszke niefajne to były sytuacje ;)

A wracajac do wątku tej rozmowy, są takie zaburzenia bez których
mozna funkcjonować dzięki samej psychoterapii, ale są też cięższe, kiedy
leki są nieodzowne.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Prawda o psychiatrii

przez Stonka 09 mar 2012, 17:30
Nikt nie mówi ( na tej stronie po angielsku równiez NIE mówią) ze nie ma chorób psychicznych tylko ze tak naprawdę obecnie niewiele się wie o leczeniu chorób psychicznych i ze na kazdej ulotce od leku jest napisane, ze mechanizm działania leku jest nieznane...jak ktos nie zna angielskiego to neich nie bredzi...a ja Wam powiem tak, że owszem są choroby psychiczne takie jak schizofrenia czy CHAD czy depresje endogenne, ale lekarze bardzo szybko wypisują leki nawet bardzo ciężki na zwykły smutek czy chandrę...a skutki mogą być opłakane...mi psychiatria zniszczyła życie i już pisałam o tym w wątku "odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych" i w innych wątkach... nei mówiąc już o pustce i PSSD, to mało co nie skończyłabym z dyskiezami ( na szczęscie mądry neyurolog szybko przepłukał mnie kroplówką), 2 razy miałam akatyzję i groziła mi choroba serca. Ponadto mam zaburzone hormony i guzki z tego powodu. Uważam, że TRZEBA brac leki jak np. jest się w psychozie lub ma się ciężką depresję, tylko, że ja teraz po lekach mam mega ciężką deprsję i lekarze nie wiedzą co zrobić, bo stałam się lekooporna.... Monika często zachęca do psychoterapii i uważam, że to jest lepsze wyjście o ile się trafi na dobrego terapeutę...ja przez parę lat walki z chorobą poznałam mnóstwo terapeutów, w tym zaledwie 3, którzy bardziej pomagali niż szkodzili... na samym poczatku miałam jak się okazało zespoł stresu pourazowego po strasznym wydarzeniu, a głupek terapeuta leczył mnie na zupełnie co innego. Ponadto w szpitalach spotkałam się z innymi osobami barzo skrzywdzonymi przez psychiatrię - ludzmi, którzy po lekach chodzili jak muminki, dostali Parkinsona i całym szeregiem osób z mylną diagnozą. Zaledwie kilka tygodni temu poznałam dziewczynę, którą 10 lat leczono na zaburzenia schizoafektywne, pakoano neuroleptyki, po których była wiecznie zmęczona, spała po 12 h/ dobę, jej zycie ograniczło się do pracy, spania i wiecznego zmęczenia, była totalnie zobojetniała i żyła w przekonaniu tejże choroby, a w IPINie odstawili jej ten neuroleptyk, obserwowali i okazało się, ze ma tlyko CHAD i wystarczy stabilizator nastroju - a ile się namęczyła przez te 10 lat? straciła najlepsze lata swojego zycia i jeszcze myslała, że jest ciężko chora psychicznie...takich przypadków są tysiące
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Prawda o psychiatrii

Avatar użytkownika
przez tahela 09 mar 2012, 18:12
conscious,
pomogły tyle o ile, dla mnie bardziej wyciaganiem kasy są psycholodzy ze swoja psychoterapie, ktroa stosuje na sobie sama od kiedy skończyłam 14 lat, moze byc tak , ze ja wyłapałm coś i po prostu widziałam, że cos niedobrego sie dziej ,ze śa sytuacje, w których ja odczuwam lek a moi znajomo nie, pamietam jak w 7 klasie dzisiaj to ppierwsza gimnazjum siedziałm i myłałm dlaczego boje sie odezwać it. rzeczy szłam na spotkanie ze znajomymi i czym bardziej sie odzywałm czym bardziej sie bałam , mowiłam sobie zrób to i po około roku takich treningów to zniekneło, u mnie to nie działo jakosm stale tylko raz było w miarę a raz nagłe jakby sciana koniec i bach , lek taki , który mnie pokonywał, zauwazyłam to i zwalacząłam oczywiscie lubiło wracac czasami,ale w sumie taki treni jakoś pomógł , do tej pory nie pozbyłam sie leków w sytuacjach oficjalnych czasem to jest makabra i zwlekam do ostatniej chwili a czasem z poowdu leku cos zawalam co jest niezroumiałę dla otoczenia i odbieraja to jako nieodpowiedzialnosć,ludzie chodza czesto do psychologów latami i nie widza zadnej pooprawy, po lekach mnie osbiscie leki troche sie zmniejszył ,ale nie wydaje mnie sie zaby na leki był złoty środek , który wszystko załatawi,
na co mi pomodło SSRI na natręctwa przedeszystkim, które mnie przesładowały w mniejszym lub wiekszym stopniu od 5 roku zycia, leki na natrectwa bralam juz w wieku lat 14-stu , były wtedy bardzo nasilone i tez mnie pomogły , czy wtedy to było SSRI nie pamietam , ale pomogły z pewnoscią z NN tez nauczyłam sie sama walczyc i ja przezwycieżac ,ale po SRRI mma prawie luz zupełny , nawet światła nie gasze a czasem wrecz zarówki mnie sie przepałly za szybko i sobie u mnie w pokoju lampa wisiał z przepalonymi zarówkami, jak ktos przychodził to mowiłąm ,ze sie przepaliły i nie kupuje nowych bo nie mam ochoty co było w sumie zgodne z prawda, oczywiście praca włąsna nad sobą jest przydatna i przekraczanie barier, ale płacic za to co powie mnie psycholog a sama do tego doszłam,
oczywiście psycholog jest dobry dla ludzi , którzy nie mają zadnych znajomych lub nie umieją mowic o swoich problemach wtedy czuja, ze maja w kims wsparcie i maja sie komu wygadac, czuję sie samotni bardzo i wtedy psycholog jest dla nich ratunkiem czy psychoanalityk i kozetka, niektorzy w naszym zacofanym kraju lataja jeszcze do spowiedzi , sama znam takie dwie osoby, które ksiedzu sa w stanie powiedziec wszystko i oczekuja porady sa tow sumie młode osoby w okolicach 30-stki, ale cóz co kraj to obyczaj a cżłowiek jest jak kraj,
natomiast leki dziąłaja biologicznie i musża byc skuteczne przynajmniej w jakims tam stopniu, bo jak napisał zenonek, to poznalismy mozg w 30% i niestety nie wiemy wszystkiego, sorry za brak kropek ,ale miało byc krótko a jak sie rozpisałam to wyszł długo i nie chce mnie sie juz poprawiać
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Prawda o psychiatrii

Avatar użytkownika
przez halenore 09 mar 2012, 18:18
Zawsze jest jakieś ryzyko. Można się nie leczyć i żyć jak warzywo.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Prawda o psychiatrii

Avatar użytkownika
przez err 09 mar 2012, 18:50
Zalegalizować środki odurzające (naturalne i chemiczne) to przemysł farmakologiczny psychiatrii padnie. A to gałąź na której firmy farmaceutyczne zarabiają w tej chwili chyba najwięcej kasy. Wystarczyłoby, żeby po prostu może firmy farmakologiczne bardziej były liberalne na stosowanie substancji zioła czy amfy w leczeniu. Tak, tak wyłudzenia od lekarzy by były - ale każdy na tym by zarobił. Tak to człowiek bierze rekreacyjnie Xanaxy czy Zolpidemy (Rehypnol czy jak mu tam jest zakazany). Czy w jakiś inny sposób to rozwiązać. Zawsze coś da się wymyślić.
Avatar użytkownika
err
Offline
Posty
399
Dołączył(a)
08 maja 2011, 12:16
Lokalizacja
KRK

Prawda o psychiatrii

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 09 mar 2012, 20:48
Stonka napisał(a):Nikt nie mówi ( na tej stronie po angielsku równiez NIE mówią) ze nie ma chorób psychicznych (...)


Doprawdy? Istnieją różne odłamy ruchu Antypsychiatrycznego. Ten bardziej radykalny, który reprezentuje m.in. Thomas Szasz, twierdzi, że w ogóle nie istnieją jakiekolwiek choroby i zaburzenia psychiczne. Czyli według niego cała rzesza chorych na schizofrenię, CHAD, depresję endogenną to symulanci albo osoby zmanipulowane, którym wmówioną ch. psychiczną. Mniej radykalne odłamy nie negują chorób i zaburzeń psychicznych, ale uważają, że środki, którymi posługuje się współczesna psychiatria (farmakoterapia, elektrowstrząsy, psychochirurgia etc.) są niewłaściwie, niewystarczające, mają nikłą skuteczność, służą jedynie represjonowaniu niewygodnych jednostek itd.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Prawda o psychiatrii

przez Stonka 09 mar 2012, 23:06
Zawsze jest jakieś ryzyko. Można się nie leczyć i żyć jak warzywo.

Można też się leczyć i być wzrzywem. Wierz mi, widziałam na własne oczy.
Ja nie twierdzę, że nei ma osób psychicznych, bo chyba tylko szaleniec może tak twierdzić. No oczywiście,że istnieją. Ale sposoby leczenia są naprawdę ryzykowne i niewystarczające. I też wiem o czym mówię. Jak kiedyś wyzdrowieję, to napiszę książkę co przeszłam i co widziałam i jak postępował personel medyczny. Zresztą wystarczy przeczytać " Byłam po drugiej stronie lustra", zeby się dowiedzieć co robią z człowiekiem psychotropy.
Ja to piszę z zyczliwości. Żeby przestrzec innych przed własnymi błędami. Żeby ktoś zbyt szybko nie uległ pokusie sięgnięcia po leki. Po psychiatria to wielki biznes. MAło jest psychiatrów i psychologów, którzy naprawdę biorą odpowiedzialność za to co robią.
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Prawda o psychiatrii

przez QueenForever 09 mar 2012, 23:23
Niestety mózg tez choruje wiec istnienie chorób psychicznych jest faktem,wazne tylko by psychiatrzy byli uczciwi wobec społeczeństwa i nie tworzyli pseudo chorób tylko po to by zwiększyc pule potencjalnych chorych leczonych farmakologicznie.
QueenForever
Offline

Prawda o psychiatrii

przez Stonka 10 mar 2012, 16:15
Niestety mózg tez choruje wiec istnienie chorób psychicznych jest faktem,wazne tylko by psychiatrzy byli uczciwi wobec społeczeństwa i nie tworzyli pseudo chorób tylko po to by zwiększyc pule potencjalnych chorych leczonych farmakologicznie.

O! zgadza sie w 100%.
W moich czasch tez mialam kolegow nadpobudliwych w tym niektorych bardzo ale wyrosli na normalnych ludzi bez metylofenidatu. Gdybym miala dziecko z ADHA nigdy nie dalabym mu zadnego chemicznego swinstwa bo kto wie jakie beda skutki dlugotrwalefgo zazywania tego? wiem po sosbie co mi zrobily leki. No ale ja raczej juz nie wzydroqwieje, wiec dzieci miec nie bede.
Albo np. czytam ostatnio ze pare koncernow rywalizuje, zeby ich neuroletyk ( rispolept itd.) zarejestrowac jako lek pierwszego rzutu w leczeniu osobowosci borderline. czytam i oczom nie wierze. Osobowosc borderline ma 1000000 objawow, jeden ma owszem psychozy, ale drugi fobie spoleczna a trzeci natrectwa itd itp - jak wiec mozna wszystkich traktowac JEDNYM lekiem. I po co w ogole, skoro to osobowosc a nie choroba? Chyba Monika1974 sie ze mna w koncu kiedys zgodzi:)

-- 10 mar 2012, 17:09 --

I dodam jeszcze, ze kiedys nigdy bym tak nie pomyslala, bo bardzo wierzylam w etycznosc nauki i pomyslalabym sobie, ze to jakies glupie teorie spiskowe...ale spotkalam wiecej osob, ktore mysla niej wiecej tak ( takze w spr. chorob psychicznych):
"Temat komórek zdolnych przeobrażać się w niemal dowolną komórkę ciała jest w tej chwili bardzo popularny. Niektórzy chcieli by widzieć w nich panaceum na wszystkie choroby gnębiace Ludzkość. Obraz zdrowego społeczeństwa, leczonego przy pomocy wyhodowanych zdrowych tkanek (czyli de facto biologicznych części zamiennych) wydaje się głęboką fantastyką naukową.....tym bardziej, że to metoda nowatorska i nienajtańsza. Zresztą, mój pesymistyczny i twardo chodzący po ziemi umysł jakoś nie wierzy w wizję społeczeństwa wyleczonego w 100%. To nie - ekonomiczne. Szpitale, przemysł farmaceutyczny, całe zastępy lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, producentów sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego musiały by ogłosić bankructwo. A kto na to by pozwolił?

To wredne i okrutne co teraz napiszę, ale czasem mam wrażenie, że z ekonomicznego punktu widzenia po prostu nie opłaca się leczyć ludzi. Firmy i instytucje lepiej zarabiają na przeprowadzanych długotrwałych i kosztownych terapiach niż zarobiłyby na leku, który pozbawiłby kogoś przewlekłego schorzenia raz na zawsze. Nikt o zdrowych zmysłach nie odebrał by sobie źródła dochodu. Podejrzewam, że opracowano już bardzo wiele lekarstw i metod, będących w stanie poradzić sobie z różnymi chorobami, ale nikt ich nie produkuje bo to nieopłacalne.... Medycyna również podlega prawom ekonomii. A w nich ważny jest zysk."
zroslo:http://preclowastrona.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?58
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do